Nowoczesne systemy bezpieczeństwa w samochodach

Wojna na tylnej kanapie o ostatniego chipsa, płacz za zgubioną gdzieś grzechotką, odgłosy eksplozji ze zbyt głośno ustawionego odtwarzacza DVD… Długo można wymieniać rzeczy, które rozpraszają w czasie przejażdżki z dziećmi.

Nic więc dziwnego, że nowoczesne systemy bezpieczeństwa stały się standardem nie tylko w drogich luksusowych limuzynach, ale też rodzinnych vanach czy nawet autach miejskich. Tyle tylko, że coraz trudniej odnaleźć się w gąszczu trzyliterowych skrótów, za którymi się kryją.

Taka chwila nieuwagi może sporo kosztować. Czasem nawet utratę zdrowia czy życia naszego i naszych najbliższych. Producenci samochodów wciąż jednak prześcigają się w wymyślaniu coraz to nowych elementów mających ułatwić nam wyjście z drogowych opresji.

Współczesne auta „widzą” w ciemności, rozpoznają pieszych i są w stanie zatrzymać samochód, by uniknąć kolizji. A każdego roku debiutuje kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt nowych systemów przeznaczonych dla przemysłu motoryzacyjnego.

1. Swoją drogą

Bezpieczne samochody

Najnowsze modele samochodów są wyposażone w najlepsze systemy, mające zapewnić bezpieczeństwo pasażerów.

Konstruktorzy elektronicznych asystentów kierowcy wiele uwagi poświęcili manewrowi zmiany pasa ruchu. Ta banalna czynność dość często bywa przyczyną wypadku. Wystarczy, że w tak zwanym martwym polu lusterek (czyli przestrzeni tuż obok samochodu, której nie widać w lusterkach) znajdzie się inny pojazd. Może dojść wówczas do niezamierzonego zajechania drogi i nieszczęście gotowe.

Z kolei przypadkowe przejechanie przez namalowaną linię może oznaczać, że kierowca zasypia albo zamiast patrzeć na drogę, śledzi na przykład poczynania milusińskich na tylnej kanapie.

Właśnie dlatego coraz częściej pod wewnętrznym lusterkiem montowana jest niewielka kamera, która bacznie śledzi namalowane na drodze linie. Jeśli samochód zbytnio zbliży się do którejś z nich, kierowca zostanie ostrzeżony za pomocą odpowiedniej kontrolki, sygnału dźwiękowego lub wibracji w siedzisku fotela.

Tego typu rozwiązania znajdziemy w ofertach dodatkowych opcji u wielu producentów, jednak niemal każdy wymyślił własną ich nazwę. Oto niektóre z nich: AFIL (Citroen), Lane Departure Warning (Volvo, Opel, Chevrolet), Lane Assist (Audi, Volkswagen), Lane Keeping Assist (Mercedes).

Niektórzy producenci poszli o krok dalej i pozwolili elektronice delikatnie korygować tor jazdy tak, aby utrzymać samochód na pasie. System przestaje działać między innymi, gdy kierowca wykonuje gwałtowny manewr. Jednym z przykładów jest Lane Keep Assist System, montowany za dopłatą w niektórych modelach Hondy.

Do monitorowania martwego pola zazwyczaj wykorzystywane są radary lub (jak w przypadku Volvo) niewielkie kamery umieszczone pod lusterkami. Cel jednak zawsze jest ten sam: ostrzec kierowcę, zanim zajedzie komuś drogę.

Tego typu systemy nie są jeszcze wyposażeniem standardowym, ale coraz więcej marek oferuje je jako opcję. Występują pod różnymi nazwami. Mazda oznacza je jako RVM, w Audi i Volkswagenie noszą nazwę Side Assist, a w Volvo i Fordzie – BLIS.

2. Prywatny radar

Jeśli myślicie, że tylko policja i Inspekcja Transportu Drogowego używają radarów mierzących prędkość, to się mylicie. Podobne urządzenia coraz częściej montowane są w zwykłych samochodach. Służą one do wykrywania pojazdów jadących przed nami i określania odległości, w jakiej się znajdują.

