|
|||||||
| Komunikaty |
![]() |
|
|
LinkBack | Narzędzia recenzji | Wygląd |
SPS ZOZ Szpital w Lęborku |
||||||||||||||
|
||||||||||||||
|
|
||||||||||||||
|
Dodane przez
Żmijka
w dniu
26-03-09, 00:23
|
||||||||||||||||||||||
|
hmmmm,no wiec....rodziłam tam trzy razy
zaliczylam wszystkie trzy oddzialy,ostatnio nawet nieszczesna ginekologie plusy patologia i położniczy-po remoncie, dzieci przy mamie na położniczym na na sali dwie pacjentki,prysznic na dwie,wspolna toaleta(na cztery) naprawde wspaniale polozne!!!!!!(na kazdym oddziale) chyba tyle minusy na patologii prysznic i wc wspolna dla chyba 4 sal.a przeciez nie zawsze mozna chodzic..... ginekologia to juz dramat,remont tam byl sto lat temu(no moze pozniej,ale niewiele) brak miejsca dla matki ktora stracila dziecko-wg mnie istotna sprawa,slyszy sie glosy placzacych noworodkow a to nie pomaga no i niestety lekarze....zadzwonilam na oddzial z pytaniem-plamienie ,bole brzucha,trzy tygodnie po miesiaczce,dwa testy pozytywne....powiedzieli ze mam przyjsc.jak juz sie przywloklam,to okazalo sie ze mam sobie isc do lekarza prowadzacego skoro nie mam -cytuje-szalonego krwawienia....poronilam dwa dni pozniej... brak szacunku dla pacjentki,podczas usg dopochwowego,wiecie jak to wyglada,wszedl sobie inny pan doktor,stanal obok i prowadzil zywa konwersacje z lekarzem ktory mnie badal....poczulam sie...okropnie :-( chyba wystarczy |
|||||||||||||||||||||
|
Dodane przez
Sinka
w dniu
21-08-09, 11:14
|
||||||||||||||||||||||
|
szpital w Leborku TOTALNA TRAGEDIA...... dużo tu napiszę....
pierwsza ciąża luty 2006 1 lutego trafiłam do szpitala z plamieniem sam poczatek ciązy, przez 3 dni dostawałam leki na podtrzymanie i na 4 dzień położna powiedziała mi że "nie wie po co lekarz karze dawać mi te leki jak tam już i tak nic nie ma" fakt profesjonalne podejście do pacjętki tracacej pierwwszą ciąże o która walczyła 3 lata. dwa dni później super badanie gonekologiczne przez 3 lekarzy a na koniec ostra struga krwi, po czym powiedziano mi : może pani iśc do domu bo ciązy tu nie ma a za 14 dni na kontrol do swojego gina...czułam sie...zreszta nie ma słów aby to okreslic. druga ciąza zagrożona od saamego poczatku ale szczęśliwie wydalam synka na świat. termin miałam na 28 lipca 2007 od maja patologia -dom i tak w kółko. 1 lipca wyszłam ze szpitala na włsne żądanie by zrobić sobie badanie bakteriologiczne bo w szpitalu nie robili kompletnie nic, a miałam wielowodzie strasznie puchłam. O dziwo badania były dobre i te i te powtórzone 1o lipca . 11 lipiec do szpitala, 13 wyszłam odebrałam wyniki były super. 14 o 22.45 odeszły mi wody. Kuba szalał jak opetany w brzuchu bo miał duzo miejsca. trafiłam z mężęm na porodówke. nikt nawet usg mi nie zrobił co i jak z dzieckiem odrazu na łózko i dobranoc spałałam z ktg. po po ok 10 godzinach porodu tetno małego zaczeła cały czas spadać połozna nawet po lekarza nie poszła dopiero jak mąz na nia ryknął to polazła. lekarz stwierdził że robimy cc na które czekałam 1,5 godziny. Pokazali mi kube był podduszony siny i nie ruszał sie jak zapytałam co z dzieckiem to odpowiedzieli że to juz proszę na noworodkach pytac. śmieszne co. jakbym mogła wstac to bym sobie poszła i zapytała. po 2 ghodzinach prznieśli mi kube całego sinego. Połozna wygadała sie ze mały mało co sie nie udusił bo był owiniety pępowina jak tasiemką. z małym było coraz gorzej okazała sie że w 70 % ma zakarzony organizm pciorkowcem grupt B, sinicę i jest niedotleniony. Ordyneatoe neonantologii powiedziała mi że jak trafi w antybiotyk to będzie ok ale trzeba sie modlić, a do tego zwaliła na mnie wine za tego paciorkowca jak ja miałam wyniki bardzo dobre z nia poprzedniegio i jak jej to powiedziałam to ja zamurowało. 