|
|||||||
| Komunikaty |
| Szpitale (jaki szpital wybraliście, jaki polecasz, o jaki chcesz zapytać) |
![]() |
|
|
LinkBack | Narzędzia wątku | Wygląd |
|
|
#1 (permalink) |
|
Osesek
Zarejestrowany: 27-09-2011
Miejscowość: Nowa Ruda
Posty: 15
Nastrój:
1 podziękowanie w 1 poście
|
Witam :)
Tydzień temu rodziłam w Polanicy swoje pierwsze dziecko. Jest bardzo dużo dobrych opinii na temat tego szpitala, ale trzeba na wszystko wziąć poprawkę. Zgłosiłam się ze skierowaniem od mojego gin. w piątek 16.09., akurat trafiłam na bardzo miłego pana doktora ;) który szczęśliwym trafem odbierał później mój poród. Szyjka przepuszczała jeden palec, więc puścili mnie jeszcze do domu i w poniedziałek na wywoływanie. Niestety w poniedziałek rano go nie było i musiałam się niemalże wykłócić o podanie mi kroplówki. Zrobili lew., i uznali że jedna mi pomoże, bo nawet nie dawali mnie na salę przedporodową. Ponad 6h chodziłam po korytarzu, na głodniaka, aż w końcu się zlitowali i zostałam odłączona od kroplówki. Oczywiście brak jakichkolwiek skurczy. Badania bardzo bolesne. Lekarka, która była na oddziale opryskliwa. Ogólnie prawie cały personel kobiecy (lekarka i niektóre położne) do dupy. Do czwartku syt się powtarzała. Miałam już mieć robioną cesarkę, ale na szczęście był doktor Ś. który spuścił mi wody w trakcie trwania 3 kroplówki i od tego momentu w godz urodziłam. Nacięto mi krocze, ale oczywiście nie w trakcie skurczu... :/ Zszywanie już ok. bo robił to doktorek. 2 h obserwacji leżałam na łóżku porodowym z dzieckiem i gdyby młody nie zaczął płakać, pewnie przez te dwie godz. by się nikt mną nie zainteresował. Położna próbowała go przystawić do piersi, ale on nie chciał ssać, kazała próbować i poszła sobie. Udało mi się samodzielnie go przystawić. Zaczął ładnie ssać, ale został chamsko od cyca odstawiony, bo "musimy iść na sale poporodową". Od tego momentu młody się zraził i jest cały czas na butli. Do drugiej doby po porodzie byłam strasznie osłabiona, ale położne stwierdziły, że już 2 h po porodzie powinnam być na nogach i zajmować się dzieckiem. W pierwszej dobie musiałam się upominać o przebranie syna, gdy zrobił kupkę, ponieważ żadnej położnej to do głowy nie przyszło. W drugiej już byłam w stanie sama go przebrać, ale gdybym nie powiedziała, że "nie umiem", choć umiałam, bo niejednokrotnie przebierałam już moją malutką kuzynkę, to żadna nawet nie zaproponowała nauki. Myty był przez położne do samego wyjścia, chyba wyszły z założenia że potrafię. Nie pokazały jak przebierać, jak pielęgnować. Ogólna opieka nad dzieckiem i matką godna pożałowania. Oprócz doktora Ś. i dwóch położnych, personel albo niemiły, albo mało zainteresowany kobietą i dzieckiem. Dopiero po 1.5h płaczu mojego synka w pierwszą noc przyszła położna z butlą. Sale piękne i naprawdę, standard wysoki, ale jeszcze wymiana personelu na samych doktorków Ś. i było by idealnie. Poród rodzinny bezpłatny, tak samo jak osobna sala porodowa i wszystkie udogodnienia łagodzące ból porodowy. Ciepła woda cały czas. Czyściutko. Trzeba mieć jedynie własny papier, wkłady poporodowe, no i do higieny. Zanim pójdzie się rodzić do Polanicy, radzę dwa razy się zastanowić,. Ja raczej już tam drugi raz nie pojadę rodzić. Jednak, jeśli chodzi o okolice Kłodzka, Nowej Rudy, Wałbrzycha, to Polanica ma najlepszą renomę jak na razie, jeżeli chodzi o standard. Może ktoś miał lepsze wspomnienia z tego szpitala. |
|
|
|
![]() |
|
| Narzędzia wątku | |
| Wygląd | |
|
|