Na nowym mieszkaniu się przyjmie...
Jestem prawie rok po ślubie. 25 sierpnia będzie nasza rocznica. W czasie gdy ja z mężem braliśmy ślub, w naszych rodzinach było jeszcze 5 wesel. Po każdym weselu słyszeliśmy: "Ania jest w ciąży", "Monika spodziewa się dziecka", Łukasz i Marta zostaną rodzicami"... Po trzech miesiącach małżeństwa i nam się udało. Na teście pojawiły się dwie kreseczki! Byłam tak szczęśliwa, że wszystkim rozpowiedziałam w rodzinie i najlepszym koleżankom. Test zrobiłam w Wigilię, a pod koniec stycznia poszłam na kontrolne badanie. Lekarz stwierdził że serduszko nie bije:-( Byłam załamana. Przeszłam zabieg , wyjechałam z mężem na kilka dni w góry, i po powrocie, jak już doszłam w miarę do siebie, myślałam tylko kiedy będę mogła znów się starać. Ale jakoś zajęliśmy się z mężem szukaniem mieszkania (gdyż zaraz po ślubie mieszkaliśmy z moimi rodzicami). Kupiliśmy mieszkanie, i nie było czasu na myślenie o dziecku, bo był to czas przeprowadzki i remontów. Zamieszkaliśmy w naszym mieszkaniu 1 maja. Miesiąc później zrobiłam test na którym pojawiły się dwie kreseczki!!! Tym razem pochwaliliśmy się tylko rodzicom. Teściu powiedział: "na nowym mieszkaniu to na pewno się przyjmie". No i przyjęło się! Na badaniu kontrolnym bardzo się denerwowałam i czekałam tylko aż lekarz powie że serduszko bije! I to był dla mnie najpiękniejszy moment: sama ujrzałam małe pikające na USG serduszko. Bardzo się wzruszyłam. Dziś jestem w 15 tygodniu ciąży i dziecko rośnie prawidłowo. Teraz za każdym razem jak idę do lekarza, to pierwsze co robię to zerkam na monitor i sprawdzam serduszko, które na szczęście zawsze bije!!!
|