|
|||||||
| Komunikaty |
| Doradca laktacyjny (co warto wiedzieć o karmieniu piersią) |
|
![]() |
|
|
LinkBack | Narzędzia wątku | Wygląd |
|
|
#1 (permalink) |
|
Biegacz
Zarejestrowany: 5-04-2011
Posty: 1 056
165 podziękowań w 139 postach
|
Witam Pani Doroto
Mój synek właśnie skończył 7 tygodni. Urodził się naprawdę duży, ważył 4300 g i mierzył 60 cm. Nie miałam żadnych problemów z laktacją, Maluszek chętnie ssał pierś. Oczywiście postanowiłam karmić go na żądanie, wychodząc z założenia, że sam ureguluje sobie pory posiłków. I tu pojawia się problem, bo Wojtuś najchętniej jadłby co 2 godziny, a czasem częściej. Zdarza się, że już po 30 min jest wyraźnie głodny. Wydaje mi się, że umiem odróżnić potrzebę bliskości czy ssania od głodu, bo wtedy nic nie jest w stanie go uspokoić, ani przytulanie, ani smoczek. W nocy potrafi mieć dłuższe przerwy nawet do 6 h. Nie martwiłabym się tym częstym karmieniem, gdyby nie wizyta u pediatry, który stwierdził, że synek jest za duży (aktualna waga 6400, czyli w 7 tygodni ponad kilogram przyrostu wagi) i że powinnam ograniczyć mu jedzenie, przystawiając go nie częściej niż co 3 h. I powinnam próbować oszukać go wodą z glukozą. Mam jednak obiekcje dotyczące dopajania go tym słodkim roztworem. Czy naprawdę przybrał za dużo? I czy częste karmienie może mu zaszkodzić? Nie chcę podważać zaleceń pediatry, ale nie chcę również głodzić dziecka. Bardzo proszę o pomoc. Dodam tylko, że Wojtuś miewa problemy z brzuszkiem, ma dużo gazów i dość się pręży. Nie ma jednak typowej kolki, bo nie jest przy tym bardzo płaczliwy, jedynie marudny. Kupka jest żółta, rzadka z częstotliwością kilka razy dziennie. Czasem lekko pienista lub tryskająca. Lekarka zaleciła Infacol i on pomaga. |
|
|
|
|
|
#2 (permalink) |
|
Ekspert - Certyfikowany Doradca Laktacyjny
|
Witam Panią!
Pozazdrościć braku problemów w karmieniu! :) Serdecznie gratuluję! Jeśli dobrze widzę i liczę, to Pani synek przybrał ponad 2 kg (4300 -> 6400)! Co daje średni przyrost dobowy 40g. (zwykle proszę mamy o dodatkowe informacje na temat wagi, ale przy tak pięknym przyroście, nie ma takiej potrzeby) 40g/dobę nie jest szokująco dużym wynikiem! Dzieci karmione piersią przybierają bardzo dynamicznie w pierwszych 3 miesiącach życia, później zwalniają. Proszę się nie niepokoić, gdyż nawet jeśli synek będzie niebawem wyglądał jak zawodnik sumo, to gdy tylko zacznie pełzać, raczkować zmieni się w szczupaczka. Tłuszcz z mleka kobiecego ma tę wspaniałą zaletę, że bardzo łatwo maluszkowi go zrzucić. Poza tym dziecko o wadze urodzeniowej 4300g ma na pewno wielki potencjał rozwojowy i poważne zamiary co do kariery koszykarza. Proszę też popatrzeć na siebie, bo jeśli jesteście Państwo słusznego wzrostu, to synek by Państwu dorównać, musi prężnie brać się za jedzenie od pierwszych tygodni ;) Jeśli dziecko w nocy przesypia 6 godzin, to zrozumiałym jest, że w pozostałym czasie musi wyrobić normę co najmniej 8 karmień na dobę. Skoro synek daje Pani pospać w nocy, to należy się cieszyć i bez niepokoju karmić dziecko często w ciągu dnia. Podawanie wody z glukozą nie jest właściwym postępowaniem, gdyż może prowadzić do zaburzeń w ilości produkowanego mleka, poza tym woda z glukozą jest napojem zupełnie bezwartościowym. Zgodnie z zaleceniami WHO (Światowej Organizacji Zdrowia) należy karmić dziecko wyłącznie piersią (lub odciąganym mlekiem mamy) do końca 6 miesiąca życia, następnie uzupełniać jego dietę w lokalne produkty i kontynuować karmienie piersią do końca 1 roku życia dziecka. Sprawdziłam na siatkach centylowych dla dzieci karmionych piersią, w którym przedziale znajduje się Pani synek. Ta waga w tym wieku, to blisko 97 centyl, czyli 97% populacji światowej dzieci w tym wieku waży mniej, a 3% waży więcej. Nie widzę zatem najmniejszych powodów do niepokoju. Życzę bezproblemowej kontynuacji karmienia :) Pozdrawiam!
