Luty 2010:)))) wszystkie przyszle - Strona 1328 - Ciąża, poród, wychowanie - serwis dla rodziców Parenting.pl

Wróć   Ciąża, poród, wychowanie - serwis dla rodziców Parenting.pl > My i nasze dzieci > Maluchy
Zarejestruj się Kalendarz Na żywo! Szukaj Dzisiejsze posty Oznacz fora jako przeczytane

Komunikaty

Maluchy (wszystko o i dla dzieci w wieku żłobkowym)

Odpowiedz
 
LinkBack Narzędzia wątku Wygląd
Stary 08-01-10, 11:28   #13271 (permalink)
Biegacz
 
zoska's Avatar
 
czas zrzucić te wszystkie zbędne kilogramy :)

Zarejestrowany: 8-07-2009
Miejscowość: Gdynia
Posty: 1 575
Nastrój:
877 podziękowań w 510 postach
Domyślnie

w tej szkole rodzenia nam nagadali nagadali ale nie wiem czy będę potem wszystko pamiętać ....

mówiła też o tym że jak zaczną się skurcze to nie jechac odrazu - ja mam do szpitala ok 40 min samochodem, więc mówi że jak skurcze są co 5 minut to mam się zwijać, 20-30 min to jak skurcze są co 4 minuty (w tym momencie w szkole faceli o różne minuty się wypytywali) a ona mówi - spokojnie to nie jest tak, że odrazu się rodzi

mówiła, żeby w domu wejść sobie pod prysznic, i woda ma lecieć nie przez chwilę ale pół godziny jak zaczynają się jakieś bóle, bo 10 minut nic nie da ....

aha i najważniejsze przed wyjściem mamy zatańczyć z partnerem - niby pomaga na co mój - to ja w szpitalu na korytarzu będę tańczył też
__________________
zoska is offline   Odpowiedź z Cytowaniem Do góry
Stary 08-01-10, 11:28   #13272 (permalink)
Mistrz
 
Italy's Avatar
 
Lzy nie sa oznaka naszej slabosci, ale dowodem na to, ze nasze serce nie wyschlo...

Zarejestrowany: 20-10-2008
Miejscowość: Italy...Genova
Posty: 15 203
Nastrój:
4 845 podziękowań w 2 931 postach
Moja galeria: Zobacz galerię użytkownika Italy
Wyślij wiadomość przez MSN do Italy Wyślij wiadomość przez Skype™ do Italy Wyślij wiadomość przez Gadu Gadu do Italy
Domyślnie

Cytat:
k@chna napisała Zobacz post
w mojej torbie: podkłady, majtki jednorazowe, dwa ręczniki, koszulka, chusteczki mokre, biustonosz do karmienia, kosmetyczka a w niej pasta, szczoteczka do zębów, maści na brodawki, kapturki siliokonowe na brodawki, kilka wkładek laktacyjnych;

jeszcze trzeba dorzucić wodę co stoi obok, kapcie, skarpetki, szlafrok i ubranka dla maluszka
kurcze no to ciebie to ja napewno dzisiaj nie dogonie....
__________________


Italy is offline   Odpowiedź z Cytowaniem Do góry
Stary 08-01-10, 11:47   #13273 (permalink)
Biegacz
 
margaretka's Avatar
 
Beatka

Zarejestrowany: 23-10-2009
Miejscowość: lubuskie
Posty: 1 699
Nastrój:
866 podziękowań w 538 postach
Wyślij wiadomość przez Gadu Gadu do margaretka
Domyślnie

ja też nie dogonie bo po wode chociażby musiałabym do sklepu lecieć chyba że kranówy naleję
__________________


margaretka is offline   Odpowiedź z Cytowaniem Do góry
Parenting wspiera:
Stary 08-01-10, 11:50   #13274 (permalink)
Mistrz
 
Italy's Avatar
 
Lzy nie sa oznaka naszej slabosci, ale dowodem na to, ze nasze serce nie wyschlo...

