|
|||||||
| Komunikaty |
![]() |
|
|
LinkBack | Narzędzia recenzji | Wygląd |
Samodzielny Publiczny Szpital Wojewódzki w Gorzowie Wielkopolskim |
||||||||||||||||
|
||||||||||||||||
|
|
||||||||||||||||
|
Dodane przez
żabka
w dniu
01-03-09, 20:41
|
||||||||||||||||||||||
|
zalety:
-spełnianie próśb(racjonalnych) -pomoc przy dziecku -miły personel rodziłam w czerwcu.jestem b.zadowolona z opieki lekarzy i pielęgniarek.wyszliśmy po 3 dniach ,mały miał żółtaczkę(lekką) jednak myślę,że ile kobiet tyle opinii ![]() ja akurat trafiłam na miłą zmianę położnych i pierwszy dzień leżałam sama na sali więc miałam luksus.trafiłami się fajna"wsółlokatorka" i ogólnie cały pobyt wspominam całkiem niezle |
|||||||||||||||||||||
|
Dodane przez
pietrm
w dniu
10-03-09, 13:39
|
||||||||||||||||||||||
|
Witam!
Ja rodziłam swoje dziecko w listopadzie ubiegłego roku czyli 4 miesiące temu. Moje odczucia zwiazane z pobytem na oddziale połoźniczym tego szpitala są różne. Byłam bardzo zadowolona z opieki na sali porodowej zarówno ze strony lekarzy jak i położnych. niestety wielki minus dla pielegniarek z oddziału noworodków, choc dziećmi zajmuja sie fachowo ale niestety czasami też przedmiotowo, to swieżo upieczonej mamie są niechetne w pomocy i udzielaniu rad. Lekarze neonatolodzy również pozostawiają wiele do życzenia (oczywiście nie wszyscy)tzn. przy obchodzie nie informowali matki o stanie zdrowia dziecka, trzeba się było samemu dopytywać i nie zawsze dostawało się odpowiedź. Sala na której leżałam z dwiema innymi mamami była mała i duszna, zero intymności no ale nie spodziewałam się luxusów. Jedzenie typowo szpitalne ale zjadliwe jak dla mnie. Mimo wszystkich niedogodności jakie mnie spotkały następny poród też planuję w tym szpitalu. |
|||||||||||||||||||||
|
Dodane przez
katarzyna80
w dniu
01-02-11, 00:44
|
||||||||||||||||||||||
|
Rodziłam w kwietniu 2007r. Bardzo byłam zadowolona z opieki na porodówce. Mimo iż był remont i nie była dostępna porodówka rodzinna, rodziliśmy razem! Wszyscy byli bardzo pomocni. Lekarze , pielęgniarki, wszyscy udzielali porad i fachowych odpowiedzi na nurtujące nas pytania. Sala może mała, (po pierwszym porodzie leżałam na 7-osobowej sali) ale trzy osobowe naprawdę nie są zbyt ciasne:) jedzenie w miarę jak na szpitalne:) osobiście we wrześniu na pewno znowu wybiorę ten sam odział:)!!
|
|||||||||||||||||||||
|
Dodane przez
goniaa00
w dniu
19-09-11, 16:33
|
||||||||||||||||||||||
|
Rodziłam w sierpniu 2011 r. Ogólnie jestem zadowolona. Na IP trafiłam ok 10 rano. Spisano wszystkie moje dane, zbadano i skierowano na porodówkę. Pani na IP kazała mi podpisać oświadczenie że w ciągu tygodnia doniosę ubezpieczenie (mówiłam jej że nie jestem ubezpieczona bo nie pracowałam). Mówię do niej że wg ustawy kobiety w ciąży mają bezpłatną opiekę w ciąży, ona na to że szpital ma swoje zasady. Później w sekretariacie na oddziale noworodków to zgłosiłam i Pani powiedziała że jest ok, tylko wpisze to w komputer że nie jestem ubezpieczona i koszty pokryje państwo. Babka na IP jakaś niedoinformowana albo kazano jej tak mówić. Na porodówce spędziłam parę godzin bo po odejściu wód miałam tylko 1cm rozwarcia, więc kazano mi chodzić, później dostałam jakieś czopki i o 17.30 urodziłam. Opiekę oceniam na dobrą. Trafiłam na miłe położne. Mam zastrzeżenia co do ktg. Wg mnie źle pokazuje skurcze, tuż przed porodem miałam tak silne skurcze porodowe że czułam że muszę przeć a na ktg pokazywało nie wielkie skurcze, dopiero jak już zaczęłam krzyczeć z bólu to mnie położyli i powiedzieli że już rodzę. Dziewczyna z którą leżałam na sali też mówiła że jej ktg nie pokazywał skurczy. Po porodzie po 2 godzinach przewieziono na oddział. Trafiłam na salę 2 osobową. Co do opieki nad małym też nie mam zastrzeżeń, po za jedną zołzą to wszystkie Panie były bardzo miłe. Nie wiem jak było przed remontem ale po jest ok. Ze szpitala wyszliśmy po 2 dobach.
