Oli, co raka się nie boi

Rodzice dzieci, które walczą z rakiem mają w głowie wiele ważnych dat. Pamiętają o datach trudnych badań, o tym, kiedy stawić się do szpitala, o odbiorze wyników. Liczą w głowach dni, w których zacznie się chemioterapia, ile czasu im zostało do przeszczepu. I zawsze odliczają rocznice. Rocznice diagnozy, pierwszej chemii i pierwszej operacji. Tak też jest z rodzicami Oliviera, którym na zawsze wyryła się w pamięć data, o której woleliby zapomnieć.

18 listopada 2014 roku. To wtedy rodzice Oliviera Huka usłyszeli, że w ciałku ich maleńkiego synka zamieszkał nowotwór – złośliwa i bardzo groźna neuroblastoma. Wtedy ta dziwna nazwa nie mówiła im nic. A dziś widzą o niej dużo....za dużo. Wtedy nie wiedzieli z jakim potworem przyjdzie im się zmierzyć. Bo rak był już praktycznie wszędzie.

A wszystko zaczęło się kilka miesięcy wcześniej. Olinek bardzo źle się czuł, bolały go kości, nie mógł ruszać szyją, przestał chodzić. Zaczęli chodzić od lekarza, do lekarza.

Zobacz film: "Najważniejsze informacje dla pacjenta z chorobą nowotworową"

Oli był diagnozowany prawie dwa miesiące. Cztery razy leżał na chirurgii, kilka razy miał robione USG, prześwietlenia, ale nic nie wykazały. A miał coraz gorsze wyniki – wspomina pani Magda Adasiak, mama chłopca.

W końcu sama poprosiłam o skierowanie na onkologię. Czułam, że dzieje się coś bardzo złego.

1. Rak, którego nie było widać

Jej najgorsze przypuszczenia się potwierdziły. Lekarze zrobili punkcję szpiku, która pokazała, że jest on zaatakowany przez komórki nowotworowe. Wtedy było już wiadomo, że to rak. Ale lekarze wciąż nie widzieli guza. Na USG było czysto, dopiero tomografia pokazała, że Olinek ma zajęte przez nowotwór wszystkie węzły chłonne, kręgosłup, a w brzuszku dwa ogromne guzy.

Kolejne, bardzo specjalistyczne badanie i kolejna straszliwa informacja: rak rozpanoszył się w żebrach, w obu oczodołach, w kościach skroniowych, podstawie czaszki, potylicy, szczęce, żuchwie, kości ramieniowej, całej miednicy, dwóch kościach udowych i piszczelowych.

Najczęstsze nowotwory dziecięce
Najczęstsze nowotwory dziecięce [4 zdjęcia]

Rak to obok wypadków i zatruć jedna z najczęstszych przyczyn zgonów dzieci. Każdego roku odnotowuje się...

zobacz galerię

Za dużo tego na malutkiego, radosnego trzylatka. Za dużo dla rodziców, którzy po takiej wiadomości nie wiedzieli, co się wydarzy nie tylko za tydzień, za miesiąc. Oni nie wiedzieli, co będzie następnego dnia. Jednego tylko byli pewni. Tego, że będą walczyć ze wszystkich sił.

Zaczęły się długie miesiące, podczas których drugim domem Oliviera stała się klinika onkologii dziecięcej. Bywały dni, a nawet całe tygodnie, podczas których Oli nie mógł opuszczać swojej szpitalnej sali i nawet spacer po korytarzu był dla niego wyzwaniem. Każdego dnia był poddawany bolesnym zabiegom i godzinami musiał leżeć w łóżku, czekając aż skończy się podawanie chemii w kroplówce.

2. Droga szansa na życie

(Źródło: Fundacja )

Niestety, nawet za takie poświęcenie nie przyszła upragniona nagroda – zdrowie. Szybko okazało się, że chemia spustoszyła maleńkie ciałko, a nowotwór cały czas nie dawał za wygraną. Rodzice usłyszeli to, czego usłyszeć nie chcieli – według żargonu medycznego Oli „wypadł z protokołu”.

Oznacza to, że chłopczyk nie ma szans na ostatni etap leczenia, jakim jest immunoterapia ANTY GD2 w Polsce. Szansa na życie i zdrowie czeka we Włoszech. Czeka za 160 tysięcy złotych. Rodzice bali się tego od początku.

Straszne jest uczucie, że życie twojego dziecka zależy od pieniędzy. Od ogromnych pieniędzy, które są poza zasięgiem zwykłego człowieka – płacze pani Magda.

A on już tak wiele rozumie. Jest nad wyraz dojrzały i widzi chwile, w których usuwa nam się grunt pod nogami. Patrzy na nas tak poważnie, jakby wiedział, że jego życie cały czas wisi na włosku. To spojrzenie, z którym żaden rodzic nie chciałby się zmierzyć – dodaje mama ze smutkiem.

Bo Oli dorósł i zmężniał przez swoją chorobę. Wiele rozumie, ale przecież wciąż jest tylko wesołym czterolatkiem. Jego odwagę i siłę widać każdego dnia. Jak ostatnio, gdy miał zaplanowaną radioterapię. I każdego dnia do naświetlania miał być usypiany. To ogromne obciążenie dla organizmu, ale w przypadku małych dzieci zwykle konieczne, bo maluchy nie są w stanie odpowiednio długo wyleżeć bez ruchu.

I jakież było zdziwienie wszystkich, gdy okazało się, że dzielny Oli stanął i do tej rundy walki, jak dorosły. I każdego dnia wytrwale znosi radioterapię bez znieczulania.

3. Fundacja rusza z pomocą

Z pomocą małemu Oliverowi przyszła Fundacja „Na ratunek dzieciom z chorobą nowotworową”, która zadeklarowała, że dofinansuje kosztową terapię we Włoszech. To jednak nie koniec, bo Oli będzie się leczył w Genui.

To piękne i bardzo atrakcyjne dla turystów miasto. Atrakcyjne, więc bardzo, bardzo drogie. A rodzice i Oli będą tam musieli mieszkać przez ponad pół roku. Podróż do Włoch i koszty pobytu w miejscu, gdzie Oli będzie mógł raz na zawsze rozprawić się z groźną chorobą przekraczają możliwości finansowe jego rodziców.

A przecież muszą zebrać pieniądze na to, żeby podarować synkowi tę jedyną szansę. Na zdrowie. Na życie.

Czasu mają niewiele. 29 marca muszą się stawić w klinice we Włoszech. Dla Oliviera Włochy są jedyną szansą. Nie ma szans na leczenie w Polsce, czekać też nie może, cały czas ma aktywne zmiany. Dlatego tak pilnie potrzebna jest pomoc.

Każdy, kto zechce pomóc i przekazać swój 1% podatku wpisując KRS 86210 może sprawić, że Oli będzie mógł walczyć z groźną neuroblastomą. On już wie jak. Potrzebuje tylko pomocnej dłoni! Program, który pomoże nam przebrnąć przez zawiłości podatkowych deklaracji można znaleźć na stronie: 1procent.naratunek.org.

Historie innych maluchów walczących z rakiem można znaleźć na stronie: 1procent.naratunek.org/category/jak-pomaga-1/.

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska S.A. z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
    Podoba Ci się ten artykuł? Chcesz więcej? Polub
    i bądź na bieżąco!