ile wazyły Wasze pociechy po porodzie - Strona 5 - Ciąża, poród, wychowanie - serwis dla rodziców Parenting.pl

Wróć   Ciąża, poród, wychowanie - serwis dla rodziców Parenting.pl > My i nasze dzieci > Kącik dla Mam
Zarejestruj się Kalendarz Na żywo! Szukaj Dzisiejsze posty Oznacz fora jako przeczytane

Komunikaty

Kącik dla Mam (łączą Was wspólne doświadczenia, przeżycia, troski i radości? W tym miejscu możecie porozmawiać o swoich sprawach)

Odpowiedz
 
LinkBack Narzędzia wątku Wygląd
Stary 05-01-10, 13:03   #41 (permalink)
Osesek
 
Cynami's Avatar
 
www.ammniamblogspot.com

Zarejestrowany: 27-12-2009
Posty: 8
Nastrój:
0 podziękowań w 0 postach
Domyślnie

Mój synek urodził się w 37 tc i ważył 3200 g, dł. 54 cm. Poród wspominam bardzo dobrze. Był taki jaki chciałam, żeby był :-) Z mężem, siłami natury, bez znieczulenia, w pozycji wertykalnej, bez nacinania krocza. O 20.00 odeszły mi wody, skurczy brak. Tak więc po telefonie do naszej położnej czekaliśmy w domu spokojnie na skurcze. W tym czasie prysznic, mycie włosów, no i zaczeliśmy robić kolację (sushi, wegetariańskie oczywiście), bo na głodnego to najgorzej rodzić :-) W końcu pojawiły się skurcze, najpierw nieregularne, potem co raz częstsze. O 24.00 dotarliśmy do szpitala, o 3.55 przyszedł na świat nasz syn. Spędziliśmy z nim razem jeszcze dwie godziny. Pamiętam moment, gdy mąż poszedł z Małym na mierzenie, ważenie itd., a ja po prysznicu usiadłam w fotelu, piłam ciepłą herbatę , było mi tak dobrze... pomyślałam wtedy tylko ...zadanie wykonane :-)
Cynami is offline   Odpowiedź z Cytowaniem Do góry
Stary 05-01-10, 14:56   #42 (permalink)
Mistrz
 
ana27's Avatar
 
najpiękniejsza rzecz na świecie - uśmiech mojego synka

Zarejestrowany: 1-11-2009
Miejscowość: lubelskie
Posty: 7 755
Nastrój:
1 498 podziękowań w 1 352 postach
Wyślij wiadomość przez Gadu Gadu do ana27
Domyślnie

Cytat:
Cynami napisała Zobacz post
Mój synek urodził się w 37 tc i ważył 3200 g, dł. 54 cm. Poród wspominam bardzo dobrze. Był taki jaki chciałam, żeby był :-) Z mężem, siłami natury, bez znieczulenia, w pozycji wertykalnej, bez nacinania krocza. O 20.00 odeszły mi wody, skurczy brak. Tak więc po telefonie do naszej położnej czekaliśmy w domu spokojnie na skurcze. W tym czasie prysznic, mycie włosów, no i zaczeliśmy robić kolację (sushi, wegetariańskie oczywiście), bo na głodnego to najgorzej rodzić :-) W końcu pojawiły się skurcze, najpierw nieregularne, potem co raz częstsze. O 24.00 dotarliśmy do szpitala, o 3.55 przyszedł na świat nasz syn. Spędziliśmy z nim razem jeszcze dwie godziny. Pamiętam moment, gdy mąż poszedł z Małym na mierzenie, ważenie itd., a ja po prysznicu usiadłam w fotelu, piłam ciepłą herbatę , było mi tak dobrze... pomyślałam wtedy tylko ...zadanie wykonane :-)

tylko pozazdrościc....:)
__________________

ana27 is offline   Odpowiedź z Cytowaniem Do góry
Stary 05-01-10, 14:59   #43 (permalink)
Sprinter
 
kiki13's Avatar
 
Kocham, kocham, kocham.

