|
|||||||
| Komunikaty |
![]() |
|
|
LinkBack | Narzędzia recenzji | Wygląd |
Ginekologiczno-Położniczy Szpital Kliniczny Akademii Medycznej |
||||||||||||||||
|
||||||||||||||||
|
|
||||||||||||||||
|
Dodane przez
civi
w dniu
07-08-08, 21:39
|
|
Byłam tam tylko jeden dzień, bo miałam punkcję, ale generalnie z tego co zobaczyłam i usłysząłam, wielka fabryka. kobieta się nie liczy i mało kto słucha co ona ma do powiedzenia :(
|
|
Dodane przez
katiazima
w dniu
09-11-08, 15:55
|
|
Ja leżałam tam okrągły miesiąc, ten ostatni miesiąc ciąży, z dala od rodziny, 100km od domu. Kiedy dowiedziałam się że zostaję tam do porodu wcale nie było mi wesoło. Ale wiecie co poczułam się tam jak w domu, mili lekarze, sympatyczne pielęgniarki - położne, przyszłe mamy. Jestem naprawdę szczęśliwa że miałam możliwość rodzić właśnie tam. Mój maluszek jeszcze 2 tygodnie został na oddziale noworodkowym. Nie mogłam przy nim być ale wiem że miał bardzo dobrą opiekę. Gdybym miała rodzić jeszcze raz to napewno tam.
|
|
Ostatnio edytowane przez katiazima : 09-11-08 o 16:08.
|
|
Dodane przez
paula00-25
w dniu
01-12-08, 16:50
|
|
Ja też jestem zadowolona z tego szpitala.
Mimo tego że straszyli że tam fabryka i takie tam..... Mną zaopiekowali się super, dzieckiem też. Polecam. |
|
Dodane przez
stefka84
w dniu
21-02-10, 22:39
|
||||||||||||||||||||||
|
Spędziłam w tym szpitalu prawie tydzień. Trafiłam z cholestazą ciężarnych i miałam wywoływany poród.
Zalety: - bardzo dobra opieka na porodówce. Miły, sympatyczny lekarz, bardzo delikatna i pomocna położna. - na sali poporodowej również b. miłe położne Wady: - brak informacji o tym co będzie się działo od lekarza na oddziale. O tym, że będę mieć wywoływany poród dowiedziałam się na 3 minuty przed zabiegiem. - na całym oddziale były tylko 2 położne, które pomagały z chęcią przy opiece nad dzieckiem. Pozostałe robiły łaskę. A przecież świeżo upieczona matka nie wie jak przewinąć czy przystawić do piersi, a paniom nawet nie chciało się pokazać. - rodziłam w lutym, pielęgniarki wietrzyły sobie pokój i chodziły w ciepłych sweterkach aby im zimno nie było a brały noworodki do tego pokoju na szczepienia. Później przynosiły maluchy do mam i wyzywały, że dziecko wyziębione i trzeba je ogrzać. - od neonatologa na obchodzie trzeba było wyciągać wszystkie informacje. Mówił że wszystko dobrze, a później przy wypisie jak dostałam książeczkę okazało się że mały miał wodniaczki jąder. Nikt nie wyjaśnij mi co to jest. No i pozostał jeszcze jeden wpis w książeczce, którego do dzisiaj nikt nie rozszyfrował. W szpitalu też nie potrafili!!! Neonatolog wpisał sobie jakieś bazgroły. Ogólnie czułam się jak w jakiś fabryce dzieci. Przyjść, urodzić i wyjść. Tylko porodówkę pomimo bólu miło wspominam. |
|||||||||||||||||||||
|
Dodane przez
pulus2008
w dniu
28-05-10, 01:49
|
||||||||||||||||||||||
|
Spędziłam tam tydzień czasu. Porodu nie chcę wspominać, bo to był koszmar :( Po 30 godzinach męczarni udało się "wyrwać" od ordynatora porodówki zgodę na cesarkę. Póżniej na oddziale gp było juz ok, ale i tak nie mogłam doczekać się wyjścia do domu. Dobrze, że miałam na pokoju super współtowarzyszki :)
|
|||||||||||||||||||||
|
Dodane przez
j.g.
w dniu
06-10-10, 14:54
|
||||||||||||||||||||||
|
Na Polnej rodziłam moje drugie i trzecie dziecko (po tym jak prawie udusili mi pierwsze w więtej rodzinie). Faktycznie porodówki rewelacja, choć często ciężko zwerbowac jakąś położną do sali. Do lekarzy nie mam żadnych zastrzeżeń, bardziej uczynni niż nizszy personel medyczny. Do tego wyluzowani i sympatyczni.