Zarejestrowany: 20-10-2008
Miejscowość: Italy...Genova
Posty: 15 203
Nastrój:
4 845 podziękowań w 2 931 postach
Moja galeria: Zobacz galerię użytkownika Italy
Wyślij wiadomość przez MSN do Italy Wyślij wiadomość przez Skype™ do Italy Wyślij wiadomość przez Gadu Gadu do Italy
Domyślnie

Cytat:
margaretka napisała Zobacz post
ja też nie dogonie bo po wode chociażby musiałabym do sklepu lecieć chyba że kranówy naleję
oj o wodzie to ja nawet nie wspomne...w sumie z kranu bym nie musiala ale co mam taka 5litrowa spakowac...innej nie mam...ale wtedy musiala bym wybierac...albo woda albo podklady bo razem wszystko sienie zmiesci...
__________________


Italy is offline   Odpowiedź z Cytowaniem Do góry
Stary 08-01-10, 11:59   #13275 (permalink)
Pierwsze kroki
 
;)

Zarejestrowany: 6-07-2009
Posty: 411
Nastrój:
175 podziękowań w 114 postach
Domyślnie

Mc donald mnie prześladuje teraz....
takie mc nuggets :(
__________________


suchutka is offline   Odpowiedź z Cytowaniem Do góry
Stary 08-01-10, 12:06   #13276 (permalink)
Biegacz
 
.

Zarejestrowany: 26-07-2009
Posty: 1 285
444 podziękowań w 308 postach
Wyślij wiadomość przez Gadu Gadu do j.anna
Domyślnie

