|
|||||||
| Komunikaty |
| Kącik dla Mam (łączą Was wspólne doświadczenia, przeżycia, troski i radości? W tym miejscu możecie porozmawiać o swoich sprawach) |
![]() |
|
|
LinkBack | Narzędzia wątku | Wygląd |
|
|
#1 (permalink) |
|
Pierwsze kroki
Zarejestrowany: 11-03-2009
Miejscowość: wielkopolska
Posty: 107
Nastrój:
9 podziękowań w 4 postach
|
jak wam zaczął się poród, jaki był pierwszy objaw tego wydarzenia, w jakich okolicznościach to się zaczęło - nagle gdzieś daleko od szpitala, czy może czekałyście już na to w szpitalu???????????
![]() |
|
|
|
|
|
#2 (permalink) |
|
Pierwsze kroki
Zarejestrowany: 11-03-2009
Miejscowość: wielkopolska
Posty: 107
Nastrój:
9 podziękowań w 4 postach
|
ja obejrzałam program kuby wojewódzkiego - akurat był bardzo dobry odcinek, strasznie mocno się uśmiałam......i coś poczułam, coś mokro mi się zrobiło, znowu zaczęłam się śmiać, a mąż panikował....
okazało się w szpitalu, że to czop....kolejny cały dzień spędziłam w szpitalu i nic...a na nadstępny spacer po schodach i korytarzach zrobił swoje..........:) |
|
|
|
|
|
#3 (permalink) |
|
Guest
|
Mój pierwszy poród był 3 tyg przed terminem-ciąża zagrożona i złapało mnie jak robiłam pranie:)-urodziłam w godzinke
![]() Drugi-miałam skurcze ale nie aż tak bolesne,2 dni przed terminem pojechałam na KTG i już mnie zostawili na porodówce-godzine pozniej miałam maluszka ![]() |
|
| Parenting wspiera: |
|
|
|
|
#4 (permalink) |
|
Mistrz
|
Dzien przed planowanym terminem,wieczorkiem koło 19-20 zaczął mi odchodzić czop....
Byłam bardzo spokojna-wykapałam się ,ogoliłam ,sprwdziłam czy wszystko mam spakowane i położyłam się spać.Koło 2 w nocy obudziły mnie skurcze ,nie były bardzo bolesne -chodziłam po mieszkanku,koło 3 30 obudziłam męża i jak skurcze były już co 3-4 minuty to pojechaliśmy do szpitala.Byliśmy tam koło 4 30,przebrałam sie ,potem wzięłam prysznic,dużo chodziłam po korytarzu,potem położna posadziła mnie na piłkę i z piłki szybko na łóżko i o 10 40 urodziła się Wiktoria ![]() |
|
|
|
|
|
#5 (permalink) |
|
Guest
|
tydzien przed terminem o 4 rano obudzil mnie mocny skorcz, 15 min pozniej kolejny i tak do 9 rano kiedy to bole przeszly, al ezaczal mi sie stawiac brzuch w miare regularnie. o 21 mocne skorcze powrocily. byly co 10-7 min. o polnocy poszlam pod prysznic, przyszla mama i zagonila mnie do szpitala, do ktorego dotarlysmy o 1. tam po badaniu okazalo sie ze czynnosc skorczowa jest mala a rozwarcie na 2 cm, kazano mi isc spac, nabrac sil przed kolejnym dniem. niestety nie pospalam bo skorcze znow byly silne. chodzilam po korytarzu do 4 rano. na kolejnym badaniu bylo juz 6 cm. o 8 dotarl moj maz. o 9 zaczely sie skurcze rozrywajace mi kosci miednicy. przez 1,5 h darlam sie w nieboglosy. urodzilam o 10:40. jak wspominam porod?
