Mikołajki

Skoro Św. Mikołaj był postacią szczodrą i chętnie obdarowywał innych, najtrafniejszym sposobem czczenia jego pamięci jest rozdawanie prezentów. A żeby było jasne, do czego chcemy nawiązać, dobrze robić to 6 grudnia, w rocznicę śmierci Biskupa Mikołaja.

Od kiedy Mikołajki?

Zwyczaj mikołajkowy jest stary, bo sięga wieków średnich. Początkowo obdarowywane były wyłącznie małe dzieci, a podarki miały swój sens edukacyjny. Ich zadaniem było motywowanie do dobrego zachowania. Nie były to drogie, wyszukane zabawki.

Dzieci otrzymywały medaliki, krzyżyki, święte obrazki. Pod dziecięce poduszki podrzucali je nocą rodzice. Wiek XVII przyniósł ze sobą modę na… ptaszki w klatkach. Oczywiście i one miały mieć walor dydaktyczny - miały uczyć dzieci dbania o zwierzątka. We mnie ten zwyczaj budzi raczej mieszane uczucia i dobrze, że się zdezaktualizował.

Wiek XVIII to początek tradycji mikołajkowej podobnej do naszej. Największy wpływ na jej kształt mieli Holendrzy. Kultywowali oni tradycję obdarowywania się prezentami 6 grudnia. Od nich przejęli ją Amerykanie i to im zawdzięczamy Mikołajki, jakie znamy dziś. 6 grudnia 1804 roku John Pintard zorganizował pierwsze przyjęcie mikołajkowe w Nowojorskim Towarzystwie Historycznym. Wydarzenie to spotkało się z entuzjastycznym przyjęciem, czemu trudno się dziwić.

Stopniowo krzyżyki, medaliki i słowiki zaczęły zostały wyparte z repertuaru prezentowego przez słodycze, orzechy i zabawki. Pojawiła się kolejna innowacja. W podkładaniu dzieciom prezentów rodziców zastąpił Św. Mikołaj. W Polsce towarzyszyły mu anioły i diabeł ciągnięty na łańcuchu przez pomocnika Mikołaja. Całe towarzystwo chodziło od domu do domu i egzaminowało dzieci. Mikołaj sprawdzał, czy znają katechizm, oraz czy szanują starszych i czy są grzeczne. W zależności od sytuacji dzieci dostawały prezent bądź karę.

Ta ostatnia była oczywiście łagodna i w formie zabawy. W tradycji anglosaskiej wczesnym rankiem, gdy dzieci jeszcze spały, Mikołaj zaglądał do nich przez okno. Gdy zobaczył czyściutkie buciki, ładnie ustawione, zostawiał upominek. Gdy butów nie było lub co gorsza były brudne, zostawiał zgniły ziemniak. Święty podrzucał prezenty również do skarpet przy kominku. Clement Clark Moore siłą swej twórczości przeniósł ten zwyczaj na Wigilię Bożego Narodzenia.

Współczesne Mikołajki

Od początku, rozdawanie prezentów nosiło znamiona nagrody za grzeczne zachowanie - i jest tak do dziś. A dzieci niegrzeczne zamiast łakoci czy zabawki na Mikołajki dostają rózgi w ramach ostrzeżenia. Do Świąt muszą się poprawić, by Mikołaj nie pominął ich i tym razem. Z biegiem lat do grona obdarowywanych 6 grudnia dołączyli dorośli. Pojawiły się rozmaite okolicznościowe bale i imprezy.

Dzieci w szkołach i przedszkolach losują kolegę/koleżankę, którym dadzą tego dnia drobny upominek. Mikołajki naszych dzieci możemy urozmaicić. Niech na przykład poszukają w domu skarpety z prezentem, którą zimowa zawierucha gdzieś wywiała. Skarpetę mogą kilka dni przed Mikołajkami własnoręcznie wykonać.

Zorganizujmy dla naszych maluchów i kilkorga ich przyjaciół drobny poczęstunek, jakieś drobiazgi i masę zagadek związanych ze Świętami i z Mikołajem. Niech rozwiązują świąteczne rebusy, możemy zaproponować, by z zawiązanymi oczyma narysowały bałwana na dużej płachcie papieru. Bardzo przyjemną rozrywką będzie czytanie wierszy i opowiadań o tematyce bożonarodzeniowej. Zróbmy cokolwiek, co uprzyjemni dzieciom ten dzień i sprawi, że będzie mniej zwyczajny.

Chociaż współczesne Mikołajki trącą komercją, nie ma co się na nie boczyć. Nawet, gdy poprzebierani Mikołajowie drażnią i irytuje wszechobecne nagabywanie do zakupów, jeśli zachowamy zdrowy rozsądek i nie damy się zwariować, Mikołajki mogą przynieść wiele radości. Dadzą naszym maluchom namiastkę tego, co czeka ich w Wigilię i uprzyjemniają długi czas oczekiwania.  

Komentarze