|
|||||||
| Komunikaty |
![]() |
|
|
LinkBack | Narzędzia recenzji | Wygląd |
Specjalistyczny Szpital Ginekologiczno-Położniczy im. E. Biernackiego w Wałbrzychu
Autor Izabelin
14-12-08 |
||||||||||||||||
|
||||||||||||||||
|
|
||||||||||||||||
|
Dodane przez
magdalena1
w dniu
14-06-09, 16:52
|
||||||||||||||||||||||
|
9 miesięcy wyczekiwania na największy skarb....żadnej kawy, herbaty, wszystkie produkty wyczytany skład żeby tylko nie zaszkoszić maleństwu i "akcja rodzić po ludzku" szkoła rodzenia konsultacja u anastazjologa a po przyjeździe do szpitala ze skurczami MASAKRA umieszczono mnie na patologi ciąży "bo wg personelu nie byłam do porodu",całą noc przeryczałam z bólu skurcze co 5-10 minut, rano z płaczem poszłam do ordynatora i znalazłam sie na sali porodowej. . . . koszmar. . . . obiecany anastazjolog do znieczulenia zewnatrzoponowego przyszedł po porodzie....ale prawdziwy koszmar dopiero się zaczął. miesiąc po.... dziecko nie może zasnąć, krzyczy cały czas bez powodu, wizyty i obserwacje w kolejnych szpitalach, bez rezultatu.... dopiero wrocław, specjalistka ds wczesnej diagnostyki "jak to możliwe że inni lekarze tego nie widzieli" podczas okropnego porodu musiało dojść do niedotlenienia (dziecko było oplątane pępowiną wokół szyji co było widzoczne podczas USG przed porodem a jednak lekarze zdecydowali o porodzie siłami natury)Maluszek jest rehabilitowany metodą vojty i bobath od 3 miesięcy. . . . LEKARZU POMYŚL, ZANIM DLA STATYSTYK NARAZISZ DZIECKO NA KALECTWO
|
|||||||||||||||||||||
|
Dodane przez
ewelka73
w dniu
28-08-10, 19:51
|
||||||||||||||||||||||
|
Ja tez rodziłam w tym szpitalu i to nie dawno a mianowicie 19 kwietnia 2010.Od 17 kwietnia miałam skurcze co 10-15 minut a rozwarcia w ogóle,w nocy nie spałam jak i też w dzień.Kazali mi chodzić ale jak można chodzić po schodach kiedy jest to nie możliwe gdyż dziecko uciska nerw kręgosłupa i odbiera nogę???Po takich bólach krzyżowych do wieczora 18 kwietnia nie robili nic aż wieczorem przyszła pielęgniarka i oznajmiła "chodź na lewatywę a może i Cię wezmą na porodówkę" i tak po tej lewatywie dalej leżałam i nic nawet nie jadłam bo nie wolno i tak przeleżałam do 19 kwietnia kiedy to po raz drugi zrobili mi lewatywę i o godzinie 12 w południe zabrali na porodówkę!!!Tam po zbadaniu lekarz kazał mi podłączyć kroplówkę z oksytocyną i wtedy się zaczęło KOSZMAR!!!Dostałam silnych bóli krzyżowych i miednicowych a przy tych nawet nie ma rozwarcia i po godzinie dopiero doszły brzuszne!!!Rozwarcie przychodziło co 1,5 godziny jeden palec i tak z tymi bólami doczekałam godziny 22.30 z rozwarciem 7,5 palca zaczęłam z bólu sama przeć co mi przynosiło ulgę!!!Wtedy przyszedł lekarz jak to zobaczył i zobaczył krew bo strasznie popękałam kazał naszykować do porodu.Malutka urodziła się przy 7,5 palcach rozwarcia o 23.10 z wagą 4100 i 58cm długości była strasznie głodna i sina oraz napuchnięta a to dlatego że, jak później się dowiedziałam moje maleństwo było [b]14 godzin bez wód płodowych[B/] co jest bardzo groźne dla noworodka.Miałam 19 szwów w tym 15 w środku i do dzisiaj dwa jeszcze się nie rozpuściły!!!To jest właśnie akcja "rodzić po ludzku " w tym szpitalu!!!!Moje dziecko mogło się udusić i urodzić martwe lub mieć uszkodzony mózg!!!Więc dziewczyny dziękuję Bogu cały czas że moje dziecko jest zdrowe!!!!
|
|||||||||||||||||||||
|
Ostatnio edytowane przez ewelka73 : 28-08-10 o 20:22.
