Trwa ładowanie...

Nowy zawód - instamatka

 Magdalena Bury
09.12.2016 10:46
Nadia, córki Dominiki Polak, jest rozpoznawana wśród innych Instamatek
Nadia, córki Dominiki Polak, jest rozpoznawana wśród innych Instamatek (Instagram)

Dzielą się swoimi łupami zakupowymi, pokazują ciężarne brzuchy, a następnie każdą chwilę spędzoną z dzieckiem. Bez lukrowania – macierzyństwo to przecież nie tylko cudowne momenty. Każde zdjęcie podpisują #Instamatki. Ten coraz popularniejszy hashtag dodano już do ponad 325 tysięcy postów publicznych. #Instamatki to dla nich styl życia. Dzięki niemu tworzy się krąg młodych matek. Jak to jest być jedną z nich? Czy da się na tym zarobić? O tym rozmawiamy z: Natalią Rosińską (jemtruskawki), Martą Kotwicą (brykuha) i Dominiką Polak (imdominikapolak).

1. Dominika Polak – Instamatka, mama Nadii

Dominika założyła swój profil na Instagramie niedługo po tym, gdy dowiedziała się, że zostanie mamą. - Instagram był dla mnie uzupełnieniem Facebooka. Nie chciałam męczyć moich znajomych zbyt częstym dodawaniem zdjęć psa, więc robiłam to na Insta. Początkowo nie skupiałam się na tym, ile mam lajków, wrzucałam zdjęcia nieregularnie. Wszystko zmieniło się, gdy w ciąży miałam więcej czasu dla siebie mówi Dominika Polak, założycielka profilu „imdominikapolak”, aplikantka adwokacka z Krakowa, mama siedmiomiesięcznej Nadii. Obserwuje ją ponad 4700 osób.

Dominika Polak - instamatka, założycielka profilu "imdominikapolak" na Instagramie
Dominika Polak - instamatka, założycielka profilu "imdominikapolak" na Instagramie (Instagram)
Zobacz film: "Jak twój maluszek rozwija się w brzuchu?"

-  Dzięki mamom niemowlaków obserwowałam, czego mogę się spodziewać w przyszłości, jak radzą sobie z macierzyństwem i wychowywaniem malutkiego dziecka. Dziewczyny, które miały termin zbliżony do mojego, dawały mi dużo wsparcia. Razem przeżywałyśmy ten cudowny czas. Instagrama odwiedzałam coraz częściej, poznawałam nowe, wspaniałe dziewczyny, czyli instaciocie dodaje Dominika.

  • _Hashtag „Instamatki” jest dla mnie stylem życia. Można to uznać za śmieszne lub niepoważne, ale tak naprawdę tworzymy swoisty krąg młodych i przyszłych mam. Bliscy nie muszą tego rozumieć, ale niech robią mi zdjęcia!

 Na swoim profilu staram się pokazać, że macierzyństwo to cudowny czas, ale bez lukrowania. Często po prostu nie mam siły, pojawiają się problemy. Wtedy właśnie najbardziej potrzebuję porad od innych, bardziej doświadczonych mam._

W niejednej sprawie bardzo mi pomogły, doradziły lub pozwoliły po prostu poużalać się nad sobą.  Sprawdzam też, co słychać u innych Instamatek. To mój codzienny rytuał. Prawie każde zdjęcie oznaczam tym hashtagiem, ponieważ jestem Instamatką – dodaje młoda mama.

Dzielenie się każdą prywatną chwilą ze swojego życia budzi jednak kontrowersje. Pokazywanie swojego dziecka, zawartości swojej szafy czy wyposażenia domu kusi przecież złodziei. Co na to instamatki?

  • Jak każda mama obawiam się o bezpieczeństwo mojego dziecka. Żyjemy jednak w dobie internetu. Nasze codzienne życie przeniosło się w świat wirtualny. Nie jesteśmy w stanie od tego uciec. Nie uważam, że narażam moje dziecko na niebezpieczeństwo. Nadia jest „rozpoznawana” w kręgu Instamatek. Moje posty docierają do sporej liczby osób. Myślę, że gdyby miało stać się coś złego, siła internetu jest tak duża, że bardzo wiele osób ruszyłoby z pomocą dodaje Dominika.

