|
|||||||
| Komunikaty |
| Kącik dla Mam (łączą Was wspólne doświadczenia, przeżycia, troski i radości? W tym miejscu możecie porozmawiać o swoich sprawach) |
![]() |
|
|
LinkBack | Narzędzia wątku | Wygląd |
|
|
#1 (permalink) |
|
Mistrz
|
Witam wszystkie mamusie. Koleżanka kasik kasik utworzyła wątek o naszych porodach, a ja chciała bym żebyśmy podzieliły sie informacjami co działo się już po. Chodzi mi o to jak sie kobietki czułyście, jak Wam mina połóg, czy bardzo się męczyłyście ze szwami i bólem poporodowym, z waszymi uczuciami co do otaczających ludzi, którzy non stop chcieli udzielac jakichś rad ( dobrych bądz złych). Czy miałyście depresję poporodową, kto był z Wami w pierwszych dniach po powrocie ze szpitala i pomagał przy maleństwie itd.. itd... U mnie było tak, że w sobotę urodziłam a w poniedziałek już byłam w domku. Byłam nieźle pozszywana dlatego, ze niunio urodził sie z rączką przy buzi i solidnie mnie porozrywał mimo nacięcia, a mimo to juz we wtorek sprawnie siadałam. Nic mnie nie bolała. Nie czułam wcale skurczającej sie macicy czy innych podobnych bóli. Niestety dopadała mnie depresja, którą za wszelką cenę chciałam ukryc..... Całe szczescie była u nas moja mama, która bardzo dużo mi pomogła, nauczyła praktycznie wszystkiego, jeżeli chodzi o opiekę i pielęgnację dziecka a także zauważyła że dzieje się ze mną coś nie dobrego i pozwalała mi pobyc troche sama ze sobą, gdzie ona w tym czasie zajmowała sie maluszkiem ( mąż pracował :( ) Po kilku dniach mi przeszło i mogłam z radoscią zajmowac sie dzieciątkiem. Jedyne co mnie przyprawiało o zawał serca to ,,dobre rady,, szczególnie teściowej ;/ ale nauczyłam się odpowiadac, że to jest moje dziecko i zrobię jak uważam. Pozdrawiam serdecznie!!!!!!!!!!! ( rozpisałam sie ;))))
|
|
|
|
|
|
#2 (permalink) |
|
Mistrz
|
no więc ja byłam w szpitalu od 11 marca od 1 w nocy jakoś do 15 marca do godz. 20 chyba.. czy 19 nie pamiętam...
no i połóg ogólnie ok, na początku w szpitalu miałam kaszel i nie mogłam kasłać, bo miałam CC, i to było tragiczne przeżycie, bo trzymałam na brzuchu poduszkę i jak nadchodził kaszel mocno przyciskałam do brzucha i się pochylałam do przodu, żeby aż tak nie bolało... no i straciłam 3 litry krwi, i mi podłączali później krew... ogółem miałam dużo powietrza w brzuchu i nie chciało mi zejść, ale podawali mi różne rzeczy i byłam na kroplówce - ehh niezłą głodówkę miałam dlatego byłam trochę dłużej w szpitalu a wstawać było trudno na początku i przewracać się z boku na bok... ale jest już wszystko OK ;) krwawienie znoszę dzielnie (tfu, tfu żeby nie zapeszyć) mała miała żółtaczkę, ale jej przeszła już chyba raczej, bo jest różowiutka a pare dni po porodzie była tak opalona, że hoho ![]() a teraz taka białawo-różowiutka ![]() no i chyba tyle... :P |
|
|
|
|
|
#3 (permalink) | |
|
Mistrz
|
Cytat:
u nas na szczescie nie bylo żółtaczki. Dużo zdrówka życze dla Ciebie i niunki!!! ![]() |
|
|
|
|
| Podziękowania dla ana27 za ten post przesyłają: |
Kinqa (27-03-10)
|
| Parenting wspiera: |
|
|
|
|
#4 (permalink) |
|
Pierwsze kroki
Zarejestrowany: 11-03-2009
Miejscowość: wielkopolska
Posty: 107
Nastrój:
9 podziękowań w 4 postach
|
po porodzie -po powrocie do domu....wszyscy chcieli pomóc, pomagali, doradzali....faktycznie w pewnym momencie stało się to denerwujące, bo choć sama się tego nie spodziewałam, ale każda kobieta (może z małymi wyjątkami) ma instynkt, który podpowiada jak postępować z dzieckiem...
mnie pomagał mąż i na miejscu w domu teście.....i po tym czasie uważam, że każde młode małżeństwo, a tym bardziej gdy jest już dziecko, winno mieszkać oddzielnie.....bez dalszego komentarza połóg przechodziłam ok - wiadomo jest pewien dyskonfort, ale wszystko idzie przetrzymać... |
|
|
|
![]() |
|
| Narzędzia wątku | |
| Wygląd | |
|
|