No to mam chwile, bo mały spi. Anioł nie dziecko, powaznie. Ale o tym pozniej,zaczne od początku czyli cofnijmy się do 28 grudnia. Wstaje rano i czuje potok w majtkach. Mysle sobie mocz albo wody. Mowie mamie, mama mówi że to wody ale skad ma wiedziec jak jej nie pokazałam :P na pomoc przychodzi mi net. Znalazłam jakąś rade na jakimś forum wiec stosuje się. Wkładam zwykłą wate w majtki, kłade się na wznak, leze kilka minut, wstaje i… leci. Leci tez przy siadaniu i dłuższym chodzeniu. Mysle sobie „nie dobrze”, w biegu pakuje reszte rzeczy do szpitalnych toreb, dzwonie po B i po godzinie jesteśmy w szpitalu. Tu w kolejce nie czekam, jak wody odchodza to biorą od razu. O 13 jestem już w swoim pokoju na porodowce. Pokój ladny, 2- osobowy z łazienką żebym za duzo nie łaziła. Zalecenia- pic duzo wody, nie chodzic. Ok. Stosuje się. Nie czuje bóli, nic mi nie dolega oprocz tych wod i rozwarcia na 2 palce jak się dowiedziałam.. A tydzień wczesniej byłam u gin i byo ok. Se mysle…
PO chwili przychodzi piguła z pierwsza kroplówka. Do 3 w nocy tych kroplówek było około 6 a mi wciąż lecą te wody.. Piguła przychodzi po 3 żeby spr tetno malego, jest ok. wiec Spie dalej. O 4 przychodzi znow i mnie budzi. Dziwnie cos czuje ból w brzuchu co jakis czas, postanawiam Mierzyc ten czas. Wychodzi mi co 14-8 minut jeden skurcz. Ide do pielęgniarek i im to oznajmiam, za chwile jstem w zabiegowym i kolejne zalecenia to kolejna kroplówka i kołki pod łózko tam gdzie SA nogi, wracam do łózka i leze, znow zasypiam. Już nie Spie. Licze skurcze. O 7-8 są co 8 minut no to ide do zabiegowego. Szybkie badanie, szybka decyzja, cewnik, golenie, krew itd……. Zakładanie cewnika bolało niesamowicie, łzy same leciały. 2 pielegniarki mnie pzygotowuja, jade na lozku na sale operacyjna, jeszcze zdążyłam do B napisac i do mamy. No i boje się. Przed salą podłączaja mi ktg, tetno ok.. Skurcze bola już niesamowicie, SA długie i ledwo wytrzymuje. Czasm płacze. Przychodzi do mnie lekarz, mowi, że przede mna musza zoperowac inna kobiete bo meczy się 18 h i już jest słaba i nie maja wyjscia ale uspokaja ze to szybko Pojdzie, Potem przychodzi anestezjolog, koleś około 35-40 lat, łysy i grubasny a do mnie bąbel mówi… Uspokaja ze będzie dobrze, ze znieczulenie w kręgosłup dostane. Minuty się dłużą, patrze wciąż na tetno małego, czasem dochodzi do 170 a wtedy czuje skurcz. Sa już co 4-5 minut, boli jak cholera, słysze kobiety rodzace naturalnie w salach obok. No i boje się. Z bólu łzy same lecą. Chce już być po wszystkim.
W koncu moja kolej, biorą mnie na operacyjną czyli za drzwi przy których lezałam. Na Sali mnóstwo ludzi, około 8 osob. Każdy cos przy mnie robi, mierza cisnienie, układaja moje rece i kaza usiąść na zastrzy. Na szczescie to nie bolało. Rozglądam się i widze inkubator dla mojego dziecka i 4 panie przy nim. Stoja i czekają na niego, bo przeciez wcześniak. Atmosfera na Sali jest dosc fajna. Anestezjolog podszczypuje mnie, ja nie czuje nic wiec kroją. Szarpia mnie na prawo i lewo, nic nie widze za parawanem to się dzieje, ale troche się odbija w lampie i szafie obok.. Nie za fajnie :\ Latam po stole jak na fali, raz w prawo raz w lewo, 2 osoby wyjmuja grzebia mi w brzuchu. Anestejolg mnie zagaduje, zartuje ze jest tu jak dr House a ja do niego ze nie oglądam i tak sobie pogadaliśmy. Potem zeszło na temat alkoholu na sylwestra, imienia mojego dziecka itd. Nawet się posmiałam. Za chwile słysze płacz dziecka, mojego dziecka ! I widze go nad soba. Jest sliczny i taki Duzy. Widze jak wierzga rączkami i nóżkami i głośno płacze. Od razu go biorą te 4 babki i oglądają, wycierają i nie wiem co jeszcze bo od czasu do czasu ktoś mi widok zasłonił. Usłyszałam, że dostał 9 pkt a za chwile ze 8. Waga 3040, dł 50 cm. Już go mieli zabierac jak ktoś przyniósł go do mnie żebym dała buziaka na szczęscie w maluteńką stópke. A z mi łzy popłynęły  szczęście niesamowite. Wywieźli mnie jakieś 30 min pożniej, B już czekał, widział jak małego wieźli na intensywną. Oddychał na Sali sam ale miał problemy wiec podłączyli go do tlenu. Okazało się po badaniach że mały ma infekcje płuc prawdopodobnie przez to ze wody mi odeszły a lekarze nic nie robili. Wiec ja pojechałam na pooperacyjną a mały na intensywną. B posiedział ze mna a potem z małym. Kiedy znieczulenie minęło (czyli nastepnego dnia rano) walczyłam żeby wstac z łożka i pojsc do Arturka . Nie było łatwo,wszystko boli, cewnik jeszcze miałam. Ale dałam rae bo miałam motywacje, 3 kobiety miały tego samego dnia cc a ja z nich wszystkich pierwsza chodziłam. Pielęgniarka zawiozła mnie wózkiem na intensywną i pobyłam wreszcie z dzieckiem. Przywieźli mi go na noc nastepnego dnia i tak już został. Potem dostałam wypis a mały jeszcze miał antybiotyki wiec zotałam z nim jako osoba towarzysząca na oddziale septycznym noworodkowym, Warunki straszne, miałam wtedy doła, tam nawet czajnika do wyparzania butelki nie było, sciany brudne, daleko do wc a najgorsze jest to ze tam lezały kobiety z roznymi przypadkami np. w Sali obok była dziewczyna ktorej ciaza umarła w 36 tc i mimo ze w pokoju mielismy duszno a okna nie sposób otworzyc bo przeciągi to mielismy zamykac drzwi bo ta dziewczyna płakała na widok dziecka. Ciasno, duszno, 4 osoby z noworodkami na Sali, wciąż płacz dzieci, jedno zasypiało drugie się budziło.. masakra. Byłam nie do zycia. Dalismy rade na szczescie. B przyjeżdżał codziennie, tulił małego, głaskał i gadał do niego. Potem wyniknął kolejny problem. Mały zjechał na wadze z 3040 do 2.600 i jako ze wcześniak nie chcieli nas puscic wiec zaczela się walka o każdego grama. Karmienie do godzine, półtorej, max co 2. Ale apetytu nie miał za bardzo wiec karmiłam prawie wciąż. Od zmeczenia w głowie mi się kręciło ale dla mojego kurczaczka zrobie wszystko. Jeden jego uśmiech wszystko mi wynagradza. W koncu wczoraj przytyl 15 gram (hehe) i nas puścili, infekcje zażegnane i wszystko ok. Arturek to bardzo grzeczne dziecko, jako ze wcześniak bardzo mało płacze, przewaznie jak się czegos przestraszy. Jak jest głodny to się wierci albo smieszne mruczy. B jest nim zachwycony, wszystko przy nim robi, bardzo pomaga. Mam już swojego małego niuńka  ciesze się chociaż wiadomo ze wolałabym mieć dzidziusia donoszonego. Ale i tak nie jest źle. Jest Duzy i silny i taaaaki kochany ale Zycie już mam przewalone, bo na mysl ze ktos mógłby mojego syna skrzywdzic budza się we mnie mordercze instynkty.
Do wszystkich pierwiastek- dziecko to najwspanialsze co może się przytrafić. Naprawde to cudowne patrzec na takiego malego człowieczka jak spi, je, chce gadac. Dziewczynki, zycze Wam takiego szczescie.
Miniaturka załącznika (kliknij aby powiększyć)
luty-2010-wszystkie-przyszle-minka.jpg  
j.anna is offline   Odpowiedź z Cytowaniem Do góry
3 użytkownicy(ków) dziękuje użytkownikowi j.anna za ten przydatny post:
esterabs (12-01-10), mag349 (08-01-10), Monica (08-01-10)
Stary 08-01-10, 12:09   #13277 (permalink)
Sprinter
 
