|
|||||||
| Komunikaty |
![]() |
|
|
LinkBack | Narzędzia recenzji | Wygląd |
Szpital Specjalistyczny im. A. Falkiewicza |
||||||||||||||
|
||||||||||||||
|
|
||||||||||||||
|
Dodane przez
aldonat
w dniu
11-12-08, 14:01
|
||||||||||||||||||||||
|
![]() |
|||||||||||||||||||||
|
Dodane przez
Angelia
w dniu
19-03-09, 18:40
|
||||||||||||||||||||||
|
Witam jestem w 25 tygodniu ciazy trafiłam do szpitala na Brochowie na ulica Warszawska przyjeli mnie bardzo ciepło nie było zadnej odmowy nie to co na Dyrekcyjnej gdzie wysłli mnie z kwitkiem bo nie miałam skierowania od lekarza.Do szpitala trafiłm na Patologie ciazy z powodu braku ruchu podu od razu sie mna zajeli nie czekałm wogule zrobili KTG i przez 3 dni byłam na opserwacji bardzo spodobał mi sie ten szpital i zdecydowąłm sie tam urodzic moje pierwsze dziecko opieka pielegniarek i lekarzy jest poprostu super otwarci i bardzo mili.kobiety które tam juz były i rodziły bardzo pochwalały sobie ten szpital jest ciepło schludnie poprostu szpital jest Boski pozdrawiam
|
|||||||||||||||||||||
|
Dodane przez
Agnes76
w dniu
24-04-09, 10:32
|
||||||||||||||||||||||
|
Leżałam w tym szpitlu 8 razy w czasie dwóch moich ciąż. Lekarze są rewelacyjni, cierpliwi i wyrozumiali. (mam porównanie bo leżałam też w dwóch innych szpitalach) Do każdej pacjentki podchodzą rzeczowo i delikatnie. Są to wysokiej klasy specjaliści. Bardzo żałuję że pierwszego dziecka tam nie urodziłam. Pielęgniarki może poza jedną (Żanetą) są przesympatyczne i niezwykle pomocne. Sale schludne i czyściutkie, bardzo estetyczne i jasne. Pokoje dla mam z dzieckiem w pełni komfortowe. Wyżywienie no cóż jak na szpital bardzo dobre.
|
|||||||||||||||||||||
|
Dodane przez
Agnes76
w dniu
24-04-09, 10:33
|
||||||||||||||||||||||
|
![]() |
|||||||||||||||||||||
|
Dodane przez
Cina
w dniu
27-06-09, 23:00
|
||||||||||||||||||||||
|
Dziewczyny rodziłam tam w marc br... mogę powiedzieć jedno: sam poród super, pełna i fachowa opieka położnej w czasie porodu(Pani Borowiec), do oddziału noworodkowego miałabym parę zastrzeżeń ale ok. nie ma co narzekać,
natomiast co do czystośći to tu miałabym wątpiliwośći.. wróciłam tydzień po porodzie z córeczką gdyż (podobnie jak kilkoro noworodków urodzonych w tym czasie) złapała gronkowca złocistego.. |
|||||||||||||||||||||
|
Dodane przez
barbie
w dniu
01-10-09, 13:18
|
||||||||||||||||||||||
|
zalety: miłe położne na sali porodowej i przed porodowej, mała sala 2 osobowa (patologia ciąży) i jedno osobowa ( poporodowa), czysto, sale ładne, toaletyi lazienki czyste.
