|
|||||||
| Komunikaty |
| Polecam, odradzam (podziel się swoją opinią o produktach dla dzieci) |
![]() |
|
|
LinkBack | Narzędzia wątku | Wygląd |
|
|
#1 (permalink) |
|
Spacerowicz
Zarejestrowany: 9-06-2010
Posty: 716
164 podziękowań w 131 postach
|
kupiłam niemowlakowi rybę do zupki, ale myślę przeczytam co piszą o tej TILAPII a tu:
przez ostatie dni zasiegnelam w tej sprawie jezyka. musze jednak uczciwie przyznac, ze moj informant porzucil branze w 2003, wiec mozliwe, ze cos sie od tego czasu zmienilo. swojego czasu , a bylo to jeszcze przed inwazja pangi na polske, wizytowal on z racji zawodu raz do roku chinskie hodowle ryb i krewetek. ochote na te przysmaki stracil potem pewnie dozywotnio. no wiec: tilapia to ogolnie bardzo sympatyczna i socjalna rybka bardzo dbajaca o swoje male, ale oczywiscie w przypadku fileta na weterynarza juz za pozno ;) ogolnie jest niewymagajaca i odporna na choroby, slowem idealna ryba do hodowli na szeroka skale. z wiki mozna sie dowiedziec, ze tilapie hoduje sie rowniez np w afryce, skad pochodzi. glownie taka dostaje sie w niemczech, a i tam forumowicze portalow kuchennych kreca nosem nad jej kompletnie nijakim smakiem i zalamuja rece nad hodowla, bo "karmi sie rybki (w afryce) ODPADAMI KUCHENNYMI". powtarzam opinie z niemieckiego forum. a teraz przechodzimy do meritum sprawy: zakupienie drozszej pangi/tilapii z azji absolutnie nie jest gwarancja lepszej jakosci produktu. ryby pochodza bowiem z takiej samej (pod wzgledem warunkow)hodowli. po prostu te fileciki za 20 zl/kg roznia sie od okazyjnych po 6 zl gatunkiem. te drozsze maja rozowy kolor, te tansze zoltawy i kremowy. tansze maja nieregularnego ksztaltu filety, drozsze sa wieksze i "foremniejsze". tansze polewa sie wielokrotnie woda i wasrstwowo glazuruje przed zamrozeniem, dlatego w przypadku "okazji", jesli mamy farta, kupujemy nawet do 40% wody z wietnamu ;) co do metod masowej hodowli, te sa wszedzie drastyczne, niezaleznie od gatunku ryby. w azji jednak sa one (slowa mojego informanta)o tyle drastyczniejsze, ze normy, ktore raczej sa dyrektywami, co do ilosci narybka na m szescienny akwenu sa przekraczane nawet o 100%. wynikiem tego jest gesta breja o kolorze pomyj w ktorej klebia sie niesamowite ilosci ryb. do brei wlewane sa hektolitry antybiotykow i srodkow bakteriobojczych. innaczej wszystko popadaloby w ciagu 24h, hormony w produkcji sa faktycznie wszedzie, nie tylko w azji, rybka ma bowiem szybko "dojrzec". ile tego uzywa sie, nie bardzo wiadomo. ponoc nie ma przepisu o stalej kontroli. jak mowie, tilapia jest ogolnie odporna na choroby, ale przy takim mega-zarybieniu hodowli nie ma mocnych, nie obywa sie bez chemii. w tym niewyobrazalnym syfie zyja wiec sobie, krotko bo krotko, te wszystkie pangi i tilapie. karmi je sie paszami, ktorych najwiekszym producentem sa chiny. pasze te sa czesto skazone roznymi toksynami i melamina (tak, melaMina, to nie literowka). pytanie tylko, ile z tego zostaje po 6-8 miesiacach cyklu hodowlanego w miesie ryby. po zabiciu ryby sa szybciutko patroszone i filetowane na miejscu, myte i odkazane przez kapiel w specjalych substancjach, glazurowane i mrozone. wszystko odbywa sie szybko i higieniczne. w przetworni jest laboratorium pobierajace probki z kazdej partii i badajace je na miejscu. rowniez posrednicy i docelowi producenci kontroluja jakosc towaru. niestety nie kontroluja poziomu hormonow, toksyn i antybiotykow w miesie ryb, a glownie szukaja groznych bakterii, ktore moglyby zagrozic zdrowiu konsumenta. zgadzam sie, ze z powodu przeludnienia w tych drastycznych metodach hodowlanych lezy poniekad przyszlosc wykarmienia mas, ale do cholery, te niby-ryby o smaku plasteliny sa przy tych obrzydliwych metodach produkcji absolutnie niewarte kupowania. gdyby chociaz byly oblednie smaczne i zdrowe, nie mialabym moze wiele argumentow przeciwko. w koncu milo miec wielki wybor pysznych, zdrowych rzeczy w sklepie. a tak przypomina mi sie tofu - jak przyprawisz, tak smakuje. w przypadku tofu nie mam jednak zastrzezen - wiele ludzi zywi sie nim ze wzgledow etycznych, badz religijnych, a nawet zdrowotnych. wytlumaczcie mi jednak, jaki jest powod jedzenia tego czegos z chinskiej mrozonki, kiedy w polsce jest jeszcze pare gatunkow PRAWDZIWYCH ryb? reasumujac, tilapia jest dla mnie absolutnie takim samym syfem jak panga; brzydza mnie jej metody hodowlane, ktore moglyby byc duzo bardziej humanitarne. wrecz zal mi zwierzatek sklebionych w brei z antybiotykami, ktore nie moga przeplynac nawet metra w czystej wodzie. dodajac do tego absolutnie bezplciowy smak wynalazku jestem pewna, ze wiecej tej ryby nie kupie. komu jednak te drastyczne metody hodowli nie przeszkadzaja i smaku prawdziwej ryby nie lubi, niech je na zdrowie, byle nie za duzo, bo badan, co do zawartosci hormonow, antybiotykow i innych toksyn w ich miesie nie bylo i pewnie nie bedzie :( |
|
|
|
|
|
#2 (permalink) |
|
Pierwsze kroki
|
Jejku, nie wiedziałam, że tilapia ma coś wspólnego z pangą, ostatnio właśnie przerzuciłam się na tilapię, a dziś tylko przypadkowo kupiłam dorsza, bo tilapia "wyszła". No to koniec z tilapią:)
Wiem, że do wszystkiego co kupujemy można mieć zastrzeżenia, ale jednak ryby z naturalnego połowu to co innego, nie wnikam w temat metali cieżkich itp. bo nic byśmy zjeść nie mogli. |
|
|
|
![]() |
|
| Narzędzia wątku | |
| Wygląd | |
|
|