Konkurs "Twardy orzech do zgryzienia" - Ciąża, poród, wychowanie - serwis dla rodziców Parenting.pl

Wróć   Ciąża, poród, wychowanie - serwis dla rodziców Parenting.pl > Po godzinach > Konkursy
Zarejestruj się Kalendarz Na żywo! Szukaj Dzisiejsze posty Oznacz fora jako przeczytane

Komunikaty

Konkursy (wszystko, co związane z konkursami w serwisie Parenting.pl - ogłoszenia nowych konkursów, wyniki zakończonych)

Odpowiedz
 
LinkBack Narzędzia wątku Wygląd
Stary 06-02-12, 14:01   #1 (permalink)
Super Moderator
 
Redakcja's Avatar
 
dzielnie pracuję

Zarejestrowany: 5-11-2010
Posty: 3 656
Nastrój:
448 podziękowań w 156 postach
Moja galeria: Zobacz galerię użytkownika Redakcja
Domyślnie Konkurs "Twardy orzech do zgryzienia"

Najnowsza książka popularnej autorki dziecięcej pani Renaty Piątkowskiej jest zbiorem dziesięciu zabawnych i pouczających opowiadań. Bohaterami poszczególnych historii są kilkuletnie dzieciaki stające przed wyzwaniami i trudnymi sytuacjami, z jakimi każdy młody czytelnik może się zetknąć na co dzień. Szczególnym atutem tej pozycji od Wydawnictwa Debit jest charakterystyczny dla twórczości Renaty Piątkowskiej, lekki i pełen humoru styl opowiadań. Lektura wywołująca salwy śmiechu u czytelników w każdym wieku:)
Jeśli chcecie zdobyć jeden z 6 egzemplarzy książki, weźcie udział w naszej zabawie konkursowej:)
Opisz zabawną sytuację, która spotkała Ciebie i Twojego Malucha:)
Na ciekawe opowieści czekamy od dziś do niedzeli, tj. 12 lutego:)
Zapraszamy do postowania!
Regulamin konkursu
Redakcja is offline   Odpowiedź z Cytowaniem Do góry
Stary 06-02-12, 14:42   #2 (permalink)
Biegacz
 
Nena's Avatar
 
Mamusia Tomusia:)))

Zarejestrowany: 21-04-2009
Miejscowość: Gdańsk/Słupsk
Posty: 1 146
Nastrój:
899 podziękowań w 510 postach
Domyślnie

Historia ta wydarzyła się kilka lat temu gdy mój uroczy siostrzeniec debiutował w roli przedszkolaka. Obserwując w przedszkolu swoich kolegów i koleżanki, Daniel postanowił wziąć z nich przykład i stać się bardziej samodzielnym. Na co dzień super to działało- sam bez proszenia sprzątał zabawki, sam pilnował pory karmienia królików, nawet sam chciał chodzić po zakupy:) Samodzielne ubieranie miał już całkiem nieźle opanowane, jednak najtwardszym orzechem do zgryzienia okazało się samodzielne ubieranie bucików. Do tej pory buciki ubierali mu rodzice lub dziadkowie. Ale po wielu protestach typu: "Ja siam, ja siam" skapitulowali i dali mu szansę. Kiedyś obserwowałam te jego nieporadne próby założenia bucika. Zauważyłam, że nie uda mu się bo język buta zwinął się do środka. Podpowiadam mu: "Danielku, łatwiej Ci będzie gdy wyciągniesz język". Na co mój uroczy siostrzeniec otworzył buzię ... i wysunął język
__________________


Nena is offline   Odpowiedź z Cytowaniem Do góry
Stary 06-02-12, 16:07   #3 (permalink)
Osesek
 
kotek23's Avatar
 

Zarejestrowany: 8-01-2010
Miejscowość: woj. świętokrzyskie
Posty: 47
Nastrój:
19 podziękowań w 10 postach
Domyślnie Konkurs "Twardy orzech do zgryzienia"

