|
|||||||
| Komunikaty |
| Doradca laktacyjny (co warto wiedzieć o karmieniu piersią) |
|
![]() |
|
|
LinkBack | Narzędzia wątku | Wygląd |
|
|
#1 (permalink) |
|
Sprinter
No to już jesteśmy w komplecie:-)
Zarejestrowany: 22-10-2010
Miejscowość: Bolesławiec
Posty: 2 924
Nastrój:
1 137 podziękowań w 841 postach
|
Witam, jestem obecnie w 28 tc i jest to moja druga ciąża, pierwsza została rozwiązana przez cc. Mój problem polega na tym, że z córką poniosłam totalną klęskę w dziedzinie karmienia. Już w szpitalu były problemy, córka była dokarmiana sztucznie ponieważ po cc nie przystawiłam jej od razu do piersi, drugi problem to moje brodawki, nie są całkiem płaskie, ale są bardzo malutkie i moja córcia nie potrafiła ich dobrze złapać, przez co nie najadała się i nie przybierała na wadze, no i do był drugi powód przez który pielęgniarki dopajały moje dziecko, potem jedna z nich podpowiedziała mi, żeby mąż kupił mi kapturki na brodawki no i to pomogło. W gruncie rzeczy ta informacja to była jedyna pomoc od personelu. Kapturki pomogły tylko na chwilkę, strasznie utrudniały karmienie, córka nie wyciągała pokarmu z piersi do końca i cały czas była głodna...szczerze mówiąc bardzo szybko się poddałam i zaczęłam ją dokarmiać sztucznym mlekiem, w końcu po kilku tygodniach pokarm sam mi zanikł i przeszliśmy całkiem na butle.
Bardzo bym chciała uniknąć starych błędów, wydaje mi się, ze największym problemem były moje płaskie brodawki, co mogę zrobić żeby je powiększyć? Dodam, że strasznie mnie stresuje perspektywa przyszłego karmienia, boję się, że sobie nie poradzę. Kompletnie nie wierzę w swoje mozliwości. Czy jest coś takiego jak mało treściwy pokarm? Bo po wyciągnięciu piersi córka była nadal głodna, a po butli usypiała najedzona. Ta ciąża ma być zakończona porodem naturalnym.
__________________
Sprzedam ubranka dla dziewczynki 56-68 http://szafka.pl/profil/ezelka/sprzedaje_lub_wymieniam KINGA ![]() KALINA Moje gotowanie http://www.wielkiezarcie.com/recipes...hp?user=173409 |
|
|
|
|
|
#2 (permalink) |
|
Ekspert - Certyfikowany Doradca Laktacyjny
|
Witam Panią!
Świetnie, że chce Pani wcześniej zacząć działać! To daje szanse na powodzenie. Przede wszystkim warto zdobyć jak najwięcej PRAWDZIWYCH informacji na temat karmienia piersią. Niestety większość personelu medycznego nie ma w tym zakresie aktualnej wiedzy, więc mama jest zdana sama na siebie - o czym już się Pani przekonała. Polecam z całą odpowiedzialnością, najlepszą na rynku książkę o karmieniu: Rodzinna.pl - "Warto karmić piersią. I co dalej?" Ma Pani jeszcze trochę czasu, więc informacje, które są niezbędne bezpośrednio po porodzie, z pewnością zdąży Pani wykuć na blachę ;) Proponuję też poszukać w okolicy doradcy laktacyjnego: Poradnie laktacyjne | Fundacja Mleko Mamy Kapturki bywają pomocne, pod warunkiem, że są w odpowiednim rozmiarze i są dobrze założone. W przeciwnym razie dochodzi do takich sytuacji jak opisana przez Panią. Osobiście nie jestem przekonana, że kapturki są konieczne by Pani dziecko złapało pierś - ale na 100% też pewna nie jestem, bo nie mogę osobiście ocenić sytuacji - wiele razy widziałam mamy z malutkimi brodawkami, które dzieci jednak chwytały bez trudu, aczkolwiek z odpowiednią pomocą. (zgaduję, że brodawka i otoczka są malutkie, nie przekraczają średnicy 3 cm, a piersi mają kształt o jakim każda kobieta marzy - połówki jabłka ;) - czasem przystawienie malucha do takiej idealnej piersi nastręcza pewnych trudności, ale przy dobrej technice to się udaje! a gdy dziecko podrośnie nie jest żadnym problemem) Trzeba pamiętać że dziecko nie chwyta samej brodawki, ale chwyta większy fragment piersi, buzia musi być do piersi przyssana tak, jak glonojad do ściany akwarium. Szeroooooko. Jak tego dokonać? Jakie to techniki? Opisowo wytłumaczyć nie umiem, to trzeba pokazać. Ale mam nadzieję, że fotografie i opisy z polecanej książki, będą pomocne! Pozdrawiam! Oczywiście proszę pisać w razie potrzeby!
