|
|||||||
| Komunikaty |
| Kącik dla Mam (łączą Was wspólne doświadczenia, przeżycia, troski i radości? W tym miejscu możecie porozmawiać o swoich sprawach) |
![]() |
|
|
LinkBack | Narzędzia wątku | Wygląd |
|
|
#41 (permalink) |
|
Osesek
www.ammniamblogspot.com
Zarejestrowany: 27-12-2009
Posty: 8
Nastrój:
0 podziękowań w 0 postach
|
Mój synek urodził się w 37 tc i ważył 3200 g, dł. 54 cm. Poród wspominam bardzo dobrze. Był taki jaki chciałam, żeby był :-) Z mężem, siłami natury, bez znieczulenia, w pozycji wertykalnej, bez nacinania krocza. O 20.00 odeszły mi wody, skurczy brak. Tak więc po telefonie do naszej położnej czekaliśmy w domu spokojnie na skurcze. W tym czasie prysznic, mycie włosów, no i zaczeliśmy robić kolację (sushi, wegetariańskie oczywiście), bo na głodnego to najgorzej rodzić :-) W końcu pojawiły się skurcze, najpierw nieregularne, potem co raz częstsze. O 24.00 dotarliśmy do szpitala, o 3.55 przyszedł na świat nasz syn. Spędziliśmy z nim razem jeszcze dwie godziny. Pamiętam moment, gdy mąż poszedł z Małym na mierzenie, ważenie itd., a ja po prysznicu usiadłam w fotelu, piłam ciepłą herbatę , było mi tak dobrze... pomyślałam wtedy tylko ...zadanie wykonane :-)
|
|
|
|
|
|
#42 (permalink) | |
|
Mistrz
|
Cytat:
tylko pozazdrościc....:) |
|
|
|
|
|
|
#44 (permalink) |
|
Osesek
full-time mama jak zwykle zajeta :)
Zarejestrowany: 6-01-2010
Miejscowość: Londyn
Posty: 25
Nastrój:
8 podziękowań w 7 postach
|
13 wrzesien 2007 termin porodu przyjazd do szpitala prawdopodobienstwo odejsca wod plodowych, Fałszywy alarm. Polozono mnie na patologie.
Tydzien lezenia na ptologi, co oznacza iz jestem juz tydzien po terminie dokladnie 19 wrzesnia 2007. Dzien wczesniej lekarz stwierdzil iz wypisza mnie na 5 dni i mam wrocic 24 wrzesnia na wywolanie ;) Ale mnie sie nie da tak ltwo pozbyc. 19 wrzesnia 2007 r godz 6:00 pierwsze lekkie skurcze i tak przez 6 godz, ostatnie parcia grymaz na Twarzy poloznej ( mila sympatyczna i bardzo doswiadczona) maz i ja wiemy ze cos nie tak. Chwila pozniej naciecie zewnetrzne i wewnetrzne mojego orgnizmu. Stwierdzenie Pani poloznej w tym skurczu musisz urodzic rece Pani powedrowaly tak gleboko ze myslalam ze nie wytrzymam ale minuta pozniej godz 12:40 Filipek przyszedl na swiat. Powiklnia w czasie ostatniej faazy poroodu, pepowina owinieta na obydwu ramionkch syna. MOJ NAJWIEKSZY CUD 19 wrzesnia 2007 godz 12:40 Syn Filip ur koniec 41 tyg. waga:2710 wzrost: 50 |
|
|
|
|
|
#45 (permalink) |
|
Biegacz
Mamusia Tomusia:)))
Zarejestrowany: 21-04-2009
Miejscowość: Gdańsk/Słupsk
Posty: 1 146
Nastrój:
899 podziękowań w 510 postach
|
