|
|||||||
| Komunikaty |
| Doradca ds. stosowania chusty (jeśli masz wątpliwości, czy nosić maluszka w chuście albo chcesz się dowiedzieć, jakiej chusty używać, zajrzyj tutaj) |
|
![]() |
|
|
LinkBack | Narzędzia wątku | Wygląd |
|
|
#1 (permalink) |
|
Doradca ds. stosowania chusty i NHN
edukacja domowa w praktyce - zerówka / Czekamy na
wiosennego malulszka.
Zarejestrowany: 29-11-2008
Miejscowość: Gdańsk
Posty: 245
94 podziękowań w 74 postach
|
Chcę Wam opowiedzieć o tym, co przydarzyło nam się w ten czwartek. Czegoś takiego jeszcze nie przeżyłam
![]() Zaczęło się lajtowo : Pojechaliśmy z maluchami do kościoła, rozespaną Ulę (9 mies.) wyjęłam z fotelika i włożyłam do swojej chusty elastyczej. Wtulała się, wtulała, aż w końcu zasnęła. Przespała tak też 3/4 późniejszej procesji Bożego Ciała. Taka śpiąca i wtulona wyglądała na tyle słodko, że aż wprowadziła lekki zamęt do procesji Coponiektórzy tak się zagapili, że wpadli do kałuży, a baldachim poszedł sam, zahaczając o drzewa, zanim ksiądz pod niego zdążył Fakt, byliśmy w innym niż zazwyczaj kościele, gdzie ludzie widać jeszcze nieprzyzwyczajeni do takich widoków...Było trochę chmur na niebie, ale postanowiliśmy podjechać kawałek dalej na świąteczny spacer. Zostawiliśmy samochód i poszliśmy na wycieczkę w las, w poszukiwaniu morza: - Ula znów hop do czekoladowego elastika, - Nela (2,5 roku) w ulubionym sprzęcie Taty, czyli w chuście kółkowej koloru Denim, - Iza (ponad 4 l.) na nóżkach ![]() Po mniej więcej kilometrowym marszu Iza coraz intensywniej zaczęła się dopytywać gdzie to morze i czy daleko jeszczeeee? Na dodatek komary z okolicznych mokradeł dostały wścieklizny...W końcu znaleźliśmy to upragnione morze , cyknęliśmy pamiątkowe foty na plaży i w lasku i postanowiliśmy wracać BARDZO przyspieszonym krokiem, bo wyraźnie zbierało się na deszcz! ![]() Do auta daleko, trzeba się pospieszyć, więc dobytek i dzieci na siebie i ruszamy! ![]() Tata: z tyłu plecak ze sprzętem foto, na biodrze w chuście kółkowej Nela. Mama: z przodu w elastycznej Czekoladzie Ula (znów śpiąca), na plecach Iza (w plecaczku prostym z węzłem pod pupą) w 3m kawałku obrębionej flanelki (w przebłysku geniuszu zabranym z domu! ), a na ramieniu wielka torba z dziecięcymi przydasiami!!!A za chwilę rozpętało się największe oberwanie chmury jakie w życiu widziałam!!! Woda lała się z nieba strumieniami, momentami padał grad wielkości groszku, wiał wiatr, do tego błyskawice i grzmoty (w tych momentach Najstarsza szczególnie mocno przyklejała mi się do pleców). I w takich warunkach szliśmy całe trzy kilometry... Miałam ozdobny szalik, który przez całą drogę trzymałam wyciągając ręce ponad głowami Uli, Izy i moją - oczywiście lało się przez niego na wylot, ale przynajmniej grad nie walił nas prosto w twarz, no i było trochę cieplej.Z każdym krokiem ciuchy i chusty nabierały wody... i kilogramów! Po jakichś 5 minutach już przestałam omijać kałuże - nie było sensu, bo w butach i tak mi chlupotało. Moje wyjściowe półbuty na obcasie, właśnie wciąż się suszą, ciekawa jestem czy przeżyją tą przygodę? Daliśmy radę - doszliśmy do samochodu! Nawiasem mówiąc Ula (obudzona gradem w czoło rety, które niemowlę ma takie przeżycia?!) przez całą drogę miała niesamowitą radochę i przedrzeźniała chichocząc moje posapywanie ![]() Mokre mieliśmy wszystko, łącznie z bielizną. Jedyne suche miejsca, to dolne części koszulek (tam, gdzie maluchy były do nas najmocniej przytulone w chustach) i węzły chust pod pupami. Z całej reszty woda ciekła ciurkiem ![]() Ale wiecie co? Mimo