|
|||||||
| Komunikaty |
| Noworodki i niemowlaki (nasze najmniejsze skarby) |
![]() |
|
|
LinkBack | Narzędzia wątku | Wygląd |
|
|
#11 (permalink) |
|
Sprinter
out
Zarejestrowany: 30-12-2007
Miejscowość: Warszawa
Posty: 1 806
Nastrój:
350 podziękowań w 293 postach
|
Ja miałam prawdopodobnie depresję - czas trwania - ok. 3 m-cy
|
|
|
|
|
|
#13 (permalink) |
|
Guest
|
moja bliska mi osoba tez miala depresje(niestety moja obecnoscia nie moglam jej pomoc-ja w szwecji ona w polsce)
dlugo to trwalo,dziecko ma teraz piec lat,a ona musi jezdzic na wizyty kontrolne,brala tabletki teraz jest juz ok:) ale wizyty kontroln i strach przed nastepnym dzieckiem pozostaly wtedy gdy potrzebowala wsparcia,od osob z ktorymi mieszkala pod jednym dachem-nó niestety nie znalazla go,a wrecz przeciwnie no ale jak napisalam,jest juz dobrze:) Ostatnio edytowane przez patrycja`81 : 27-05-09 o 17:07. |
|
| Parenting wspiera: |
|
|
|
|
#14 (permalink) |
|
Osesek
Zarejestrowany: 27-05-2009
Posty: 31
Nastrój:
1 podziękowanie w 1 poście
|
Mnie się to przytrafiło...coś okropnego...non stop ryczałam...że nie nadaję się matkę...płacz od rana do wiecozra...mąż był załamany ale dzielnie mnie wspierał...w końcu przeszło..i całe szczęście...
|
|
|
|
|
|
#15 (permalink) |
|
Sprinter
|
Masakra 3 m-ce współczuje ;/ IzAbela326 poprostu nie ma warunków zebym z nim zamieszkała tam ponieważ mieszka w mieszkaniu wynajętym przez firmę w której prcuje i na mieszkanu są też inni polacy (faceci) tylko że kazdy ma swój pokój, jesli byśmi mieli wyjanąc sobie mieszkanie tam to wyszło by nam to samo co w Polsce bo ja bym nie pracowała a w koncu mój N pojchał tam zarobic pieniądze. Poza tym nawet bym nie chciała tam mieszkać. |
|
|
|
|
|
#16 (permalink) |
|
Guest
|
no to musisz wtrwale czekac , ja tez nie chcialam mieszkac w norwegii ale wiedzialam, ze maz bedzie przyjezdzal tutaj caly czas a rozlake mam w dupie za przeproszeniem zrobilam licencjat i wyjechalam , juz sie przyzwyczailam a i jestesmy razem co dla mnie najwazniejsze, ale jak Twoj ma zamiar zjechac na stale to rozumiem Cie i tez bym poczekala
|
|
|
|
#18 (permalink) |
|
Biegacz
|
A ja nie miałam baby bluesa ani depresji, ale miałam taki dziwny spadek nastroju... Baby blues to nie był, bo on jest zaraz po porodzie, deprecha to sprawa długotrwała i trudna do zwalczenia...
A ja miałam przy okazji pierwszego skoku rozwojowego moment załamania. Mała chciała non stop cyca, a ja już miałam dość karmienia, wstawania do niej co chwilę, niańczenia, niewyspania itd... Raz nawet jak zaczęła w nocy płakać po raz enty, podałam ją mężowi, a sama uciekłam do kibelka, zamknęłam się od środka i stwierdziłam, że nie wyjdę :) Ale posiedziałam tam trochę i mi przeszło. Najgorsze w tym wszystkim były wyrzuty sumienia - bo przecież kocham Zosię najmocniej jak się da, ale w tym czasie miałam jej po prostu dość! Na szczęście skok rozwojowy mija i potem wszystko wróciło do normy :) |
|
|
|
![]() |
|
| Narzędzia wątku | |
| Wygląd | |
|
|