|
|||||||
| Komunikaty |
| Szpitale (jaki szpital wybraliście, jaki polecasz, o jaki chcesz zapytać) |
![]() |
|
|
LinkBack | Narzędzia wątku | Wygląd |
|
|
#1 (permalink) |
|
Pierwsze kroki
|
Zdecydowałam się rodzić na Ujastku, głownie ze względu na to, iż moim lekarzem prowadzącym jest zastępca ordynatora w Ujastku. Przy ilości pieniędzy jaką wydałam na wizyty stwierdziłam, że chcąc nie chcąc, miejsce tam mi się należy.
Obawiam się tylko o to dokarmianie noworodków, bo słyszałam, że dokarmiają tam sztucznym mlekiem bez pytania. Więc chyba będę "latać" za pielęgniarkami i pilnować. A w razie czego to zdolna wręcz do rękoczynów jestem :) |
|
|
|
|
|
#2 (permalink) |
|
Biegacz
|
nie obraz sie - ale nie bedziesz miala sily latac po porodzie... z moich informacji opieka neonatologiczna jest kiepska... prosze poszukaj innych info zanim sie zdecydujesz...
pozdraiwam |
|
|
|
|
|
#3 (permalink) |
|
Pierwsze kroki
|
Ehhh wiem, że nie będę miała siły biegać... Tylko nie mam innego pomysłu, może będę kapciami rzucać, czy coś :]
Ja w tym szpitalu już leżałam, jak miałam zagrożenie przedwczesnego porodu i bardzo mi się tam spodobało. Regularnie ktoś zaglądał zapytac się, jak się czuję itd. Ale czytałam różne opinie. Poza tym wiem, że moją koleżankę, która była tam z tego samego powodu traktowano fatalnie, a ona jest duzlo bardziej sympatyczna ode mnie :) Włąśnie co do opieki nad maluchami to słyszałam dobre opinie, no poza tym dokarmianiem... |
|
|
|
| Parenting wspiera: |
|
|
|
|
#4 (permalink) |
|
Biegacz
|
nie boj sie dokarmiania :) ja rodzilam w grudniu w Koperniku... owszem dokarmiano Tomusia ale nie dalismy sie i po wyjsciu ze szpitala bylaj uz tylko moja piers i tak jest do dzis !! ale i tak sproboj postawic na swoim :) życze powodzenia!!
![]() |
|
|
|
|
|
#5 (permalink) |
|
Osesek
Zarejestrowany: 2-01-2012
Posty: 17
0 podziękowań w 0 postach
|
witam, ja rodziłam na ujastku i polecam ze względu na warunki, a nie polecam ze względu na to dokarmianie, mój niunio był dokarmiany i teraz jedzie tylko na butli;(
|
|
|
|
|
|
#6 (permalink) |
|
Biegacz
Przy Tobie będę tesknił za spokojem... w
spokoju będę tesknił za Tobą...:):*
Zarejestrowany: 23-04-2011
Miejscowość: Kraków
Posty: 1 882
Nastrój:
531 podziękowań w 313 postach
|
Ja co prawda nie rodziłam w Ujastku, tylko w Żeromskim ale Julcio również był dokarmiany w szpitalu ze względu na niską wagę urodzeniową (2780)- a bardzo chcieliśmy 'iść do domu'
Mimo to później nie było problemu i jeszcze 5 msc był karmiony tylko piersią. Wierzę, że położne wiedzą co robią ale rzeczywiście kontrola nie zaszkodzi- o ile jest siła oczywiście! ![]() |
|
|
|
|
|
#8 (permalink) |
|
Osesek
Zarejestrowany: 3-03-2011
Posty: 15
0 podziękowań w 0 postach
|
witam, ja pierwsze dziecko rodziłam w Narutowiczu a teraz wybieram się na Ujastek-głównie ze względu na to że tam pracuje mój ginekolog, ale tez dlatego że mają oddział neonatologiczny.
|
|
|
|
|
|
#9 (permalink) |
|
Raczkujący
Zarejestrowany: 4-03-2012
Posty: 62
1 podziękowanie w 1 poście
|
Ja na Ujastku rodziłam 7 tygodni temu, więc mam świeże informacje. Ogólnie z opieki w szpitalu byłam bardzo zadowolona, faktycznie cały czas ktoś przychodzi, pyta, czy nie trzeba pomóc itp. - byłam w szoku, że to publiczna służba zdrowia, Jeśli jednak chodzi o dokarmianie to fakt. Ja nie byłam na tym punkcie tak wyczulna i teraz żałuję - dokarmianie zepsuło mi początki laktacji. Nie wiem czy przez to, ale do tej pory mam problemy. Po porodzie, mimo informacji, że w szpitalu pozwala się na 2-godzinny kontakt skóra do skóry i karmienie na sali porodowej, zabrano mi dziecko i oddano dopiero po przewiezieniu mnie na salę poporodową. Położna ścisnęła mi brodawkę, powiedziała, że pokarmu nie ma, i powinnam dziecko do piersi na trochę przystawić, ale potem podać butelkę. Ja niestety posłuchałam, przecież położna wie co mówi. Rodziłam późnym wieczorem, zaproponowano mi oddanie dziecka na noc na oddział noworodkowy, na co zgodziłam się, wyczerpana 48-godzinnym porodem. Tam znów małego nakarmiono mlekiem modyfikowanym. Potem dostałam surowy nakaz karmienia minimum co 3 godziny. Jednak po mieszance synek po 3 godzinach był najedzony i senny i wcale nie chciał ssać piersi. Kiedy powiedziałam to położnej, kazała znów podać butelkę, bo przecież nie będę go głodzić. Zaklęty krąg, w którym nie było miejsca na karmienie naturalne. Po szpitalu przez kilka dni stopniowo odchodziłam od mieszanki i teraz od kilku tygodni karmię tylko piersią, ale synek słabo przybiera na wadze a laktacja mimo wielu starań nie rozkręciła się tak jakbym chciała. Nie wiem, czy to wszystko wina złego początku, ale ja ciągle obwiniam siebie, że nie miałam wystarczająco wiedzy i determinacji, żeby sprzeciwić się dokarmianiu.
Ta historia może stawia Ujastek w złym świetle, więc chciałam podkreślić, że - oprócz tego dokarmiania - byłam bardzo zadowolona zarówno z porodu, jak i opieki poporodowej. Moja rada to: bronić się przed dokarmianiem rękami i nogami i nie oddawać dziecka na noc na "noworodki" choćbyś padała ze zmęczenia, bo tam na pewno dostanie butelkę. Ostatnio edytowane przez Kasiunda : 06-03-12 o 17:21. |
|
|
|
![]() |
|
| Narzędzia wątku | |
| Wygląd | |
|
|