Szpital Kliniczny im. prof. W. Orłowskiego - Strona 3 - Ciąża, poród, wychowanie - serwis dla rodziców Parenting.pl

Wróć   Ciąża, poród, wychowanie - serwis dla rodziców Parenting.pl > Recenzje, testy, opinie > Szpitale położnicze > woj. mazowieckie > Warszawa
Zarejestruj się Kalendarz Na żywo! Szukaj Dzisiejsze posty Oznacz fora jako przeczytane

Komunikaty

Skomentuj
 
LinkBack Narzędzia recenzji Wygląd
Stary 08-02-08, 12:13  
Admin
Wsparcie techniczne
 
Grunt to częste aktualizacje statusu :-)

Zarejestrowany: 26-09-2007
Posty: 613
Nastrój:
189 podziękowań w 65 postach
Moja galeria: Zobacz galerię użytkownika Admin
Wyślij wiadomość przez Gadu Gadu do Admin
Domyślnie Szpital Kliniczny im. prof. W. Orłowskiego

W tym wątku zamieszczamy opinie i uwagi na temat Szpitala Klinicznego im. prof. W. Orłowskiego przy ul. Czerniakowskiej w Warszawie.

Każdy użytkownik może albo wystawić tylko oceny, albo dodatkowo zostawić pisemny komentarz.

W przypadku...
Admin is offline   Odpowiedź z Cytowaniem Do góry
  #18 (permalink)  
Dodane przez mala w dniu 09-08-10, 21:37
Oceny użytkownika
Opieka lekarska
10%10%10%
1
Opieka pielęgniarska
10%10%10%
1
Opieka nad dzieckiem
10%10%10%
1
Komfort sali
10%10%10%
1
Wyżywienie
10%10%10%
1
Średnia 10%
Domyślnie Pytania odnośnie szpitala

Witam Wszystkich
Mam takie pytania odnośnie tego szpitala bo mój ginekolog polecił mi ten szpital (będę miała cesarkę)
Czy w tym szpitalu matka przebywa z dzieckiem na sali przez okres pobytu, czy też jest ono donoszone?
Czy opłaca się dopłacać do pokoju jedno lub dwu osobowego?
Bardzo prosiłabym o odpowiedź
Odpowiedź z Cytowaniem
  #19 (permalink)  
Dodane przez malutka w dniu 26-01-11, 22:59
Oceny użytkownika
Opieka lekarska
10%10%10%
1
Opieka pielęgniarska
50%50%50%
5
Opieka nad dzieckiem
10%10%10%
1
Komfort sali
70%70%70%
7
Wyżywienie
10%10%10%
1
Średnia 30%
Domyślnie horror