Zabawna sytuacja jaka mnie wraz z córka spotkała wydarzyła się pod koniec stycznia tego roku. Wraz z mężem i córeczką mieszkamy na wsi, gdzie prowadzimy małe gospodarstwo na własny użytek. Mamy mały sad, a w lecie uprawiamy niewielkie pole warzywne z których na jesień zbieramy obfite plony.
Oczywiście hodujemy na swoje potrzeby kurki, kaczki, króliki,mamy psa i kotka.
Córka ma niezwykłą okazje poznawania zwierząt "na żywo" , a także drobne obowiązki dostosowane do wieku. Lubi dawać pić kurkom a także dawać marchewki do schrupania króliczkom.
Jak wiadomo ludzie mieszkający na wsi coś mają w swoich zagrodach czy to krówki, świnki czy króliki.
Pewnego styczniowego popołudnia wybrałam się z córką do sąsiadki, która ma m.in krówki, gołębie,świnki czy indyki. Nie raz już córka widziała sąsiadkę dojącą krówkę co bardzo jej się podobało, a szczególnie picie świeżego, ciepłego mleczka prosto od wydojonej krówki.
Jakież było nasze zaskoczenie ,gdyż sąsiadki nie zastaliśmy w domku, więc poszliśmy do obory z nadzieję że tam ja znajdziemy.I zastaliśmy ją w niecodziennej dla nas sytuacji.
Sąsiadka pomagała śwince przy porodzie, tzn nowo narodzone świnki wycierała ze śluzu, mazi płodowej i wkładała do drewnianej skrzynki wyścielonej sianem.
Widok rodzących się świniątek był bardzo interesujący, ale bałam się jak na to całe zdarzenie zareaguje moja córeczka.Ku mojemu i sąsiadki zdziwieniu córka bacznie przyglądała się temu wydarzeniu i nie mogła oczu oderwać od matki świnki i jej dzieci.
W sumie na świecie pojawiło się 10 małych świnek.
Od tamtej pory córka codziennie ciągnie mnie za rękę byśmy poszli choć na chwilkę do obory sąsiadki zobaczyć świnki. Jej uśmiech i radość na twarzy podczas wizyty u mamy świnki i jej dzieci jest nie do opisania.
__________________


kotek23 is offline   Odpowiedź z Cytowaniem Do góry
Parenting wspiera:
Stary 06-02-12, 21:55   #4 (permalink)
Pierwsze kroki
 
Kugelchen's Avatar
 

Zarejestrowany: 26-09-2011
Miejscowość: gdzies w Polsce
Posty: 316
Nastrój:
260 podziękowań w 110 postach
Domyślnie

W życiu kazdego rodzica jest wiele zabawnych historii. Nasza historia wydarzyła sie gdy tuż po porodzie leżałam w szpitalu i oczekiwałam pierwszej wizyty mojego męża i starszego synka. Oliver miał po raz pierwszy zobaczyć swojego młodszego braciszka. Po przybyciu odrazu z uśmiechem zajrzał do łózeczka i nagle uśmiech znikł z jego twarzy. Zaniepokojeni z mężem pytaliśmy o co chodzi, niestety Oliver milczal i cały czas wpatrywał się w maluszka. Po chwili pełen wyrzutów stwierdził
- tata mówił , że on miał być śliczny a ten mały jest przecież taki brzydki, może to nie nasz? Po długim namyśle dodał.
- A może byśmy wzieli tamtego , on ma przynajmniej włosy ( pokazujac na łożeczko obok ) Razem z mężem wytłumaczyliśmy mu , że tak nie można i musimy zabrać naszego synka do domu.
Wiec Oliver znów wpatrując sie w łozeczko bardzo intensywnie myślał i na koniec palnął.
- No dobra niech wam bedzie wezniemy tego , tylko musimy go posmarować kremem przeciwzmarszczkowym , to moze sie troche wygladzi . I babcia musi mu koniecznie swoją perukę pożyczyć bo taki łysy jest aż wstyd patrzeć. po chwili dodal
- O Boże! Tylko jak ja go takiego kolegom z przedszkola pokaże.
No to był naprawde "Twardy orzech do zgryzienia", ale przetrwaliśmy to wszyscy czworo dzielnie, a bracia bardzo sie polubili.
Kugelchen is offline   Odpowiedź z Cytowaniem Do góry
Stary 07-02-12, 09:13   #5 (permalink)
Mistrz
 
frania's Avatar
 
Bo jeśli jutra nie ma, to nie przestanę śpiewać...

