|
|||||||
| Komunikaty |
| Kącik zadumy (poproś o modlitwę za zdrowie bliskiej Ci osoby, straciłeś kogoś bliskiego - zapal świeczkę...) |
![]() |
|
|
LinkBack | Narzędzia wątku | Wygląd |
|
|
#1 (permalink) |
|
Sprinter
|
ehhhh...tak sobie mysle...jednego dnia rozmawiasz z pewna osoba, a na nastepny dzien juz jej nie ma....na swiecie...nie wiem czy to zycie, los czy BOG kaze nam pzrechodzic przez ciezkie chwile...Moja ciocia , ktora jest tak dobra i wewnetrznie piekna osoba tyle sie w zyciu nacierpiala...zmarl jej maz na raka,drugi sie rozchorowal na to samo...ona sama przez 10 lat walczyla z rakiem i przegywa walke...dlaczego?????od kilku dni lezy w szpitalu...jest mi tak bardzo przykro...ida Swieta i nie moge przestac o niej myslec....
staram sie to sobie jakos tlumaczyc, ze moze Bóg ma zwiazane z nia jakies plany...dlatego ja zabiera...tak piekna dobra dusze.... ![]() ![]() :Smutny::(
__________________
"Szczęście zdobywa się pod warunkiem, ze się go nie pragnie zdobyć." http://www.mateuszeks.dzieciaczek.pl/<--nowe zdjęcia^^ :)
|
|
|
|
|
|
#2 (permalink) |
|
Super Moderator
|
Sweethope pozostaje nam wiara ze tak bedzie dobrze (choc rozum krzyczy :Smutny:) Trzymaj sie...
|
|
|
|
|
|
#3 (permalink) | |
|
Biegacz
|
Cytat:
swetko TRZYMAJ SIE TAKIE JEST TO ZYCIE ZABIERA NAM KOCHANE OSOBY!!!! |
|
|
|
|
| Parenting wspiera: |
|
|
|
|
#4 (permalink) |
|
Mistrz
|
Moniczko przykre to co piszesz...współczuję Rybko.
__________________
|
|
|
|
|
|
#5 (permalink) |
|
Mistrz
|
no, ja zawsze slyszalam, ze zlego diabel nie chce i dlatego dobre dusze odchodza....
ale i tak zadne to pocieszenie.... wrecz przeciwnie bo jak tak dalej pojdzie sami na tym swiecie zostaniemy..... bo tak jak mowi Ann, rozum krzyczy.... u mnie tak wlasnie jest... nie mam niczego co mi rownowazy takie myslenie, juz zwatpilam w to ze Ktos gdzies ma dla nas jakis plan... |
|
|
|
|
|
#6 (permalink) |
|
Biegacz
|
codziennie sie zastanawiam kto jest odpowiedzialny za to ze tracimy tak bliskie nam osoby i tak wspaniale, czy to los czy Bog? czy moze to jest jakas kara za grzechy, czy to jakis plan Boga a moze jeszcze cos innego o czym nie mam pojecia. Dwa lata temu zmarla moja mama na raka, kobieta anioł, potem dziadek mojego meza, a pare dni temu moj chrzesniak Oskarek majac dopiero 1,5 roczku. moje uczucia juz troszke ostygly chociaz zal i tesknata w sercu zostala jezeli chodzi o moja mame, ale czym zawinil malutki dzieciaczek? przeciez ta duszyczka jest czysta od grzechu wiec dlaczego musial zostawic swoja mamusie? mowi sie ze zostaje wierzyc, ale w co wierzyc ze jest mu tam lepiej? przeciez najlepiej opiekowala sie nim jego wlasna matka,wierzyc ze tak mialo byc? ze musial przecyc 2 operacje serduszka i umrzec.wierzyc ze dal swojej mamie najwieksze szczescie na swiecie? DAL ale dlaczego tylko na te 17 miesiecy? chyba sie nigdy z tym niepogodze i nigdy niezrozumiem dlaczego tak jest...
Sweethope przykro mi ze twoja ciocie to spotkalo, bo nikt niezasluguje na ta chorobe i nikomu jej niezycze. trzymaj sie i wierze ze ciocia wygra walke z ta choroba i moze te swieta beda jeszcze ciezkie dla was ale kolejne napewno spedzicie razem w domku,juz niewracajac do tych dni |
|
|
|
|
|
#7 (permalink) |
|
Mistrz
|
Ja podchodze do tego inaczej - odchodzenie bliskich nam osób zazwyczaj jest dla nich końcem bólu i cierpienia , idą tam gdzie ( w zależności od naszej wiary ) wydaje sie ze będzie lepiej , ze skończy sie cierpienie fizyczne a i często psychiczne.
