|
|||||||
| Komunikaty |
| Psycholog (jak rozmawiać z dzieckiem? jak je zrozumieć?) |
|
![]() |
|
|
LinkBack | Narzędzia wątku | Wygląd |
|
|
#1 (permalink) |
|
Biegacz
|
witam:)
wiem ze problrem z niejedzeniem nie dotyczy tylko mojego dziecka ale.. moj je tylko: daninki, rosól z wybranym jedynym makaronem, pomodorową, frytki, suche pieczywo(znaczy bez dodatków) jabłka, banany, naleśniki same(ale dodaję serek do ciasta) i placki z jabłkiem poza tym nie zje nic przygotowywujemy wspólnie posiłki- tu jest poprawa bo jeszcze 6 msc temu nie wziął do ręki zadnego jedzenia, teraz kroi(palstikowym nozem) miesza ale nigdy nie spróbuje. czasem pyta co tak pięknie pachnie ale mówi ze nie zje bo nie lubi nie zmuszamy, nie naciskamy zorbiliśmy też 2 tygodnie z podawaniem posiłków takich jak dla ans i nic poza tym(danonek na śniadanie i na kolacje co by nie padłz głodu) - to nie jadł prawie nic staramy jeść wspólnie co nie zawsze nam się udaje, w jadalni przy stole rozmawiałąm dzisiaj z psychologiem- ale krotko ( ja często pracuję ale to są psycholodzy kliniczni i od dorosłych) ta poradziła żeby isc jednak do psychologa co robic?????? |
|
|
|
|
|
#2 (permalink) |
|
Mistrz
|
podpisuję się pod pytaniem co robić??
u nas podobny scenariusz, z tym, że zje czasem kawałek mięska ale za to nie ruszy bananów i jabłek...
__________________
|
|
|
|
|
|
#3 (permalink) |
|
Ekspert - psycholog
Zarejestrowany: 7-03-2008
Posty: 194
101 podziękowań w 89 postach
|
Hahaha... Dziewczyny "zakatujecie" tych psychologów! Psycholog to też człowiek, którego syn od czwartego roku życia nie je mięsa, obecnie ma lat 13 i nadal nie je... i przez dwa lata jadl tylko nie mal pomidorową, spagetti, ziemniaki i pizze :) Chłop jak dąb 1,60 m!
Miedzy nami ja też jestem kliniczna i czasem od "dorosłych" hahahaha... Oj, przepraszam, rozbawilam się, ale to może ze wzgledu na porę... ups. No, wiec co do jedzonka to... Jeśli dzieci rozwijają się prawidłowo, nie tracą na wadze i mają dobrą odporność, to wszystko jest o.k. Dzieci mają etapy "żywieniowe", które mijają. Najczęściej same "wsłuchując" się w swój organizm uzupełniają wszelkie niedobory sięgając po potrawy, na które właśnie poczuły ochotę. Jednak najważniejsze są ukształtowane nawyki żywieniowe wyniesione z domu. Jeżeli więc Wasze maluchy mają ograniczone menu, to mimo wszystko powinny mieć nieograniczony dostep do łatwo dostępnych owoców, bakalii, potraw dla całej rodziny na które pewnego dnia przyjdzie im chęć. Zaproponować, nie namawiać. Zasada jest taka: na stole powinna się znaleźć jedna lub dwie potrawy, którą je maluch, reszta gotowana jest pod całą rodzinę! Nie odwrotnie i nie dwa osobne obiady, bo wtedy nie będzie wspólnoty stołu. Jeśli nawet musi codziennie przewinąć się rosołek, to trudno. Drugie danie niech będzie tylko pod resztę rodziny. Oczywiście wszyscy razem i w jadalni :) to nic, że nie zawsze się udaje, ale w pamięci pozostaje :) Pociechy z Niejadków! Pozdrawiam Serdecznie! A.Żurakowska |
|
|
|
| Podziękowania dla A.Zurakowska za ten post przesyłają: |
kasiawawa (06-09-08)
|
| Parenting wspiera: |
|
|
|
|
#4 (permalink) |
|
Mistrz
|
czyli pozostaje czekać i liczyć, że kiedyś się to zmieni...ma Pani rację, najważniejsze, że w miarę rosną i super się rozwijają...no cóż...czyli dalej jedziemy na trzych zupkach w całym menu
![]() ![]() ![]() ![]() Dziękuję i Pozdrawiam Serdecznie!!!
