Jak odzwyczaić od smoczka?

Smoczek dla dzieci to nieodłączny atrybut spokojnego snu i radosnego spaceru. To pocieszyciel, który pomoże pokonać lęk, smutek i nudę. Dla noworodków i niemowląt jest źródłem wielkiego szczęścia, związanego z zaspokajaniem silnej potrzeby ssania. Dla rodziców zaś smoczek jest jak darmowa „niania”, pozwalająca szybko i na ogół dość skutecznie uciszyć słodkie maleństwo. Niejedna mama tylko dzięki niemu będzie mogła pozwolić sobie na przerwę w karmieniu piersią. Smoczek dla dzieci jest bowiem namiastką kontaktu fizycznego, dającego im poczucie bezpieczeństwa. Niestety ma on również swą ciemniejszą stronę. Nie polecają go ani ortodonci, ani pediatrzy, ani też spece od wychowania. Gdy jednak już pojawi się w życiu dziecka, trudno jest z niego zrezygnować. Na ogół odzwyczajenie od smoczka to mozolna, okupiona łzami praca.

Dlaczego trzeba odzwyczaić od smoczka?

Przede wszystkim z troski o prawidłowy zgryz naszego dziecka. Jeżeli nie chcemy w przyszłości wydawać niebagatelnych sum na aparaty ortodontyczne, które na dodatek wiążą się z dyskomfortem dla dziecka, pojawiającym się w trakcie jego używania, szybko pożegnajmy silikonowego pocieszyciela.

Pediatrzy zgodnie twierdzą, że smoczek jest potencjalnym źródłem zakażeń i infekcji. Niestety nie wszyscy rodzice przestrzegają zasad higieny w trakcie jego użytkowania. Nie zwracają uwagi na to gdzie leżał nim maluch wziął go do buzi, maczają w różnych, często słodkich płynach, oblizują, zapominają o myciu i odpowiednio częstej wymianie. Ponadto, oblizany czy „osłodzony” smoczek sprzyja rozwojowi próchnicy.

Kiedy i jak odzwyczaić od smoczka?

Pierwszą próbę najlepiej podjąć, gdy dziecko jest jeszcze małe, a jednak już zaczyna intensywnie interesować się otaczającym światem. To okres pomiędzy 3 a 6 miesiącem jego życia. W tym czasie potrzeba ssania przestaje być tak znacząca, a smoczek zaczyna być „pocieszycielem”. Stosunkowo łatwo jest w tym czasie odwrócić uwagę niemowlaka, zainteresować go czymkolwiek nowym z otoczenia, fajną miną lub piosenką. Jeżeli nasza pociecha nie chce jednak zrezygnować ze smoczka, nie róbmy nic na siłę. Spokojnie poczekajmy. Kolejny dobry moment to okolice pierwszych urodzin. Samodzielność dziecka dość wyraźnie wtedy wzrasta. Większość maluchów zaczyna chodzić i ze wzmożoną intensywnością eksploruje świat. Jeżeli nie będziemy zbyt skwapliwie podtykać maluchowi smoczka przy każdym „kwęku” istnieje spora szansa, że nie wiedzieć kiedy sam z niego zrezygnuje.

Najlepszym punktem wyjścia do definitywnego pożegnania ze smoczkiem jest ograniczenie jego użycia. Tak więc zanim podamy smoka grymaszącemu szkrabowi postarajmy się odwrócić jego uwagę. Możliwe, że na widok np. biedronki zapomni o nieszczęściach i „pocieszycielu”. Im dłużej bez silikonowej pomocy wytrzymamy, tym większy krok do sukcesu. Dobrze sprawdza się ograniczenie korzystania ze smoczka do konkretnej sytuacji. Np. maluch dostaje go wyłącznie w łóżeczku przed snem. W nocy wyjmujemy go z jego ust, a stopniowo staramy się zamienić go na np. przytulankę lub ulubiony kocyk. Jak we wszystkim, tak i tutaj potrzebna jest konsekwencja. Dzieci przystosowują się do naszych oczekiwań, o ile tylko nie wprowadzamy zamętu. Jeżeli raz czy drugi odstąpimy od zasady, zarówno w tej, jak innych kwestiach, nasze pociechy będą wiedziały, że przy odrobinie determinacji ze swojej strony uzyskają wszystko, czego chcą. Dlatego też bądźmy niezłomni.

Wielu rodziców w celu odzwyczajenia dziecka od smoczka wymyśla przeróżne historyjki. Sprawdzają się u dzieci rocznych i starszych. Jedni rodzice opowiadają o tym jak to myszki przyszły i zjadły wszystkie smoki w okolicy, albo mama kocica potrzebowała smoczka dla swego kociaka. Inni do pracy zaprzęgają wróżki i inne duszki, którym dzieci samodzielnie oddają smoczki, by otrzymać od nich jakiś prezent.

Specjaliści zdecydowanie nie polecają jednej metody: nagłego i definitywnego odebrania smoczka. Odzwyczajanie bowiem powinno mieć postać dłuższego bądź krótszego procesu. Nie powinno przebiegać w atmosferze stresu i napięcia. Nerwowy klimat jedynie wydłuży proces i utopi go we łzach. Odzwyczajania od smoczka nie zaczynamy również, gdy dziecko jest chore lub przechodzi ważny, przełomowy okres w swoim życiu. Gdy karmimy butelką i chcemy zrezygnować z niej na rzecz łyżeczki, nie odstawiamy w ty samym czasie smoka. Niech najpierw nastąpi pożegnanie z butlą, a dopiero później z pocieszycielem. Nie poleca się również sposobu polegającego na maczaniu smoczka w przeróżnych niesmacznych substancjach.

Pamiętajmy również, że wrogiem rodzica w walce ze smoczkiem jest nuda u malucha. Znudzone dziecko szuka jakiegoś wypełniacza czasu. Smok sprawdza się nienajgorzej. Dlatego trzeba dbać o odpowiednie zainteresowanie dziecka światem, pobudzanie jego aktywności, chęci poznawania. Dziecko oddające się z pasją ustawianiu klocków bądź obserwowaniu mrówek nie będzie miało czasu na ssanie smoczka. Nie da się ukryć, że jeśli chcemy, by nasza pociecha o nim zapomniała, musimy poświęcać jej więcej czasu, co oznacza również wspólną zabawę.

Aneta Stawiszyńska - Marciniak

Artykuły Pożegnanie ze smoczkiem

Podać smoczek dziecku, gdy płacze czy lepiej go unikać? Jak bardzo i czy aby na pewno szkodliwe jest działanie smoka na zgryz dziecka? Jakie później dziecko może mieć problemy?

Czy wychowanie dziecka bez smoczka jest możliwe? Czy podanie go wpłynie negatywnie na karmienie piersią?

Pożegnanie ze smoczkiem zwykle przebiega bezproblemowo i jakby mimochodem. Jednak jeśli maluch jest mocno przyzwyczajony do ssania smoczka, a rodzice traktują go jako swoisty „uspokajacz” i ...