Witam
Ja rodziłam w tym szpitalu w kwietniu.Obsługa jak i sam poród to jedna wielka porażka.!!!!Rodziłam 15 godz.gdzie w kartę mi wpisali że tylko 5 szok.!!!Całą noc nie spałam bo miałam częste i mocne skurcze,a oni nie podali mi nic aby ten poród mi ułatwić!!! Przez cały czas nie chciały mi odejść wody i gdyby nie jedna położna rodziła bym chyba ze trzy dni!!! Mała urodziła się z zapaleniem płuc ( taki mały bonus od szpitala) a więc spędziłyśmy tam ponad 10 dni.Podczas pobytu w szpitalu dostałam gorączki ponad 38 stopni,nie czułam się jak chora ale gorączka się utrzymywała.Na moje zapytanie co mi jest doktor stwierdził że to od piersi,kazał mi je masować i spuszczać pokarm.Ok dostosowałam się do tego ale gorączka nie schodziła.Przysłali do mnie panie od laktacji które stwierdziły że z piersiami jest wszystko oki.A więc o co kaman sobie pomyślałam ...musiałam się prosić żeby mnie ktoś przyszedł i zbadał ,bo jak mi wiadomo nie można karmić dziecka z gorączką!!! Doprosiłam się żeby ktoś przyszedł...przyszła pani doktor-osłuchała mnie i zajrzała do gardła...i na moje zapytanie co mi jest stwierdziła że mam zaczerwienione migdały...myślałam że spadnę ze stołka ze śmiechu (nie mam oby dwóch migdałów są usunięte). No ale dobra pobrali mi mocz-cewnikiem!!!!! Czym się skończyło tym że teraz mam bardzo poważne problemy z pęcherzem i z cewką moczową!!!!! Szycie nie chciało się goić musiałam chodzić na naświetlania.Nabawiłam się żylaków odbytu bo nikt nie zrobił mi lewatywy.Mała była odizolowana ode mnie musiałam chodzić trzy pietra wyżej żeby ją karmić.Pielęgniarki u małej wredne i chyba były tam od parady .Na moje zapytanie dlaczego mała płacze (jest moim pierwszym dzieckiem) pielęgniarka odpowiedziała "że to nie lalka dlatego płacze" Dużo by tu jeszcze pisać ale szkoda słów
|