Laura hobby. Mistrzyni jazdy konnej, gra PC (recenzja)

Bardzo, bardzo fajna gra komputerowa dla dzieci. Właściwie mogłabym na tym poprzestać, ale zdaje się, że należy napisać ciut więcej.

Zacznijmy od wieku gracza. Teoretycznie może się w nią bawić już trzylatek. Tylko teoretycznie. Do samodzielnego przeżywania przygód głównej bohaterki, Lily, niezbędna jest umiejętność czytania. To jedyna przeszkoda dla maluchów. Jednak trzylatek chętnie popatrzy. Możemy też zagrać wspólnie, niejako pod dyktando malucha.

Sterowanie

W znacznej mierze intuicyjne dla osoby obeznanej ze światem rozrywki komputerowej. Dość duża paleta możliwych aktywności łatwo daje się rozgryźć i w trakcie zabawy nie nastręcza problemów. Będziemy, więc biegać, jeździć konno, wykonywać skoki przez przeszkody, zbierać różne bonusy, a nawet gwizdać, czerpiąc przyjemność z zabawy.

Świat gry jest dość bogaty

Mamy sporo lokacji. Ponieważ grafika jest całkiem przyzwoita miło się patrzy na konie, ludzi i otoczenie. Nieco gorzej jest z dźwiękiem. Mamy przyjemną muzykę, śpiewające ptaki, rżące konie, niestety bohaterowie raz przemawiają ludzkim głosem, raz milkną wydając jedynie westchnienia, a nam pozostawiając lekturę treści ich dialogów. Irytujące, szczególnie że nigdy nie byłam w 100% pewna czy usłyszę miły głos Lily, czy nie. W grze mamy szansę na sporą ilość interakcji z otoczeniem. Możemy rozmawiać z innymi postaciami, zaglądać to tu to tam, zwiedzać okolicę. Zdecydowanie podnosi to atrakcyjność gry.

Teraz słówko o samej fabule

Mamy tu do czynienia z prawdziwą przygodą (a bałam się, że przede mną tylko skakanie przez przeszkody). Lily, bohaterka, w którą się wcielimy, to "dżokejka". sympatyczna, lubiąca wyzwania oraz ambitna dziewczyna. Niespodziewanie otrzymuje szansę poznania ciekawych ludzi, w tym zaklinacza koni, Granta, a przede wszystkim dzikich koni, mustangów.

Początkowo niewinnie zapowiadająca się wizyta na ranczo, przeradza się w niesamowitą przygodę. Lily nauczy się wiele o naturze Mustangów, a nawet sama posiądzie trudną umiejętność oswajania tych nieufnych, dzikich stworzeń. Będzie pomagała w opiece nad nimi, dowie się jak je hodować, rozmnażać (bez obaw!), a przede wszystkim dzięki swemu zaangażowaniu postara się uratować stadninę. Wcielając się w jej postać, nie będziemy się nudzić.

Czeka nas sporo pomniejszych zadań do wykonania, takich jak np. sprowadzenie zagubionego konia, pomoc przy rannym źrebaku, znalezienie jakiegoś smakołyku. Będziemy mieli też obowiązki. O konie trzeba bowiem dbać. Muszą być nakarmione i czyste.

To też nasze zadanie. Jako dżokejka, Lily, a wraz z nią my, będzie brała udział w zawodach jeździeckich, których wynik okaże się bardzo istotny dla zakończenia gry. Przygotujmy się na liczne konkurencje, np. skoki przez przeszkody czy biegi przełajowe, oraz całkiem fajną zabawę. Nie wdaję się już w szczegóły, żeby nie odbierać nikomu przyjemności z samodzielnego poznawania świata Lily i Mustangów.

Jeżeli ta gra wpadnie Wam w ręce - polecam. To kilka godziny miłej, bezpiecznej rozrywki dla dzieciaków.

Aneta S. Marciniak, ponad rok temu
Komentarze

DYSKUSJE NA FORUM

Artykuły Testy i recenzje
Testy i recenzje

Kicia Kocia

Kicia Kocia

Kicia Kocia to książka dla maluchów, nie tylko o gotowaniu