|
|||||||
| Komunikaty |
| Kącik zadumy (poproś o modlitwę za zdrowie bliskiej Ci osoby, straciłeś kogoś bliskiego - zapal świeczkę...) |
![]() |
| LinkBack | Narzędzia wątku | Wygląd |
|
|
#1 (permalink) |
|
Mistrz
|
Za dwa dni mija 4 rocznica śmierci naszego Wielkiego Polaka Jana Pawła II. Po raz czwarty też mamy okazję zatrzymać się i zastanowić nad tym, kim dla nas był, co wniósł w nasze życie?
Dla mnie Karol Wojtyła był przede wszystkim człowiekiem. Człowiekiem, który jak mój synek biegał za piłką, który uwielbiał jak ja zjeżdżać na nartach, któremu nie obce było cierpienie i ból. Mimo to był kimś wyjątkowym. Odkąd sięgam pamięcią zawsze jego widok wywoływał u mnie silne emocje. Podziwiam go za hart ducha, za ogromna charyzmę, za fakt, że mimo barier kulturowych, rasowych i różnic w religijnych jeździł po całym świecie i w każdym miejscu zostawiał cząstkę siebie. Kochają go Wszyscy i na zawsze zostanie w naszej pamięci i w naszych sercach. Piszcie o swoich refleksjach. Kim dla Was był Karol Wojtyła - Jan Paweł II?
__________________
|
|
|
|
|
|
#2 (permalink) |
|
Sprinter
|
Wierzyć się nie chce, ze to już 4 lata mijają...ciągle jak o tym myślę, łezka kręci się w oku.
![]() |
|
|
|
|
|
#3 (permalink) |
|
Mistrz
|
![]() Pamiętamy[*]Dla mnie był jak dziadek :( Dobry,kochany... Był niezastąpiony... Kocham, na ZAWSZE ! |
|
|
|
| Parenting wspiera: |
|
|
|
|
#4 (permalink) |
|
Guest
|
Dla mnie... może to głupie co powiem...
w wieku 12 lat straciłam swojego ukochanego Tatę. Strasznie za nim tęskniłam i tęsknię tym bardziej, że byłam jego oczkiem w głowie. Mineło 15 lat od jego nagłej śmierci. W pewnym momencie swojego życia kiedy tęsknota za Tatą wzbierała powiedziałam sobie, że Jan Paweł II tu na ziemi bedzie dla mnie odpowiednikiem Taty... Kochanego ojca. Ojca którego fizycznie zabrakło w moim życiu. Którego bedę mogła widzieć i słyszeć. I choć mój Tato ciągle jest w moim sercu i nikt go nigdy nie zastąpi to jednak w Janie Pawle, kiedy go słuchałam.. kiedy jeździłam na pielgrzymki czy na spotkania kiedy przyjeżdżał do Polski, kiedy patrzyłam w tv w jego oczy... wtedy panował spokój w moim sercu. Wtedy też czułam bliżej obecność swojego Taty... a kiedy 4 lata temu umierał to czułam... czułam że drugi raz umiera "MÓJ TATO"... Pamiętam kiedy stałam na Pl. Piłsudskiego w dniu pogrzebu Jana Pawła II łzy spływały po policzku i powiedziałam cicho do swojej siostry ".. straciłam go.. straciłam po raz drugi... " Brakuje mi Go tak jak brakuje mi mojego Taty... choć to już 4 lata... choć to już 15 lat... ![]() |
|
|
|
#5 (permalink) | |
|
Mistrz
|
Cytat:
|
|
|
|
|
|
|
#6 (permalink) |
|
Mistrz
|
wspominając...nie wiem dlaczego zawsze płaczę przy tej piosence
__________________
|
|
|
|
|
|
#7 (permalink) |
|
Guest
|
Nie tylko Ty Anulka.. nie tylko Ty... kiedy słucham tej piosenki, kiedy oglądam uśmiechniętego Jana Pawła II, wszystkie jego zdjęcia to... to z jednej strony serce się do niego uśmiecha a z drugiej żal i łzy że Go już nie ma...
|
|
|
|
#8 (permalink) |
|
Mistrz
|
Jul pieknie napisane. Prawda jest taka, że był Ojcem Nas Wszystkich. Serce mi się rozpadło na kawałeczki, kiedy dowiedziałam się że od nas odszedł.
Najbardziej bałam się tego, że razem z nim odejdzie spokój na Ziemi. 11 lat temu byłam na Watykanie. Stał metr ode mnie. Jak tylko go zobaczyłam łzy płynęły po policzku. Roztaczała się nad nim poświata. To było coś niesamowitego i coś czego nie można nazwać słowami. Kiedy tylko go widzę to uczucie, które wtedy mi towarzyszyło, powraca. Czuje wtedy dziwny spokój na sercu. Wierzę, że patrzy na nas z góry i czuwa.
__________________
|
|
|
|
|
|
#9 (permalink) |
|
Guest
|
Pamiętam jeszcze niedzielę Palmową chyba, jak chciał przemówić i nie mógł wypowiedzieć ani słowa... wtedy widać był Jego ból... płakałam strasznie...
Był Wielkim Człowiekiem.. był PRAWDZIWYM CZŁOWIEKIEM... |
|
|
|
#10 (permalink) |
|
Biegacz
|
Jan Paweł II był wielkim człowiekiem a jednocześnie potrafił dostrzec tych najmniejszych. Zawsze w trudnych chwilach szukam pocieszenia w jego słowach i zawsze je odnajduję. Pamiętam jeden bardzo trudny etap w moim życiu, wszystko się waliło, nie miałam siły wstać z łóżka i wtedy moja mama namówiła mnie na pielgrzymkę. Ojciec Św. przyjechał do Krakowa. Na Błoniach czekał na Niego cały tłum, a mi po policzkach cały czas płynęły łzy. Nie widziałam Go z bliska ale ogarnął mnie wewnętrzny spokój. Wszystko co mówił, każdy gest pamiętam do dziś. Dał mi ogromną siłę, chęć do życia, wyciszona pełna nadzieji na lepsze jutro wracałam do domu. Wiedziałam że będzie dobrze. Czułam się tak jakby wyłowił mnie z tego tłumu i mówił tylko do mnie. To było niesamowite.
Zawsze będę pamiętać ten wieczór kiedy odszedł, a z nim miałam wrażenie że wszystko się kończy. Czasem myślę że Jego śmierć to próba dla naszej wiary, bo z Nim łatwiej było wierzyć. Z Niego płynęła taka wiara w ludzi, miłość do człowieka, że wszystko było prostsze. Brakuje mi Go. A wiecie co jest niesamowite, kiedy opowiadam o Nim mojemu czteroletniemu synowi , mały zawsze płacze. Mówi o Nim mój dziadziuś. |
|
|
|
![]() |
|
| Narzędzia wątku | |
| Wygląd | |
|
|