Maks, który zaraża optymizmem

Maks przed chorobą był ciągle w ruchu. Hop na drzewo, hop na trzepak, na drabinkę i do piaskownicy. I wreszcie skok, który zmienił wszystko, po którym życie pięcioletniego chłopca i jego mamy obróciło się do góry nogami i zawisło na włosku.

Maksymilian ma pięć lat i pochodzi z Piechowic. Jest wyjątkowo energiczny i niemal zawsze uśmiechnięty. Przed chorobą godzinami biegał z kolegami po boisku za piłką. Uwielbiał też oglądać starszych kolegów, którzy rozgrywali mecze. I nagle to wszystko się urwało. Skok, po którym nóżka zaczęła boleć jak nigdy dotąd. Ból zaczął narastać z dnia na dzień. Mama woziła go po kolejnych specjalistach, leżał w kilku szpitalach. Oboje wiedzieli, że dzieje się coś złego, ale diagnoza i tak spadła na nich jak grom z jasnego nieba. Podstępny rak tkanek miękkich.

Zobacz film: "Skuteczność terapii celowanych"

1. Rak mu zabrał nóżkę

Maksiu dzielnie znosił kolejne chemioterapie i pobyty w szpitalach, ale jego choroba niestety nie odpuszczała. Nie było nawet czasu na łzy i rozpacz, kiedy na mamę i wiecznie roześmianego chłopca spadła wiadomość, że maluchowi trzeba amputować nóżkę, żeby ratować jego kruche, pięcioletnie życie. Jego mama, Kamila, długo biła się z myślami, jak powiedzieć synkowi o operacji.

– Wytłumaczyłam mu, że jeśli będzie silny i będzie walczył,  pozbędzie się choroby. Jeśli będzie miał wolę walki, to długo będziemy razem. On wie, że jeśli mama jest silna, to on też jest silny i walczy razem ze mną – wspomina Kamila Piwowarska.

Na początku 2015 roku lekarze amputowali Maksiowi prawą nogę nad kolanem. Gdy jego mama wspomina tamten czas, ukradkiem ociera łzy i mówi, że operacja była bardzo ciężka, ale po niej chłopiec jest taki, jakby ktoś zdjął mu z barków wielki i ciężki kamień. Chora nóżka bardzo mu przeszkadzała – nie mógł jej wyprostować, nie mógł przez nią chodzić.

Po operacji wstąpiły w niego nowe siły. Wciąż się uśmiecha i dzielnie znosi kolejne chemioterapie. Teraz szaleje już po całym mieszkaniu na pupie. W rodzinie żartują, że tak poleruje podłogę. Ale zaczął też zakładać swoją pierwszą protezę. Uczy się na niej chodzić, choć po tylu miesiącach to wcale nie jest proste. Wszystkiego trzeba się nauczyć od początku – jak siedzieć, stać i w końcu – jak zrobić ten pierwszy krok.

2. Bajki dają mu nadzieję

Przy Maksiu cały czas trwa jego mama, która samotnie go wychowuje i musiała dla niego zrezygnować z pracy.

– Musimy trzymać kciuki za zdrowie i uśmiech naszych dzieci. Bo jest to najlepsze, co może się przytrafić nam, rodzicom. Teraz w odnajdywaniu tych jaśniejszych stron życia z całych sił pomagają nam pracownicy Fundacji „Na ratunek dzieciom z chorobą nowotworową”, którzy wspierają nas nie tylko od strony finansowej, ale i takiej zupełnie ludzkiej. Dzięki nim łatwiej nam przejść przez ten trudny czas choroby – tłumaczy pani Kamila.

(Źródło: Fundacja „Na ratunek dzieciom z chorobą nowotworową”)

A Maksiu? Cały czas dzielnie pracuje nad tym, żeby już niedługo zacząć biegać w nowej protezie. I z dziecięcą prostotą opowiada, że najbardziej na świecie interesuje go… chodzenie po ścianach. W końcu Spiderman to jego ukochana bajkowa postać.

– Być jak pająk – to jest to! Spiderman to dla mnie ktoś, mój bohater – przekonuje z przejęciem i wypiekami na policzkach Maks.

I ciągle jeszcze wierzy, że nadludzkie moce ulubionego bajkowego bohatera sprawią, że nóżka mu odrośnie i razem z kolegami będzie mógł biegać za piłką. Maks na święta nie prosi o zabawki. On chciałby po prostu pójść sam.

3. 1% podatku pomaga Maksiowi i innym dzieciom

Fundacja „Na ratunek dzieciom z chorobą nowotworową” z całych sił stara się mu pomóc. Jemu i kilkuset innym podopiecznym. Maksiu i inne dzieci chcą żyć. Chcą być zdrowe. I wrócić do normalnego życia. Fundacja pomaga im wszystkim. Kupuje bardzo drogie leki i protezy dla maluchów, finansuje ich rehabilitację, płaci za pobyty w sanatorium.

To wszystko nie byłoby niemożliwe, gdyby nie pomoc i wsparcie darczyńców, którzy każdego roku decydują się na przekazanie Fundacji 1% podatku. Może się wydawać, że kilkanaście czy kilkadziesiąt złotych niewiele zmieni, ale dla chorych maluchów to naprawdę ogromne wsparcie.

Dlatego warto poświęcić chwilkę, aby wypełnić dodatkowe rubryki w zeznaniu podatkowym: wpisać KRS 86 210 i skorzystać z przywileju decydowania, na co przeznaczone zostaną podatki. A program, który pomoże nam przebrnąć przez zawiłości podatkowych deklaracji można znaleźć na stronie: 1procent.naratunek.org/program-pit.

Historie innych maluchów walczących z rakiem można znaleźć na stronie: 1procent.naratunek.org/category/jak-pomaga-1.

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska S.A. z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
    Podoba Ci się ten artykuł? Chcesz więcej? Polub
    i bądź na bieżąco!