__________________
Breast is the best. |
|
|
|
|
|
#3 (permalink) |
|
Spacerowicz
"Góry moga ustąpić, ale miłośc moja nigdy nie
odstąpi od Ciebie"
Zarejestrowany: 7-05-2011
Posty: 929
Nastrój:
294 podziękowań w 227 postach
|
Pani Doroto- podłączam sie do tegoż wątku, gdyż mój problem wygląda podobnie, lecz nie do końca- stąd bardzo proszę o radę- nakreślę swoją sytuację.
Poród trudny- 24h, stres związany z zielonymi wodami ( niestety personel "zasiał panikę") problemy z sercem- ciśnienie skakało, omdlenia miedzy skurczami etc. Lecz SN:) Na czym bardzo mi zależało:) Pokarm zaczął mi wyciekać z piersi w 4,5 mc ciąży- kilka kropel, czasem wilgotny stanik. Bardzo chciałam karmić piersią- innej drogi widzieć nie chciałam. Po porodzie nie potrafiłam przystawić dziecka do piersi, mimo iż w szpitalu jest poradnia laktacyjna- polecana przez panią w linku, niestety okazała się zupełnie nieprofesjonalna:( Prosiłam o pomoc, lecz jakoś nikt nie potrafił mi pomóc- pokazac czy prawidłowo przystawiam dziecko do piersi, czy nabiera ona pokarmem prawidłowo. W drugiej dobie okazało się,ze synek bardzo chudnie- zbyt dużo jak na fizjologię, więc pielęgniarki włączyły butlę- przepłakałam cały dzień, prosiłam by ktos mi pomóg, sprawdził co robię nie tak, dowiedziałam sie tylko że mam dziecko dokarmiac i często przystawiać do piersi. Wrócilismy do domu- przez 4 dni i noce non stop przystawiałam dziecko do piersi, piłam herbatki laktacyjne, bawarki, w ruch poszedł laktator, rosołki, leżakowanie z dzieckiem - robiłam wszystko co potrafiłam i pytałam każdego co moge jeszcze. Niestety całodzienna produkcja moich piersi po 2 tygodniach wynosiła 30ml (z obu) na cały dzień. Synek bez problemów przechodził z butli na pierś i z piersi na butlę- lecz pierś ssał często "na pusto" po czym zmeczony zasypiał i po kilku minutach budził sie z płaczem- głodny. Piersi nabierały, lecz gdy maluszek płakał- pokarm jakby samoczynnie wypływał (było go niewiele) i dla szkraba już nic nie zostało:( Trwało to 2 tygodnie. Konsultowałam sie z położnymi, doradcami laktacyjnymi z naszego szpitala, lekarzem- napomkną coś o możliwości źle wykształconych gruczołów mlekowych i - przepraszam za niefachową nazwę- nie działaniu "zwieraczy" zatrzymujacych mleczko w piersiach dla dziecka- tak go zrozumiałam. Wpadłam w depresję, położna po wizycie i rozmowie z nami zaproponowała "zakończenie laktacji" i przejście na butelkę- pokarm od razu zanikł. Ani kropli już nie było. Teraz czekam na drugiego maluszka i znów rodzą się marzenia o karmieniu piersią , bardzo boję się,że niepowodzenie mogło być związane z wada mych piersi- czy można to jakoś sprawdzić?? Czy w jakiś sposób mogłabym się lepiej przygotowac do karmienia piersią?? Książkę nabędę i przestudiuję- boje się tylko znów zawiedzionych nadziei i kolejnej deprasji poporodowej- wychodziłam z niej 3 miesiace- płacząc za każdym razem,ze własnego dziecka wykarmić nie potrafię i butlą muszę maluszka "katować". Bardzo proszę o odpowiedź Pozdrawiam gorąco Magda |
|
|
|
| Parenting wspiera: |
|
|
![]() |
|
| Narzędzia wątku | |
| Wygląd | |
|
|