Trwa ładowanie...

Niepłodność wtórna. Gdy rozpaczliwie pragniesz drugiego dziecka

Setki tabletek, dziesiątki zastrzyków, niezliczone wizyty u lekarza. Cel jest jeden – mieć dziecko. Niektóre kobiety pragną tego tak bardzo, że czasem zapominają o dziecku, które już mają. Nawet jeśli w ciążę udało się zajść bez problemu, niepłodność wtórna może spotkać każdą parę.

Zobacz film: "Najlepsza pora na seks, kiedy starasz się o dziecko"

Monika jest mamą i żoną. Jak większość, miała swój plan na życie. Konsekwentnie go realizowała, kiedy na drodze do szczęścia pojawiła się przeszkoda nie do pokonania.

Choć chciała mieć dużą rodzinę, teraz próbuje pogodzić się z tym, że będzie miała tylko jedno dziecko.

WP parenting: Zawsze planowałaś mieć dwójkę dzieci?

Monika, mama Franka: Tak, dopóki nie urodził się mój syn. Choć raczej marzyłam o trójce. Jednak Franek dał nam mocno popalić. Nieprzespane noce, ogromny stres o zdrowie i fakt, że na co dzień jesteśmy sami, nie mamy nikogo do pomocy, sprawiły, że w tamtym momencie nie chcieliśmy więcej dzieci. Ale czas mijał, syn urósł i zmęczenie nie było już tak wielkie. Poczułam, że w naszej rodzinie jest sporo miejsca i miłości dla kogoś jeszcze. Chciałam, żeby Franek miał rodzeństwo, więc zaczęliśmy się starać o drugie dziecko.

Jak długo to już trwa?

- Ponad dwa lata. Pierwsze pół roku nie było najgorsze. Wiedziałam, że po miesiącu czy dwóch starań żaden lekarz nie zacznie sprawdzać, co jest nie tak. Jak tylko minęło 6 miesięcy pobiegłam do swojego lekarza, żeby nam pomógł. Zrobiłam mnóstwo badań i wszystkie wyszły prawidłowo.

To raczej dobra wiadomość?

- Zupełnie nie. Gdybym wiedziała, co jest nie tak, to moglibyśmy spróbować to wyleczyć. A tak wciąż nie wiedziałam, dlaczego nam się nie udaje. Staraliśmy się dalej, ale z każdym cyklem było coraz gorzej. Chociaż mój mąż cały czas był dobrej myśli. On zawsze jest optymistą. Mi natomiast coraz trudniej było zachować dobrą minę. Zaczęłam przyjmować hormony, które nie były obojętne dla mojego samopoczucia.

Jednak byłaś już mamą. Czy to pomagało ci przetrwać te gorsze chwile?

- Czułam, że jestem zawieszona w próżni. Z jednej strony mam już syna, którego kocham nad życie. Franek zasługuje na matkę, która jest dostępna i skupiona na swoim dziecku. Ja nie byłam. Zamiast tego ciągle szukałam przyczyny, wyliczałam dni cyklu. Złapałam się na tym, że odkładałam realizację planów na moment, kiedy już w tej ciąży będę. Jakby nasze życie nie trwało tu i teraz, a zaczynało się od dwóch kresek na teście. Czekałam ze zmianą pracy, remontem mieszkania, a nawet dbaniem o siebie. Wydawało mi się, że już lada chwila i będę w ciąży i wtedy wszystko dostosujemy do życia w czwórkę.

Myślisz, że twój syn odczuwał tę sytuację? Czy wasza niepłodność wpływała na jego życie?

- Wiedział, że coś jest nie tak. Często płakałam, kłóciliśmy się z mężem. To nie może być obojętne dla trzylatka. Nasze życie odmierzały dwutygodniowe cykle: pierwsze dwa tygodnie to starania. Wszystko musiało być temu podporządkowane. Kolejne dwa – po owulacji – to oczekiwanie. Zaczynałam już wtedy zachowywać się, jakbym była w ciąży, bo przecież tym razem mogło się udać. Ograniczałam wysiłek, nie chciałam podnosić syna i dostosowywałam nasze zabawy. A potem czułam, że to mocno nie fair wobec Franka.

Zamierzacie starać się o dziecko dalej?

