|
|||||||
| Komunikaty |
| Konkursy (wszystko, co związane z konkursami w serwisie Parenting.pl - ogłoszenia nowych konkursów, wyniki zakończonych) |
![]() |
|
|
LinkBack | Narzędzia wątku | Wygląd |
|
|
#1 (permalink) |
|
Super Moderator
|
Najnowsza książka popularnej autorki dziecięcej pani Renaty Piątkowskiej jest zbiorem dziesięciu zabawnych i pouczających opowiadań. Bohaterami poszczególnych historii są kilkuletnie dzieciaki stające przed wyzwaniami i trudnymi sytuacjami, z jakimi każdy młody czytelnik może się zetknąć na co dzień. Szczególnym atutem tej pozycji od Wydawnictwa Debit jest charakterystyczny dla twórczości Renaty Piątkowskiej, lekki i pełen humoru styl opowiadań. Lektura wywołująca salwy śmiechu u czytelników w każdym wieku:)
Jeśli chcecie zdobyć jeden z 6 egzemplarzy książki, weźcie udział w naszej zabawie konkursowej:) Opisz zabawną sytuację, która spotkała Ciebie i Twojego Malucha:) Na ciekawe opowieści czekamy od dziś do niedzeli, tj. 12 lutego:) Zapraszamy do postowania! Regulamin konkursu |
|
|
|
|
|
#2 (permalink) |
|
Biegacz
Mamusia Tomusia:)))
Zarejestrowany: 21-04-2009
Miejscowość: Gdańsk/Słupsk
Posty: 1 146
Nastrój:
899 podziękowań w 510 postach
|
Historia ta wydarzyła się kilka lat temu gdy mój uroczy siostrzeniec debiutował w roli przedszkolaka. Obserwując w przedszkolu swoich kolegów i koleżanki, Daniel postanowił wziąć z nich przykład i stać się bardziej samodzielnym. Na co dzień super to działało- sam bez proszenia sprzątał zabawki, sam pilnował pory karmienia królików, nawet sam chciał chodzić po zakupy:) Samodzielne ubieranie miał już całkiem nieźle opanowane, jednak najtwardszym orzechem do zgryzienia okazało się samodzielne ubieranie bucików. Do tej pory buciki ubierali mu rodzice lub dziadkowie. Ale po wielu protestach typu: "Ja siam, ja siam" skapitulowali i dali mu szansę. Kiedyś obserwowałam te jego nieporadne próby założenia bucika. Zauważyłam, że nie uda mu się bo język buta zwinął się do środka. Podpowiadam mu: "Danielku, łatwiej Ci będzie gdy wyciągniesz język". Na co mój uroczy siostrzeniec otworzył buzię ... i wysunął język
![]() ![]() ![]() |
|
|
|
|
|
#3 (permalink) |
|
Osesek
Zarejestrowany: 8-01-2010
Miejscowość: woj. świętokrzyskie
Posty: 47
Nastrój:
19 podziękowań w 10 postach
|
Zabawna sytuacja jaka mnie wraz z córka spotkała wydarzyła się pod koniec stycznia tego roku. Wraz z mężem i córeczką mieszkamy na wsi, gdzie prowadzimy małe gospodarstwo na własny użytek. Mamy mały sad, a w lecie uprawiamy niewielkie pole warzywne z których na jesień zbieramy obfite plony.