__________________
Breast is the best. |
|
|
|
|
|
#3 (permalink) |
|
Biegacz
Zarejestrowany: 5-04-2011
Posty: 1 056
165 podziękowań w 139 postach
|
Dziękuję bardzo za odpowiedź. Intuicja podpowiadała mi podobnie, jednak ciężko przeciwstawiać się opinii lekarza. Jednak teraz wiem, że glukoza to zdecydowanie kiepski pomysł.
Pozdrawiam gorąco |
|
|
|
| Parenting wspiera: |
|
|
|
|
#4 (permalink) |
|
Biegacz
Zarejestrowany: 5-04-2011
Posty: 1 056
165 podziękowań w 139 postach
|
Pani Doroto ponownie proszę o pomoc.
Chyba zapeszyłam z tym 'brakiem problemu z laktacją'. Ale po kolei. Po Pani poprzedniej poradzie nie zdecydowałam się dawać dziecku glukozy i to mnie bardzo cieszy, jednak chcąc szukać złotego środka, starałam się choć trochę wydłużyć przerwy między karmieniami. Oczywiście wszystko to odbywało się bez głodzenia synka, nie odczekiwałam książkowych 3 godzin, ale ostatecznie wychodziło tak, że Mały nie dostawał piersi częściej niż 2, 2.30 godziny, a czasem zaczęły się zdarzać przerwy nawet trochę ponad 3 h w dzień, a w nocy wiadomo- tyle, ile przesypiał, czyli nawet 6 godzin. Problemy z brzuszkiem się zmniejszyły, pomyślałam więc, ze może dotychczas jednak błędnie odczytywałam sygnały synka i faktycznie go przekarmiałam. Jednak liczba karmień ostatecznie zmniejszyła się do 7-8 na dobę. W piątek byliśmy na szczepieniu i lekarka była zadowolona, że NIC nie przybrał, czyli po 4 dniach waga w przychodni nadal wskazywała 6400. A ja byłam przerażona i faktem braku przyrostu a jeszcze bardziej reakcją lekarki, która stwierdziła, że powinnam zejść do 6! karmień. W tym momencie już wiedziałam, że muszę porady pani doktor puszczać mimo uszu. Jednak jeszcze w piątek nie zauważyłam żadnych problemów z karmieniem, Wojtuś wydawał się być najedzony do syta. Po szczepieniu miał troszkę mniejszy apetyt, dodatkowo w sobotę przeprowadzaliśmy się, więc wszystkie zmiany kładłam na karb szczepienia i przeprowadzki. Zauważyłam jednak, że moje piersi są znacznie częściej miękkie,a lampka alarmowa zaświeciła mi się przy próbie odciągnięcia pokarmu. Do tej pory bez większego problemu odciągałam 90-100,a nawet 120 ml z jednej piersi w kilkanaście minut, a od kilku dni odciągnięcie 20 ml stanowi problem,a 40-50 ml odciągałam prawie godzinę. Jednak do wczoraj myślałam, że synek jednak się najada, a ja po prostu nie mam nadprodukcji, którą mogłabym odciągnąć. Wczoraj jednak ponownie zważyliśmy Wojtka (kupiliśmy wagę i raz w tygodniu sprawdzamy przyrost) i okazało się, że przez tydzień przybrał tylko 100 g, czyli waży 6440g. Rozbieżności między wagą w przychodni i naszą domową są znikome, ale są, więc nie porównuję tego pomiaru do 6400 w przychodni, a do zeszłotygodniowego domowego ważenia, czyli do 6340. Tak mały przyrost bardzo mnie zmartwił, a dziś synek cały dzień był bardzo marudny., mam wrażenie, że nie mógł najeść się do syta. Przy ostatnim karmieniu postanowiłam zważyć go przed i po. Po 10 min (a tyle zajmowało przeciętne karmienie jeszcze tydzień temu) Wojtuś zaczął się wiercić i denerwować, mam wrażenie, że z piersi już nic nie leciało. Zwazyłam więc go i wyszło, że wypił zaledwie 40 g. Przystawiłam go do drugiej piersi i dopiero po 40 minutowym karmieniu ostatecznie zjadł 90 g z drugiej, też sporo się przy tym denerwując. Boję się, że nie naprodukuję wystarczająco mleka do kolejnego karmienia. Mam obawy, że głodzę teraz dziecko. Jak ponownie rozkręcić laktację na wysokie obroty? Wiem, że jestem sama sobie winna, ale ciężko było mi zupełnie ignorować zalecenia lekarza. Bardzo proszę o pomoc. I jeszcze jedno pytanie, czy używanie do potraw ziół prowansalskich, które w składzie mają i szałwię i miętę mogły wpłynąc na moje problemy? |