Darmowe próbki dla mamy i niemowląt |
|||||||||||||||||||||
|
Dodane przez
Aneczka23
w dniu
26-09-11, 11:04
|
||||||||||||||||||||||
|
Rodziłam dwa razy.Pierwszy raz w 2007 roku.poród mialam długi,synek byl lekkim wczesniakiem.Polozne byly mile i pomocne,mialam masaze kompiel w wannie,rodzilam razem z mezem, lekarze no cóz...wiele do zyczenia choc mnie znali bo kilka razy w ciazy lezałam na patologi,jeden z nich nakrzyczal na mnie jak z bolu krzyknelam:(...
Po porodzie trafilam na polozniczy tam sala trzy osobowa ale fajny klimat byl:)razem sobie pomogalysmy.synek mial problemy wiec pielegniarki troche nad nami lataly.lekarze dobrzy ale informacji za bardzo nie chcieli udzielac tylko kazali czekac...nigdy w szpitalu nie jadlam... Drugi porod w 2010 roku.Porod krotki ok pol godzinki ze wszystkim.Pani doktor okropna...nie chciala abym lozysko rodzila sama wiec zrobila skrobanke i zszywala mnie na zywca bez zadnego znieczulenia!!!! ale opieka na porodowca i tym razem bardzo dobra:) panie juz znalam:) na polozniczym tym razem gorzej...lekarze(choc nie wszyscy) nie chcieli ze mna rozmawiac choc mowilam ze cos jest nie tak z dzidzia(znam sie bo synek jest chorym dzieckiem).gadali ze jest zmeczona itd.a moja mala urodzila sie chora i oni to przeoczyli.do dzisiejszego dnia mamy problemy.wiem ze to nie ich wina ale jakby wtedy nas posluchali albo chociaz bardziej zbadali mala to wiekszoc dzisiejszych problemow byla by mniejsza!!mam do nich zal:( pielegniarki byly mile,sala dwu osobowa wiec ok:) A jak mala sie urodzila to sama nie oddychala byla sina i juz polozne mowily ze jest cos nie tak! Pomimo problemow przed i po porodzie to sam porod wspominam dobrze i wszystkim poloznym jestem z calego serca wdzieczna za pomoc i okazanie serca:):):):) |
|||||||||||||||||||||
|
Ostatnio edytowane przez Aneczka23 : 26-09-11 o 11:07.
|
||||||||||||||||||||||
|
Dodane przez
Sprytna88
w dniu
20-11-11, 12:25
|
||||||||||||||||||||||
|
Nigdy wiecej w Gorzowie!! Ja trafiłam na patologie ciazy w 27 tyg. ciąży... po trzech dniach lezenia niestety rozpoczal sie porod. zaczelam rodzic kolo godziny 11 rano.... zglaszalam to pielegniarka.... one niby dzwonily po lekarza... ale ten nie raczyl zejsc i zobaczyc co sie ze mna dzieje.. bylam podlaczona pod KTG ale te nie wykrylo zadnych skurczy a to dlatego ze mialam krzyzowe. kolo godziny 17 lekarz zajrzal na moja sale i stojac w drzwiach powiedzial ze mam nie jesc jablek i nie pic sokow i sobie poszedl. Okolo godziny 19 zaczelam krwawic. zglosilam to pielegniarce. Zobaczyla co sie ze mna dzieje i zawolala lekarza.. Dopiero po godzinie 19 raczyl mnie zbadac i stwerdzic ze mam juz rozwarcie na 8 cm i trzeba mnie na porodowke zabrac.....
Wg. mnie kobiety leżące na patologi powinny byc obiete troche wieksza opieka i jezeli zglaszaja jakies niepokojace rzeczy lekarz czy pielegniarka w miare mozliwosci powinny szybko zajac sie taka kobieta. |
|||||||||||||||||||||
![]() |
|
| Narzędzia recenzji | |
| Wygląd | |
|
|