Oczywiście hodujemy na swoje potrzeby kurki, kaczki, króliki,mamy psa i kotka. Córka ma niezwykłą okazje poznawania zwierząt "na żywo" , a także drobne obowiązki dostosowane do wieku. Lubi dawać pić kurkom a także dawać marchewki do schrupania króliczkom. Jak wiadomo ludzie mieszkający na wsi coś mają w swoich zagrodach czy to krówki, świnki czy króliki. Pewnego styczniowego popołudnia wybrałam się z córką do sąsiadki, która ma m.in krówki, gołębie,świnki czy indyki. Nie raz już córka widziała sąsiadkę dojącą krówkę co bardzo jej się podobało, a szczególnie picie świeżego, ciepłego mleczka prosto od wydojonej krówki. Jakież było nasze zaskoczenie ,gdyż sąsiadki nie zastaliśmy w domku, więc poszliśmy do obory z nadzieję że tam ja znajdziemy.I zastaliśmy ją w niecodziennej dla nas sytuacji. Sąsiadka pomagała śwince przy porodzie, tzn nowo narodzone świnki wycierała ze śluzu, mazi płodowej i wkładała do drewnianej skrzynki wyścielonej sianem. Widok rodzących się świniątek był bardzo interesujący, ale bałam się jak na to całe zdarzenie zareaguje moja córeczka.Ku mojemu i sąsiadki zdziwieniu córka bacznie przyglądała się temu wydarzeniu i nie mogła oczu oderwać od matki świnki i jej dzieci. W sumie na świecie pojawiło się 10 małych świnek. Od tamtej pory córka codziennie ciągnie mnie za rękę byśmy poszli choć na chwilkę do obory sąsiadki zobaczyć świnki. Jej uśmiech i radość na twarzy podczas wizyty u mamy świnki i jej dzieci jest nie do opisania. |
|
|
|
| Parenting wspiera: |
|
|
|
|
#4 (permalink) |
|
Pierwsze kroki
Zarejestrowany: 26-09-2011
Miejscowość: gdzies w Polsce
Posty: 316
Nastrój:
260 podziękowań w 110 postach
|
W życiu kazdego rodzica jest wiele zabawnych historii. Nasza historia wydarzyła sie gdy tuż po porodzie leżałam w szpitalu i oczekiwałam pierwszej wizyty mojego męża i starszego synka. Oliver miał po raz pierwszy zobaczyć swojego młodszego braciszka. Po przybyciu odrazu z uśmiechem zajrzał do łózeczka i nagle uśmiech znikł z jego twarzy. Zaniepokojeni z mężem pytaliśmy o co chodzi, niestety Oliver milczal i cały czas wpatrywał się w maluszka. Po chwili pełen wyrzutów stwierdził
- tata mówił , że on miał być śliczny a ten mały jest przecież taki brzydki, może to nie nasz? Po długim namyśle dodał. - A może byśmy wzieli tamtego , on ma przynajmniej włosy ( pokazujac na łożeczko obok ) Razem z mężem wytłumaczyliśmy mu , że tak nie można i musimy zabrać naszego synka do domu. Wiec Oliver znów wpatrując sie w łozeczko bardzo intensywnie myślał i na koniec palnął. - No dobra niech wam bedzie wezniemy tego , tylko musimy go posmarować kremem przeciwzmarszczkowym , to moze sie troche wygladzi . I babcia musi mu koniecznie swoją perukę pożyczyć bo taki łysy jest aż wstyd patrzeć. po chwili dodal - O Boże! Tylko jak ja go takiego kolegom z przedszkola pokaże. No to był naprawde "Twardy orzech do zgryzienia", ale przetrwaliśmy to wszyscy czworo dzielnie, a bracia bardzo sie polubili. |
|
|
|
|
|
#5 (permalink) |
|
Mistrz
|
Może zacznę od tego, że moja córka Julka miała w życiu okres, kiedy wołała na mnie "mamo Julki".
Nasz "twardy orzech do zgryzienia" pojawił się podczas mszy w kościele. Jula miała prawie 4 latka. Wcześniej próbowałam jej w prosty sposób tłumaczyć, kim jest ksiądz, co się dzieje podczas mszy. Mówiłam też o tym, że przyjmuje się Jezuska pod postacią opłatka. W kościele cisza jak makiem zasiał, wszyscy klęczą. Wybrzmiewają ostatnie słowa modlitwy przed komunią świętą. I nagle słyszę jak Jula ciągnie mnie za rękaw i konspiracyjnym szeptem (który słychać było niemal w całym kościele), mówi: "Mamo Julki, mamo Julki ten pan w sukience właśnie połknął Jezuska". |
|
|
|
|
|
#6 (permalink) |
|
Spacerowicz
|
Twardy orzech do zgryzienia mamy ostatnio często wszyscy, gdyż mój dwuletni synek właśnie uczy się mówić, zna wiele słów ale często wymawia je po swojemu, że ciężko się domyślić o co chodzi. Do tego strasznie się denerwuje kiedy ktoś nie może odgadnąć o co mu chodzi.