Zarejestrowany: 19-05-2009
Miejscowość: Pionki
Posty: 2 447
Nastrój:
2 562 podziękowań w 1 225 postach
Wyślij wiadomość przez Skype™ do kiki13 Wyślij wiadomość przez Gadu Gadu do kiki13
Domyślnie

Moja Natala ważyła 3680 i miała 53 cm
__________________


kiki13 is offline   Odpowiedź z Cytowaniem Do góry
Parenting wspiera:
Stary 09-01-10, 08:36   #44 (permalink)
Osesek
 
Weriidiana's Avatar
 
full-time mama jak zwykle zajeta :)

Zarejestrowany: 6-01-2010
Miejscowość: Londyn
Posty: 25
Nastrój:
8 podziękowań w 7 postach
Domyślnie

13 wrzesien 2007 termin porodu przyjazd do szpitala prawdopodobienstwo odejsca wod plodowych, Fałszywy alarm. Polozono mnie na patologie.

Tydzien lezenia na ptologi, co oznacza iz jestem juz tydzien po terminie dokladnie 19 wrzesnia 2007. Dzien wczesniej lekarz stwierdzil iz wypisza mnie na 5 dni i mam wrocic 24 wrzesnia na wywolanie ;)

Ale mnie sie nie da tak ltwo pozbyc.
19 wrzesnia 2007 r godz 6:00 pierwsze lekkie skurcze i tak przez 6 godz, ostatnie parcia grymaz na Twarzy poloznej ( mila sympatyczna i bardzo doswiadczona) maz i ja wiemy ze cos nie tak. Chwila pozniej naciecie zewnetrzne i wewnetrzne mojego orgnizmu. Stwierdzenie Pani poloznej w tym skurczu musisz urodzic rece Pani powedrowaly tak gleboko ze myslalam ze nie wytrzymam ale minuta pozniej godz 12:40 Filipek przyszedl na swiat. Powiklnia w czasie ostatniej faazy poroodu, pepowina owinieta na obydwu ramionkch syna.

MOJ NAJWIEKSZY CUD
19 wrzesnia 2007 godz 12:40
Syn Filip ur koniec 41 tyg. waga:2710 wzrost: 50
__________________
..::: Żyć to znaczy walczyć o coś wielkiego :::..
..::: Dopóki walczysz jesteś zwycięzcą :::..

Moje Najwieksze Szczescie
Filipek 19.09.2007


Weriidiana is offline   Odpowiedź z Cytowaniem Do góry
Stary 09-01-10, 10:40   #45 (permalink)
Biegacz
 
Nena's Avatar
 
Mamusia Tomusia:)))

Zarejestrowany: 21-04-2009
Miejscowość: Gdańsk/Słupsk
Posty: 1 146
Nastrój:
899 podziękowań w 510 postach
Domyślnie

Jeśli chodzi o sam poród to mogę go określić jednym słowem- MASAKRA!!! tydzień po terminie stawiłam się ze skierowaniem do szpitala. po godzinnym oczekiwaniu na izbie przyjęć łaskawie podłączono mnie pod KTG. zapis wyszedł taki sobie, zbadali mnie na samolociku, zrobili USG, rozwarcie było na 2cm, sami nie wiedzieli co ze mną robić ale w końcu zdecydowali że zostaję. jeden dzień spędziłam na patologii ciąży (tam wcale nie było tak źle, tym bardziej, że trafiłam na fajne dziewczyny na sali), dali kroplówkę z oksytocyną aby ocenić dobrostan dziecka, kilkakrotnie jeszcze robili KTG ale skurcze nadal były marne. następnego dnia rano znowu KTG i kiepskie skurcze, wzięli mnie na badanie i wytropili zielone wody. no i się zaczęło- jazda na porodówkę (załapałam się na salę do porodu rodzinnego bo nie było innych wolnych sal), przebijanie pęcherza, znowu kroplówa, generalnie cały poród trwał 5,5h z czego takie masakryczne bóle to jakieś 3h. dosyć szybko zrobiło mi się rozwarcie na 7cm a potem za chwilę na 10cm. aktywny poród to mit, przynajmniej w moim wypadku- ciekawe jak tu się kręcić i skakać na piłce w plątaninie kabli??? babki nawet krzywo patrzyły jak chciałam iść siknąć do kibelka. wszystko było dobrze gdyby mi nagle skurcze parte gdzieś nie uciekły ale ja parłam ze wszystkich sił (do trzech tyg porodzie miałam oczy całe czerwone od wysiłku), pod sam koniec ktoś zauważył, że mi wenflon wypadł i nie miałam dopingu oksytocyny. zaczęło się robić naprawdę tragicznie, najpierw mały nie mógł się w kanał wstawić, potem się wstawił ale nie było partych, zleciał się chyba cały personel, lekarka kładła mi się na brzuch aby małego popchnąć, w końcu wzięli Vacuum i wyciągnęli Tomka!!! potem urodziło się łożysko ale nie mieli pewności że wyszło całe więc doktorka zarządziła łyżeczkowanie- mówię Wam, była przy tym tak niedelikatna że niech ją wszyscy diabli, przy szyciu też mnie nie oszczędzała. wszystkie zabiegi końcowe bolały bardziej niż sam poród. ciachnęli mnie jak świnię w rzeźni, miałam 7 szwów na zew a wew to nawet nie wiem. Tomek po urodzeniu dostał 7 punktów, ważył 3600g i mierzył 56cm. pewnie się powtarzam ale to prawda, że widok maluszka wynagradza wszelkie trudy

