|
|||||||
| Komunikaty |
![]() |
|
|
LinkBack | Narzędzia recenzji | Wygląd |
Szpital Specjalistyczny Św. Zofii w Warszawie |
||||||||||||||
|
||||||||||||||
|
|
||||||||||||||
|
Dodane przez
Ann
w dniu
08-02-08, 11:05
|
||||||||||||||||||||||
|
Poród (rodziłam tam dwa razy) dajacy odczucie współpracy, pełna informacja, możliwość wybierania dogodnej pozycji (jeśli to niemożliwe to wiadomo czemu), możlwość skorzystania z wanny. Położne bardzo chętnie doradzają przy Maluszkach, o każdej porze można było się do nich zwrócić z pytaniem.
Pomimo że trafiłam na czas dużego obłożenia szpitala (wakacje i kilka szpitali nie przyjmowało) to i położne i lekarz pediatra znajdowali czas by odpowiedzieć mi na moje pytania. Dwa razy trafiłam do sali dwuosobowej z łazienką, dobrze zorganizowany kącik do pielęgnacji dziecka. Ja polecam! |
|||||||||||||||||||||
|
Ostatnio edytowane przez Ann : 08-02-08 o 12:05.
|
||||||||||||||||||||||
|
Dodane przez
Anulka
w dniu
08-02-08, 11:54
|
||||||||||||||||||||||
|
Pojechałam tam do drugiego porodu. Gdybym mogła cofnąć czas pojechała bym tam za pierwszym razem również.
Doskonała opieka lekarsko - połoznicza. Pełna współpraca przy porodzie. Generalnie rodziłam krótko bo w sumie z przyjeciem na oddział 2,5 godziny. Darłam sie jak opętana. Położna wykombinowała nawet termofor bo ciepło łagodziło bóle krzyzowe. Pozycje wybierała za mnie, gdyz ja nie mogłam skupić sie na niczym innym niż bólu. Zapłaciłam za sale do porodu, więc warunki komfortowe. Łóżko, piłka, drabinki, wanna. Początkowo rodziłam kucając i trzymając się drabinek, potem na łózku leząc na lewym boku, zakończyłam na plecach. Po całej akcji wzięłam kapiel. Panie zawiozły mnie do sali jednoosobowej (przypadek, ale było cicho i spokojnie). Opieka neonatologiczna, gdyby nie kilka pielęgniarek była by super. Bywałam tam nocami, gdyż mała była na monitoringu pracy serca i wiem, że pielęgniarki, kiedy oko mamine nie sięga nie są juz tak miłe jak przy nas. Ale pisze o 3 czy 4 wyjątkach. To i tak niezły wynik, kiedy porównam Szpital im. Orłowskiego. OGÓLNIE RZECZ BIORĄC NA 10 MOŻLIWYCH PUNKTÓW DAJĘ 10!!! I nie wiem skąd opinia, że to szpital dla najbogatszych. I tylko wtedy, gdy masz wykupiona położną i sale dostajesz się do tego szpitala. Jestem przykładem, że tak nie jest. A zdecydowałam sie na oddzielna sale jak już zostałam przyjęta na oddział. Więc finanse to nie był element przetargowy i nie dlatego zostałam przyjęta. POLECAM!!! |
|||||||||||||||||||||
|
Ostatnio edytowane przez Anulka : 08-02-08 o 12:04.
|
||||||||||||||||||||||
|
Dodane przez
magdak
w dniu
16-04-08, 22:15
|
||||||||||||||||||||||
|
Jak dla mnie rewelacja. Rodziłam pierwsze dziecko, bez nacięcia, z lekkim pęknięciem. Pozycja porodowa w pełni była wybrana przeze mnie (na podłodze z głowę w dole ;-)). Wszyscy - od salowych i panie z administracji wystawiające dokumenty, po położne, lekarzy (tak ginekologów jak i neonatologów) bardzo sympatyczni, kompetentni, troskliwi. Polecam! PS. Dodam, że nie miałam opłcaonej położnej, ani lekarza, rodziłam bez znieczulenia
Zastanawiam się, ale wad naprawdę nie potrafię znaleźć (no, może oprócz tego, że nie mają cudownej pigułki na zmniejszenie bólu ;)) |
|||||||||||||||||||||
|
Dodane przez
melanka2
w dniu
17-06-09, 15:17
|
||||||||||||||||||||||
|
Polecam! Rodziłam 06.06.09 przez cc (planowe). I położne i lekarze przesympatyczni! W nocy o północy zawsze służyli pomocą! Nikt nie robił łaski! Sala dwuosobowa z łazienką. No brak mi słów żeby wyrazić jak bardzo jestem zadowolona!
Nawet jak wyszłam ze szpitala to mogłam zadzwonić na izbę z pytaniem o siebie czy o dziecko i każda Pani miło wszystko tłumaczyła! W ciąży załapałam jakąś baktrię ( wynik posiewu) tylko tam zalecili antybiotyk:) Lekarze bardzo rzeczowi i kompetentni. |
|||||||||||||||||||||
|
Ostatnio edytowane przez melanka2 : 20-05-10 o 19:30.
|
||||||||||||||||||||||
|
Dodane przez
emilyrose
w dniu
10-09-09, 23:44
|
||||||||||||||||||||||
|
Na Żelaznej urodziłam swojego synka. Chciałabym podkreślić, że ciąża była prawidłowa, bez jakichkolwiek odchyleń, donoszona co potwierdzją wszelkie badania.
