|
|||||||
| Komunikaty |
| Maluchy (wszystko o i dla dzieci w wieku żłobkowym) |
![]() |
|
|
LinkBack | Narzędzia wątku | Wygląd |
|
|
#641 (permalink) |
|
Pierwsze kroki
|
U mnie mój narzeczony jeśli bedzie synek to chce Marcinka. Mi się w ogóle nie podoba. Tych Marcinów co znam to albo chuligani albo mamisynki. Nie chcę takiego dziecka. Wolałabym cos innego np. Mateusz, Kacper, Kamil. A jeśli bedzie dziewczynka to już od początku było ustalone że bedzie Weronika.
|
|
|
|
|
|
#643 (permalink) |
|
Biegacz
|
Allayiala podzielam zdanie Daszki jestes niemozliwa:):):) badzo fajnie czyta sie twoje posty
![]() Daszka no to ja w poniedzialek trzymam kciuki najmocniej ja umiem ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
| Parenting wspiera: |
|
|
|
|
#644 (permalink) |
|
Pierwsze kroki
|
Tuśka to skoro mężowi Twoje propozycje się nie podobają, to może on coś zaproponuje?
Okropnie straszą w mediach, że nie ma gdzie rodzić w Warszawie. No a w wakacje najczęsciej są remonty w szpitalach i urlopy, więc może być nieciekawie. Ale to tak zawsze jest w wakacje w kochanej stolicy. Jak urodziłam Tomka (początek lipca), to po kilku tygodniach podali w radiu, że specjalnie powołany konsultant ds. znajdowania miejsca do rodzenia w Warszawie, kazał kobiecie rodzącej jechać z W-wy do Ciechanowa, bo tu brak miejsc ![]() |
|
|
|
|
|
#645 (permalink) |
|
Pierwsze kroki
|
Niezłe numery z tymi szpitalami, poszaleli wszyscy! Ja też nie rodzę w moim aktualnym mieście tylko jade 100 km do mojego rodzinnego. Kurcze jak rodzić tyle godzin to po ludzku!
Cały czas mam wrażenie, że poród to temat tabu i jakiś niesmaczny, by się wreszcie tym zająć. Nie dość, że trzeba się całego wstydu wyzbyć, bo każdy zagląda tam, gdzie całe życie trzeba było TO ukrywać, to jeszcze jak się mówi o swoich strachach, to jest to jakieś niedojrzałe i feee. "Urodzisz i już, tyle kobiet rodzi i żyje." Przeraża mnie samotność na sali porodowej, coś dzieje się z Twoim ciałem i jesteś z tym tak naprawdę sama. Wpienia mnie jak ludzie mówią, że mężczyzna sam powinien zdecydować czy chce być przy porodzie czy nie. Jakos ja nie mam wyboru, muszę być, ale facetom to się wybór daje. Równouprawnienie - phi!!! Ech cudne w tym wszystkim jest tylko to, że to my możemy dziecko od początku w sobie nosić pod sercem ale sam poród jakoś inaczej mógł być wymyślony. Ależ mnie wzięło na przemyślenia, filozofia położnicza hihi o 23.15. Młoda Mamusia ściskaj kciuki, od Ciebie wszystko zależy:)) |
|
|
|
|
|
#646 (permalink) |
|
Pierwsze kroki
|
Daszka Ja również nie będę rodziła u siebie w mieście tylko w Warszawie na Karowej o ile zdążę). A co do porodów to masz racje. Faceci powinni obowiązkowo uczestniczyć w tym wydarzeniu. W końcu to wspólnie się robi dzieci a nie my same. Oni nie męczą się przez te 9 miesięcy to niech sie teraz wysilą. Znając jeszcze życie to dzieckiem w domu tez cały czas się bedzie kobieta opiekowała bo mąż przeciez haruje w pracy a jak już wróci to jest okropnie zmęczony i nie ma siły zająć się nim. Kurcze dzisiaj chyba mam dzień "antymężczyzna".
