Naturalna Higiena Niemowląt, czyli o największej przygodzie mojego macierzyństwa. - Ciąża, poród, wychowanie - serwis dla rodziców Parenting.pl

Wróć   Ciąża, poród, wychowanie - serwis dla rodziców Parenting.pl > Doradcy > Doradca ds. naturalnej higieny niemowląt
Zarejestruj się Kalendarz Na żywo! Szukaj Dzisiejsze posty Oznacz fora jako przeczytane

Komunikaty

Doradca ds. naturalnej higieny niemowląt (porozmawiaj o obserwacji i przewidywaniu potrzeb fizjologicznych dziecka)

Kinga Cherek Image

Pełnoetatowa mama trójki dzieci.

Autorka pierwszej w języku polskim książki na temat Naturalnej Higieny Niemowląt.

Ponadto założyciel, pomysłodawca i właściciel firmy INFANO propagującej różne aspekty ekologicznego rodzicielstwa. Firma wprowadziła na rynek chusty do noszenia dzieci i niemowląt.

Pani Kinga niedawno urodziła Synka, w związku z czym mogą być obecnie pewne opóźnienia w odpowiedziach.

Odpowiedz
 
LinkBack Narzędzia wątku Wygląd
Stary 07-12-08, 23:45   #1 (permalink)
Doradca ds. stosowania chusty i NHN
 
chusta.pl's Avatar
 
edukacja domowa w praktyce - zerówka / Czekamy na wiosennego malulszka.

Zarejestrowany: 29-11-2008
Miejscowość: Gdańsk
Posty: 245
94 podziękowań w 74 postach
Smile Naturalna Higiena Niemowląt, czyli o największej przygodzie mojego macierzyństwa.

Chciałabym Wam opowiedzieć o największej przygodzie mojego macierzyństwa. O sposobie wychowania, który pozwolił mi lepiej poznać trójkę moich maluszków, lepiej dbać o ich zdrowie i – co najważniejsze – nawiązać z nimi niesamowicie bliski kontakt i mocną więź już od pierwszych dni życia.

Czy wiecie co to takiego?
To tzw, Naturalna Higiena Niemowląt (czyli NHN).
Inna nazwa: wychowanie bezpieluchowe, elimination communication.

W skrócie NHN to sposób wychowania polegający na:
- nawiązaniu z niemowlęciem bardzo bliskiego kontaktu i współpracy
- stworzeniu osobistego systemu wczesnej komunikacji z dzieckiem
- obserwacji i przewidywaniu potrzeb fizjologicznych dziecka
- łagodnym proponowaniu dziecku nocnika
- reagowaniu na świadome i nieświadome sygnały dziecka świadczące o potrzebie skorzystania z toalety

Przyznam się Wam, że zanim urodziłam pierwsze dziecko, niemowlęta wydawały mi się całkowicie „niekontaktowe”. Kiedy znajoma młoda mama opowiadając coś o swoim trzymiesięcznym maluchu powiedziała „Chciało mu się pić”, pomyślałam sobie: „taaa, jaaasne, niby SKĄD ona wie, kiedy taki maluch chce pić, przecież on jeszcze nie mówi!”. Wydawało mi się, że małe niemowlęta płaczą zawsze jednakowo, a rodzice mogą się tylko i wyłącznie domyślać o co dziecku chodzi.

Wydawało mi się również, że małe niemowlę siusia bez przerwy 24h na dobę i pielucha jest niezbędna, żeby móc jakoś sobie z nim dać radę w dzisiejszym cywilizowanym świecie. Pielucha jaka? - jednorazowa superchłonna, oczywiście, bo skoro w moim przeświadczeniu niemowlę siusia na okrągło, to przecież nikomu nie chciałoby się prać takiej niesamowitej ilości pieluch…

Kiedy urodziłam pierwszą córkę i zaczęłam nosić ją w chuście, ze zdumieniem odkryłam, że rzeczywiście, mimo, że malutka jeszcze nie mówi, to na inne sposoby daje mi znać o swoich potrzebach: różnie płacze, różnie się wierci w zależności od tego co chce mi przekazać. W miarę jak rosły moje dzieci, uczyłam się ich języka i ich świata.