|
||||||||||||||||||||||
|
Dodane przez
czarna8409
w dniu
13-01-11, 09:36
|
||||||||||||||||||||||
|
Uparłam sie na szpital wałbrzyski, bo naczytałam sie kilku opinii o podawanym znieczuleniu, o przyjemnym personelu i dobrej opiece dla noworodka. Przyjechałam do szpitala po terminie, od razu skierowali mnie na oddział patologii i tam przeleżałam pięć dni do momentu aż dostałam skurczy. Miałam pecha, bo trafiłam tego dnia na najmniej miłe pielęgniarki. Zgłosiłam o swoich skurczach jednej z nich, ale ona stwierdziła, że jak będą częstsze np. co 10 min wtedy mam sie zgłosić i tak też zrobiłam po kilku godzinach. Jednak idąc drugi raz do dyżurki (była godzina 23) i mówiąc o skurczach kazano mi przyjść jak będę mieć, co 4 min. więc wróciłam na salę skręcając sie z bólu i nie mogąc o oczywiście zmrużyć oka. Godzinę później znów poszłam do dyżurki, zapukałam do zamkniętych drzwi i chyba obudziłam jedną z pielęgniarek bo z pretensją spytała sie mnie - "A po co już chcesz iść na porodówkę?". Nie skomentowałam tego, ale pomyślałam w duchu - "Co za babsko!". Lekarz pojawił sie dość szybko, zbadał mnie, stwierdził rozwarcie na 4cm i poczułam ulgę gdy powiedział - "Na porodówkę". Zrobiono mi lewatywę i wróciłam na sale - musiałam czekać aż przyjdzie po mnie pielęgniarka i mnie tam zaprowadzi. Przyszła godzinę później z pretensją, że sie nie spakowałam (nie wiedziałam, że muszę brać tam wszystkie rzeczy). Miałam wielką torbę i kilka reklamówek. Myślałam, że pomoże mi je zanieść, ale sie myliłam, ledwo co doszłam na porodówkę ze skurczami dźwigając to wszystko. Tam dostałam zastrzyk przeciwbólowy - dolargan (była godzina 1.00 ) i zaczęły sie straszne bóle o 8 rano błagałam, żeby zrobili mi cesarkę, męczyłam się strasznie. O godz 11.40 urodziłam. Następnego dnia leżąc już na położniczym zobaczyłam, że zakładają mojemu synkowi wenflon i wstrzykują mu coś, gdy spytałam się pielęgniarki, czemu syn dostaje antybiotyk ona stwierdziła, że to nic groźnego, dopiero dwa dni później gdy zjawił sie pediatra powiedział po chamsku, że zaraziłam syna bakteriami przez stan zapalny jaki miałam. Zaskoczyło mnie to, bo w czasie ciąży miałam robione badania i wszystko było w porządku, więc coś mi nie pasowało. Dopiero po wyjściu ze szpitala (leżałam tam jeszcze 7 dni) na wypisie przeczytałam, że bakteria była klebsielle pneumonia i twierdzę, że zaraziłam się tą bakterią w szpitalu tym bardziej, że dziecko jednej z dziewczyn leżącej ze mną na sali miało ten sam przypadek. I choć nie mogę narzekać na personel w szpitalu to drugi raz już bym nie rodziła tam...
|
|||||||||||||||||||||
|
Dodane przez
niloman
w dniu
31-03-11, 22:51
|
||||||||||||||||||||||
|
Rodzilam w 2009 roku, nie chcialam wcale isc do tego szpitala, bole zaczely sie nagle w domu, wieczorem odeszly wody, wiec szybko karetka do szpitala a tam lekarz ktory mi powiedzial,ze juz jest dzis po okolo 10 porodach. ciesze sie z jednego - bardzo szybko urodzilam w niecala godzine. Mialam napisane oswiadczenie,ze nie zgadzam sie na przeciecie podczas porodu jesli dziecku nic nie bedzie zagrazac. Nawet nikt nie zworcil na to uwagi !!! NAtomiast sala na ktorej lezalam razem z kolezanka t w standardzie w jakim przebywalaysmy my i nasze malenstwa byla masakryczna, krew na podlodze, ktorej nikt niescieral, wszedzie brud, a salowa nawet do nas nie przyszla, dopiero po telefonicznej interwencji matki kolezanki,z ktora lezalam. Wszystko robione na odwal sie i zamknij sie. Musialby tam sanepid wpasc !!!!! Na pewno by kare dostali !!!!
|
|||||||||||||||||||||
|
Dodane przez
Wiki22
w dniu
04-07-11, 13:41
|
||||||||||||||||||||||
|
A ja jestem bardzo zadowolona że rodziłam w tym szpitalu. Nikt nie był obojętny na mój ból w każdy możliwy sposób starali się mi pomóc. Dostałam znieczulenie zewnątrzoponowe, które niestety nie mogło być przedłużane ze względu na zatrzymanie rozwarcia..ale do uśmierzenia bóli partych dostałam gaz rozweselający..gdyby nie to nie wytrzymałabym z bólu i gdyby nie wielka pomoc lekarzy to nie wiem czy moja córcia nie urodziłaby się niedotleniona. Jeżeli miałabym jeszcze raz rodzic to tylko w tym szpitalu. Położne bardzo miłe i pomocne....ale każdej radziłabym rodzić w towarzystwie męża gdyż to daje duże poczucie bezpieczeństwa. Natomiast zawiodła mnie sala poporodowa, było strasznie gorąco i duszno gdyż pokój był bardzo nasłoneczniony a w oknie nawet rolet nie było więc leżałyśmy z dziećmi jak w piekarniku...a do tego na drzwiach jest napisane że do 1 pacjentki max 2 odwiedzających jednocześnie a do dziewczyny obok tłumy przychodziły i nikt nie zwrócił na to wagi i dość że było przez to głośno i bardziej duszno to jeszcze nie miałam ochoty karmić piersią przy tabunie ludzi!!Powinny być jakieś parawany dla prywatności!!
|
|||||||||||||||||||||
|
Dodane przez
koteczka
w dniu
09-07-11, 00:44
|
||||||||||||||||||||||
|
Ja rodziłam w tym szpitalu 28 marca 2011 i jestem zadowolona. Trafiłam na świetną położną która naprawdę pomagała mi urodzić. W sali poporodowej było bardzo gorąco sala trzyosobowa w tym dwa noworodki w inkubatorach po prostu SAUNA. Ogólnie polecam rodzenie w Wałbrzychu personel jest miły i pomocny a to jest najważniejsze :)
|
|||||||||||||||||||||
![]() |
|
| Narzędzia recenzji | |
| Wygląd | |
|
|