2,5 tygodnia spędziłam z dzieckiem w szptitalu. O higienie nawet nie wspomne bo musiałyśmy sie z koleżanką domagać aby opróżniono nam kosze z podkładów poporodowych bo zapach był niemiłosierny przy 34 stopmiowym upale. na 6 dobe połozna sciągnełami szwy i zapomniała przemyć rane bo jej sie płym skończył, rano obudziłam sie z wiszącym workiem ropy i rana sie rozeszła. doddatkowo załapałam bakterie e-coli, rozumiem że mąż z domu ją przyniósł jak ja paciorkowca. traktowano mnie jak zło konieczne. połowa porodówki - kobiet po cesarce miała zakarzone dzieci paciorkowcem. Na drugi dzień jak moja mama skończyła urlop i przyszła do mnie w szptialnym fartuchu i okazało sie ze jestem córka pracownicy szpitala to nawet obiadki miałam odgrzewane a oddziałowa latała za mna jak za ........ Powikłania po paciorkowcu zakończyły się jak Kubus skończył 16 miesięcy, mial przez niego zapalenie mięśni i był znacznie opóźniony w rozwoju, cały czas byliśmy pod stała opieka neurologa w wejherowie i Kuba był 196 pacjetem tego lekarza 2007 gdzie poród został schrzaniony w lęborku. tak okreslił to Pan Neurolog. że na położniczym w lęborku jest jeden wielki SYF,. i dołączam do tego zdania i ja. Tyle z mojej strony. przepraszam za błedy jeśli są. |
|||||||||||||||||||||
|
Dodane przez
tiza
w dniu
04-01-10, 17:53
|
||||||||||||||||||||||
|
rodzilam w styczni 2006 ... porod wspomionam dobrze .. choc bylo troche komplikacji ... przy porodzie bylo dwoch lekarzy ,,,,ale ze rodzilam w wekend to na drugiego musialam czekac 1,5 godz choc mieszka pare km za leborkiem... porod zakonczyl sie dobrze a to co dzialo sie potem bylo okropne ... polozyli mnie na koncu oddzialu prawie nikt do mnie nie zagladal ,a gdy korzystalam z dzwonka ,, w koncu po to sa ,, to dostalam opierdziel ze nie mam ich wlaczac bo dziecko sie nie dusi a ja nie mam krwotoku ... takze dla swietego spokoju nie korzystalam z niego .. najgorsza byla druga doba mialam straszny nawal pokarmu .. zaczelo robic mi sie zapalenie ..polozna stwierdzila rana ze przyjdzie i pomoze mi sciagnac pokarm nie pokazala sie ...z wielkim bolem zostalam sama .. cale szczescie na drugi dzien wyszlam do domu i poradzilam sobie bez jej pomcy ....juz postanowilam ze drugi porod w leborku bedzie ostatecznoscia....
|
|||||||||||||||||||||
|
Dodane przez
Monika_123
w dniu
07-10-11, 19:30
|
||||||||||||||||||||||
|
Lezalam kilka dni na patologi ciazy i jestem bardzo milo zaskoczona. Po przeczytaniu wczesniejszych opini balam sie tam jechac ale nie potrzebnie. Moim zdaniem opieka rewelacyjna w bardzo milej atmosferze. Czysto, schludnie......... Lekarze bardzo mili z poczuciem humoru, pielegniarki mile i uczynne. Zaluje, ze nie bede miala mozliwosci rodzic w tym szpitalu.
|
|||||||||||||||||||||
![]() |
|
| Narzędzia recenzji | |
| Wygląd | |
|
|