posapywania pycho mi się śmiało przez całe trzy kilometry Czuję, że takie ekstremalne przygody z zaskoku na bezdrożach mają w sobie więcej uroku, życia i radości niż stateczne spacery noga za nogą z wózkiem po gładkim asfalcie w parku... ![]() Myślałam, że przez następnych kilka dni będę umierać z bólu mięśni - okazuje się jednak, że nosząc maluchy w chustach jakoś tak mimochodem nabrałam kondycji maratończyka, dokuczają mi tylko trochę mięśnie odpowiedzialne za trzymanie szalika nad głowami no i ze dwa odciski na stopach.Skoro dałam sobie radę w taką nawałnicę, to dam sobie radę już w każdych warunkach! Gdzie diabeł nie może tam babę z chustami pośle! Ha! ![]() A tak wyglądałyśmy na 20 i na 10 minut przed totalnym zmoknięciem (fotek zmokłych nie mamy, niestety, aparat by tego nie przeżył): ![]() |
|
|
|
|
|
#2 (permalink) |
|
Pierwsze kroki
|
My, czyli mój mąż i ja z Dominikiem w chuscie, bylismy tego dnia na molo w Sopocie i tez uciekalismy przed deszczem. Mąż w końcu zostawil nas pod jakims daszkiem i pobiegł po samochód.Staliśmy tam cali mokrutcy, bo daszek był raczej skromny i ja śpiewałam Dominikowi, zeby nam obojgu dodac animuszu. Malec rozpłakał sie dopiero w samochodzie, jak wyciagnęłam go z chusty... Mam porównanie, bo jak byliśmy 4 czerwca na Mszy w Gdansku pod Stocznią, to tam uciekalismy przed deszczem z wózkiem. Dominik, pomimo tego,ze nie zmókł, bo mąż zapobiegawczo wzial folie, to bardzo sie przestraszył tej naszej ucieczki, deszczu i cała droge do samochodu plakał. A ja wsciekła byłam, bo byłam cała przemoczona i nawet jak juz dobieglismy do samochodu nie mogłam go przytulic... To takie nasze ostatnie chustowe przygody :)
|
|
|
|
|
|
#3 (permalink) |
|
Mistrz
|
Rewelacyjna historia
![]() My wczoraj wybralismy sie na pierwszy ponad 4 godz. spacer z mała w chuscie i 3 latkiem przy boku Musze przyznac ze chusta zdała chrzest bojowy zwazywszy ze pogoda była baaaardzo dziwna, byly momenty mega upału, silnego wiatru i chłodu. Podczas wycieczki mala sie tylko raz obudzila na jedzonko, potem jak ja przekladalam do fotelika samochodowego nawet sie nie obudzila a po przyjezdzie do domu spala jeszcze 30 min. Do tego moglam wszedzie towarzyszyc mojemu synkowi np. przejechac sie kolejka czy lodka co w przypadku wozenia malej w wozku nie mialo by szans![]() Mysle ze Pani firma powinna dostać od mami ich dzieciaczków specjalny "Order Usmiechu " za te chusty ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
| Podziękowania dla gabalas za ten post przesyłają: |
chusta.pl (16-06-09)
|
| Parenting wspiera: |
|
|
|
|
#4 (permalink) | |
|
Doradca ds. stosowania chusty i NHN
edukacja domowa w praktyce - zerówka / Czekamy na
wiosennego malulszka.
Zarejestrowany: 29-11-2008
Miejscowość: Gdańsk
Posty: 245
94 podziękowań w 74 postach
|
Cytat:
w razie czego sok z cytryny chętnie wypiję ![]() Póki co codziennie dostaję Order Wywalonego Języka od Uli: ![]() Pozdrawiam cieplutko, Kinga |
|
|
|
|
|
|
#5 (permalink) | |
|
Doradca ds. stosowania chusty i NHN
edukacja domowa w praktyce - zerówka / Czekamy na
wiosennego malulszka.
Zarejestrowany: 29-11-2008
Miejscowość: Gdańsk
Posty: 245
94 podziękowań w 74 postach
|
Cytat:
Pozdrawiam serdecznie równie zmokniętą Mamę z Trójmiasta !!!! ![]() ![]() Kinga |
|
|
|
|
|
|
#6 (permalink) |
|
Osesek
Zarejestrowany: 29-10-2008
Posty: 35
Nastrój:
1 podziękowanie w 1 poście
|
Historia doprawdy niesamowita... ale jakie cudne fotki, piękna rodzina :) Mój synuś też chustowy ;) Pozdrawiam ciepło.
|
|
|
|
![]() |
|
| Narzędzia wątku | |
| Wygląd | |
|
|