W weekend urządzaliśmy mu pokoik, miedzy innymi nowe "dorosłe" łóżko zakupiliśmy (drewniane łóżko z barierkami). Mąż składał łóżko z moim tatą, oczywiście synek aktywnie uczestniczył w tym przedsięwzięciu, przyglądał się, podawał deseczki, wkręcał śrubki itp. Na drugi dzień chwalił się niani nowym łóżkiem i podsumował, że oto mu "dziadzia kojo (łóżko) puk puk (młotkiem) i kóła-kóła(kręcenie śrubokrętem) z drabiny". Otóż ostatnio zafascynował się drabinami więc wymyślił patrząc na barierki łóżeczka, że oto nowe łóżko powstało z drabiny, oczywiście wykonane przez ukochanego dziadzia. |
|
|
|
|
|
#7 (permalink) |
|
Osesek
Zarejestrowany: 3-11-2010
Posty: 28
6 podziękowań w 3 postach
|
Dziecko to cała masa śmiesznych i zaskakujących sytuacji. Ciekawe jest to, że dzieci bardzo się przywiązują do zabawek. Moje dziecko ma różne zabawki ale najbardziej lubi lalki. Nic w tym dziwnego, bo dziewczynki lubią "matkować" i naśladować mamę. Jedna lala zwana "dzidką" zajęła centralne miejsce w łóżeczku córki i wszędzie ja ze sobą zabierała. Na nic się zdały prośby i tłumaczenia, że dzidek zostanie w domu, bo chce spać. I tak dzidek jeździł z nami do lekarza, do sklepu, w gości. No i stało się, bo córka zajęta zabawami u cioci i poznawaniem zabawek kuzynki, zapomniała o dzidce, która została w domu cioci. Zdążyliśmy dojechać do domu, jak gdyby nic, bo córka zasnęła w samochodzie. Kiedy dotarliśmy na miejsce zaczął się płacz i prawdziwa histeria, bo nie ma dzidki. Na nic zdały się tłumaczenia, że pojedziemy po dzidkę jutro. Tata musiał jechać po lalkę i przywieźć ulubiona lalkę córki.
|
|
|
|
|
|
#8 (permalink) |
|
Spacerowicz
|
Zabawne sytuacje... kiedy o tym myślę buzia mi się śmieje
Jest ich mnóstwo...Pierwszy raz poszliśmy z Filipem do dentysty kiedy miał trzy latka - chcieliśmy by specjalista sprawdził, czy z ząbkami małego wszystko jest ok. Pani dentystka niesamowicie miła, przyjemna, a Filip gdy tylko przekroczył próg gabinetu zaczął się wycofywać. Zachęcała go, mówiąc, że tylko zajrzy, ale to nie poskutkowało, nawet nie otworzył buzi. Kolejna wizyta odbyła się kilka miesięcy później, u młodego pana dentysty. Usiedliśmy w poczekalni i dość długo czekaliśmy. Filip najpierw zajął się zabawkami, które leżały w pudle, wkrótce i one go znudziły. Zaczął dokładnie oglądać poczekalnię, zdjęcia, plakaty itp. Właśnie wyszedł jeden z dentystów z gabinetu i stanął za kontuarem wypisując coś w notesie. Filip się rozgadał. Pytał co jest na tym zdjęciu, a co tu, co tam... wreszcie na cały głos mówi do mnie: mamo a pokaż swoją sztuczną szczękę. Mnie w pierwszej chwili totalnie zatkało, ocknęłam się gdy usłyszałam chichot dentysty, czułam, że od czubka głowy do koniuszka stóp jestem cała czerwona Trwało to zaledwie kilka sekund, gdy zapytałam synka, skąd pomysł, że mam sztuczną szczękę. Okazało się, że to "wina" reklamy, którą widział w tv Pytał też o psy (też reklama), które mają sztuczne szczęki.Potem temat baaaardzo się rozwinął, bo gdy wytłumaczyłam mu, że nie mam sztucznej szczęki