|
|||||||
| Komunikaty |
![]() |
|
|
LinkBack | Narzędzia recenzji | Wygląd |
Samodzielny Publiczny Szpital Kliniczny nr 1 |
||||||||||||||
|
||||||||||||||
|
|
||||||||||||||
|
Dodane przez
atena
w dniu
10-02-08, 12:39
|
||||||||||||||||||||||
|
Leżałam tam w trakcie ciąży i rodziłam tam dwa razy, zdecydowanie pozytywne odczucia, zarówno pod względem opieki przed i po porodzie, jak również opieki nad maluszkiem. Mimo tego, ze mało pielęgniarek wszystkie miłe i odpowiedzialne, zawsze miały czas na to, żeby odpowiedzieć na wsdzystkie zadawane upierdliwie pytania ;)
Jedna sprawa do jakiej mogę się przyczepic to jedzonko, dla mnie kiepskie, mąż musiał mnie ratować domowym, a apetyt w ciaży dopisywał baaardzo ![]() |
|||||||||||||||||||||
|
Ostatnio edytowane przez atena : 10-02-08 o 12:41.
|
||||||||||||||||||||||
|
Dodane przez
kwiaciarka
w dniu
04-04-08, 19:09
|
|||||||||||||||||||||||
|
Cytat:
To co mogę polecić - płatna sala pojedyńcza - super! 50zl /dobe, duża sala,z łożkiem, szafą, stolikiem i krzesełkami, własna łazienka z prysznicem, własny pokój do pielęgnacji noworodka. Bardzo fajna sprawa, opłaca się zapłacić. Sale typowe, podwójne mi nie odpowiadały. Pielęgniarki wręcz przemiłe. Mogę z pełną odpowiedzialnością polecić ten szpital. |
||||||||||||||||||||||
|
Dodane przez
Madzix
w dniu
11-04-08, 13:37
|
||||||||||||||||||||||
|
Rodziłam w Policach 2 lata temu i mam złe odczucia.
Sama porodówka ok, ale jest to zasługą położnej jaka mi się trafiła, młoda, szczupła brunetka. Cudownie się mną zajmowała psychicznie i fizycznie. Z lekarzem podczas porodu nawet słowa nie zamieniłąm, widziałam tylko jak przy samej akcji porodowej stał gdzieś w tyle, potem mnie zszył i na tym jego rola się skończyła. Po porodzie nawet raz nikt nie zajrzał mi do krocza. Jak tylko poprosiłam o leki przeciwbólowe to pielęgniarki dały. Po porodzie ZERO zainteresowania mna i dzieckiem. Został źle odśluzowany i ksztusił się cała pierwszą noc, spałam z godzinę... Na dzwonek przysła pielęgniara i powiedziałą, żeby tylko kłaść na boczek bo Mały będzie się oczyszczał, pokazała jak zmienić pieluchę i do rana nikt nie przyszedł. Miałam wrażenie, że robią to wszystko hurtem i bez uczuć. Pediatra bardzo oschła, bałam się o cokolwiek zapytać. Jedną pamiętam pielęgniarkę miłą. W nocy jak zaczęły mi się skurcze, poszłam do pielęgniarki, moja pierwsza ciąza, nie wiedziałam co i jak, kazała iśc się położyc bo poród tak szybko się nie zacznie, oczywiście nie była pora aby się pytac bo 4 w nocy i kobiecie sie chciało spać. Moja koleżanka też tam rodziła, ale ona miała więcej komplikacji... Rano odeszły jej wody płodowe - zielone. Zamaist od razu zrobić jej cesarkę, wywoływali poród, gdzie nie szło rozwarcie, męczyła się do popołudnia, zrobili wreszcie cesarkę. Potem leżeli długo, okazywało się, że dziecko ma "jakąś" bakterię w pępku, w kale... Jedna pediatra przyszła kazałą dawać antybiotyk, druga na nasztępny dzień nie wiedziała, że antybiotyk został podany, kazała nie dawać, tamta kazała 4 dni... Zero informowania rodziców. Ogólnie niepolecam. Leżałam w miejsim na patologii ciązy 2 razy i z tym szpitalem mam miłe skojarzenia. Ale chyba juz nie ma tam porodówki. |
|||||||||||||||||||||
|
Dodane przez
agus0026
w dniu
30-07-09, 07:31
|
||||||||||||||||||||||
|