wady: niekompetentni , olewajacy i nieuprzyjemni lekarze zadawali pytania w bardzo złosliwy sposob, ignorowali co sie do nich mówi, próbowlai wine zwalić na mnie itp itd, położne na odziale patologi ciąży w więkoszości zołzy. jedzenie przecietne. bardzo bolesne badania!!! podsumowanie: Na patologię ciąży trafiłam tydzien po terminie urodzilam 6 dni pozniej. Na skierowaniu do spzitala byla jasno okreslona procedura postepowania. mialam dostac zaszczyki dnia 1 i probna kroplowke dnia 2 i kroplowke dnia 3. przez 4 dni lezalam bezczynie , nic mi nie podawano. dopiero gdy w nocy ok 3 nad ranem odszedl mi czop sluzowy i jednoczesnie zaczely saczyc mi sie wody - (to byla ostatnia chwila kiedy spalam) nastepnego dnia podano mi probna kroplowke ( czwartek). Po niej zaczely lapac mnie bole, położne poinformowały mnie,że to już dziś. w piątek ok 4 nad ranem przeniesiono mnie na sale porodową, do zmiany lekakrzy rozwarcie doszlo do 6 cm lekarka powiedziala mi " jeszcze godzinka i RODZISZ!!!". po ponad godzinie przyszedl zupelnie inny lekarz, ktory z kpina powiedzial " tak to jest jak sie za wczesnie przyjezdza do szpitala, zabrac ja dac srodki przeciwbolowe ona teraz nie urodzi" ( w spzitalu bylam juz 5 dni i to lekarze z tego szpitala zdecydowali o rozpoczeciu sie akcji porodowej a nie moje fanaberie!!!!). nikt nie zwrocil sie bezposrednio do mnie, nic nie wytlumaczono, nafaszerowali mnie jakimis lekarstwami , zastrzykami i zawiezli do sali przedporodowej. oczywiscie srodki te nic nie pomogly, jak bolalo tak bolalo, chwilami myslalam ze oszalje z bolu. Gdy zwracalam sie do poloznych o jakies informacje zbywano mnie. w Koncu gdy juz ledwo stalam na niogach a bol siegal zenitu, WYCEWNIKOWALI mnie bo uwazali ze to nie bole tylko nie moge sie wysikac!!!!oczywiscie moczu bylo zero!!!!! od nieudanego porodu wciaz jaczyly mi sie wody. za kazdym razem jak mowilam ze boli cholernie dawali mi zastrzyki, ktore nie dzialaly na mnie w zupelnosci i jak to jedna polozna okreslia " jestes na nie odporna". nie wiem w koncu jakim cudem trafilam znow na porodowke, byla 8 rano wpadl lekarz z poloznymi, zaczeli krzyczec " czemu ona nie dostala wczoraj kroplowki? jej tu nie powinno byc!!", zrobila sie afera na caly odzial. w koncu dostalam kroplowke i 4 h pozniej urodzilam synka. co sie okazalo?? mialam zielone wody mimo ze codziennie mi je sprawdzano!!!!!!!!!!!! dziecko przez to dostalo 7 pkt ( ale na szczescie jest zdrowe jak rybka teraz ma 6-msc), urodzilo sie po cichu nie plakalo i zostalo od razu podlaczone pod tlen. po porodzie mdlalam co chwile, hemoglobina z 14 pzred porodem spadla mi do 7, dostawalam antybiotyki. dziecko przynielsi mi dopiero na drugi dzien gdyz nie bylam w stanie wczesniej sie nim zajac. idac rodzic bylam pelna sily, wiary i szczesliwa. po porodzie dlugo dochodzilam do siebie, nie wiem czy zdecyduje sie jeszcze kiedys na urodzenie dziecka mimo ze zawsze marzylam o dwojce. na sali poporodowej bylam sama, ani razu zadna polozna nie zainteresowala sie mna!!! nikt nie pytal czy radze sobie z dzieckiem czy mam pokarm itd!!! dobrze ze bylam po szkole rodzenia bo inaczej umarlabym ze strachu!!! raz gdy poprosilam polozna by pomogla mi z noskiem synka ( mial zapchany) to zrobila to z wielka lacha, patrzac sie na mnie krzywo. |
|||||||||||||||||||||
|
Ostatnio edytowane przez barbie : 05-01-10 o 16:36.
|
||||||||||||||||||||||
|
Dodane przez
Myszor
w dniu
07-01-10, 21:31
|
||||||||||||||||||||||
|
Rodziłam w tym szpitalu 6-10-2009. Ciąża była książkowa jednak poród okazał się bardzo trudny i ogromne komplikacje poporodowe. Sam szpital to "fabryka dzieci" nie da się temu zaprzeczyć. Większość pielęgniarek - zwłaszcza tych po 50 powinna się przenieść na oddziały intensywnej terapii - tam kontakt z pacjentem jest bardzo ograniczony. Moja córcia miała zapalenie ucha i leżałam jeszcze tydzień po porodzie. I to właśnie tam pielęgniarki okazały mi "wiele" zrozumienia. Ponieważ oprócz zapalenia ucha była jeszcze żółtaczka to dziecko leżało w "solarce". Pomimo tego, iż zgłaszałam wielokrotnie, iż sama chce karmić, kilkanaście razy weszłam na karmienie moje dziecka (była na butli) i jeszcze słyszałam, iż powinnam się wysypiać zamiast biegać w nocy do karmienia...