__________________
|
|
|
|
|
|
#6 (permalink) |
|
Biegacz
|
witam
chciałam dopisać w temacie niejadek ale został zamknięty zrobiłąm tak jak Pani mi parę miesiecy temu poradziła- znaczy rosól był rosołem a oprócz tego rózne inne rzeczy. Mówiliśmy do synka nie chcesz to nie jedz ale będzie nam miło jak z nami posiedzisz przy stole w przedszkolu maja dodatkowe zajecia z psychologiem to go zapisałam i stał się cud obiad w weekend to prawdziwa bajka. Mały siedzi i wybiera co zje. Mówi o jak ja lubiem ziemniaczki i pycha kotlecik dla nas dla rodziców to jest tak piekny widok ze czasem sami zapominamy jeść:) rzeczywiscie w przedszkolu jada więcej róznych rzeczy niż w domu ale to podejrzewam z uwagi na jedzenie w grupie rówieśników pewnie dla innych mam to normalne ale jak mój synek mówi "poplose mandalynke" to aż mi się wierzyć nie chce dlatego jeszcze raz ślicznie dziękuje:) |
|
|
|
|
|
#7 (permalink) |
|
Biegacz
|
Jesli moge sie podłczyc ...
Jak przekonac mojego synka do sprobowania potraw ? Przy kazdym posilku podawanym lyzeczka zanim maly sprobuje jedzonka mowi NIE, zakrywa buzie raczkami itp nawet jesli jest to jego ulubione danko. Nakladam czasem troszke jedzonka na palec i smaruje mu usteczka - wtedy maly kosztuje i juz ladnie otwiera buzke. Zalezy mi na tym by nie robic tego na sile choc zaczynaja mi sie konczyc pomysly. Kacperek ostatnio bardzo malo je, czasem tylko raz dziennie i to na raty. Mam wrazenie ze po prostu nie jest glodny bo nawet ciastkiem si ebawi zamias je zjesc. Prosze o porade i z gory dziekuje.
__________________
Szczęsliwa mama |
|
|
|
|
|
#8 (permalink) |
|
Ekspert - psycholog
Zarejestrowany: 7-03-2008
Posty: 194
101 podziękowań w 89 postach
|
Kochana Mamo Kacperka!
Witam w klubie "niejadków" :) Napewno czytała Pani posty z tego wątku :) Spokój i cierpliwość, to jedyny ratunek :) Jeżeli Kacperek rozwija się prawidłowo wg bilansu pediatrycznego, nie spada drastycznie z wagi, to nie ma powodu do obaw. Jest jeszcze mały, a tyle wokół ciekawych rzeczy do poznania... przyjdzie czas na zapoznawanie się z przysmakami. Pani sposób na "palec", uważam za trafny, skoro maluszek po spróbowaniu z ochotą otwiera buzię :) Można także pokusić się o dekorowanie potraw w uśmiechnięte buzie czy słoneczka. Wbrew pozorom dzieci trudno zagłodzić, bo gdy poczują dotkliwy głód, będą się dopominać i nie ma zmiłuj :) Jeżeli w domu stosuje się zróznicowaną dietę, może być Pani pewna, że z czasem przyjdzie synkowi ochota na spróbowanie nowych dań. Uściski dla "niejadka"! Pozdrawiam serdecznie! A.Żurakowska |
|
|
|
|
|
#9 (permalink) |
|
Biegacz
|
Dziekuje za odpowiedz.
Staram sie jak moge, obiadki czy kanapki sa kolorowe bo wiem ze je sie tez oczami.Kiedys ładnie jadl, mial swoje ulubione potrawy a teraz nawet te go nie przekonują :( Maly roziwja sie prawidlowo, wazy niecale 13 kg :) - odkad chodzi duzo mniej przybiera na wadze ale jednak przybiera. Niestety mamy problem z nauka samodzielnego jedzenia przez to jego zachowanie bo nie dosc ze trzeba go prosic by czegos sprobowal to jeszcze ta jego niechec do dotkniecia potrawy.Czasem mu sie "odwidzi" i cos dotknie tak jak dzis rano paroweczke ale nadal robi to z niechecia. Moge pomarzyc o zjedzeniu przez synka kanapeczki na ktorej jest maslo o szyneczce nie wspominajac.Kielbaska laduje na dywanie a chlebek jest jedzony bez pomocy rak ( polozy go np na wersalce i schyla sie by ugryzc chleb ). Odstawienie go od "obrzydliwych konsystencji" wie dalo zbyt wielkiej zmiany. No nic pozostanie mi uzbroic sie w cierpliwosc. Pozdrawiam
__________________
Szczęsliwa mama |
|
|
|
![]() |
|
| Narzędzia wątku | |
| Wygląd | |
|
|