jak koszmar, z zalem ze byl taki okropny. niestety u mnie nie ma szans 'rodzic po ludzku' |
|
|
|
#6 (permalink) |
|
Biegacz
|
U mnie bez większych sensacji, więc historia będzie krótka :)
Praktycznie od początku było wiadomo, że będzie to cesarka - ze względów zdrowotnych. Do szpitala trafiłam na tydzień przed terminem z 1 cm rozwarciem, które generalnie nie miało znaczenia dla całego porodu. Po dwóch dniach smęcenia lekarzom, żeby w końcu mnie pokroili spełnili koniec końców moje zachcianki i w środę o godz. 10:20 przyszedł na świat najcudowniejszy bąbel ![]() He! Wiecie gdy się przebudziłam to nawet się nie zapytałam czy zdrowa tylko czy ładna ![]() ![]() Ale ze mnie matka... :) |
|
|
|
|
|
#7 (permalink) |
|
Guest
|
A u mnie przed nie było żadnych oobjawów...... natomiast w dniu terminu porodu o 16:00 się zdrzemnęłam o 16:50 wstałam zrobic mężowi jesc i wody chlustnęły wtedy na porodówke tam zero skurczy tzn zero bolesnych (bo ja tam nic nie czułam). W szpitalu bylismy chyba o 18:30 dali kroplówke o 19:30 o 20:40 wzięli mnie na sale operacyjną bo mały byl owinięty pępowina i o 21:00 syn był na świecie. Porod zakonczony cc.
|
|
|
|
#8 (permalink) |
|
Spacerowicz
|
u mnie było tam że 2 dni po terminie jakos popołudniu dostałam letkich skurczy,dopiero koło 22 zaczeły sie nasilać,koło 1 były juz co 3 minuty także dopiero wtedy poszłam obudzic rodziców zeby mnie do szpitala zawiezli byłam tak koło 2,zbadali mnie i kazali isc na porodówke,tam kazali połozyc sie na łózko,dali jeden zastrzyk ,podłączyli ktg i tak raz na jakis tam czas połozna zajrzała,po jakiś 8 godzinach silnych skurczy o godzinie 9:40 urodził sie Kamilek,ból okropny,przezycie straszne,może tez dlatego że na porodówke nikogo bliskiego ze mna nie było,ale widok synka wszystko mi wynagrodził.
|
|
|
|
|
|
#9 (permalink) |
|
Mistrz
|
Mój pierwszy zaczoł się w 38 tyg. Położyłam się spać i nie mogłam zasnąc przez lekkie skurcze wytrzymałam do 5 rano i już tak miałam silne skurcze,że obudziłam męża i poszliśmy na nogach do szpitala bo nie chciałam jechać autem bo by mnie wytrząsło :) w szpitalu dostałam kropl.ówkę i po 3 godzinach kamilek był na świecie:) . Przy drugim zero skurczy i bólu tylko śluz na bieliznie , gdy już było więcej śluzu pojechałam do szpitala i okazało się ,że mam 7-8 cm rozwarcia lewatywa, wywiad ,ktg i 3 parcia i emi już była z nami:)
|
|
|
|
|
|
#10 (permalink) |
|
Mistrz
|
u mnie było już 10 dni po terminie. Był piątkowy wieczór. Wykąpałam się i poczułam dośc ostry skurcz. Następnego już nie było ale zaczęłam krwawic. O godzinie 21 bylismy z mężem w szpitalu. Około godziny 24 okazało sie ze łożysko mi pękło delikatnie i sączyły mi się po trochę wody. Skurcze już były mocne. O 3 rano lewatywa i zero rozwarcia, bóle okropne. O 4 zero rozwarcia i czopki. O 6 rozwarcie na 1 cm, i takie bóle, że nie mogłam na łózko wejśc zeby mi ktg zrobili. Zaprowadzili mnie na porodówke, która była w remoncie i rodziłam w sali ,, przechodniej,, gdzie każdy mógł wejsc. Podłączyli mnie do kroplówki. Około 10 dostałam znieczulenie, które tylko spowolniło poród.
Następnie była oksytocyna, i około godziny decyzja o cc, ponieważ co się okazało to oderwał mi się jakiś miesien, i zasłaniał kanal rodny i niunio nie mogł wyjsc, także przy każdym skurczu lekarz musiał wkładac rękę i go odsłaniac....... Koło godziny 13 przyjechał ordynator na cc, ale jak sie okazało to głowka małego już była widoczna i przy współpracy z ordynatorem udało mi się urodzic synka naturalnie. ( tzn. został wypchnięty) Oczywiście wody były zielone, i co sie po porodzi dowiedziałam to tętno małego już zanikało, także musiałam urodzic naturalnie, bo nie było czasu na cc. Męzunio był cały czas ze mną i dzielnie pomagał. Dzisiaj synek ma 7 miesięcy i jest cudowny...Ufff ale sie rozpisałam...... Pozdrawiam!!!! |
|
|
|
![]() |
|
| Narzędzia wątku | |
| Wygląd | |
|
|