![]() |
|
|
|
|
|
#647 (permalink) |
|
Biegacz
|
Hello dziewuszki:)
Dzieki, postaram sie nadal byc choc troche niemozliwa, skoro kogos moge rozbawic ;) Zgadzam sie w 100% z Daszka, wszystko tak na prawde spada na nas - to my meczymy sie przez 9 miesiecy i do tego ten porod na zakonczenie, no dajcie spokoj... Nie mialabym nic przeciwko, zeby teraz przez te pare miesiecy Lukasz ponosil brzuszek, a potem ja juz urodze - trudno, rozumiem, ze on nie ma CZYM;) Na szczescie Luki chce byc przy porodzie - mam nadzieje, ze to dojdzie do skutku - kolezanka miala miec porod rodzinny - ale nic z tego nie wyszlo, bo jak pojechala do szpitala, to sie okazalo, ze wszystkie pokoje pojedyncze sa juz zajete przez rodzace i musiala lezec na salu ogolnej gdzie facetow nie wpuszczaja. Beznadzieja - nawet nie mozna miec gwarancji, ze czlowiek sie rozsypie z godnoscia i w prywatności... Nie wiem, przed akcja porodowa jechac do szpitala i rzadac pokoju? Jak to jest w tych szpitalach urzadzone, w koncu za ten porod rodzinny sie przeciez placi... Co do imion, to Lukiemu z kolei nie podoba sie dla dziewuszki Malina albo Jagoda - no nie wiem ale on ma chyba cos przeciwko owocom... Jestem zawiedziona, bo mi sie strasznie podobaja...:/ Zostanie mi wiec: Lena, Tośka, Maryśka albo jeszcze cos dziwniejszego, jak zanabede ksiazke imion. A Bartolini Bartłomiej Herbu Zielona Piertuszka - dla chlopca - Luki wymyslil i niech ma, ja ni mam pomyslu na chlopca. Bedzie mi sie dzieciak kojarzyl ze Smokiem Wawelskim i Don Pedro - jak nic... ![]() |
|
|
|
|
|
#648 (permalink) |
|
Pierwsze kroki
|
Dzisiaj jak kurcze nie zatłukę narzeczonego to bedzie cud. Odwiedziła nas moja teściowa. A że są przygotowania do ślubu to chciała obejzec sale ja jakiej bedzie impreza. Wściekłam się na Wojtka. Myślałam że pojedziemy we 4 na tą sale (ja, Wojtek, teściowa i jego brat). No ale przed wyjazdem Wojtek oznajmił mi że ja nie jadę bo oni muszą porozmawiać i obgadać wszystko. Szlag mnie trafił. Przeciez za 2 tygodnie będę już w rodzinie. Czemu on ma jeszcze przede mna tajemnice?? Co dotyczy mojej rodziny to on jest na bierząco informowany. Kurcze poczułam się niechciana.
Teraz tez nie będę go wtajemniczała we wszystko. A już nie wspomnę o finansach. Kiedyś to mówił ile zarobił, ile nam zostalo na wolne wydatki. Teraz mi tłumaczy że nie ma na nic pieniędzy. Zadnej nawet bluzeczki nie moge sobie kupić bo przecież nie ma za co. Tylko że on co drugi dzień kupuje sobie papieroski, piwko, do pracy jeździ samochodem zamiast autobusem jak wcześniej, w domu też nie je sniadania ani obiadku tylko na mieście. Czepiał się też tego że zapisałam się na próbne czesanie do slubu. Bo to przeciez tez są koszty. Im blizej tego ślubu to wydaje mi sie ze nie pasujemy jednak do siebie. Wojtek od czasu kiedy sie dowiedział że bedziemy mieli dziecko strasznie sie zmienił. Niestety na minus. Nie wiem co mam robic. Nie chcę się z nim kłócić. A co do naszych kłótni to zawsze zrobi tak że ja się potem czuję winna że w ogóle żyje.Czy tylko ja tak mam?? ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
|
|
#649 (permalink) |
|
Pierwsze kroki
|
Agusia wyluzuj, przed slubem to 90% par się kłóci, rozmyśla dziesięć razy i nie wiadomo co. Normalka, jak są nerwy i napięcie to nie ma bata, trzeba się wkurzać. Wojtkowi nakop, niech nie będzie taki samson, jesteście teraz bardziej swoi niż on z Mamusią. Szkoda,że tak blisko teściów mieszkacie, my mamy do siebie 600 km i jest słodko. Telefoniczne pitu pitu raz na kilka dni i wystarczy.
A wracając do ślubu -> Kochana baw się tym czasem, na bank nikt ślubu nie wymyślił po to by się denerwować i użerać. Jak cos nie wychodzi to kit z tym. Jak się ktoś obraża to jego problem. Śmiej się i bądź ponad tym:) Allaiyala mam siostrę Lenę i powiem Ci, że jest starsznie zakręcona ale zawsze można na nią liczyć i serduszko ma do rany przyłóż. Ale antagonistka na wszystko co się da, jak 100 tys ludzi mówi, że coś jest dobre, to ona ich przekonuje, że nie mają racji. W każdym razie impreza z Lenką nigdy nie idzie w zapomnienie:)) Aś rozpisałam się prawie jak TY! Jutro USG rany jak ten czas się wlecze. Młoda Mamusia kciuki trzymasz? |
|
|
|
![]() |
|
| Narzędzia wątku | |
| Wygląd | |
|
|