|
|||||||
| Komunikaty |
![]() |
|
|
LinkBack | Narzędzia recenzji | Wygląd |
Specjalistyczny ZOZ nad Matką i Dzieckiem (Klinika Świętej Rodziny) w Poznaniu |
||||||||||||
|
||||||||||||
|
|
||||||||||||
|
Dodane przez
bloomoo
w dniu
22-12-08, 19:19
|
||||||||||||||||||||||
|
mimo tego ze nie dalam wysokich not jestem zadowolona z porodu w tym szpitalu
odeslano mnie z Polnej poniewaz(wersja oficjalna) mialam za male rozwarcie a tam nie bylo miejsc, wersja nieoficjalna,zapytali czy mialam lekarza prowadzacego z Polnej a gdy uslyszeli nie,odealali mnie. trafilam do Swietej rodziny,porod rodzinny,drogi,300 zlotych,w tym zzo. lekarka anestezjolog,niemila,wkluwala sie mi 4 razy i zle mnie znieczulila mimo to,wlasciwie nie znieczulila,ale pielegniarki przynajmniej na dobrym poziomie. Lekarz ktory przebijal mi pecherz: rzeźnik,jednak milo wspominam wyzywienie(pewnie dlatego ze bylam koszmarnie glodna) i opieke pielegniarska...drugie dziecie juz w drodze i pewnie zglosze sie od razu tam na porod mimo tego ze teraz mam lekarza z Polnej tak dla swietego spokoju:) |
|||||||||||||||||||||
|
Dodane przez
aguska853
w dniu
14-01-09, 15:48
|
||||||||||||||||||||||
|
mimo iz przy moim porodzie bylo duzo komplikacji to porod wspominam milo dzieki pani dr moja coreczka zyje i jest zupelnie zdrowa pielegniarki super dzieki jednej chyba stazystce nie popadlam w depresje poporodowa. za sam porod nic nie placilam nie byl rodzinny skonczyl sie cesarka pniewaz moje malenstwo tracilo tetno bylo owiniete pepowina. wczesniej zanim zostala podjeta decyzja o cesarce dostalam zzo za ktore sie w tym szpitalu nie placi. jestem bardzo zadowolona z tego szpitala i nastepnego maluszka chce tam rodzic.
|
|||||||||||||||||||||
|
Dodane przez
Emka
w dniu
27-01-09, 19:05
|
||||||||||||||||||||||
|
Rodziłam nie tak dawno temu bo 13 stycznia br.
Powiem tak Izba przyjęc a dokładniej sprawdzenie rozwarcia - wiele do zyczenia ![]() Sam poród - rodzinny - super sprawa było wesoło i bardzo miło Wszystko bez problemu :) mogłam dostać znieczulenie mocniejsze, ale nie było czasu bo młody już był tuż tuż na świecie więc tylko parcie i młody wykluty![]() Co do opieki lekarskiej po :) Pielęgniarki super sprawa - miłe spokojne jak coś pomogą od tego są :) Komfort na sali, no cóż 5 osób to lekkie przegięcie, duszno gorąco i strasznie sucho. Bez wody bym nie dała rady (później mnie przeniesiono do innej sali przez to, że byłam przeziębiona mocno![]() Wyżywienie - Obiady mają palce lizać, a śniadanie i kolacje 2 kromki kawiorka i skibka zwykłego chleba, do tego kostka masła, którą mozna zabić do tego zaleznie co kuchnia da to wędlinka listki sałaty, ew gruba parówka z ketchupem lub dżem, ser ze szczypiorkiem. Kolacja podobnie. Rozumiem, ze dieta po porodowa ok, no ale bez przesady ![]() Ale kolejny mój poród również będzie w tym szpitalu ![]() |
|||||||||||||||||||||
|
Dodane przez
agatron
w dniu
21-06-09, 21:29
|
||||||||||||||||||||||
|
Przyjęcie na Izbie Przyjęć niezbyt miłe, a nawet dosyć stresujące dziewczynę, która rodzi po raz pierwszy, jest zagubiona i przerażona tym co się za chwilę wydarzy. Od razu na wejściu panie pielęgniarki mnie zestresowały faktem, że o porodzie rodzinnym mogę zapomnieć, bo nie ma miejsc, a trzeba działać szybko. Dzięki Bogu jedną dziewczynę odwieźli na cesarkę, więc zwolniła się sala do porodów rodzinnych. Minusem była konieczność pisania przeze mnie podania do dyrekcji z prośbą o bezpłatny poród, bo podobno trafiłam akurat na salę do porodów bezpłatnych, ale tylko po złożeniu odpowiedniego podania. Uważam, że można było to zrobić po porodzie, a nie tuż przed, kiedy w bólach i niesamowitym stresie czekałam na dalszy rozwój wydarzeń. Sprawdzenie rozwarcia dosyć bolesne.
