Otul, ukołysz i poszum

Być może zanim wasze dziecko przyszło na świat, myśleliście, że takie maleństwo tylko je i śpi. Najedzone, przewinięte i ułożone w łóżeczku, powinno, waszym zdaniem, przespać kilka godzin. Niestety życie, weryfikuje większość książkowych scenariuszy na temat dziecięcych zachowań.

Po pierwsze dlatego, że każde dziecko jest inne. A po drugie dlatego, że niektóre dzieci miewają różne dolegliwości, które wpływają na komfort ich snu. Nie od dziś wiadomo, że dziecko będąc jeszcze w łonie matki, czuje się tam całkowicie bezpieczne, bo jest mu ciepło i przytulnie. Nieustannie czuje bliskość mamy i słyszy jej kojący głos.

Kiedy przychodzi na świat, następuje nagłe zderzenie z nieznanym dla maluszka światem, na który tak naprawdę malec nie jest jeszcze gotowy. Głównie ze względu na nie w pełni rozwinięty system nerwowy. Przy tym emocje takie jak, strach czy złość są wrodzone i dzieci od samego początku będą je sygnalizować, jeśli okoliczności będą ku temu sprzyjające.

Warto zatem zwrócić szczególną uwagę na to, czy nie podsycamy czasem niepokoju malucha, wprowadzając zbyt wiele zmian w jego życie lub mając wobec niego zbyt wygórowane, jak na jego możliwości wymagania. Bez wątpienia najtrudniejszym okresem adaptacyjnym dla niemowląt są więc pierwsze trzy miesiące.

Amerykański pediatra Harvey Karp uważa nawet, że to tzw: czwarty trymestr ciąży, kiedy to matka i dziecko nie są już wprawdzie złączeni pępowiną, ale nadal to matka jest najbliższym przedstawicielem środowiska dziecka. Dlatego, kiedy dziecko czuje jej znajomy zapach i wtulone w jej ciepłą pierś, słucha bicia jej serca, szybciej adaptuje się.

oczucie bezpieczeństwa jakie dają mu znajome zapachy czy dźwięki, jest na tym etapie wysoce wzmacniające. Niemowlę w wieku od 0-3 miesięcy swoje otoczenie odbiera przede wszystkim czuciowo i smakowo. Wcześnie rozbudzone zmysły pozwalają niemowlęciu nawiązać kontakt z otoczeniem i wysłać informację zwrotną o nastrojach malucha lub o tym, co mu dolega.

Różnorodne bodźce słuchowe: dźwięki, trzaski, szmery, szelesty przyczyniają się także do tworzenia nowych połączeń nerwowych w mózgu dziecka, które są związane ze słuchem i stymulują jego rozwój. Zwłaszcza, że dziecko jeszcze w brzuchu mamy słyszało, bicie serca, szum krwi, jej oddech, jej głos, ale także odgłosy ze świata zewnętrznego, przytłumione przez wody płodowe.

To świadczy o tym, że wyposażone w rozwinięty zmysł słuchu, nawet kilkudniowe noworodki z powodzeniem potrafią odróżnić głos matki od innych głosów. Dlatego ciepły ton głosu mamy, jej mruczenie, szepty i śpiewanie, wprawiają malucha w zachwyt i żywo reaguje ono, kiedy je słyszy.

Noworodki zanim przyzwyczają się do szerszej przestrzeni, zdecydowanie bezpieczniej czują się w zacienionym pomieszczeniu, otulone ciepłym kocem lub wtulone w ciało rodzica. Kojąco na malucha wpłynie także lekkie kołysanie, przywodzące na myśl środowisko prenatalne oraz szeptanie lub nucenie kołysanki do jego ucha.

W ten sposób poczucie strachu u dziecka zmaleje i spokojniej ono zaśnie. Natomiast wszelkie nieznane dźwięki mogą być odbierane przez dziecko jako natarczywe, nieprzyjemne czy nawet zagrażające. I mogą być także powodem jego płaczu. Podniesiony głos, głośny dzwonek do drzwi, czy bezpośrednie dźwięki miasta, stresują malucha. W przypadku 2-3 miesięcznych niemowląt, każdy nieznany dźwięk jest stresorem i bywa odbierany jako niezwykle hałaśliwy.

Dodatkowo niemowlęta w tym wieku przeważnie męczy kolka, która może być także wynikiem zbyt częstych stresogennych bodźców, na które maluch reaguje płaczem i napięciem w brzuszku. Bezradni rodzice próbują różnych sposobów na uspokojenie maleństwa, nierzadko zapominając o tym, żeby najpierw samemu uspokoić swoje emocje.

W przypadku wyjątkowo uciążliwych kolek nie wystarczy bowiem już sam masaż brzucha maleństwa czy rozkurczająca herbatka. W tym czasie najlepiej jest ograniczyć dziecku nieznane bodźce do minimum oraz spowodować w jego otoczeniu atmosferę opierającą się o rady dr Karpa: otul, ukołysz i poszum.

Zdaniem dr Karpa noworodki, przychodzą na świat z tzw. instynktem samouspokajania. Uznaje on to za odruch, który jednak wymaga sprowokowania. Prowokatorem może być wentylator, suszarka, odkurzacz lub inne „szumiące” urządzenie.

Szum wentylatora, suszarki, odkurzacza czy szum radiowy, na które kilka lat temu, dr Karp zwrócił uwagę wielu rodziców w Ameryce, dotarł już do Polski. Troskliwi rodzice, próbując ulżyć swoim dzieciom oraz chcący odnaleźć prosty sposób na usypianie dzieci, powinni spróbować szumu. Dlaczego?

Dlatego, że szum to najwcześniejszy dźwięk, który dociera do dziecka, jeszcze w środowisku prenatalnym.

Ponadto jest to dla niego relaksujący i odprężający bodziec. Szum jako taki występuje w przyrodzie jako szum wiatru czy szum spadającej wody, zwłaszcza podczas deszczu.

W mieście oddzielenie szumu od innych dźwięków nie jest takie proste, a to właśnie szumiaste dźwięki mają moc terapeutyczną. Wyciszają dziecko, przypominają mu znajome otoczenie i łagodzą stany bólowe, poprzez oddziaływanie relaksujące. Monotonia szumu i stłumiony wydźwięk mają zasadnicze znaczenie przy uspokojeniu dziecka.

Trzeba jednak pamiętać, że każdy szum z tzw: naturalnych źródeł, jak suszarka czy odkurzacz, to wersja pochłaniająca energię oraz wysuszająca powietrze. Dlatego warto zaopatrzyć się w gotowe dźwięki szumu, nagrane na płytę. Wówczas można mieć pewność, że dźwięk jest właściwy i pod wieloma względami bezpieczny.

Wspomniany dr Karp wprawdzie rozpropagował metodę uspokajania dzieci poprzez zastosowanie do tego celu szumiących dźwięków, ale sam pomysł nie jest nowy. Opiera się na instynktownym podążaniu za naturalnym rozwojem człowieka, opartym o naturalne zapotrzebowanie na zdrowy sen i relaks. Jest więc niczym innym jak powrotem do natury. Nie bez powodu przecież muzykę dźwięków natury stosuje się w wielu dolegliwościach i w muzykoterapii psychologicznej, celem odprężenia organizmu.

Redakcja parenting.pl, około miesiąca temu

Aby Maluszek poczuł się lepiej

Komentarze