Zarejestrowany: 3-02-2009
Miejscowość: pierwsza wieś za Krk
Posty: 29 122
Nastrój:
14 181 podziękowań w 8 536 postach
Moja galeria: Zobacz galerię użytkownika frania
Domyślnie

Może zacznę od tego, że moja córka Julka miała w życiu okres, kiedy wołała na mnie "mamo Julki".

Nasz "twardy orzech do zgryzienia" pojawił się podczas mszy w kościele. Jula miała prawie 4 latka. Wcześniej próbowałam jej w prosty sposób tłumaczyć, kim jest ksiądz, co się dzieje podczas mszy. Mówiłam też o tym, że przyjmuje się Jezuska pod postacią opłatka.

W kościele cisza jak makiem zasiał, wszyscy klęczą. Wybrzmiewają ostatnie słowa modlitwy przed komunią świętą. I nagle słyszę jak Jula ciągnie mnie za rękaw i konspiracyjnym szeptem (który słychać było niemal w całym kościele), mówi: "Mamo Julki, mamo Julki ten pan w sukience właśnie połknął Jezuska".
__________________
Mama dwóch Niuń Żona Męża
Pani Psa
frania is offline   Odpowiedź z Cytowaniem Do góry
Stary 07-02-12, 09:26   #6 (permalink)
Spacerowicz
 

Zarejestrowany: 21-01-2009
Miejscowość: Zachodniopomorskie
Posty: 951
Nastrój:
356 podziękowań w 238 postach
Wyślij wiadomość przez Gadu Gadu do Joaś
Domyślnie

Twardy orzech do zgryzienia mamy ostatnio często wszyscy, gdyż mój dwuletni synek właśnie uczy się mówić, zna wiele słów ale często wymawia je po swojemu, że ciężko się domyślić o co chodzi. Do tego strasznie się denerwuje kiedy ktoś nie może odgadnąć o co mu chodzi.

W weekend urządzaliśmy mu pokoik, miedzy innymi nowe "dorosłe" łóżko zakupiliśmy (drewniane łóżko z barierkami). Mąż składał łóżko z moim tatą, oczywiście synek aktywnie uczestniczył w tym przedsięwzięciu, przyglądał się, podawał deseczki, wkręcał śrubki itp.

Na drugi dzień chwalił się niani nowym łóżkiem i podsumował, że oto mu "dziadzia kojo (łóżko) puk puk (młotkiem) i kóła-kóła(kręcenie śrubokrętem) z drabiny".

Otóż ostatnio zafascynował się drabinami więc wymyślił patrząc na barierki łóżeczka, że oto nowe łóżko powstało z drabiny, oczywiście wykonane przez ukochanego dziadzia.
__________________


Joaś is offline   Odpowiedź z Cytowaniem Do góry
Stary 07-02-12, 10:04   #7 (permalink)
Osesek
 

Zarejestrowany: 3-11-2010
Posty: 28
6 podziękowań w 3 postach
Domyślnie

Dziecko to cała masa śmiesznych i zaskakujących sytuacji. Ciekawe jest to, że dzieci bardzo się przywiązują do zabawek. Moje dziecko ma różne zabawki ale najbardziej lubi lalki. Nic w tym dziwnego, bo dziewczynki lubią "matkować" i naśladować mamę. Jedna lala zwana "dzidką" zajęła centralne miejsce w łóżeczku córki i wszędzie ja ze sobą zabierała. Na nic się zdały prośby i tłumaczenia, że dzidek zostanie w domu, bo chce spać. I tak dzidek jeździł z nami do lekarza, do sklepu, w gości. No i stało się, bo córka zajęta zabawami u cioci i poznawaniem zabawek kuzynki, zapomniała o dzidce, która została w domu cioci. Zdążyliśmy dojechać do domu, jak gdyby nic, bo córka zasnęła w samochodzie. Kiedy dotarliśmy na miejsce zaczął się płacz i prawdziwa histeria, bo nie ma dzidki. Na nic zdały się tłumaczenia, że pojedziemy po dzidkę jutro. Tata musiał jechać po lalkę i przywieźć ulubiona lalkę córki.
bb26 is offline   Odpowiedź z Cytowaniem Do góry
Stary 07-02-12, 11:04   #8 (permalink)
Spacerowicz
 