Pan doktor przyjmujący poród rewelacyjny, ale anestezjolog, która podała mi znieczulenie zewnątrzoponowe to niestety koszmarna osoba. Wrzeszczała żebym się wygięła w pałąk, bo się musi wkłuć, a moją prośbę żeby chwilkę poczekać, bo mam właśnie skurcz, zignorowała złośliwie komentując. Panie położne w porządku, pielęgniarki też, ale z jednym wyjątkiem w postaci pani, która kpiąco skomentowała fakt, że nie mogę sama dojść do łazienki. Jakby to było takie dziwne po zzo i na nogach jak z waty. Opieka nad dzieckiem bez większych minusów poza panią, która pokazując mi jak karmić dziecko, pomyliła moją pierś z gumką wyciągając ją na pół metra ![]() Jedzenie bardzo dobre. |
|||||||||||||||||||||
|
Ostatnio edytowane przez agatron : 09-01-10 o 23:49.
|
||||||||||||||||||||||
|
Dodane przez
Justi24
w dniu
17-08-09, 22:43
|
||||||||||||||||||||||
|
Niedawno rodziłam w tym szpitalu i jestem bardzo zadowolona zarówno z opieki jak i podejścia personelu tego właśnie szpitala.
Podczas porodu ogromne wsparcie, mimo przeżywanego bólu, bardzo miła atmosfera i oczywiście profesjonalna opieka. Położne rewelacyjne, gdy pojawiły sie problemu w trakcie porodu, szybka i zdecydowana interwencja. Proponowano mi zzo lecz nie chciałam,ale fakt, że znieczulenie jest bezpłatne jest zadowalający. Za poród rodzinny nie płaciłam, Zaraz po porodzie dostałam dzieciaczka, mogłam od razy przystawić córkę do piersi. Opieka poporodowa w porządku, z tym, że niektóre położne chcąc sprawdzić czy mam pokarm robiły to tak niedelikatnie, że myślałam, że podskoczę pod sufit z bólu... Wyżywienie dobre, ale jego ilość jak dla kobiety karmiącej i wykończonej porodem żałosna...i to był największy minus. No i jedna pielęgniarka na noworodkach, która podnosiła dzieci jak worki z ziemniakami, ale na szczęście tylko jedna ![]() Plusem było też to, że można było mieć przy sobie dziecko, a kiedy chciało się odpocząć można było dziecko oddać na noworodki. To tyle. Ogólnie jestem zadowolona, że wybrałam ten szpital i jeżeli będę jeszcze raz rodzić to na pewno w klinice Św. Rodziny:) |
|||||||||||||||||||||
|
Dodane przez
Aiti
w dniu
09-10-09, 15:02
|
||||||||||||||||||||||
|
Jestem w drugiej ciąży i nastawiam się na powrót- O ILE nie uda mi się znaleźć miejsca, gdzie pozwalają rodzic w innej niż leżąca pozycji.
2006r, 300 zł za osobną salę porodową, 7! osób w sali poporodowej - 3 dni, 2 dni w sali 3-osobowej. Trwał remont, więc był ograniczony dostęp do natrysków/ toalet. Zaliczyłam 5h rodzenia od odpłynięcia wód do pojawienia się synka. Przyjęcie było OK, choć lekarz na USG błędnie ocenił wagę dziecka - poród można było zatrzymać, dać małemu podrosnąć. Urodził się 2130g. Tylko. Mimo to miałam nacięcie / rozcięcie / krocza. Bolało samo zszywanie - z 10 szwów? Ranę czuję do dziś X 2009r. Czy pan dr pomyślał po co mnie tak okaleczył? 10 min. po dolarganie - poprosiłam, gdy już NAPRAWDĘ było mi ciężko urodził się synek. Może to już była ta finalna faza tylko się nie zorientowali, bo niestandardowo szybko szło? KTG jak kotwica - raz założą nie można się ruszyć. Najgorsza możliwa pozycja do rodzenia - wymuszana / narzucana - ewidentnie dla wygody personelu. Jedzenie? jakie jedzenie? umarłabym z głodu, gdyby nie rodzina. Następnym razem mogę rodzić te 5h gdziekolwiek, ale 300zł lepiej wydac na jedną spokojną noc i cywilizowane wizyty gości. |
|||||||||||||||||||||
|
Dodane przez
agna20
w dniu
28-09-10, 10:36
|
||||||||||||||||||||||
|
Rodziłam w św. rodzinie 1 sierpnia 2009. trafiłam tam choć od początku ciaży nastawiałam sie na poród w powiatowym szpitalu niedaleko domu...jednak gdy poród się rozpoczął zmieniłam zdanie :) miałam kilka niemilych doswiadczen ze szpitala powiatowego a dodatkowo świadomość ze tam nie ma możliwosci znieczulenia wpłyneły na moją szybką zmiane decyzji :) o 2 w nocy obdzwoniłam poznańskie szpitale czy jest gdzies miejsce (w św rodzinie byłam już w ciazy na badaniach i podobał mi sie ten szpital) no i własnie w sw rodzinie powiedzieli ze możemy przyjechać. No wiec około 3 nad ranem izba przyjęc. Sprawy papierkowe i badanie rozwarcia- nie mam zadnych zastrzeżeń. Około 4 bylismy juz z męzem na sali porodowej. Początkowo nie potrzebowałam znieczulenia a gdy już zaczełam o nie wręcz blagac ;) nie było już sensu go dawać wiec dalismy rade bez :) Opieka super nie mogę nic powiedziec zlego na ten temat. Niestety gorzej gdy chodzi o sale...trafiłam na salę 4 osobową w starej jeszcze nie odnowionej częsci szpitala, szczesliwie miałysmy własna lazienke ale zdarzalo się ze korzystały z niej inne dziewczyny bo ta na korytarzu wciaz była zatłoczona. Najgorsze w tej sali były dwie rzeczy: okropny skwar i niepraktyczne bardzo wysokie łóżka na które obolałej kobitce ciężko było się wdrapać ;) Ale teraz szykuję się do kolejnego porodu...termin na 1.1.2011. No i stad moje pytanie. Może się któras z was orientuje dziewczyny. Bardzo chce rodzić w św. rodzinie czy istnieje jakas możliwosć zeby ze tak powiem zaklepać to sobie? zeby się nie okazało ze jak zajedziemy to powiedzia "nie ma miejsc". Prosze o info!