najśmieszniejsze jest to, że dzień po porodzie powiedziałam do męża żeby o seksie zapomniał, że od tej pory może nas łączyć jedynie platoniczna miłość a teraz... teraz sama myślę o rodzeństwie dla Tomka. ale nad tym popracujemy za jakiś rok:)

pozdrawiam
__________________


Nena is offline   Odpowiedź z Cytowaniem Do góry
Stary 09-01-10, 16:52   #46 (permalink)
Mistrz
 
ana27's Avatar
 
najpiękniejsza rzecz na świecie - uśmiech mojego synka

Zarejestrowany: 1-11-2009
Miejscowość: lubelskie
Posty: 7 755
Nastrój:
1 498 podziękowań w 1 352 postach
Wyślij wiadomość przez Gadu Gadu do ana27
Domyślnie

Cytat:
Nena napisała Zobacz post
Jeśli chodzi o sam poród to mogę go określić jednym słowem- MASAKRA!!! tydzień po terminie stawiłam się ze skierowaniem do szpitala. po godzinnym oczekiwaniu na izbie przyjęć łaskawie podłączono mnie pod KTG. zapis wyszedł taki sobie, zbadali mnie na samolociku, zrobili USG, rozwarcie było na 2cm, sami nie wiedzieli co ze mną robić ale w końcu zdecydowali że zostaję. jeden dzień spędziłam na patologii ciąży (tam wcale nie było tak źle, tym bardziej, że trafiłam na fajne dziewczyny na sali), dali kroplówkę z oksytocyną aby ocenić dobrostan dziecka, kilkakrotnie jeszcze robili KTG ale skurcze nadal były marne. następnego dnia rano znowu KTG i kiepskie skurcze, wzięli mnie na badanie i wytropili zielone wody. no i się zaczęło- jazda na porodówkę (załapałam się na salę do porodu rodzinnego bo nie było innych wolnych sal), przebijanie pęcherza, znowu kroplówa, generalnie cały poród trwał 5,5h z czego takie masakryczne bóle to jakieś 3h. dosyć szybko zrobiło mi się rozwarcie na 7cm a potem za chwilę na 10cm. aktywny poród to mit, przynajmniej w moim wypadku- ciekawe jak tu się kręcić i skakać na piłce w plątaninie kabli??? babki nawet krzywo patrzyły jak chciałam iść siknąć do kibelka. wszystko było dobrze gdyby mi nagle skurcze parte gdzieś nie uciekły ale ja parłam ze wszystkich sił (do trzech tyg porodzie miałam oczy całe czerwone od wysiłku), pod sam koniec ktoś zauważył, że mi wenflon wypadł i nie miałam dopingu oksytocyny. zaczęło się robić naprawdę tragicznie, najpierw mały nie mógł się w kanał wstawić, potem się wstawił ale nie było partych, zleciał się chyba cały personel, lekarka kładła mi się na brzuch aby małego popchnąć, w końcu wzięli Vacuum i wyciągnęli Tomka!!! potem urodziło się łożysko ale nie mieli pewności że wyszło całe więc doktorka zarządziła łyżeczkowanie- mówię Wam, była przy tym tak niedelikatna że niech ją wszyscy diabli, przy szyciu też mnie nie oszczędzała. wszystkie zabiegi końcowe bolały bardziej niż sam poród. ciachnęli mnie jak świnię w rzeźni, miałam 7 szwów na zew a wew to nawet nie wiem. Tomek po urodzeniu dostał 7 punktów, ważył 3600g i mierzył 56cm. pewnie się powtarzam ale to prawda, że widok maluszka wynagradza wszelkie trudy