Ulka 31's Avatar
 
Ula

Zarejestrowany: 18-06-2009
Miejscowość: Błaszki
Posty: 2 875
Nastrój:
2 832 podziękowań w 1 585 postach
Wyślij wiadomość przez Gadu Gadu do Ulka 31
Domyślnie

Angelaa widzisz bardzo Cię przepraszam ale to Ty masz rację są od 6-9 miesięcy pogubiłam się gdzieś ale tak to jest jak nie myśli się już o niczym tylko o dziecku, jeszcze raz sorki
__________________

Czekamy na siostrzeńca!!!


Ulka 31 is offline   Odpowiedź z Cytowaniem Do góry
Stary 08-01-10, 12:18   #13278 (permalink)
Sprinter
 
Ulka 31's Avatar
 
Ula

Zarejestrowany: 18-06-2009
Miejscowość: Błaszki
Posty: 2 875
Nastrój:
2 832 podziękowań w 1 585 postach
Wyślij wiadomość przez Gadu Gadu do Ulka 31
Domyślnie

J.anna gratuluję Ci z całego serca, poplakałam się jak "dziecko" jak czyałam co przeszliscie ale najważniejsze jest to że jesteście w domku cali i zdrowie
__________________

Czekamy na siostrzeńca!!!


Ulka 31 is offline   Odpowiedź z Cytowaniem Do góry
Stary 08-01-10, 12:24   #13279 (permalink)
Biegacz
 
zoska's Avatar
 
czas zrzucić te wszystkie zbędne kilogramy :)

Zarejestrowany: 8-07-2009
Miejscowość: Gdynia
Posty: 1 575
Nastrój:
877 podziękowań w 510 postach
Domyślnie

Cytat:
j.anna napisała Zobacz post
NMam już swojego małego niuńka  ciesze się chociaż wiadomo ze wolałabym mieć dzidziusia donoszonego. Ale i tak nie jest źle. Jest Duzy i silny i taaaaki kochany ale Zycie już mam przewalone, bo na mysl ze ktos mógłby mojego syna skrzywdzic budza się we mnie mordercze instynkty.
Do wszystkich pierwiastek- dziecko to najwspanialsze co może się przytrafić. Naprawde to cudowne patrzec na takiego malego człowieczka jak spi, je, chce gadac. Dziewczynki, zycze Wam takiego szczescie.
j.anna super że masz te wielkie szczęście przy sobie i że wszystko się dobrze skończyło
__________________
zoska is offline   Odpowiedź z Cytowaniem Do góry
Stary 08-01-10, 12:24   #13280 (permalink)
Pierwsze kroki
 
;)

Zarejestrowany: 6-07-2009
Posty: 411
Nastrój:
175 podziękowań w 114 postach
Domyślnie

Aniu, gratuluje raz jeszcze. Faktycznie przeszliście sporo... Łzy same płyną do oczu jak się to czyta. Dużo zdrówka i sił dla Was
__________________


suchutka is offline   Odpowiedź z Cytowaniem Do góry
Odpowiedz

  Ciąża, poród, wychowanie - serwis dla rodziców Parenting.pl > My i nasze dzieci > Maluchy

Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady postowania
You may not post new threads
You may not post replies
You may not post attachments
You may not edit your posts

BB code is Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks are Wył.
Pingbacks are Wł.
Refbacks are Wł.



Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 08:10.