Asertywność dzieci

Większośc z nas potrzebuje autonomii i niezależności. Zarówno dorośli, jak i małe dzieci chcą decydować o tym, co zrobić lub nie. Bunt malucha bywa jednak dla rodziców zaskoczeniem i budzi ich niepokój. Grunt to zachować spokój. To normalny etap w rozwoju dziecka. Jeśli nie jesteśmy w stanie tego znieść, pocieszeniem niech będzie myśl, że jest duża szansa, by nasze głośno protestujące dzieci w przyszłości wyrosły na niezależnych, pewnych siebie ludzi. Bądźmy elastyczni – nie forsujmy swoich zakazów na siłę, chyba że chodzi o bezpieczeństwo dziecka. W innych przypadkach starajmy się być stanowczy, ale w ciepły i przyjazny sposób. Na temat asertywności najmłodszych wypowiada się Joanna Kruszyńska-Buryta, psycholog (nasz ekspert na forum).

Polecane wideo:

Nakazy i zakazy

Dzieci, a zwłaszcza nastolatkowie, podobnie zresztą jak dorośli, nie cierpią nakazów i żądań. Na słowa: „Zrób to lub tamto”, „Zrób, bo tak mówię” „Nie krzycz, milcz, podnieś się, siedź, wstań, chodź tu” w każdym bez wyjątku rodzi się sprzeciw i bunt, bo nikt nie chce, by mu rozkazywano, narzucano i wymagano robienia rzeczy bez sprzeciwu. Dlatego dzieci i nastolatkowie się buntują. Im więcej nakazów, a przy sprzeciwie kar i zakazów, tym więcej nieporozumień, konfliktów i buntu, a mniej miejsca na realizację drugiej ważnej potrzeby – współpracy.

Dzieci bardzo chcą pomagać swoim rodzicom, z miłości zrobią dla nich wszystko, przełkną każdy ból i niewygodę, byle zadowolić ukochane osoby. Jeżeli tylko rodzice dadzą im taką możliwość. Współdziałanie rodzi się z wolności wyboru, z wewnętrznej potrzeby ubogacania życia drugiej osoby, z radości dawania. Jeżeli dziecko jest przymuszane, jeżeli nie ma wyboru, jeżeli wzbudzane jest w nim poczucie winy, to gdzie miejsce na radość dawania z wewnętrznej i nieprzymuszonej woli? W świecie powinności, przymusu, nadodpowiedzialności nie ma miejsca na współpracę.

Partnerstwo w rodzinie

Rodzic, który wymaga i żąda, a nie prosi i zachęca, wzbudza w dziecku naturalną wolę walki o niezależność i autonomię, zakłócając przy tym ważną potrzebę partnerstwa. Jeżeli chcemy, aby nasze dzieci współpracowały z nami, sami musimy współdziałać z nimi. Dbając o ich autonomię, prawo wyboru i niezależność poprzez gotowość przyjęcia odmowy, wysłuchania ich potrzeb i emocji mamy większe szanse na wypracowanie wspólnego rozwiązania problemu i współodpowiedzialność za jego wynik. Współpraca oznacza też, że my możemy się dzielić emocjami i potrzebami z naszymi pociechami. Dzieci chętnie nam pomogą, o ile same nie będą tego potrzebowały.

Warto pamiętać, że za każdym "nie" naszego dziecka stoi jego bardzo ważna potrzeba, którą w danej chwili chce zrealizować. Poznając ją, możemy zmienić nasze oczekiwanie i prośbę na takie, które nasza latorośl będzie mogła spełnić z ochotą. I odwrotnie, odmawiając naszemu dziecku, mówiąc przy tym o swoich potrzebach właśnie realizowanych, mamy szansę nauczyć je przyjmowania odmowy i szukania innych strategii na zrealizowanie danych pragnień.

Joanna Kruszyńska-Buryta, psycholog

Redakcja parenting.pl, ponad rok temu

Problemy wychowawcze

Komentarze

DYSKUSJE NA FORUM

Artykuły Problemy wychowawcze
Raport specjalny - Zadbaj o odporność dziecka zimą

Emocje przedszkolaka

W miarę wzrostu dziecka rozwijają się także jego uczucia i emocje. Emocje przedszkolaka obejmują różne zachowania i stany emocjonalne. Uczucia dziecka w tym okresie mogą być zarówno pozytywne, jak i negatywne, a jego zadaniem jest rozróżnianie tych...

Przedszkolak

Wychowanie przedszkolaka

O tym, że wpływ rodziców na wychowanie dziecka jest ogromny nikogo przekonywać nie trzeba. Konieczne jest natomiast uzmysłowienie dorosłym, że maluch nie jest białą kartą, którą dowolnie...