Położne chyba faktycznie nie maja tam lekko i dlatego takie nerwowe i niemiłe. Ostatecznie udało mi się bo poród odbierała świetna położna ale mąż w ostatniej chwili ją skądś wywołał, bo tej co powinna nade mną czówać zwyczajnie nie było. Jak sie później okazało piła kawkę ze swoją klientką - kobietą na tzw. otatnich nogach i chyba się umawiali na poród bo salę zamknęli na klucz ;) Ale nie ma tego złego... drugiej takiej jak Pani K. która caly poród mnie wspierała nie spotkałam na swojej drodze przy wszystkich trzech ciążach i porodacch. Profesjonalizmu w działaniu nie można w żaden sposób zakwestionować. Jeden poród na polnej trwał 2 h więc się dobrze nie zdążylam usadowić na wyrku, a ostatni trochę już wyłam, ale za to wspominam rewelacyjnie, poza tym brakiem położnych w razie potrzeby. Faktycznie wylęgarnia, ale dzięki temu doświadczenie tamtejszego personelu jest ogromne, co dla nas rodzących jest tylko pozytywem, tam się nikt nie zastanawia tak dlugo aż sie w końcu okazuje, że juz jest za późno. Dokładnie wiedzą na co ile czasu mają i dzięki temu to taki dobry i skuteczny szpital. Za to opieka na oddziłach poporodowych to juz jakby zupelnie inna bajka. Ja mialam to głeboko, bo przy kolejnych dzieciach sama sobie radziłam, ale szczerze wspołczółam kobietom, które rodzily tam swoje pierwsze pociechy i zamiast porad słyszały od poloznych na oddziałach tylko ame pretensje i rozkazy. Same położnice wykończone i pełne obaw, polożne zamiast je podtrzymac na duchu tylko dołowały. Do tego ciężko chore, że muszą cokolwiek robić. a jak dziecko płakało w nocy bo był problem z dostawieniem do piersi lub kobieta po cesarce wstać nie mogła to wlatywały do pokoju jak granaty i wybuchały budząc wszystkich. Masakra jakaś. Chyba nie tak to powinno wyglądać. Pediatrzy calkiem do rzeczy, położna laktacyjna rewelacyjna. Jedzenie znośne, jak na szpital to chyba nawet całkiem niezłe. Faktycznie czasem o informację na swój temat trzeba sie postarać, ale moim zdaniem trzeba wiedzieć kogo i o co pytać. Generalnie nigdzie indziej juz bym się nie zdecydowała rodzić (oczywiście czysto teoretycznie bo 3 dzieciaków na dzisiejsze czasy to już i tak sporo;) Ja mam sentyment do tego miejsca. |
|||||||||||||||||||||
|
Dodane przez
moon400
w dniu
15-11-10, 10:32
|
||||||||||||||||||||||
|
W 100% mogę podpisać się pod słowami przedmówczyni.
Ja rodziłam w tym szpitalu pierwsze dziecko, poród cc i do momentu porodu wszystko w jak największych superlatywach, jednoosobowa sala oczekiwać, mili lekarza (jednym z nich był mój lekarz prowadzący) więc może też dzięki temu tak dobrze mnie tam traktowano. Klimat i opieka na sali operacyjnej również na najwyższym poziomie, miła atmosfera i dbałość o najdrobniejszy szczegół, naprawdę sam poród wspominam bardzo miło. W odróżnieniu już niestety od opieki poopercyjnej.. mąż odwiedzać mnie na oddziale mógł tylko 2/3 godziny, resztę czasu praktycznie człowiek jest zdany na siebie, bo o pomocy położnych można zapomnieć. Na 10 jak jedna była miła i pomocna to huk, reszta to zgryźliwe, złośliwe, nie pomagające w niczym baby. A po cesarce dwie/trzy doby są naprawdę ciężkie.. płakałam razem z dzieckiem kiedy nie mogłam jej przystać do piersi bo nie byłam w stanie się zgiąć z bólu, a nikt nie chciał mi pomóc, koszmar. Na szczęście to kilka dób, po których wychodzi się do domu a sprzęt w tym szpitalu jest na bardzo wysokim poziomie ( chyba najwyższym w województwie) i w razie gdyby cokolwiek to reakcja natychmiastowa, więc nie zdecydowałabym się na żaden inny szpital gdyby przyszło mi jeszcze raz rodzić. |
|||||||||||||||||||||
|
Dodane przez
justyna.sanko
w dniu
15-11-10, 10:43
|
||||||||||||||||||||||
|
Zalety:
Poród szybko, sprawnie, mili lekarze, położna. Na sali porodowej wszystko Ok. Wady: opieka pielęgniarek! zabiegane nie mają czasu dla pacjentki. Kiedy po porodzie dziecko znalazło się na innej sali (dostawało leki) ja przez wiele godzin nie mogłam uzyskać odpowiedzi od pielęgniarek co się dzieje, a już mowy nie było aby mnie zawiozły na oddział gdzie leżała mała. Dopiero następnego dnia jak przyszedł mąż zawiózł mnie do córeczki i wtedy na oddziale dowiedziałam się od lekarza co "dolega" małej. Taka kilkugodzinna niewiedz, brak inf. co dzieje się z dzieckiem była dla mnie koszmarem a nie miałam siły aby po porodzie iść sama i dowiedzieć się!! To wspominam bardzo źle z Polnej |
|||||||||||||||||||||
![]() |
|
| Narzędzia recenzji | |
| Wygląd | |
|
|