Jednym z głównych celów każdej Instamatki, oprócz poznawania innych, są pieniądze. I to spore. Tak – poprzez Instagrama można zarobić.

  • _Miałam kilka propozycji współpracy, ale części z nich nie nawiązałam. Chcę uniknąć sytuacji, w której mój profil zamieni się w baner reklamowy. Są dziewczyny, których posty to prawie same reklamy, tracą przez to swoją wiarygodność. Ja chcę być autentyczna, nie chcę stracić zaufania, którym obdarzają mnie moi obserwatorzy.

 

Mój profil to ja, to moja wizytówka. Oczywiście nie obraziłabym się, gdyby ktoś zechciał przysyłać mi regularnie ubrania, gadżety lub dodatki ze sklepów, w których normalnie robię zakupy. Proszę sobie wyobrazić także szczęście mojego narzeczonego, gdyby ktoś zechciał go „odciążyć” (śmiech) –_ dodaje mama Nadii.

Przeczytaj koniecznie

2. Marta Kotwica – Instamatka, mama Leah

Marta „instagramową” przygodę zaczęła cztery lata temu. -  Wyprowadziliśmy się do Wielkiej Brytanii. Nasze rodziny i znajomi mogli sobie zaglądać, co ciekawego robimy, gdzie byliśmy. Moment, gdy zaszłam w ciążę, był przełomowy!

Zaczęły się hashtagi #instamatka #momtobe, które bardzo szybko przyciągały inne "ciężarówki" i mamuśki na mój profil. Troszczyłyśmy się o siebie, radziłyśmy się nawzajem i czekałyśmy, co się z nas wykluje (śmiech) mówi Marta Kotwica, założycielka profilu „brykuha”, polska dziewczyna mieszkająca w Wielkiej Brytanii, mama 16-miesięcznej Leah. Żona Instataty. Jej profil śledzi ponad 20 tys. osób.

Marta Kotwica jest polską dziewczyną mieszkającą na Wyspach, założyła profil "brykuha"
Marta Kotwica jest polską dziewczyną mieszkającą na Wyspach, założyła profil "brykuha" (Instagram)

- Jak dziś pamiętam, gdy szukałam zdjęć do inspiracji, by upewnić się, że jednak jakiś gadżet jest potrzebny, bo inni też go kupili, by po prostu pooglądać inne mamuśki. Wtedy użyłam hashtagu #instamatka w wyszukiwarce i znalazłam to, czego szukałam: świeżo upieczone mateczki, dziewczyny odliczające sekundy do porodu i dziewczyny z dopiero co lekko wystającym brzuszkiem – dodaje Marta.

Młoda mama dodaje #instamatka do każdego zdjęcia. Jest dla niej tym najważniejszym. Termin zdecydowanie się przyjął. Marta, podobnie jak Dominika, nie chce trzymać swojego malucha pod kloszem. Takie mamy czasy.

- Prawda jest taka, że nie zamknę dziecka w szafie, by nikt jej nigdy nie oglądał, by była bezpieczna. Wiele osób (jedne złośliwie, drugie troszkę mniej) komentują, że jak tak mogę zdjęcia mojej córki wrzucać do internetu? A ja odpowiadam, by włączyli telewizor i zobaczyli seriale, filmy, reklamy - wszędzie są dzieci. Czym różni się zdjęcie w internecie od tego, co jest w telewizji? - dodaje mama Leah.

Marta współpracuje z różnymi firmami, najczęściej barterowo. - Jestem bardzo szczęśliwa, gdy dana osoba czy firma zainteresuje się właśnie moim profilem. My mamy radochę, możemy potestować i popróbować, a w zamian uda się strzelić kilka fajnych fotek. Z opowiadań znajomych wynika, że da się zarobić i to sporo, jednak moim zdaniem wiele dziewczyn kompletnie się zmienia. Nagle ich profile są sztuczne i mniej interesujące. Sztuką jest robić swoje cały czas! - mówi Marta.