witam rok temu w trafiłam do tego szpitala z poważnymi kłopotami w ciąży było to zakończenie ciąży . Nie dosyć ze dla matki była to ciężka decyzja to jeszcze opieka porażka odsyłali mnie z 3razy do domu bo a to jeszcze potrzebowali zdjęcia usg od mojego lekarza mało im było ich zdjęcie a to okazało się ze nie przyjmą mnie bo przyjęli już jakąś pacjentkę i możne jutro si doczekam na łózko wogule nie licząc się z tym ze jestem z poza warszawy i mam jeszcze małe dziecko w domu i muszę załatwiać za każdym razem opiekunkę do dziecka w końcu mnie przyjęli po wielkich kłopotach i co nerwy zjadałam czekałam na lekarza od 7 do 12 by mi dal 2 tabletki a na drugi dzień od 8 do 15 mało tego pani położna która mnie przyjmowała była wręcz okropna zero jakiego kolwiek współczucia tylko się unosiła ale to nic na drugi dzień zaczęłam powoli krwawic już pani doktor Kornelia badając mnie robiła miny jak by się brzydziła mimo że to jej zasrany obowiązek potem już badała mnie położna przesympatyczna kobieta do dziś mam przed oczami ja rudowłosa kręcone włoski to ona przybiegła jak urodziłam w nocy i ona chodziła kołomie wezwała zaspana panią doktor Kornelie i anestezjologów którzy mnie uśpili i wyczyścili nad ranem na obchodzie wypuścili mnie do domu mimo ze się źle czułam kręciło mi się w głowie dostałam najpierw wypis dziecka ii co szok urodziłam córkę mimo ze lekarze twierdzili że to chłopczyk około 9ginekologow tak uważało spytałam się lekarza który mi dal wypis i stwierdził ze tak widocznie było ok dojechałam do domu z ledwością na drugi dzień pojechałam do urzędu stanu cywilnego by zarejestrować że komom córkę a tam mnie się pani pyta czy moje pierwsze dziecko zyje ja na nią oczy i mowie ze tak ze jest właśnie obok kazała nam jechać do szpitala i to zmienić wiec ja do szpitala mowie położnym tam co i jak się stało one przepisały to ale jedno nie dawało mi spokoju poszłam do prosektorium i wybłagałam pana tam na wszystko by spojrzał co ja urodziłam okazało się ze chłopiec wiec ja jeszcze raz pojechałam na górę do położnych i akurat ordynator to usłyszał wezwał panią Kornelie która po rozmowie z ordynatorem nie raczyła przeprosić tylko się tłumaczyła ze jak nie wiadomo co się urodziło to w pisują dziewczynkę wiec ja na to jak można nie wiedzieć co się urodziło w prawie 6mc ciąży gdy dziecko ma narządy na wierzchu już nic więcej nie usłyszałam zmieniła mi tylko dokument z córki na syna jeszcze miła duży kłopot zastanawiać się jak to zmienić wiec nigdy w życiu nikomu tego nie życzę porostu horror
Odpowiedź z Cytowaniem
  #20 (permalink)  
Dodane przez MalinowaMama w dniu 26-12-11, 18:51
Oceny użytkownika
Opieka lekarska
80%80%80%
8
Opieka pielęgniarska
40%40%40%
4
Opieka nad dzieckiem
50%50%50%
5
Komfort sali
10%10%10%
1
Wyżywienie
30%30%30%
3
Średnia 42%
Domyślnie

Ja również rodziłam w tym szpitalu, w 2007 roku.
W rejestracji paniusia, której się nigdy nie śpieszy. Myślałam że tam urodzę w tej kolejce. Grunt to najpierw wypełnić papiery, a reszta mniej ważna. Skurcze co 2 minuty? wytrzymasz kobieto.
Sala porodowa na kilka stanowisk, już nie pamiętam ile, na szczęście była noc i tylko ja rodziłam, ale tam nawet parawany nie oddzielają tych stanowisk, masówka.
Poród rodem jak ze średniowiecza. Łóżko porodowe nawet oparć na nogi nie miało, bardziej to prosektorium przypominało niż porodówkę. Żadnego wstawania, tylko leżeć i rodzić. Żadnych udogodnień typu piłka, drabinki czy w ogóle cokolwiek. NIC. Dobrze że mnie tam nie przywiązali do łóżka.
Młoda lekarka cięła po skurczu, tak że gwiazdki w oczach mi się pokazały. Szyła na okrętkę dwukrotnie, bo za pierwszym razem jej się szew rozszedł. Skutek był taki że przez wiele miesięcy bolało, nie było mowy o intymnych zbliżeniach. A tną tam każdą pierworódkę, nie obcyndalają się, grunt żeby było szybciej. A ty sobie kobieto potem cierp.