Jednak gdybym nie rodziła właśnie w tym szpitalu mogło by się okazać, iż moje dziecko nigdy nie miałoby rodzeństwa a może nawet mamy. Kiedy zaczęły się komplikacje w kilka minut było już przy mnie kilku lekarzy. Przez cały czas gdy leżałam przychodzili sprawdzić czy wszystko jest ok. mimo, iż nie musieli. Myślę, iż warto ścierpieć te panie przez kilka dni i mieć pewność, że w razie komplikacji jest tam sztab ludzi, którzy wiedzą co zrobić. |
|||||||||||||||||||||
|
Dodane przez
ciotka_anka
w dniu
04-12-10, 17:44
|
||||||||||||||||||||||
|
Rodziłam w tym szpitalu w pazdzierniku.Trafilam na fantastyczna polazna pania Haline, wspaniala kobieta.Rodzilam razem z mezem, sala ladna i czysta.Lekarz rowniez byl wspanialy i na tym koncza sie pozytywy. Po porodzie opieka pielegniarek fatalna.Wszyscy maja cie w nosie. Kolezanka z ktora lazalam nie dostala sniadania w tym dniu w ktorym ja dolaczylam, zapomnieli o niej. Jej dziecko darlo sie caly czas cala dobe to twierdzily ze nic mu nie sjt i ze moze glodny jest a nie chcial jej jesc.Okazalo sie ze ma zapalenie uszu.Badania zrobili bo odzialowej powiedzialysmy ze cos jest nie tak....Jedzenie beznadzieja.Na 3 malutkie kromki chleba dostalam 2 plastry czegos podobnego do wedliny a nawet bylo tego 1,5.Ziemniaki czesto niedogotowane. Lepoiej przygotowac sie na to zeby maz przywozil jedzenie bo tamtego nie da sie jesc.
|
|||||||||||||||||||||
|
Dodane przez
Incomprehenisble
w dniu
05-03-11, 10:16
|
||||||||||||||||||||||
|
Rodziłam w tym szpitalu w listopadzie..
Przyjechałam do szpitala ze skurczami co 5-6 min, już na izbie przyjęć dało się odczuć że to był fatalny wybór szpitala... ;/ Na porodówce podłączyli mnie do ktg, ale rozwarcie miałam 3 cm... i jako że miałam poród z mężem, kazali nam czekać w sali do porodów rodzinnych 8 godzin się męczyłam i nic... w tym czasie przyszli kilka razy, lekarz i położna (zresztą bardzo mili) no ale jak tylko minęła 8, przyszła nowa zmiana położna zaczęła swoje mądrości, że to przecież nie są wcale skurcze i dali mnie na sale przedporodową.. leżałam tam jakies 10 godzin... dopiero przyszli inni lekarze, zrobili usg, i stwierdzili że musze mieć cc, bo dziecko jest za duże i nie moge sn urodzić ;/ jedynie musiałam czekać aż drugi lekarz dojedzie... powiedzieli że na izbie przyjęć już powinni to stwierdzić... na sali poporodowej 12 h, tam opieka rewelacja !! no i później jeszcze 4 dni leżałam - położne okropne.! Nie miłe i miałam wrażenie że były tam za kare, jeśli chodzi o opieke nad dzieckiem to marna...dzieci płaczą a one sobie kawe popijają... był jedynie bardzo miłe dziewczyny które kąpały dzieci... Jedzenie- ujdzie, jak to w szpitalach, aczkolwiek smaku to nie miało prawie żadnego... oprócz zup. Sale bardzo ładne.. ale to chyba nie wystarczy Ogólnie nie polecam... |
|||||||||||||||||||||
![]() |
|
| Narzędzia recenzji | |
| Wygląd | |
|
|