szacunkowa wartość miłości
Taki piękny dzień - słoneczny, pachnący jesienią, zwykły wrześniowy dzień. Amelka przywitała mnie "Mami, mami!!!" i wróciła do przyrzucania zabawek w skrzyni. Nie było mnie 2 noce, pierwsze 2 noce w jej niespełna rocznym życiu. Nadal mogę ją karmić piersią choć już nie muszę. Lubię karmić piersią. Tego dzidziusia też karmiłabym piersią, ale jego już nie ma. Muszę się trzymać twardo: mąż patrzy, szwagier patrzy, siostra patrzy. Patrzą na kobietę, która w środku opłakuje swoje drugie dziecko, patrzą na mnie. Co myślą? Nie wiem. Wiem co ja myślę - spokojnie, powoli w sercu układam swoje emocje jak książki na półce według wielkości: Ulga - dzięki ci Boże, że jest Amelka, bez niej byłoby znacznie trudniej, Żal - byłam w ciąży i ot tak nie jestem, co złego zrobiła, że mnie to spotkało, Poczucie winy - nie dbałam o siebie nie wiedziałam, że jesteś i o ciebie nie dbałam, Strach - oby to się nigdy więcej nie przydarzyło. Patrzę na Amelkę - grzebie w tej skrzyni nieświadoma jak wiele dla mnie znaczy, jak wielką wartość ma dla mnie dziś, w tym momencie jej osoba, jak bardzo jestem z niej dumna. Nigdy nie zapomnę tego powrotu ze szpitala.
Mija rok - planuję kolejne dzieciątko.
|