najśmieszniejsze jest to, że dzień po porodzie powiedziałam do męża żeby o seksie zapomniał, że od tej pory może nas łączyć jedynie platoniczna miłość a teraz... teraz sama myślę o rodzeństwie dla Tomka. ale nad tym popracujemy za jakiś rok:)

pozdrawiam
no i ja tez miałam łyżeczkowanie. Tak jak u Ciebie, podejrzewali że łożysko sie całe nie urodziło. I faktycznie, ten zabieg to masakra!!!! Hehe a ztym seksem to dobre. Ja tez mówiłam ze już sie do mnie moj mąż bedzie mógł tylko przytulac do czasu....
__________________

ana27 is offline   Odpowiedź z Cytowaniem Do góry
Stary 09-01-10, 17:23   #47 (permalink)
agula7777
Guest
 
Co robisz?

Posty: n/a
Domyślnie

Hej.
Ja swoje dwa porody wspominam bardzo miło:-)
Pierwszy 2 lata temu trwał godzine i 5 minut-córeczka urodzona w 37 tyg-2800 i 51 cm.
Drugi poród trwał 2 godzinki i też córeczka 2800 i 51 cm.
Tak,że jak widać nie mam na co narzekać
Pozdrawiam:-).
  Odpowiedź z Cytowaniem Do góry
Stary 16-01-10, 09:42   #48 (permalink)
Pierwsze kroki
 
sam człowiek nie wie co myslec !

Zarejestrowany: 2-08-2009
Miejscowość: Zabrze /Bytom
Posty: 122
Nastrój:
17 podziękowań w 17 postach
Wyślij wiadomość przez Gadu Gadu do gizmiatko
Domyślnie

nasz urodzil sie w 31 tc z waga 1980 i mial dlugosc 45 cm (wczesniak) w dniu kiedy mial sie urodzic wazyl ponad 4,500 i mial 58 cm
__________________
po prostu Kaśka

nasz synek -blog
gizmiatko is offline   Odpowiedź z Cytowaniem Do góry
Stary 17-01-10, 21:34   #49 (permalink)
Mistrz
 
angela00000's Avatar
 
Jeżeli cokolwiek warto na świecie czynić, to tylko jedno - miłować.

Zarejestrowany: 22-11-2009
Posty: 7 717
Nastrój:
3 105 podziękowań w 2 231 postach
Moja galeria: Zobacz galerię użytkownika angela00000
Wyślij wiadomość przez Skype™ do angela00000 Wyślij wiadomość przez Gadu Gadu do angela00000
Domyślnie

Hej.

Moja córeczka ważyła 3610g i 56 cm długa była.A na świat przyszła przez cc bo niestety ale nie obróciła się główką w dół.No a cc miałam mieć tylko na znieczuleniu w krzyż,lecz niestety nie działało a lekarz przejechał ma skalpelem po brzuchu i wtedy jak zaczęłam krzyczeć zaraz dostałam znieczulenie ogólne,zasnęłam i nic więcej nie pamiętam...Więc jakoś tak sobie było.
__________________






04.2005 11.2005
angela00000 is offline   Odpowiedź z Cytowaniem Do góry
Stary 18-01-10, 08:28   #50 (permalink)
Mistrz
 
ana27's Avatar
 
najpiękniejsza rzecz na świecie - uśmiech mojego synka

Zarejestrowany: 1-11-2009
Miejscowość: lubelskie
Posty: 7 755
Nastrój:
1 498 podziękowań w 1 352 postach
Wyślij wiadomość przez Gadu Gadu do ana27
Domyślnie

Cytat:
angela00000 napisała Zobacz post
Hej.

Moja córeczka ważyła 3610g i 56 cm długa była.A na świat przyszła przez cc bo niestety ale nie obróciła się główką w dół.No a cc miałam mieć tylko na znieczuleniu w krzyż,lecz niestety nie działało a lekarz przejechał ma skalpelem po brzuchu i wtedy jak zaczęłam krzyczeć zaraz dostałam znieczulenie ogólne,zasnęłam i nic więcej nie pamiętam...Więc jakoś tak sobie było.
ooooo matko kochana!!!! Współczuję
__________________

ana27 is offline   Odpowiedź z Cytowaniem Do góry
Odpowiedz

  Ciąża, poród, wychowanie - serwis dla rodziców Parenting.pl > My i nasze dzieci > Kącik dla Mam

Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady postowania
You may not post new threads
You may not post replies
You may not post attachments
You may not edit your posts

BB code is Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks are Wył.
Pingbacks are Wł.
Refbacks are Wł.



Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 05:52.