Niezwykłe serce - ostatni etap

Serduszko niezwykłe, bo nie da się inaczej nazwać serca, które pomimo aż 8 wad w jednym maleńkim jak jego piąstka serduszku, tak sprawnie i niezwykle dzielnie pracowało, niczym jak u każdego 6-letniego dziecka. A o wadzie jedynie ogromna przebiegająca wzdłuż klatki piersiowej blizna każdego wieczoru przypominała rodzicom, że jednak istnieje…

Mateusz w dniu narodzin poza wadą serca otrzymał aniołka na ramieniu, który każdego dnia czuwa i wspiera go przy jego codziennościach. Panika, która nastała w gabinecie lekarskim, kiedy to w 2009 roku po raz pierwszy usłyszeli jeszcze wtedy nic nie mówiące rodzicom słowa WADA SERCA. Pierwsza myśl, oby dobry duch czuwał nad nim każdego dnia i nie pozwolił, by serduszko przestało bić. Tuż po narodzinach lekarze ostrzegali, że lada dzień zostanie przeprowadzona operacja ratująca życie naszego synka. Nie rozumieliśmy wagi słów, jakie kierowali do nas lekarze. Na patologii noworodka, spośród wszystkich maluchów z chorymi serduszkami tylko Mateusz poza urządzeniem do pomiaru saturacji nie był owinięty kabelkami oraz otoczony licznymi sprzętami kontrolujących pracę ich maleńkich wielkich serc. Nie rozumieliśmy, czy to wystarczająco dobre wiadomości, czy być może zupełnie przeciwnie – krytyczny stan, przy którym nic nie pomoże.

Zobacz film: "W co należy wyposażyć przedszkolaka?"

Wtedy rodzice, po raz pierwszy opuszczając na noc oddział, nie zostawili Mateuszka samego. Anioł stróż na ramieniu będzie cię strzegł, póki rano nie wrócimy, nic się nie martw, waleczne serce. Od tego momentu wierzą, że nad pracą jego serduszka czuwa ktoś, kto nie pozwoli, by stało się mu coś złego.

Operacja początkowo odwlekana tygodniami, układającymi się w kolejne miesiące, w których termin nadal nie był dla nikogo znany. Serduszko Mateuszka biło swój rytm, a my pragnęliśmy wierzyć, że czuwający anioł stróż nie dopuści, by naszego synkowi stało się coś złego. Prognozy leczenia oraz aktualny stan zdrowia naszego synka po roku pragnęliśmy skonsultować z profesorem Malcem. Serduszko Mateusza powinno być już operowane i mimo że 8 wad w jego układzie wzajemnie się uzupełnia, by nie doszło do tragedii, należy operować.

I tak po 2 latach, a nie jak wstępnie informowano rodziców po 2 tygodniach, została wykonana operacja serduszka. Pierwszy etap był niezwykły – jakby serduszko samodzielnie się zoperowało. W mechanizmie obronnym tętnica płucna się zmniejszyła, by serduszko mogło doczekać kolejnej operacji. Podwójny Glenn w silnych i wspaniałych rękach profesora odbył się bez powikłań, a my czuliśmy się, jakbyśmy odzyskali nasze dziecko. Sine i lodowate paluszki, podkrążone oczy zniknęły lada chwila, saturację z 70% wzrosły jak u zdrowego serduszka każdego z nas. Chłopiec zaczął, jak każdy maluch, z ogromnym uśmiechem uczęszczać do przedszkola, uczestniczy w zabawach na placu zabaw. Poznał prawdziwe życie 3-latka zupełnie inne niż te, które poznał w szpitalu oraz licznych badaniach.

Wiedzieliśmy o tym, że aby zakończyć i całkowicie naprawić to niezwykłe serce, które zaskoczyło wszystkich, konieczna będzie jeszcze jedna, ostatnia operacja. W 2013 roku rozpoczęliśmy zbiórkę, ale kolejne kontrole, liczne badania wskazywały, że ogromnie silne serduszko ma się dobrze, a konieczność operacji została odłożona w czasie.

I niby wszystko było dobrze, wyniki niezłe, a uśmiech z buzi Matiego nie schodził, serduszkowi rodzice zawsze będą żyć w strachu. Przepełnieni nadzieją, że być może kolejna poważna na krążeniu pozaustrojowym operacja serduszka nie będzie konieczna, a z drugiej, że wykonanie jej będzie elementem kończącym jego całkowitą korektę. Pod koniec 2014 roku, podczas kontroli, kiedy saturacja zaczęła spadać w granicach 80%, profesor Malec poinformował nas, że 2015 to będzie rok, w którym serduszko Mateusza zostanie zoperowane. Zaraz potem otrzymaliśmy termin 17 kwietnia, tuż po cewnikowaniu zostanie wykonana ostatnia operacja Mateuszkowego serduszka.

Znaczną część środków już mamy, brakuje niewiele, jednak to wciąż za mało, by przepustka po zdrowe serduszko stała się zwykłą formalnością. Niestety, Mati nie jest już maleńkim bobasem, który zupełnie nieświadomy tego, że pomoc wielu ludzi oraz niezwykle uzdolnione ręce profesora walczyły o jego serce. Teraz widok szpitalnych korytarzy, olbrzymich igieł i gabinetów zabiegowych budzi lęk i strach. Nie pozwólmy, by komplikacje wynikające z niewykonanej na czas operacji i budzące lęk korytarze stały się codziennością sześciolatka z chorym serduszkiem.

Niezwykłe serduszko Mateusza, choć na świecie pojawiło się z poważnym zespołem heterotaksji – złożoną siniczną wadą serca – z pomocą dobrego aniołka i ogromnych serc wielu z Was staje na ostatniej prostej do Munster po całkowitą korektę jego wady.

Zachęcamy do wsparcia akcji zbierania pieniędzy na leczenie Mateusza. Jest ona prowadzona za pośrednictwem strony Fundacji siepomaga.

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska S.A. z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
    Podoba Ci się ten artykuł? Chcesz więcej? Polub
    i bądź na bieżąco!