i powiedziałam kto musi je nosić, zaczął wymieniać wszystkich członków rodziny i pytał czy noszą sztuczne zęby Zaprzeczałam. Na koniec, z tryumfalną miną powiedział mi: już wiem!!!!! Beniamin musi mieć sztuczną szczękę (mój wówczas kilkumiesięczny bratanek ), bo przecież on mamusiu naprawdę nie ma zębów!!!Hahahha.... uśmiałam się wtedy niesamowicie, że nie wspomnę o ludziach, którzy siedzieli na poczekalni!!!! Czasami trudno jest dziecku wytłumaczyć idealnie co mamy na myśli ;) |
|
|
|
|
|
#9 (permalink) |
|
Mistrz
|
Mój synek przeżywał swego czasu ogromną fascynację historią Polski, godłem, flagą ... opowiadaliśmy mu sporo, miał nawet swoje godło i flagę w pokoju zawieszoną :)
Pewnego dnia pojechaliśmy do urzędu załatwić jakieś tam sprawy a synek z nami. W pewnym momencie wypatrzył na ścianie godło i na całe gardło zawołał MAMOOOOOOOOOOO PATRZ TO NIETOPERZ POLSKI !!! Mina urzędnika ... bezcenna, uśmialiśmy się wszyscy do łez prawie z nietoperza ;) a jak przypomnieliśmy mu ze to orzeł a nie nietoperz to stwierdził NO CO POMYLIŁO MI SIĘ :) |
|
|
|
|
|
#10 (permalink) |
|
Osesek
Zarejestrowany: 30-07-2010
Posty: 23
4 podziękowań w 1 poście
|
Z naszej zabawnej sytuacji mógłby powstać film.
TYTUŁ FILMU: "NA TROPIE RABUSIA" REŻYSERIA: sylwiaxx16 CZAS AKCJI: 4.07.2011 MIEJSCE AKCJI: Polska W ROLI GŁÓWNEJ: sylwiaxx16, Kasia AKCJA: Wakacje na południu Polski. Sylwiaxx16 i jej córka Kasia otrzymują w prezencie od ciotki szczeniaczka. Psiak rośnie jak na drożdżach. Pewnego razu zauważają codzienne, wieczorne spacery swojego pupila. W ogrodzie znajduje się kolorowa buda, pomalowana przez dziewczynkę. Każdego ranka w psim domku znajdują się nowe przedmioty, nieznajomego pochodzenia. Kasia zauważa pewnej nocy, szczeniaczka ciągnącego do budy za sobą damską bieliznę wraz z przypiętymi spinaczami do ubrań. Kasia przyłapała go na gorącym uczynku. Z obawy przed złością mamy na szczeniaczka, wahała się wyjawić tę tajemnicę. Dziewczynka nazajutrz opowiada mamie o wszystkim co widziała. W budzie znajdują się zabawki, ubrania oraz przeróżne przedmioty. Dzięki Kasi zagadka psiaka zostaje rozwiązana. Sylwiaxx16 słyszy od sąsiadki o zaginięciu klucza do garażu, przez co zmuszona była pojechać do pracy autobusem. Wszyscy mieszkańcy podejrzewają o kradzież złodzieja. Sylwiaxx16 wraz z córeczką pakują wszystkie przedmioty i wyruszają w długi spacer. Odwiedzają wszystkie domu zwracając zaginione rzeczy. Towarzyszy im mały rabuś. Ze spuszczoną głową pokazuje, że źle postąpił. Wszystkie przedmioty zostają zwrócone właścicielom. Kasia- mała pani detektyw i policjanta spisała się na medal, pomagając mamie. Dziewczynka nadaje szczeniaczkowi imię Rabuś. Następnego dnia Sylwiaxx16 udaje się z córką do sklepu, gdzie kupują Rabusiowi zabawki. Od tamtej pory, już żadna nowa rzecz nie znalazła się w budzie. Kasia wraz z mamą spędzają więcej czasu z Rabusiem, okazując mu wiele miłości. Ostatnio edytowane przez sylwiaxx16 : 07-02-12 o 21:42. |
|
|
|
![]() |
|
| Narzędzia wątku | |
| Wygląd | |
|
|