|
|||||||
| Komunikaty |
| Noworodki i niemowlaki (nasze najmniejsze skarby) |
![]() |
|
|
LinkBack | Narzędzia wątku | Wygląd |
|
|
#1 (permalink) |
|
Raczkujący
Zarejestrowany: 14-10-2010
Miejscowość: Koszalin
Posty: 79
Nastrój:
17 podziękowań w 15 postach
|
Bardzo pragnęłam zostać mamą i udało się 8 marca dowiedziałam się że zostaniemy rodzicami.To była wspaniała chwila tak bardzo się cieszyliśmy.Przez całą ciąże czułam sie dobrze,nie chorowałam nie brałam antybiotyków,wyniki miałam dobre tak przynajmiej twierdzil mój lekarz prowadzący.Wszystko w domku było już przygotowane na przyjście na świat naszego maleństwa do końca nie wiedzieliśmy co bedzię,modliliśmy się tylko o to aby było zdrowe.7 września o godzinie 6 rano dostałam pierwsze skórcze,nie wiedziałam co się dzieje,zadzwoniłam po męża przyjechał szybko.Zadzwoniłam do swojego lekarza kazał przyjsć do przychodni,przepisał mi nospę i wysłał do domu.A ja z godziny na godzinę czułam się coraz gorzej,pojechaliśmy z mężem do szpitala.Zbadał mnie lekarz i powiedział że jest takie duże rozwarcie i trzeba rodzić,zrobili mi cesrkę bo mała Julcia była nuszkami do dołu nie obróciła się,trafiłam na stół operacyjny.Nawet nie wiem kiedy ją wyjeli,nie płakała słyszałam tylko słowa lekarza "no to szyjemy" a ja na to co z dzieckiem.Lekarz który mnie szył powiedział żę przyjdzie pani doktor i wszystko mi powie.Zaczełam płakac to była najgorsze chwila w moim życiu,pani doktor powiedziła że dziecko ma wady wrodzone to było straszne.Nasza córeczka miała wadę serduszka i achindroplazję inaczej karłowatość lekarze nie dawali jej szans na przeżycie.Była taka sina dostała tylko 3 punkty,prawie nie oddychała została podłączona do respiratora.Nawet jej dobrze nie widziałam tylko tak przez sekunde jak wkładali ją do inkubatora.Ochrzcili ją w szpiatlu nazwaliśmy ją Julcia tak badzo pragnęłąm mieć córeczkę i miałam.Nie trzymałam jej w ramionach nie widziałam jej maleńkiej buźki,ważyła 2kg a mierzyła 38 cm urodziła się 7 września o 15.25 żyła tylko 4,5 godziny nie zdąrzyłam sie z nią pożegnać powiedzieć jak bardzo ją kocham.Cały czas jak o tym mówię mam łzy w oczach od tej tragedi mineło 1,5 miesiąca jest mi bardzo ciężko to był już ósmy miesiąc była już taka duża.Najgorsze jest to że mój lekarz który mnie prowadził nic nie widział na usg że dziecko jest chore,nie widział że nie rosną mu nóżki i rączki i że ma dużą główkę przez całą ciąże twierdził że jest wszystko dobrze a ja nie miałam podstaw aby mu nie wierzyć przecież jest lekarzem miałam do niego zaufanie.Nie wierzę w to aby nie widział co dzieje się z moim maleństwem.Nie mogę się z tym pogodzić dlaczego nas to spotkało tak bardzo pragneliśmy mieć dziecko przecież nikomu nie zrobiliśmy krzywdy za co Pan Bóg nas tak ukarał.Caly czas wydaje mi się że ona jest we mnie że mnie kopie tak bardzo za nią tęskniĘ.Wiem że tam w niebie jest jej dobrze jest malutkim aniołeczkiem i patrzy na nas z góry zawsze będzie przy nas a my przy niej.Bardzo Cię kocham moja kochana córeczko
|
|
|
|
|
|
#2 (permalink) |
|
Mistrz
|
Aniu kochana żadne słowa nie ukoją Twojego bólu ,Twojej straty
To nie Wasza wina, nikt Was nie ukarał... Tu w Naszej forumowej rodzinie jest wiele mam ,które przeżyły identyczną sytuację Bądź teraz silna ... Dla siebie ,dla męża ,dla Twojego małego Aniołka[*] Tulam Cię z całej siły do serduszka ![]() |
|
|
|
|
|
#3 (permalink) |
|
Biegacz
|
Aniu ja tez tulę cie z całych sił trzymaj sie kochaniutka !!!!!!!!!!!!!!!!!
|
|
|
|
| Parenting wspiera: |
|
|
|
|
#4 (permalink) |
|
Sprinter
|
Aniu czytam i ciężko w to wszystko uwierzyć, tak bardzo mi przykro. Chyba najgorzej jest się pogodzić ze stratą dziecka. Wieżę że w przyszłości pojawi się w Waszym życiu mała istotka i tego bardzo mocno Wam życzę
|
|
|
|
|
|
#5 (permalink) |
|
Raczkujący
Zarejestrowany: 14-10-2010
Miejscowość: Koszalin
Posty: 79
Nastrój:
17 podziękowań w 15 postach
|
Dziękuje ci za te ciepłe słowa wiem że musze być silna ale to tak bardzo boli.
|
|
|
|
|
|
#6 (permalink) |
|
Biegacz
;)
Zarejestrowany: 21-04-2009
Miejscowość: Śląsk
Posty: 1 994
Nastrój:
1 202 podziękowań w 809 postach
|
Kochana historia jaka opisalas zaparla dech w piersiach...Nie wiń Siebie bo to nie Wasza wina. Widocznie tak Bóg chcial. Chciał Wasza Najukochansza córeczke miec przy sobie. Musisz byc silna, chociaz nie wyobrazam sobie nawet jakie to musi byc ciezkie... Juleczka bedzie Waszym Aniolkiem i bedzie czuwala nad tym zebyscie mieli jeszcze taka maluska iskiereczke przy sobie. Tulam Cie mocno...3maj sie...
|
|
|
|
|
|
#7 (permalink) | |
|
Sprinter
|
Aniu tak bardzo mi przykro
![]() ![]() ![]() Cytat:
|
|
|
|
|
| Podziękowania dla bursztynka za ten post przesyłają: |
ANNA23 KOSZALIN (28-10-10)
|
|
|
#8 (permalink) |
|
Spacerowicz
Małe szczęścia...
Zarejestrowany: 15-10-2009
Posty: 663
Nastrój:
448 podziękowań w 274 postach
|
Aniu a ja nie wierzę, że Twoja córeczka odeszła. Ona po prostu zmieniła datę swojego przyjścia na świat. Widocznie nie była jeszcze gotowa. Julcia wróci do Ciebie. Jestem tego pewna. Jesteś bardzo dzielna.
|
|
|
|
|
|
#9 (permalink) |
|
Spacerowicz
|
Kochana (*)(*)(*) dla Twojej córeczki
![]()
__________________
http://kubuslinka.pamietajmy.com.pl/ http://wirtualnyznicz.pl/zapal.html?pid=8210
|
|
|
|
![]() |
|
| Narzędzia wątku | |
| Wygląd | |
|
|