Sala poporodowa to koszmar, jedno krzesło dla odwiedzających, natomiast 8 łóżek dla rodzących, plus dzieciaczki. Zgiełk taki że nie było mowy o tym by choćby na moment zasnąć.
Sala porodowa akurat vis a vis tej poporodowej, dlatego jeśli aktualnie nie ryczało żadne dziecko na sali, to dla odmiany słychać było dziewczyny rodzące, krzyk, ból, super poprostu.
pielęgniarka laktacyjna krzyczała na pacjentki, które nie umiały karmić. Ale w ogóle zacznijmy od tego , że pierwsze 3 dni mleka zazwyczaj nie ma, więc tu żadne krzyki i przystawianie nie pomaga. A mleka dawać nie chciały, żeby jak to mówiły zmotywować leniwe pierworódki do karmienia. Więc dzieci krzyczały z głodu.
Na obchodzie lekarz plus tłum studentów, każdej zaglądali w krocze i mądrze kiwali głowami. Nie zgodzić się na te występy przed całym rocznikiem nie możesz, bo to szpital kliniczny. No przecież gdzieś się muszą uczyć. Więc wystawiaj tyłek i bez gadania.
Wg opinii mojej położnej ten szpital ma super neonatologię, więc jeśli są jakieś wątpliwości w kwestii zdrowia dzidziusia, to koniecznie tam. Ale rodzącą traktują jak śmiecia, żadnych praw. Nigdy więcej tam! mowy nie ma!
Odpowiedź z Cytowaniem
  #21 (permalink)  
Dodane przez yoonka w dniu 11-02-12, 23:57
Oceny użytkownika
Opieka lekarska
10%10%10%
1
Opieka pielęgniarska
10%10%10%
1
Opieka nad dzieckiem
10%10%10%
1
Komfort sali
10%10%10%
1
Wyżywienie
50%50%50%
5
Średnia 18%
Domyślnie Horror

Pierwszego synka urodziłam w szp. św Zofii. Mieliśmy konflikt krwi w grupach głównych. Zaopiekowali się nami b. troskliwie. Z córeczką nie miałyśmy tyle szcześcia.Trafiłyśmy do szp. Orłowskiego. Koszmar!! Czas zatrzymał się tu 100 lat temu. Opieka koszmarna. Porodówka szkoda mówić, w pamięci utkwił mi mur na środku sali któr i tak nic nie zasłaniał. Odsłonięte okna przez które zaglądali ludzie z pięter wyżej z innego oddziału. O znieczulenie nie doprosiłam się. Jak już główka dziecka była prawie na zewnątrz dopiero ktoś się zoriętował że ja rodze!! Po urodzeniu prosiłam o szybkie badanie krwi małej ze względu na konflikt z pierwszym dzieckiem. Dopiero po 5 godzinach były wyniki i dowiedziałam się że ma krytyczny stan bilirubiny! (W szpitalu św Zofii wyniki miałam 30 min po porodzie i dziecko było natychmiast leczone. )O 2 w nocy już lekarze panikowali bo stan córeczki się pogarszał. Z wrzaskiem wpadli do sali żebym podpisała zgodę na transfuzję. Koszmar! W tak malutkim ciałeczku przez 5 godzin krew była niszczona przez moje przeciwciała a ja nie mogłam doprosić się o wyniki. Po transfuzji córcia szybko wracała do zdrowia ale bilirubina uszkodziła jej nerwy wzrokowe i ma zeza.Spędziłam tam 7 dni, dzieci nie były kąpane, w sali neonatologicznej były zostawiane bez opieki. Gdy zasłabłam w łazience(odpadł mi skrzep poporodowy i miałam krwotok) przywlokły mnie pielęgniarki, walneły na łóżko, dały procha i dopiero wtedy zauważyły że dziecko w sali odok płacze już 2 dni i poleciały, nakarmiły go i przestał płakać a do mnie już nie zajżały. Dobrze że miałam dobre współlokatorki, które zaopiekowały się mną. Ten szpital powinni puścić z dymem. Dziewczyny omijajcie go z daleka. Pozdrawiam.
Odpowiedź z Cytowaniem
Skomentuj

  Ciąża, poród, wychowanie - serwis dla rodziców Parenting.pl > Recenzje, testy, opinie > Szpitale położnicze > woj. mazowieckie > Warszawa

Narzędzia recenzji
Wygląd

Zasady postowania
You may not post new threads
You may not post replies
You may not post attachments
You may not edit your posts

BB code is Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks are Wył.
Pingbacks are Wł.
Refbacks are Wł.



Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 21:05.