Poprzez źle przeprowadzony poród, zaniedbanie, rutynę, za późno podjętą decyzję o wykonaniu CC przez lekarkę Ewę Jagiełło mój synek urodził się w zamartwicy, niedotleniony i wymagał resuscytacji. Skutkiem dramatycznego porodu jest MÓZGOWE PORAŻNIE DZIECIĘCE, zdiagnozowane u małego. Gdyby pani doktor w porę rozpoznała u mnie dysproporcję płodowo-miednicową mój synek byłby dziś zdrowy! Dlatego ostrzegam i odradzam szczerze to miejsce aby takie nieszczęście jakie dotknęło Nas już się nie powtórzyło. |
|||||||||||||||||||||
|
Dodane przez
Babcia62
w dniu
17-05-10, 13:00
|
||||||||||||||||||||||
|
Witam przyszłe mamy!
Przestrzegam przed skutkami zaleceń w szpitalu św. Zofii w Warszawie. Przez ostatni tydzień dziecko mojej synowej dawało trzy razy sygnały, że chce wyjść na świat. 10 kwietnia po raz kolejny, gdy już krwawiła i wiła się z bólu, kazali wziąść Nospę i iść do domu, czekać do wtorku, czyli trzy dni, bo wtedy będą wolne miejsca. Tego samego dnia dziecko urodziło się w szpitalu na Inflanckiej. Walczyło o życie, było przyduszone. Pediatra z Inflanckiej stwierdziła, że do popołudnia byłoby już za późno. Nie wiem skąd renoma tego szpitala. Słyszę często o tym, że nie zalecają do udania się do innego szpitala. Dranie! |
|||||||||||||||||||||
|
Dodane przez
Morrwa
w dniu
08-06-10, 21:54
|
||||||||||||||||||||||
|
Szpital świetny.
Fatalne jednak jest to, do czego jest zmuszony człowiek by się do szpitala dostać. Położna, lekarz, opłacona sala.... - inaczej brak gwarancji na to, że nie odeślą. Po drugie fiksacja personelu medycznego na punkcie porodu naturalnego naraża czasem niepotrzebnie ciężarne na niebezpieczeństwo. Sama wspominam pobyt w szpitalu bardzo dobrze. |
|||||||||||||||||||||
|
Dodane przez
magda19x
w dniu
24-11-10, 23:38
|
||||||||||||||||||||||
|
Jak najbardziej polecam ten szpital, słyszałam wcześniej dużo dobrych opinii i nie zawiodłam się. Bałam się jak to jest z przyjęciem do tego szpitala, ale okazało się, że pomimo tego, że w chwili przyjęcia nie mieli wolnej sali porodowej to przyjęli mnie tylko musiałam poczekać na salę. W sumie czekałam tyle, że było już za późno z podaniem mi znieczulenia, ale jak już mam poród za sobą i dzidzia jest ze mną mogę tylko powiedzieć: jestem z siebie dumna, że dałam radę i zaoszczędziłam kasę :)
Położna, która odbierała poród była wspaniała, mobilizowała mnie do działania. Jedyne do czego mogę się przyczepić i dlatego dałam 8 za opiekę pielęgniarską to fakt, że dopiero po dwóch dniach po porodzie ktoś się mnie spytał czy w ogóle karmię swoje dziecko i jak mi idzie :) ale pewnie liczyli, że gdybym miała jakieś problemy to sama bym się zgłosiła. Cudowne jest to, że jak urodziłam to od razu położyli mi córcię na piersi i tak się zapoznawałyśmy przez 1,5 godziny :) i była ze mną już cały potem cały czas, a że urodziłam o północy to przez całą noc nie mogłam spać tylko patrzyłam jak słodko śpi :) |
|||||||||||||||||||||
|
Dodane przez
brzoza1982
w dniu
02-12-10, 13:36
|
||||||||||||||||||||||
|
Do porodu przygotowywałam się myślę dobrze: czytałam poradniki, chodziłam z mężem do szkoły rodzenia, opłaciłam swoja położną, postawiłam na szpital z dobra opinią... czyli szpital św Zofii Niestety bilans mojego porodu jest na dużym minusie... Podano mi oksytocynę na wywołanie porodu, a jak mi już wody odeszły to dowiedziałam się że nie ma dla mnie wolnej sali porodowej! Uważam to za skandal, ja nie zgłosiłam się na poród z bólami, tylko wywoływano poród w momencie braku sali, bo myślano, że podana dawka mnie nie ruszy! Rodziłam w sali podczas "wprowadzania" się nowej pacjentki na sale... Wynajęta położna przyjechała szybko, ale oznajmiła, że swoje usługi może świadczyć tylko na sali porodowej... a zatem pozostałam w wielkim bólu sama... Jak tylko trafiłam na salę porodową podano mi znieczulenie (na moje życzenie), po czym mnie zbadano i okazało się, że dziecko już wychodzi i w tym momencie żałowałam że brałam znieczulenie bo nie czułam bóli i nie mogłam przeć... Dziecko urodziło się z małym niedotlenieniem w wyniku nacięcia, miałam tez pękniecie krocza i krwotok.... Usiadłam po miesiącu... Poród był dla mnie strasznym przeżyciem, nie ze wzgledu na ból fizyczny tylko psychiczny. Nie przypuszczałam, że w takim momencie będę sama... (Byłam z mężem, chodzi mi o opiekę medyczną). Nie polecam szpitala św Zofii również ze wzgledu na przeludnienie. Po porodzie miałam swoją salę na patologii ciąży (dwójke), ale dziewczyny które nie miały swojej położnej leżały na korytarzu.... Nie polecam
|
|||||||||||||||||||||
![]() |
|
| Narzędzia recenzji | |
| Wygląd | |
|
|