|
|
|
|
|
#5 (permalink) |
|
Ekspert - Certyfikowany Doradca Laktacyjny
|
Witam,
po pierwsze chwała Pani za nie podawanie dziecku glukozy! To by dopiero mogło spowodować kłopoty! Jeśli chodzi o rozkręcanie laktacji, która dotąd przebiegała prawidłowo pozwolę sobie odesłać Panią do tego wątku Mało mleka? Myślę, że w Pani przypadku oprócz zmniejszenia ilości karmień decydującym czynnikiem była przeprowadzka. Przeprowadzka niemal gwarantuje jakieś problemy z laktacją ;) Stres, zabieganie, przemęczenie... Na szczęście proces który zaszedł może Pani odwrócić! Nie widzę powodów, by miało się to nie udać. Proszę tylko pozwolić dziecku działać, popijać herbatki mlekopędne, piwo Karmi, dobrze się odżywiać, a wszystko wróci do normy :) Aby szałwia z ziół prowansalskich mogła mieć jakikolwiek wpływ na laktację musiałaby Pani zajadać je kilogramami :) Spokojnie, proszę jeść normalnie i tak jak Pani lubi. Powodzenia! Trzymam kciuki!
__________________
Breast is the best. |
|
|
|
|
|
#6 (permalink) |
|
Biegacz
Zarejestrowany: 5-04-2011
Posty: 1 056
165 podziękowań w 139 postach
|
jeszcze raz dziękuję:).
tylko dzięki Pani poradom nie zdecydowałam się zaufać lekarce i teraz wiem, że słusznie. Wskazany wątek przeczytałam od deski do deski. Rozumiem, że mam Młodego przykładać jak najczęściej, a laktacja sama powinna wrócić do normy? I że nie muszę w tym wypadku mobilizować dodatkowo laktacji laktatorem i stosować jakiś dodatkowych 'magicznych' sztuczek:)? Zastanawia mnie jeszcze jedno zagadnienie, czy w tym przypadku muszę Wojtusia budzić w nocy? Aktualnie bardzo ładnie przesypia ciągiem 5-6 godzin i wolałabym nie rozregulować mu tego cyklu. Do tej pory nie było to problemem, a raczej źródłem radości a teraz obawiam się jednak jak taka przerwa wpłynie na karmienie. Inna sprawa, że po takiej 5-6 godzinnej przerwie piersi mam ładnie napełnione mlekiem i synek nad ranem najada się jak wcześniej. I jeszcze jedna rzecz, która mnie zastanawia. Czy to możliwe, że ja mleko mam, a on nie chce ciągnąć? Po prostu do tej pory pokarm aż wylewał się z piersi, więc chyba jedzenie nie wymagało od niego znacznego wysiłku, bo mleko aż tryskało z piersi. Pytanie to nasunęło mi się wczoraj, gdy po wieczornym (w moim mniemaniu skąpym) karmieniu próbowaliśmy dać mu butelkę. Przy piersi zaczął się wiercić, wypluwać i płakać, co dla mnie było sygnałem, że mleko nie leci, więc podaliśmy butlę. Jednak po podaniu butli (z moim wcześniej odciągniętym mlekiem) wypił z niej zaledwie 20 ml i zaczął się zachowywać jak wcześniej przy piersi, mimo że mleko jeszcze było. Czy to możliwe, że nie chce mu się ciągnąć? Butla jest firmy TT i mam smoczek o zwolnionym przepływie, czyli mleko też nie leci mu dużym strumieniem. Skąd mam więc mieć pewność, że pierś jest opróżniona i że to jest powodem marudzenia synka? I w jakim czasie pierś napełnia się ponownie? czy po godzinnej przewie w karmieniu jest szansa, że naprodukowałam wystarczającą ilość mleka, bo aktualnie pełność piersi odczuwam tylko po nocnej przewie? Przepraszam za zawracanie głowy i za tak chaotyczny opis, mam nadzieję, że, mimo to, spróbuje Pani ponownie rozwiać moje wątpliwości. |
|
|
|
![]() |
|
| Narzędzia wątku | |
| Wygląd | |
|
|