kaska0110's Avatar
 
A ja rosnę i rosnę... ;)

Zarejestrowany: 6-11-2007
Miejscowość: Północ
Posty: 554
Nastrój:
324 podziękowań w 193 postach
Moja galeria: Zobacz galerię użytkownika kaska0110
Wyślij wiadomość przez Gadu Gadu do kaska0110
Domyślnie "Twardy orzech do zgryzienia"

Zabawne sytuacje... kiedy o tym myślę buzia mi się śmieje Jest ich mnóstwo...
Pierwszy raz poszliśmy z Filipem do dentysty kiedy miał trzy latka - chcieliśmy by specjalista sprawdził, czy z ząbkami małego wszystko jest ok.
Pani dentystka niesamowicie miła, przyjemna, a Filip gdy tylko przekroczył próg gabinetu zaczął się wycofywać. Zachęcała go, mówiąc, że tylko zajrzy, ale to nie poskutkowało, nawet nie otworzył buzi. Kolejna wizyta odbyła się kilka miesięcy później, u młodego pana dentysty. Usiedliśmy w poczekalni i dość długo czekaliśmy. Filip najpierw zajął się zabawkami, które leżały w pudle, wkrótce i one go znudziły. Zaczął dokładnie oglądać poczekalnię, zdjęcia, plakaty itp. Właśnie wyszedł jeden z dentystów z gabinetu i stanął za kontuarem wypisując coś w notesie. Filip się rozgadał. Pytał co jest na tym zdjęciu, a co tu, co tam... wreszcie na cały głos mówi do mnie: mamo a pokaż swoją sztuczną szczękę. Mnie w pierwszej chwili totalnie zatkało, ocknęłam się gdy usłyszałam chichot dentysty, czułam, że od czubka głowy do koniuszka stóp jestem cała czerwona Trwało to zaledwie kilka sekund, gdy zapytałam synka, skąd pomysł, że mam sztuczną szczękę. Okazało się, że to "wina" reklamy, którą widział w tv Pytał też o psy (też reklama), które mają sztuczne szczęki.
Potem temat baaaardzo się rozwinął, bo gdy wytłumaczyłam mu, że nie mam sztucznej szczęki i powiedziałam kto musi je nosić, zaczął wymieniać wszystkich członków rodziny i pytał czy noszą sztuczne zęby Zaprzeczałam. Na koniec, z tryumfalną miną powiedział mi: już wiem!!!!! Beniamin musi mieć sztuczną szczękę (mój wówczas kilkumiesięczny bratanek ), bo przecież on mamusiu naprawdę nie ma zębów!!!
Hahahha.... uśmiałam się wtedy niesamowicie, że nie wspomnę o ludziach, którzy siedzieli na poczekalni!!!!
Czasami trudno jest dziecku wytłumaczyć idealnie co mamy na myśli ;)
__________________
Kasia




kaska0110 is offline   Odpowiedź z Cytowaniem Do góry
Stary 07-02-12, 15:27   #9 (permalink)
Mistrz
 
kaskasto's Avatar
 
Trzej Muszkieterowie - Nikodem, Oskar i Dominik - największe szczęście :)

Zarejestrowany: 7-11-2007
Miejscowość: STG
Posty: 22 255
Nastrój:
5 879 podziękowań w 4 555 postach
Moja galeria: Zobacz galerię użytkownika kaskasto
Wyślij wiadomość przez Gadu Gadu do kaskasto
Domyślnie

Mój synek przeżywał swego czasu ogromną fascynację historią Polski, godłem, flagą ... opowiadaliśmy mu sporo, miał nawet swoje godło i flagę w pokoju zawieszoną :)

Pewnego dnia pojechaliśmy do urzędu załatwić jakieś tam sprawy a synek z nami. W pewnym momencie wypatrzył na ścianie godło i na całe gardło zawołał MAMOOOOOOOOOOO PATRZ TO NIETOPERZ POLSKI !!!

