Cytat:
angelekk napisała
Czesc ja przylaczam sie do pytania kolezanki justa_24
ile jest sal do porodu rodzinnego. czy ktoras z Was w wodzie rodzila i jsk to wyglada, ile tam porod rodzinny kosztuje i szkola rodzenia. kiedy wogole do szkoly rodzenia sie wybrac.
jaki jest personel? pewnie zalezy od dnia i wogole.
i czy ktoras z Was chodzila do doktora Chamerskiego?
Zauwazylam ostatnio ze wszytkie moje kolezanki niewazne gdzie rodzily mialy cesarki.
Pozdrawiam serdecznie
angelekk
|
hej;) ja co nieco mogę Ci napisać bo jestem już daaaawno po porodzie, który miałam 23 czerwca 2009;) rodziłam rodzinnie, jest jeden pokój, akurat udalo się że był wolny. W ogóle jak ja rodziłam (bo teraz nie wiem czy to jest aktualne) żeby mieć poród rodzinny trzeba było zaliczyć u nich szkołę rodzenia, która kosztowała 350zł, czyli niby za poród nie biorą kasy a szkołę trzeba zapłacić;/ Ja w ogole na nią nie chodziłam, po prostu mąż poszedł do kasy szpitala, powiedział, ze chce za szkołę rodzenia zapłacić, dostał potwierdzenie odbycia szkoły i tyle. Jeśli jednak chcesz się wybrać na szkołę to myślę, że najlepiej kolo 28-30 tygodnia.
Niewiem jak z porodem w wodzie, ja jedynie chodziłam pod ciepły prysznic, tzn siedziałam na piłce pod prysznicem. A tak w ogóle to chodzilam do dr Roguli, poród miałam wywoływany, pierwsze wywołanie się nie udało (po całej nocy stwierdzono ze nic z tego nie bedzie) i nastepnego dnia wieczorem złapały mnie silne bóle i urodziłam o 3 w nocy) tzn dr Rokita wygniótl mi dziecko, niewiem czy to jest w ogóle zgodne z prawem, czy nie powinni wczesniej zrobic cesarki, całe szczescie ze wszystko dobrze sie skonczylo.
Personel taki sobie, ja miałam położna opłaconą, więc ona była spoko, a po porodzie już różnie, doktorki od dzieci oprócz jednej były fajne, a położne wcale nie pomagały. Po porodzie położono mnie z dzieckiem na łóżku (wczesniej pytano czy chce od razu dziecko, bo miałam ciężki poród) i od tej pory sama musiałam wszystko przy córeczce zrobić, zawinęli tylko w pieluszkę i dziurawy kocyk, i tak leżałyśmy, nikt nie pomógł przebrać, pomimo że nie byłam w stanie normalnie usiąść, bo kośc ogonowa mi sie odkształciła.Sama po 3 godzinach po porodzie musiałam przebrać kupkę i ubrać Małą, gdyby mąż jednej z dziewczyn nie podał mi torby z ziemi, nie byłabym w stanie wyjąc z niej ubranka, także pomóc nikt się nie kwapił, tylko opiernicz dostałam że torba leży na łóżku... jedna z tych położnych taka franca o wszystko się czepiała, nawet że suchą bulkę zobaczyła na ziemi w siatce ze śmieciami, jak miała akurat dyzur po poludniu to wyganiała męzów równo jak czas odwiedzin sie konczył i to tak chamsko się odzywała.
Podsumowując opieka taka sobie,łazienki paskudne, ale niewiem jak to jest w pozostałych, gdybym miała drugi raz rodzić zastanawiałabym się nad Czarnowem, choć nie wykluczam, ze wyladowalabym na Kosciuszki, bo dr Rogula był ok.