nie dodaję punktacji bo cały czas czekam aż znajdę sie w tym szpitalu....
niestety mogę na razie tylko powiedziec że spotkałam się z wielką niodpowiedzialnością....
Mój lekarz ginekolog wyjechał na urlop i zlecił mi zgłaszanie się na badanie KTG do tego szpitala ponieważ termin porodu jest już blisko. no więc zgłosiłam się, niestety okazało się że poradnia była zamknięta bo Pani doktor złamała nogę, (rozumiem, każdemu może się zdarzyc, tak samo jak każdy może wyjechac na urlop szczególnie że jest lato, wakacje). Poszłam więc na oddział ginekologiczno położniczy - tam oczywiście nikt nie mógł mi pomóc ... jedyne co to powiedziano mi że mam przyjśc za dwa dni, wszystkie ciężarne są kierowane właśnie tego dnia na KTG. Więc trochę zdenerwowana poczekałam cierpliwie dwa dni i zadowolona że ktoś mnie wreszcie zbada, że uspokoję się bo będę wiedziała czy wszystko w porządku przyjechałam do szpitalnej przychodni. ale niestety Pani położna która tam była mogła jedynie pobrac mi cytologię..... powiedziała że KTG nie może zrobic poniewaz nie ma lekarza, ze takie są procedury, itd. z wielką łaską sprawdziła tylko tętno dziecka.... ale gdy poprosiłam o zmierzenie ciśnienia odmówiła gdyż takie są procedury...
i tak jestem już 3 dni po terminie, od dwóch tygodni nikt mnie nie badał, i czekam.... Chciałabym tylko wiedziec dlaczego dyrekcja szpitala nie mogła znależc lekarza który mógłby choc jeden dzień w tygodniu zrobic badania w przychodni?? dlaczego nie mógł przyjśc lekarz z oddziału?? dlaczego na oddziale nie można było przeprowadzic tego badania?? tego nikt nie wie, a wszystkie przyszłe mamy teraz niepokoją się i denerwują czy wszystko jest dobrze. wiem że kiedyś nie było ani USG ani KTG a dzieci rodziły się zdrowe, tylko dlaczego mam nie miec pewności kiedy obecnie jest taka możliwośc?? i dlaczego mam byc w gorszej sytuacji od kobiet które nie miały terminu porodu w okresie urlopowym??
|