- Nie. Może kiedyś znów spróbujemy. Przez te dwa lata poroniłam trzy razy. Przez długi czas nie mogłam się pozbierać. Każdy z tych momentów był dla mnie końcem świata. Jednak za każdym razem musiałam następnego dnia wstać i zrobić Frankowi śniadanie, żyć normalnie. Teraz wiem, że gdyby nie on nie poradziłabym sobie. Wiem też, że całą naszą rodzinę kosztowało to zbyt wiele emocji.

Emocje to jednak nie jedyny koszt niepłodności. Jej leczenie w Polsce kosztuje dużo. Jak sobie radziliście?

- Wydawałam majątek na testy ciążowe. Nie wystarczyło zrobić jeden. Przecież mógł się mylić, przecież mogłam zrobić go za wcześniej. Kupowałam je hurtowo, a to przecież kropla w morzu wydatków. Wizyty u lekarza, czasem nawet co drugi dzień, by monitorować cykl, badania, leki… Zamiast korzystać z pieniędzy, wydawałam je na widmo kolejnej ciąży. A z każdą kolejną wydaną złotówką, moje wyrzuty sumienia rosły. Przecież mogłam dać swojemu synowi dużo więcej: zajęcia, atrakcje, czy wspólne wakacje, z których zrezygnowaliśmy, by było nas stać na kolejne cykle starań.

Jakie uczucie towarzyszyło ci najczęściej? Smutek, złość, czy coś zupełnie innego?

- Miałam okropne wyrzuty sumienia, że przez jakiś mój defekt Franek nie będzie miał rodzeństwa. Wydawało mi się, że skazuję go na samotność. Nie dopuszczałam w ogóle do siebie myśli, że może być szczęśliwy po prostu ze swoimi rodzicami. Teraz czuję, że straciłam mnóstwo czasu. Uczę się, że czuć, że moja rodzina jest pełna i nikogo nam nie brakuje. Że jedynactwo wcale nie oznacza smutnego i samotnego życia.

Takich matek jest więcej. O niepłodność wtórną zapytaliśmy psychologa mgr Sabinę Siegiedę.

Czy parom, które mają już dzieci, łatwiej jest pogodzić się z faktem, że nie będą mieli kolejnego dziecka?

Sabina Siegieda – psycholog: Osobom postronnym wydaje się, że tak właśnie jest - skoro para ma już jedno dziecko, to instynkt macierzyński został zaspokojony. Nic bardziej mylnego. Niemożliwość zajścia w kolejną ciążę rodzi równie trudne emocje, co niepłodność pierwotna – żal, lęk, frustrację i złość. Konsekwencją psychologiczną jest zazwyczaj obniżenie poczucia własnej wartości oraz poczucie winy. Niepłodność to uderzenie w jedną z podstawowych funkcji małżeństwa, bardzo silnie podważająca jego stabilność i trwałość. 

A jak ta sytuacja rodzinna wpływa na dziecko, które już jest na świecie?

- Emocje potrafią siać ogromne spustoszenie, nawet jeśli rodzice pozornie nad nimi panują. Ja w takiej sytuacji zawsze radzę udać się po profesjonalną pomoc. Nawet jeśli niemożliwość posiadania kolejnego potomstwa nie pozostawi po sobie depresji, to wewnętrznie kotłujący się żal może kiełkować i urosnąć do ogromnych rozmiarów. Wyciekał wtedy będzie w postaci pretensji wobec dzieci, nieuzasadnionego rozdrażnienia czy nieuświadomionej złości. Dużo mówi się również o przelewaniu niespełnionego uczucia na dziecko, które jest w domu – wiąże się to często z nadopiekuńczością i nadmiernym uwiązaniem dziecka, zwłaszcza ze strony mamy.

Według WHO nawet 80 mln par może mieć stały lub czasowy problem z poczęciem dziecka. Urodzenie zdrowego potomka nie gwarantuje możliwości poczęcia następnego. Fakt, że dziś z założeniem rodziny czekamy coraz dłużej, również nie pomaga – jako najczęstszą przyczynę niepłodności wtórnej podaje się wiek zarówno kobiet, jak i mężczyzn.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl.

Rekomendowane przez naszych ekspertów

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska Media SA z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.