Gdybym nie pomyliła psów (recenzja)

Gdybym przedwczoraj nie pomyliła psów, nic by się nie wydarzyło. Nie ukradziono by mi roweru, nie skręciłabym nogi i… - tak zaczyna się pierwszy rozdział książki o dziewięcioletniej Tildzie. Dziewięcioletnią Tildę wychowuje mama. Jej sposobem ucieczki przed problemami są najwyraźniej nieustanne przeprowadzki. Tilda stale zmienia więc otoczenie, co nie jest dla niej sprawą łatwą. Dziewczynka z kolei próbuje radzić sobie z problemami uciekając w świat wyobraźni i - niestety - kłamstwo.

Jej opisane w książce przygody zaczynają się od absurdalnej - wydawałoby się - sytuacji, od pomylenia psów. Zamiast małej Pchełki odchodzi spod sklepu z labradorem Lidą (Busterem). Kolejne kłamstwa miast przybliżyć, oddalają ją od wyjaśnienia pomyłki. Co wydarzy się, kiedy dziewczynka w końcu zdecyduje się wyjawić prawdę?

Dydaktyczne przesłanie bardzo gładko wplecione jest w wartką, intrygującą historię. Na początku każdego rozdziału autorka dodatkowo rozbudza ciekawość czytelnika (bądź słuchacza). Opowieść za każdym razem rozpoczyna od słowa "gdybym" i jednocześnie wskazuje na konsekwencje jakiegoś wydarzenia. Historia Tildy tak bardzo wciągnęła moją pięcioletnią córeczkę, Ulę, której codziennie czytałam jeden rozdział na dobranoc, że za każdym razem próbowała namówić mnie byśmy sprawdziły, co będzie się działo dalej. A przynajmniej, żebym przeczytała zapowiedź kolejnego rozdziału, czyli np. Gdybym się nie zgubiła, nie spotkałabym Sary i jej babci.

Dialogi i opisy są zrozumiałe nawet dla pięciolatki (choć książka przeznaczona jest raczej dla nieco starszych dzieci, będących w wieku bohaterki).Tylko jedna rzecz wzbudziła moje wątpliwości: czytając na głos starałam się omijać lub nieco łagodzić określenia typu "niech to szlag trafi", "co za idiota", "cholera".

Ula bardzo żałowała, że historia o Tildzie tak szybko się skończyła. Ogromnie ucieszyło ją to, gdy dowiedziała się, że niebawem będziemy mogły sięgnąć po drugą część przygód Tildy noszącą tytuł "Gdybym nie zrobiła z taty astronauty". Z własnej inicjatywy narysowała ilustrację do książki, uwzględniając różne zapamiętane szczegóły, jak np. kolory domów, w których mieszkali bohaterowie opowiadania.

Anna Mayer, ponad rok temu
Komentarze

DYSKUSJE NA FORUM

Artykuły Testy i recenzje
Testy i recenzje

Kicia Kocia

Kicia Kocia

Kicia Kocia to książka dla maluchów, nie tylko o gotowaniu