Najlepiej niech koleżanka zadzwoni do firmy i spyta pracodawcy o dokumenty. Generalnie nie ma jakiś ścisłych terminów, ale wiadomo, że musi to zrobić jak najszybciej, bo bez dokumentów nikt nie wypłaci jej macierzyńskiego. Dużo zależy też od tego, czy jest to firma zatrudniająca powyżej 20 pracowników (wtedy chorobowy i macierzyński wypłaca pracodawca), czy poniżej (wtedy wypłaca ZUS).
Jeśli zasiłek wypłaca pracodawca, to jest tak:
Koleżanka może złożyć wniosek o udzielenie urlopu macierzyńskiego już na dwa tygodnie przed planowanym terminem porodu - wtedy załącza do wniosku zaświadczenie lekarskie z przewidywanym terminem porodu. Jeśli nie chce korzystać z tej opcji, to składa wniosek o macierzyński od dnia porodu.
Najważniejszym dokumentem dla pracodawcy jest akt urodzenia dziecka, a ten dostaje się dopiero po pewnym czasie od porodu. Można wcześniej do pracodawcy zadzwonić i poinformować o urodzeniu dziecka, a nawet pokazać zaświadczenie ze szpitala, ale bez aktu urodzenia pracodawca nie będzie mógł naliczyć macierzyńskiego. We wniosku wskazuje się liczbę urodzonych dzieci w tym porodzie, bo od tego zależy długość urlopu.
Potem jeszcze trzeba zgłosić dziecko do ubezpieczenia u jednego (dowolnego) z pracujących rodziców - ale do tego trzeba mieć już numer PESEL dziecka, a na ten to w ogóle długo się czeka. Jak już ma się PESEL, to wypełnia się specjalny druk zgłoszenia dziecka do ZUS. Spieszyć się z tym nie trzeba jakoś strasznie, bo i tak dzieci mają w Polsce prawo do opieki zdrowotnej, nawet gdyby nie były nigdzie ubezpieczone.
Co do drugiego pytania - pracodawca nie ma prawa odmówić udzielenia wychowawczego, jeśli pracownik ma (w całym swoim życiu) przepracowane 6 miesięcy na umowę o pracę. Przed wychowawczym warto złożyć wniosek o cały przysługujący urlop wypoczynkowy, którego też pracodawca nie może odmówić, jeśli weźmie się go bezpośrednio po macierzyńskim (nie może być ani jednego dnia przerwy).
|