Koszmarny Karolek. Postrach Strachliwych (recenzja)

„Postrach strachliwych” to mój pierwszy kontakt z Koszmarnym Karolkiem. Teraz zastanawiam się czy nie powinnam była zacząć od pierwszej części? Może umknęło mi jakieś wprowadzenie, dzięki, któremu w pełni zrozumiałabym sens tej książki?

Chociaż strachliwa nie jestem po pierwszym opowiadaniu nie bardzo wiedziałam, bać się czy nie. Czytałam na głos, co by i dzieci skorzystały, i nagle wcale a wcale nie byłam pewna, czy powinny tego słuchać. Jednak doszłam do wniosku, że gdzieś tam dalej jest jakaś puenta. Zakończenie, które będzie miało jakieś edukacyjne przesłanie.

Się rozczarowałam. Sromotnie. Jasnego dla dzieci przesłania brak. Koszmarny Karolek jest koszmarny. Doskonały Damianek też jest koszmarny. Nawet Rodzice o koszmarnych się ocierają, jeżeli by oceniać ich metody wychowawcze. Koszmarne jest to, że przeciętny Rodzic podrastających maluchów znajdzie tam scenki i cytaty żywcem wyjęte z jego życia rodzinnego. Koszmarne jest to, iż nawet ogromne przejaskrawienie przedstawionych zdarzeń i zachowań nie odbiera im nic z realizmu. Wszystkie te koszmary czyta się jednak szybko, lekko i z uśmiechem (syn chichrał się na całego).

Zabawa super, tylko mnie cały czas nie opuszczało pytanie - gdzie jest sens, i czy to nie jest instruktarz złego zachowania? Niby można uznać, że i rodzice i dzieci przy lekturze mogą zobaczyć z boku jak głupie, przykre, śmieszne czy złe są niektóre ich zachowania, ale czy o to chodzi?

Miałam nawet ochotę poszukać poważnych ocen, recenzji, nie chciałam się jednak sugerować. I tak duszę tę książkę i duszę i dochodzę do wniosku, że albo zbyt głupia jestem by pojąć inteligentne, pedagogiczno-psychologicznego przesłania autora, albo tego przesłania zwyczajnie nie ma. Ponieważ odczuwam wewnętrzny sprzeciw, by Koszmarny Karolek nie miał morału, postanowiłam wycisnąć go z książki nawet na siłę! Moja dorobiona (być może) ideologia mówi - interesujmy się naszymi dziećmi nawet jak SĄ grzeczne, poświęcajmy im nasz czas i naszą uwagę.

Chwalmy, gańmy, ale z głową i adekwatnie. Słuchajmy, obserwujmy, nie szufladkujmy i starajmy się zrozumieć pobudki, jakie kierują naszymi dziećmi. Dwa opowiadania z tego tomiku, podsunęły mi ten kierunek - "Koszmarny Karolek i jego doskonały dzień" oraz "Doskonały Damianek i jego koszmarny dzień". Może i się zagalopowałam, ale zwyczajnie nie mogłam przyznać, że to tylko sucha, przerysowana relacja spisana bez celu. Bo nawet dobra zabawa przy entej koszmarnej historii przestanie śmieszyć. Najprawdopodobniej sięgnę jednak po inne opowiadania o Koszmarnym Karolku, żeby przekonać się, co autor miał na myśli.

Czy polecam książkę? Nie wiem. Może i dobrze, żeby rodzice przeczytali? Może coś ich natchnie? Może zobaczą jak cudne są ich własne Pociechy w porównaniu z Karolkiem? Na pewno powinni przeczytać książkę nim wpadnie w rączki ich Pociech, i sami zadecydować czy to odpowiednia lektura.

Duże litery, sporo obrazków i przezabawne historie to wszystko sprawia, że dzieci z przyjemnością będą czytać przygody Karolka i sięgać po nie częściej niż po ....lektury szkolne ;) Miłej i owocnej lektury życzę.

Aneta S. Marciniak, ponad rok temu

Testy i recenzje

Komentarze

DYSKUSJE NA FORUM