|
|||||||
| Komunikaty |
| Psycholog (jak rozmawiać z dzieckiem? jak je zrozumieć?) |
|
![]() |
|
|
LinkBack | Narzędzia wątku | Wygląd |
|
|
#1 (permalink) |
|
Biegacz
|
WITAM
Pisze do Pani bo mam wrazenie ze nie radze sobie z moim synkiem.Ostatnio w naszym zyciu duzo sie dzieje i niekoniecznie sa to pozytywne rzeczy,nie wiem czy zachowanie malego to nie odzew na te sytuacje. Otoz zrobilo sie cieplo i duzo wychodzimy na spacerki.Maly uwielbia siedziec w piaskownicy, grzecznie bawi sie z innymi dziecmi dzielac sie zabawkami. Sielanka konczy sie gdy musimy isc do domu bo juz pozno, bo robi sie zimno lub trzeba sie przewinac ( dodam ze nie ma opcji przewijania na dworze bo maly rzuca sie jak ryba bez wody bo on na nic czasu nie ma ). Kacper wygina sie, krzyczy i nie pozwala wlozyc sie do wozka.To samo jest gdy np idzie za reke i widzi chlopcow grajacych w pilke - w okolicy sa osiedlowe male boiska i starsi chlopcy graja sobie tam mecze, Kacper na ich widok az piszczy i mysli ze sie znimi pobawi pilka. Gdy tylko mu zabronimy - jest placz, pisk i szopa zaczyna sie od nowa. Dodam ze Kacper od jakiegos czasu tak zaznacza swoje "musze to miec" - potrafil rzucac wszystkim co ma pod reka, bic. Na szczescie dalismy jakos rade - wpienionego synka kladlismy na ziemie ( mial czas ze sie na nia rzucal a wlasciwie padal jak kloda ) i tak sobie plakal - a my go ignorowalismy a zarazem zachecalismy do zabawy tym ze np wraz z mezem w pokoju obok zachwycalismy sie jakas zabawka , maly sie uspokajal i przychodzil do nas przygladajac sie nam.Wtedy byl chwalony i zapraszany do zabawy. Niestety do konca nie opanowalismy sztuki panowania ( maslo maslane ;p ) nad emocjami u synka i nie wiem jak reagowac na jego wybryki na dworze. Przeciez nie bedziemy za kare siedziec cale dnie w domu, widze ze kontakt z dziecmi dobrze mu robi - zaczyna probowac mowic, powtarzac po nas itp. Prob nocnikowania zaprzestalam - maly chyba nie jest gotowy. Prosze o porade jak sie zachowac przy "szopkach" synka, jak umiejetnie zachecac malego do wyjscia np z piaskownicy do powrotu do domu ? Gdy przekraczamy prog mieszkania maly tez placze. Pozdrawiam.
__________________
Szczęsliwa mama |
|
|
|
|
|
#2 (permalink) |
|
Ekspert - psycholog
Zarejestrowany: 7-03-2008
Posty: 194
101 podziękowań w 89 postach
|
Witam Mamę Kacperka!
Nie widzę żadnych nieprawidłowości w Pani postępowaniu :) Radzi sobie Pani doskonale Droga Mamo! Rozumiem jednak Pani rozsterki... Wiele Mam przeżywa bardzo podobne. Maluchy próbują swoich sił i naszej wytrzymałości, chcąc przeforsować swoje przyjemności. Niestety to właśnie ten dotkliwy okres w ich życiu, gdzie muszą nauczyć się podążać "za stadem" :) Od gospodarowania czasem są rodzice i to im winnien się podporządkować mały człowiek. Jeśli Kacperek ma problem z opuszczeniem placu zabaw, to musi widzieć, że decyzja o zakończeniu zabawy jest nieodwołalna. Jeśli to możliwe, dobrze byłoby aby spacer kończył się z jakiegoś określonego powodu i odbywał się w stałych porach (wracamy do domu na obiad, kolacje). Dobrym sposobem jest umowa na zakończenie czasu zabawy, gdy np.: Mama siedząc na ławce pokazuje zagarek. W tym celu można użyć zabawki budzika, który będzie sygnałem do kończenia różnych czynności np. kąpieli, oglądania bajek, rysowania (bo właśnie jest pora obiadu) itp. Dzieci w tym wieku reagują na wyraźne, proste komunikaty i symbole: budzik- wracamy, bo pielucha pełna, kolacja, miś- czas spać etc.Trzeba jednak zawsze uprzedzić, że za kilka minut nadejdzie pora zakończenia, tak aby synek miał świadomość, iż daje się mu jeszcze czas na dokończenie zabawy i pożegnanie z kolegami. Można także spróbować zacząć się oddalać robiąc na pożegnanie papa, a jeśli to nie poskutkuje.. niestety pod pache malucha i przeczekać krzyki. Wiem, to trudne i wygląda brutalnie, ale proszę pamiętać, że w rodzinie musi być zachowana hierarchia i dziecko właśnie się jej uczy. Stopień ważności i podział ról będzie funkcjonował w rodzinie, dając efekty w późniejszym okresie życia. Niedopuszczlne są sytuacje, gdzie maluch "nie chce iść" i cała rodzina podporzadkowuje się kaprysowi, a plany znikają w nicości. Słusznie Państwo postępują dając się Kacprowi wypłakać. "Padanie" na podłogę przerabiały niemal wszystkie Mamy :) Jeśli teraz ulegniecie żałosnym płaczom, to mały znalazł wytrych do Waszej konsekwencji Drodzy Rodzice :) Po "rozpaczy" przytulać, rozmawiać, dać ciasteczko na pocieszenie :) Na zakończenie przypomnę tylko o (w miarę możliwości) stałych porach zajęć. Rytuał, cykliczność wykonywanych czynności i uporządkowany plan dnia, wprowadzają harmonię w życie dziecka. Samych miłych spacerów w wiosennym słońcu! Pozdrawiam Serdecznie! A.Żurakowska |
|
|
|
![]() |
|
| Narzędzia wątku | |
| Wygląd | |
|
|