Instamatkom zdarzają się też śmieszne historie. Bycie jedną z nich to nie tylko skrupulatne ustawianie kadru czy poszukiwanie najlepszego filtra do zdjęcia - To po prostu nasza codzienność: jak jednej syn nie nasika na stół, to drugiej przyniesie do domu zdechłą żabę. Codziennie coś, te nasze dzieci to prawdziwe kwiatki! - śmieje się Marta.

Najpiękniejsze matki świata
Najpiękniejsze matki świata [9 zdjęć]

Mówi się, że macierzyństwo to najpiękniejsza rzecz jaka może spotkać kobietę. Nic dziwnego, że ta niezwykła

zobacz galerię

3. Natalia Rosińska – instamatka, mama dwuletniej Amelii

Instagramowy profil Natalii ma już ponad cztery lata. Początkowo młoda mama traktowała go jako pamiętnik, galerię, do której będzie miło zajrzeć za jakiś czas. __

- Kiedy zaczęliśmy z mężem starać się o dziecko, Instagram prowadziłam już prawie dwa lata, więc miałam już jakieś grono stałych obserwatorów, z wieloma dziewczynami miałam kontakt bezpośredni, dzieliłam się przebiegiem ciąży, swoimi odczuciami, szukałam porad na temat planowania wyprawki, a później sama stałam się osobą doradzającą wspomina Natalia Rosińska, założycielka profilu „jemtruskawki”, mama dwuletniej Amelii, fotograf z zamiłowaniem do sesji ciążowych i dziecięcych. Śledzi ją ponad 25 tys. osób.

Czym jest dla ciebie #Instamatki? - Za pomocą tego hashtagu sprawdzam, co nowego udostępniły inne Instamatki. Często korzystam z tego, gdy potrzebuję szybko jakiejś porady, podzielenia się doświadczeniem, polecenia jakiegoś miejsca na pobyt z dzieckiem, najlepszego produktu, itd. To bardzo przydatna rzecz – mówi mama Amelii.

Natalia, mama dwuletniej Amelii, założycielka profilu "jemtruskawki"
Natalia, mama dwuletniej Amelii, założycielka profilu "jemtruskawki" (Instagram)

Natalia wraz z mężem i córeczką mieszkają w małej miejscowości. Tutaj większość osób się zna, nie ma więc mowy o jakiejkolwiek prywatności.

- Często moja mama pyta mnie, czy nie boję się pokazywać naszego prywatnego życia w sieci, ale bardziej ze względów materialnych, narażając się np. na kradzież. Mieszkamy w małej miejscowości, od jakiegoś czasu jesteśmy z Amelią rozpoznawalne, nie tylko tutaj zresztą. Byliśmy ostatnio w Olsztynie, w Krakowie, to dla mnie trochę szalone, ale zawsze dostaję przynajmniej jedną wiadomość, że ktoś nas widział.

Idziemy do restauracji, na zakupy do supermarketu czy galerii i automatycznie, gdy ktoś na nas patrzy dłużej, zastanawiam się, czy to właśnie przez Instagram. Niebezpieczeństwo tak naprawdę czyha często za rogiem, natomiast staram się podchodzić do tego z dystansem, a każde opublikowane zdjęcie obecnie bardzo analizuję – mówi Natalia.

Czy bycie Instamatką jest opłacalne? - To wszystko zależy tak naprawdę od liczby osób, które nas obserwują. Im więcej, tym oczywiście większe możliwości. Ja w tej chwili zarabiam, ale nie jest to pensja jak na etacie. Jednego miesiąca jest więcej propozycji, drugiego mniej. Nie traktuję Instagrama jako źródła dochodu, a na pewno nie głównego, jednak na zakupy wystarcza (śmiech) dodaje.

Polecane dla Ciebie
Pomocni lekarze