Mali Einsteini. Wiosna wkoło (recenzja)

Kolejna z propozycji Disney Playhouse recenzowana tutaj.

Obok "Złotej Rączki", "Klubu Przyjaciół Myszki Miki" i "Kubusia Puchatka" (oraz kanału CBeebies), Mali Einsteini zapewniają mi chwilę, którą mogę poświęcić na robienie czegokolwiek innego niż opieka nad 3-letnią córką (8-latek na szczęście radzi sobie sam). Zapewniają bezpieczną, edukacyjną i angażującą zabawę.

Pozycja ta jest bardziej wymagająca niż pozostałe, gdyż traktuje o muzyce klasycznej, architekturze, sztuce i geografii. Nie ma co się jednak denerwować, to tylko tak poważnie i nieciekawie brzmi. Tak naprawdę Mali Einsetini to przyjemne, kolorowe historyjki pełne muzyki. Dzieci dowiedzą się, czego potrzebuje nasionko, żeby wyrosnąć, jednocześnie poznając różne instrumenty i ich brzmienie.

Dowiedzą się, kiedy i gdzie kwitną tulipany oraz jak poszczególne pory roku na nie oddziałują. Rozszyfrują pojęcia takie jak adagio, fortissimo itp. Niejednokrotnie po raz pierwszy w życiu będą mogły rzucić okiem na dzieła wielkich malarzy. Wiedza, którą zdobędą niejako mimochodem, spędzając czas przy tej bajce, kiedyś na pewno zaprocentuje.

Poszerzy dzieciom horyzonty i będzie stymulowała ich rozwój, wyobraźnię, wrażliwość na dźwięki. Na dodatek poznają kilkoro nowych, przesympatycznych bajkowych przyjaciół: Leosia, Zuzię, Łukasza i Anię. Zobaczą jak fajnie mieć kolegów i o ile łatwiej razem rozwiązywać problemy. A przede wszystkim jak miło razem spędzać czas. Leoś i reszta zrobią wszystko, by wciągnąć małego widza w wir przygody i zaangażować go w nią tak mocno, jak tylko się da. Warto podsunąć dzieciakom te bajeczki.

Na płycie, poza "silną grupą pod wezwaniem partytury i pędzla", czeka Tosia z pozostałymi mieszkańcami Stumilowego Lasu. Mamy dwie historyjki. Pierwszą o Króliku, który starał się być zajączkiem wielkanocnym (oczywiście wiedział najlepiej jak być zajączkiem). Drugą o Kłapouchym, który jak zwykle myśli, że nikogo nie obchodzi. Czy tak jest w rzeczywistości? Dzieciaki powinny przekonać się same.

Szczerze polecam te bajki, chociaż najprawdopodobniej bardziej przypadną do gustu małym, 3-letnim dziewczynkom niż 8-letnim chłopcom. Również rodzice będą z nich zadowoleni. Za przystępną cenę otrzymają każdorazowo jakieś 90 minut "wolnego" czasu do zagospodarowania w dowolny sposób.

Aneta S. Marciniak, ponad rok temu
Komentarze

DYSKUSJE NA FORUM