Jeśli chodzi o sam poród to mogę go określić jednym słowem- MASAKRA!!! tydzień po terminie stawiłam się ze skierowaniem do szpitala. po godzinnym oczekiwaniu na izbie przyjęć łaskawie podłączono mnie pod KTG. zapis wyszedł taki sobie, zbadali mnie na samolociku, zrobili USG, rozwarcie było na 2cm, sami nie wiedzieli co ze mną robić ale w końcu zdecydowali że zostaję. jeden dzień spędziłam na patologii ciąży (tam wcale nie było tak źle, tym bardziej, że trafiłam na fajne dziewczyny na sali), dali kroplówkę z oksytocyną aby ocenić dobrostan dziecka, kilkakrotnie jeszcze robili KTG ale skurcze nadal były marne. następnego dnia rano znowu KTG i kiepskie skurcze, wzięli mnie na badanie i wytropili zielone wody. no i się zaczęło- jazda na porodówkę (załapałam się na salę do porodu rodzinnego bo nie było innych wolnych sal), przebijanie pęcherza, znowu kroplówa, generalnie cały poród trwał 5,5h z czego takie masakryczne bóle to jakieś 3h. dosyć szybko zrobiło mi się rozwarcie na 7cm a potem za chwilę na 10cm. aktywny poród to mit, przynajmniej w moim wypadku- ciekawe jak tu się kręcić i skakać na piłce w plątaninie kabli??? babki nawet krzywo patrzyły jak chciałam iść siknąć do kibelka. wszystko było dobrze gdyby mi nagle skurcze parte gdzieś nie uciekły ale ja parłam ze wszystkich sił (do trzech tyg porodzie miałam oczy całe czerwone od wysiłku), pod sam koniec ktoś zauważył, że mi wenflon wypadł i nie miałam dopingu oksytocyny. zaczęło się robić naprawdę tragicznie, najpierw mały nie mógł się w kanał wstawić, potem się wstawił ale nie było partych, zleciał się chyba cały personel, lekarka kładła mi się na brzuch aby małego popchnąć, w końcu wzięli Vacuum i wyciągnęli Tomka!!! potem urodziło się łożysko ale nie mieli pewności że wyszło całe więc doktorka zarządziła łyżeczkowanie- mówię Wam, była przy tym tak niedelikatna że niech ją wszyscy diabli, przy szyciu też mnie nie oszczędzała. wszystkie zabiegi końcowe bolały bardziej niż sam poród. ciachnęli mnie jak świnię w rzeźni, miałam 7 szwów na zew a wew to nawet nie wiem. Tomek po urodzeniu dostał 7 punktów, ważył 3600g i mierzył 56cm. pewnie się powtarzam ale to prawda, że widok maluszka wynagradza wszelkie trudy
najśmieszniejsze jest to, że dzień po porodzie powiedziałam do męża żeby o seksie zapomniał, że od tej pory może nas łączyć jedynie platoniczna miłość a teraz... teraz sama myślę o rodzeństwie dla Tomka. ale nad tym popracujemy za jakiś rok:) pozdrawiam ![]() |
|
|
|
|
|
#46 (permalink) | |
|
Mistrz
|
Cytat:
do czasu.... |
|
|
|
|
|
|
#47 (permalink) |
|
Guest
|
Hej.
Ja swoje dwa porody wspominam bardzo miło:-) Pierwszy 2 lata temu trwał godzine i 5 minut-córeczka urodzona w 37 tyg-2800 i 51 cm. Drugi poród trwał 2 godzinki i też córeczka 2800 i 51 cm. Tak,że jak widać nie mam na co narzekać Pozdrawiam:-). |
|
|
|
#48 (permalink) |
|
Pierwsze kroki
|
nasz urodzil sie w 31 tc z waga 1980 i mial dlugosc 45 cm (wczesniak) w dniu kiedy mial sie urodzic wazyl ponad 4,500 i mial 58 cm
|
|
|
|
|
|
#49 (permalink) |
|
Mistrz
|
Hej.
Moja córeczka ważyła 3610g i 56 cm długa była.A na świat przyszła przez cc bo niestety ale nie obróciła się główką w dół.No a cc miałam mieć tylko na znieczuleniu w krzyż,lecz niestety nie działało a lekarz przejechał ma skalpelem po brzuchu i wtedy jak zaczęłam krzyczeć zaraz dostałam znieczulenie ogólne,zasnęłam i nic więcej nie pamiętam...Więc jakoś tak sobie było. |
|
|
|
|
|
#50 (permalink) | |
|
Mistrz
|
Cytat:
![]() |
|
|
|
|
![]() |
|
| Narzędzia wątku | |
| Wygląd | |
|
|