Mój tata miał kolege ( współpracował z nim ) , w ciągu kilku dni okazało sie że ma on raka i przerzuty,powstał obrzęk muzgu... po 4 dniach odszedł zostawiając rodzine i dopiero co narodzoną wnuczkę. Ale dzieki temu przestał cierpieć a rodina bardziej się zespoliła. Może i to jest powód takich przypadków - zespolenie ludzi którzy na codzień na siebie warczą i myślą tylko o zawiści Może to nauka dla innych że życie jest ulotne i nalezy patrzeć na wszystko a nie tylko na własny czubek nosa - bo nie wokół tego kręci się świat. Śmierć bliskich jest bardzo bolesna i zawsze rodzi pytania "dlaczego?" , "co zrobiłem/łam nie tak " ale w rzeczywistości uważam że to impuls do zmiany naszego życia , do przeanalizowania swoich poczynań i palnów abyśmy na łożu śmierci nie musieli powiedzieć - nie zrobiłem/łam tylu rzeczy czy też - żałuje tego jak żyłam/łem. To na tyle odemnie :) |
|
|
|
|
|
#8 (permalink) |
|
Osesek
|
Nefretete jestem ciocią aniołka Kubusia(*) zmarł mając dwa latka w wielkich cierpieniach na nowotwór 11.07.07 roku wiesz myślałam że bedzie ciężko się z tym pogodzić teraz jakoś czas leci nie jest tak samo czasami dopada tęsknota ból żal. Strach o mame niunia był ogromny ale zadziwiła nas wszystkich jest twarda wie że nie może nic ze sobą zrobić bo wtedy już nigdy Kubunia nie spotka musi czekać i żyć żeby w ostatniej godzinie swojego życia niunio po nią wyszedł i zabrał ją ze sobą. Wierze w Boga wierze ze ma w tym jakiś cel czy rozumiem? pewnie że nie ! Jak to się mówi czas leczy rany bardzo potrzebne jest w takich chwilach wsparcie rodziny wiec bądz przy mamie Oskarka jeśli możesz nie musisz z nią rozmawiać jeśli się boisz wystarczy że bedziesz i nigdy nie zapomnisz że jest taki aniołek i że kiedyś istniał. ja do tej pory nie wiem jak rozmawiać z mamą Kubusia staram się nie ranic ale rozmawiamy o Kubusiu zawsze jest z nami. A dlaczego to się dzieje? NIe wiem! NIe rozumiem.
sweethope mam nadzieje że ciocia da rade. A może ona już nie chce dawać rade może chce iść już do męża? MOże wyda wam się to głupie ale znam kilka młodych dziewczyn które straciły mężów i wolały by być już przy nich czasami miłość jest tak wielka ze nie potrafi żyć rozdzielona. Męża babcia żyła 24 lata bez męża nie znalazła drugiego i całe to swoje życie powtarzała że chce już do niego że ma dosyć że cierpi na tym świecie bez niego.Ból nie minął |
|
|
|
|
|
#9 (permalink) | |
|
Spacerowicz
|
Moja ukochana babcia odeszła 4,5 roku temu...Bardzo cierpiała przez ostatnie 10 lat życia, może i więcej...Niewydolność nerek, co drugi dzień dializa, co drugi dzień wymazany z życia...pod koniec męczarnia...któregoś dnia nie wróciła już ze szpitala, dopadł ją zawał, po kilku dniach odeszła...Zawsze cicha w swym bólu, nawet nikomu nie poskarżyła się na swoje cierpienie, zawsze wierząca , do końca ...Jedyna osoba, która trzymała naszą rodzinę w zgodzie ...Kobieta Anioł...dla mnie Ktoś więcej niż Babcia, niż moja mama...Nie zasłużyła sobie na tyle bólu i cierpienia :(
i podpisuję się pod tym, co napisała Moniq Cytat:
Więc napiszę, że pomimo wielu prób naprawy stosunków z rodziną, ze względu na ciężkie życie i męczącą chorobę mojej Babci, na wszelkie niezawinione cierpienia dorosłych i dzieci, na wszelkie bestialstwo na świecie- NIE WIERZĘ W NIC... |
|
|
|
|
|
|
#10 (permalink) |
|
Sprinter
|
Rozumie cie doskonale...Ta ciocia to dla mnie wiecej niz rodzina...dla mojej mamy tez {to byla jedyna osoba , ktora przychodzila do mojej mamy do szpitala, oprocz mnie , jak byla powaznie chora} dlatego tak bardzo ciezko mi pogodzic sie z mysla , ze mi jej zabraknie...a przede wszystkim zabraknie przyjaciolki mojej mamie
A z rodzina kochana to wychodzi sie dobrze na fotografiach...jesli sie wychodzi...juz sie o tym przekonalam nie raz , zarowno z mojej str jak i rodziny ze str mojego meza...takze na prawde cale zycie jestesmy same
__________________
"Szczęście zdobywa się pod warunkiem, ze się go nie pragnie zdobyć." http://www.mateuszeks.dzieciaczek.pl/<--nowe zdjęcia^^ :)
|
|
|
|
![]() |
|
| Narzędzia wątku | |
| Wygląd | |
|
|