Mina urzędnika ... bezcenna, uśmialiśmy się wszyscy do łez prawie z nietoperza ;)
a jak przypomnieliśmy mu ze to orzeł a nie nietoperz to stwierdził NO CO POMYLIŁO MI SIĘ :)
__________________

kaskasto is offline   Odpowiedź z Cytowaniem Do góry
Stary 07-02-12, 16:08   #10 (permalink)
Osesek
 

Zarejestrowany: 30-07-2010
Posty: 23
4 podziękowań w 1 poście
Domyślnie

Z naszej zabawnej sytuacji mógłby powstać film.

TYTUŁ FILMU: "NA TROPIE RABUSIA"
REŻYSERIA: sylwiaxx16
CZAS AKCJI: 4.07.2011
MIEJSCE AKCJI: Polska
W ROLI GŁÓWNEJ: sylwiaxx16, Kasia
AKCJA: Wakacje na południu Polski. Sylwiaxx16 i jej córka Kasia otrzymują w prezencie od ciotki szczeniaczka. Psiak rośnie jak na drożdżach. Pewnego razu zauważają codzienne, wieczorne spacery swojego pupila. W ogrodzie znajduje się kolorowa buda, pomalowana przez dziewczynkę. Każdego ranka w psim domku znajdują się nowe przedmioty, nieznajomego pochodzenia. Kasia zauważa pewnej nocy, szczeniaczka ciągnącego do budy za sobą damską bieliznę wraz z przypiętymi spinaczami do ubrań. Kasia przyłapała go na gorącym uczynku. Z obawy przed złością mamy na szczeniaczka, wahała się wyjawić tę tajemnicę. Dziewczynka nazajutrz opowiada mamie o wszystkim co widziała. W budzie znajdują się zabawki, ubrania oraz przeróżne przedmioty. Dzięki Kasi zagadka psiaka zostaje rozwiązana. Sylwiaxx16 słyszy od sąsiadki o zaginięciu klucza do garażu, przez co zmuszona była pojechać do pracy autobusem. Wszyscy mieszkańcy podejrzewają o kradzież złodzieja.
Sylwiaxx16 wraz z córeczką pakują wszystkie przedmioty i wyruszają w długi spacer. Odwiedzają wszystkie domu zwracając zaginione rzeczy. Towarzyszy im mały rabuś.
Ze spuszczoną głową pokazuje, że źle postąpił. Wszystkie przedmioty zostają zwrócone właścicielom. Kasia- mała pani detektyw i policjanta spisała się na medal, pomagając mamie. Dziewczynka nadaje szczeniaczkowi imię Rabuś. Następnego dnia Sylwiaxx16 udaje się z córką do sklepu, gdzie kupują Rabusiowi zabawki. Od tamtej pory, już żadna nowa rzecz nie znalazła się w budzie. Kasia wraz z mamą spędzają więcej czasu z Rabusiem, okazując mu wiele miłości.
Miniaturka załącznika (kliknij aby powiększyć)
konkurs-twardy-orzech-do-zgryzienia-rabus.jpg  

Ostatnio edytowane przez sylwiaxx16 : 07-02-12 o 21:42.
sylwiaxx16 is offline   Odpowiedź z Cytowaniem Do góry
Odpowiedz

  Ciąża, poród, wychowanie - serwis dla rodziców Parenting.pl > Po godzinach > Konkursy

Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady postowania
You may not post new threads
You may not post replies
You may not post attachments
You may not edit your posts

BB code is Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks are Wył.
Pingbacks are Wł.
Refbacks are Wł.



Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 07:38.