|
|||||||||||||||||||||
|
Dodane przez
j.g.
w dniu
30-09-10, 22:35
|
||||||||||||||||||||||
|
Badanie na izbie przyjęć - masarnia jakaś rzeźnicy i tyle. Porodówka nic lepiej - zostawili nas samych sobie, ciężko chorzy, ze ktos im głowę zawraca. Pani doktor jak przekłówała mi pęcherz to jakby to powiedzieć jakby miała doczynienia z świnką a nie z pacjentką. Podcza porodu nawet jej sie nie chciało zalożyć kitla tylko odbierała poród i szyła mnie w totalnie bezgustownym czerwonym sweterku !!! Odwiedzali nas podczas porodu raz na 1,5 godziny, a jak błagalam o znieczulenie to wywracali oczami jakby pierwszy raz widzieli że poród boli. Dziecko traciło tętno i zamiast w ciągu tych dziesięciu godzin postanowić coś np. cesarkę to w ostatniej chwili zdecydowali o założeniu kleszczy a jak mnie przy tym pocieli to nawet nie chcę pamietać. Jak długo żyłam na stojąco przez to? Nie pytajcie. Wynik ich braku profesjonalizmu i olewusowatego podejscia jest taki, że moja córka ma dziś 4,5 roku i od czau kiedy skonczyła pół roczku przyjmuje silne leki bo ma padaczke dziecieca i wiele innych temu towarzyszących schorzeń, które sa wynikiem niedotlenienia okołoporodowego. To co nam zafundowali pseudofachowcy z tego pseudo szpitala wiemy tylko my! To ile wycierpiała nasza córka tez tylko my wiemy i to ile łez przez to wszyscy wylaliśmy pewnie im nawet przez myśl nie przeszło. Zwłaszcza, że oni nie widzieli w woich działaniach nic dziwnego ani nieprofesjonalnego. A na dodatek w dokumentacji medycznej nawet nie wspomnieli dlaczego dziecko miało taka kiepską ocenę w skali Apgar. w końcu nie mogli nic napiać bo jeszcze by się pogrążyli ;) Na dodatek zamiast na sale poporodową trafiłam na 3 dni do sali na oddziale patologii z 5 innymi kobietami również takimi jeszcze w ciąży do których przychodziły tłumy odwiedzających. tzn. tłumy mogły odwiedzać tylko te pacjentki, które były prywatnymi klientkami jednej z lekarek ze szpitala, bo moj mąz mogł przy mnie spedzić tylko godzinę dziennie. O tym jak dokarmiali dziecko glukozą a jak łakawie mi je przyniesli to nie chciało ssac piersi bo juz było zapchane to nawet nie wspomnę.
DODAM, ŻE BYŁO TO MOJE PIERWSZE Z TROJGA DZIECI. Pozostałą dwojkę rodziłam na Polnej i to jest dopiero profesjonalna klinika i profesjonalna opieka. Wchodzisz, rodzisz i wychodzisz; tam aż chce się wracać, a ból jaki towarzyszy porodowi faktycznie znika wraz z chwila zobaczenia piekniego i zdrowego dzidziusia. Jarachowskiego? banda szamanów i do tego tam dopiero szerzy się korupcja! Acha dodam, że sytuacja miała miejce nie pół wieku temu jak by sie mogło wydawać, a w roku 2006. |
|||||||||||||||||||||
|
Dodane przez
AMiR-08
w dniu
20-12-10, 19:24
|
||||||||||||||||||||||
|
Jestem zadowolona, pomijając już fakt, że na izbie przyjęć nie miałam zrobionego usg i przez to męczyliśmy się z Synkiem 18,5h (Synek był ułożony twarzyczkowo co kwalifikuje do cesarskiego cięcia) ale i pielęgniarki i położna super się mną opiekowały... :)
|
|||||||||||||||||||||
![]() |
|
| Narzędzia recenzji | |
| Wygląd | |
|
|