Dzięki temu system nazywany aktywnym tempomatem może utrzymywać stałą odległość od poprzedzającego samochodu, a w razie potrzeby rozpocząć hamowanie, gdy tylko ten zacznie zwalniać. Zazwyczaj producenci określają go skrótem ACC (ang. Adaptive Cruise Control) lub ICC (Inteligent Cruise Control), ale zdarzają się również inne nazwy, jak chociażby Distronic w Mercedesie. Bez względu na markę niemal zawsze wymaga dopłaty.

Tempomat

Tempomat służy do pomiaru odległości od samochodu znajdującego się przed nami. Kiedy poprzedzający nas samochód zaczyna zwalniać, tempomat rozpoczyna...

Jednak radary i mierniki laserowe działają nie tylko w połączeniu z tempomatem. Mogą one również ostrzec kierowcę, jeśli trzyma się zbyt blisko tylnego zderzaka innego auta, a w razie ryzyka kolizji uruchomić awaryjnie hamulce, by zminimalizować skutki wypadku.

Zazwyczaj automatyczne hamowanie uruchamiane jest przy prędkościach nieprzekraczających 30 km/godz. Powyżej tej prędkości kierowca zwykle ostrzegany jest sygnałem dźwiękowym i komunikatem na wyświetlaczu komputera.

Tego typu systemy coraz częściej oferowane są jako wyposażenie standardowe w droższych samochodach jak Mercedes czy Volvo. Można je również znaleźć w cennikach wielu innych marek, ale należy szukać wśród dodatkowo płatnych opcji.

Problem w tym, że właściwie każdy producent wymyślił swoją nazwę dla takiego systemu. Mercedes nazywa go Collision Prevention Assist, Volkswagen – City Emergency Brake lub Front Assist, w Fordzie znajdziemy go pod nazwami Active City Stop (ACS) lub Foreward Alert, Honda stosuje skrót CMBS, a w Volvo jego nazwa brzmi Collision Mitigation Support.

Skoro samochód potrafi już przewidzieć kolizję, to może się również do niej przygotować. Tak jest między innymi w Audi (Pre-Sense), Volkswagenie (Proactive Occupant Protection), Hondzie (CMBS) czy Mercedesie (PRE-SAFE). Komputer może na przykład lepiej naciągnąć pasy bezpieczeństwa, zamknąć otwarte okna, a nawet poprawić ustawienie elektrycznie sterowanych foteli. Jeśli kolizji uda się uniknąć, system sam przywróci poprzednie ustawienia.

W Audi, Volkswagenie i Seacie montowane są hamulce wielokolizyjne, które uruchamiają się automatycznie, gdy samochód ulegnie wypadkowi. Mają za zadanie zatrzymać auto i zminimalizować ryzyko kolejnych kolizji. Co ważne, pojawiły się one w wyposażeniu seryjnym między innymi nowego Volkswagena Golfa, więc można się spodziewać, że sukcesywnie będą montowane w kolejnych modelach samochodów.

3. To dopiero początek

Zgodnie z unijnymi przepisami wszystkie nowe modele samochodów wprowadzane na rynek po 1 listopada 2012 roku muszą być wyposażone między innymi w system ostrzegający o zbyt niskim ciśnieniu powietrza w kołach. Niebawem dołączy do niego urządzenie eCall, które w razie wypadku samo skontaktuje się ze służbami ratunkowymi.

Kilku producentów rozpoczęło testy systemów łączności pozwalających samochodom ostrzegać się nawzajem o niebezpieczeństwie na drodze. Ford wkrótce wprowadzi na rynek poduszki powietrzne montowane w pasach bezpieczeństwa, a General Motors opracowało poduszkę umieszczoną pomiędzy przednimi fotelami. Samochody coraz częściej same wykrywają obecność fotelika w samochodzie, by jak najlepiej chronić najmłodszych pasażerów.

Dokąd to wszystko zmierza? Volvo już ogłosiło, że chce, by po 2020 roku nikt w ich samochodach nie zginął ani nie został poważnie ranny. A według jednego z szefów tej marki, Andersa Eugenssona: „Samochód przyszłości będzie niczym koń farmera. Woźnica może kierować koniem i wozem, ale jeśli zaśnie, koń nie wejdzie sam w drzewo ani nie spadnie z urwiska”.

Kupując nowy samochód, warto więc dobrze się zastanowić, czy zamiast skórzanej tapicerki czy 19-calowych felg nie lepiej wybrać system, który może uchronić nas i naszych najbliższych przed wypadkiem.

Komentarze