Ja w Policach rodzilam prawie 6lat temu.Porodowka wtedy byla jedna wielka sala podzielona wykafelkowanymi parawanami.Co do obslugi przy porodzie to nie mam co marudzic trafila mi sie znajoma ale dziewczyna ,ktora byla ze mna na sali powiedziala,ze cos okropnego.Po porodzie w sumie o.k-oczywiscie jak trafilam na znajoma.Jedzenie...no niestety chyba jak w kazdym szpitalu...:)
|
|||||||||||||||||||||
|
Dodane przez
MK28
w dniu
24-08-11, 20:35
|
||||||||||||||||||||||
|
Rodziłam w Policach w kwietniu 2011 i jestem wprost zachwycona :) Opieka lekarska przy porodzie znakomita. Pomagała mi przy porodzie położna oraz dwóch lekarzy: Pani Olga Klimek i jeszcze jeden lekarz (wysoki, szczupły, młody ;-) ), którego nazwiska niestety nie pamiętam :( To był mój pierwszy poród i nie spodziewałam się, że może być tak wspaniale :) oczywiście trzeba z góry powiedzieć, że "nie łaskotał" ;-) ale opieka była wręcz nie z tej ziemi :) przy porodzie był mój mąż...bardzo cierpiała i oczywiście jak to mąż chciał aby skończyły się moje cierpienia. Zapytał lekarza czy można zrobić cesarkę...lekarz spokojnie wszystko wytłumaczył...dlaczego nie robi się cesarki gdy wszystko idzie z planem itp....cierpiałam, ale i tak byłam w szoku w jaki sposób traktują pacjentów :) Pani położna z Panią Olgą dopingowały mnie przy parciu i chciały masować kręgosłup :) Może głupio to zabrzmi, ale naprawdę nie mogę się nachwalić porodu :) I jeszcze raz dziękuję za tak wspaniały poród :)
No i przechodzimy do opieki nad dzieckiem.....tu niestety nie było tak różowo :/ Leżałam z synkiem w szpitalu przez 7 dni, ponieważ mały miał żółtaczkę. W 4 dniu lekarz stwierdził, że trzeba Malucha naświetlać lampami. Otrzymałam lampę oraz instrukcję obsługi owego urządzenia od pielęgniarki i.....to by było tyle. naświetlania trwały 3 dni......dzień i noc. Wspomnę, że dziecko podczas naświetlań ma zapinane okularki na oczach aby chronić je przed światłem lampy...oraz trzeba co 3 godziny karmić dziecko i pić. Spałam przez pierwsze 2 dni jakieś 3 godziny. Padałam na nos...widziałam podwójnie ze zmęczenia....i ani razu nikt do mnie nie przyszedł zobaczyć czy sobie radzę z lampą...czy dziecko jest dobrze naświetlane. Wieczorem 2 dnia przyszła na wizytę Pani pediatra i zapytała się dlaczego nie naświetlam dziecku pleców...powiedziała, że niby skąd mam wiedzieć skoro nikt mi nie powiedział! Trzeciego dnia rano znów przyszła Pani pediatra i powiedziała, że wyniki synka nie są jeszcze takie jak powinny być i mam jeszcze naświetlać go dzień i noc. Rozpłakałam się i powiedziałam ,że lepszą opiekę i wsparcie będę miała w domu niż tu i chciałam wypożyczyć tą lampę do domu, lecz niestety nie pozwolono mi. Była wyczerpana!!W końcu pediatryca zlitowała się i zaproponowała abym oddała dziecko na 1 piętro na noc i tam Panie pielęgniarki będą go naświetlać. Wyniki rano były dobre i mogliśmy wyjść do domu....miałam swój wypis i musiałam tylko poczekać chwilkę na wypis dziecka. Poprosiłam lekarkę aby szybko go wypisała, bo tata po nas przyjechał a musi niedługo jechać do pracy. Lekarka dotrzymała słowa...lecz pielęgniarka była zajęta-Ją również poinformowałam o zaistniałej sytuacji i prosiłam o szybkie załatwienie wypisu. Pielęgniarka przyjęła do wiadomości i powiedział ,że przyjdzie jak tylko skończy....po godzinie poszłam do niej znowu...a ta siedziała sobie i czytała "życie na gorąco" ...nóż się w kieszeni otwiera!!! :/ opieka jeśli chodzi o dzieci jest koszmarna!!!!!!!!!!! Ale i tak polecam poród w Policach :) Pozdrawiam |
|||||||||||||||||||||
![]() |
|
| Narzędzia recenzji | |
| Wygląd | |
|
|