Teraz mam już trójkę dzieci, najmłodsza Ula ma 2 miesiące. Teraz już wiem, że niemowlęta nie siusiają bez przerwy :-) Wychowuję Ulę bezpieluchowo.
Kilkanaście razy w ciągu dnia powtarza się poniższy scenariusz:
kiedy Ula chce siusiu (albo coś więcej ;-) ) woła mnie w charakterystyczny sposób i czeka cierpliwie. Zdejmuję wtedy jej suchą pieluszkę, biorę Ulę na ręce, podstawiam małą miseczkę-nocnik – Ula cały czas cierpliwie czeka, ewentualnie lekko postękuje, żeby mnie pospieszyć ;-). Kiedy powiem „pśś-pśś”, Ula się skupia, pracuje przez chwilę mięśniami brzuszka i siuuuuusia aż miło. Po czym wzdycha z ulgą, robi rozanieloną minę, albo patrzy na mnie i się uśmiecha.

W wychowaniu bezpieluchowym nie chodzi o to, aby w ogóle nie używać pieluch, tylko o to, aby je w strategicznych momentach zdejmować :-) Można je traktować jako dodatkowe zabezpieczenie, jako gadżet, który czasem okazuje się przydatny, ale od którego nie jesteśmy jako rodzice całkowicie uzależnieni. Pieluchy, które Ula nosi „w razie czego” są wielorazowe, bawełniane – dużo przyjemniejsze niż jednorazówki. Ula robi co może, żeby tej pieluchy nie zmoczyć, czasem jednak się to zdarza, z różnych powodów (nie zrozumiemy się, albo Ula ma jakiś kłopot z trawieniem, albo ja akurat nie radzę sobie z jednoczesnym ogarnięciem potrzeb trójki dzieci, firmy i domu).

Przeczytałam ostatnio wypowiedź pewnej anglojęzycznej mamy, która bardzo zwięźle podsumowała swój punkt widzenia na ideę wychowania bezpieluchowego:
Cytat:
"[Elimination Communication] is not about training the baby to use the potty, it's about not training him to use a diaper."
czyli w wolnym tłumaczeniu:
"W NHN nie chodzi o to, aby jak najszybciej nauczyć dziecko siusiania do nocnika, ale raczej o to, aby nie nauczyć dziecka siusiania w pieluszkę."

To oczywiście tylko jeden z aspektów całej idei. Rodzice wybierający wychowanie bezpieluchowe czynią to z wielu różnych pobudek. Ogólny cel jednak jest podobny. NHN to łagodne wychowanie do życia w wolności od pieluch, pomagające dziecku nawiązywać bliski kontakt z opiekunami oraz pomagające mu rozpoznawać, akceptować i odpowiednio zaspokajać różne swoje potrzeby.

Nie sposób w jednej wiadomości opisać dokładnie tak szeroki temat.
Jeżeli temat Was zainteresował zapraszam po więcej informacji na stronę www.bezpieluch.pl - Kinga Cherek "Pożegnanie z pieluszkami" .
Czekam także na Wasze pytania. Chętnie opowiem jak wygląda NHN na co dzień u nas i u innych bezpieluchowych rodzin.

Kinga
chusta.pl is offline   Odpowiedź z Cytowaniem Do góry
Stary 08-12-08, 23:07   #2 (permalink)
Sprinter
 
Morrwa's Avatar
 
out

Zarejestrowany: 30-12-2007
Miejscowość: Warszawa
Posty: 1 806
Nastrój:
350 podziękowań w 293 postach
Domyślnie

Bardzo podoba mi się ta idea. Na poziomie idei...
Gdyż....
Ja przeciwnie niż Pani, przed urodzeniem dziecka wierzyłam w silną więź matka-dziecko, skutkującą idealnym porozumieniem od pierwszych dni. Po urodzeniu syna, przytłoczona dodatkowo trudami wielodniowego porodu i depresją, odkryłam, że komunikacji nie ma żadnej. Syn płakał TAK SAMO (piszę to z całą stanowczością, gdyż skupiałam się wielokrotnie, by odkryć arkana jego języka), gdy chciał jeść lub był niezadowolony. Oddawania moczu nie komunikował w ogóle, a kupki robił zazwyczaj podczas karmienia (lub tuż po).
Obserwując natomiast swoje najbliższe otoczenie zauważyłam, co nie jest odkrywcze, ale być może potwierdza jakiś stereotyp, że dużo bardziej 'komunikatywne' i chętne po współpracy przy nauce siusiania są dziewczynki.

Zatem być może NHN sprawdzi się przy wychowaniu dzieci płci żeńskiej.
Podsumowując: idea szczytna acz karkołomna w realizacji.
Czytając z wielkim zainteresowaniem o pani metodzie, odnoszę się jednocześnie do niej bardzo sceptycznie. I szczerze zazdroszczę tak pojętnej córy.
__________________


Ostatnio edytowane przez Morrwa : 08-12-08 o 23:42.
Morrwa is offline   Odpowiedź z Cytowaniem Do góry
Stary 10-12-08, 00:16   #3 (permalink)
Doradca ds. stosowania chusty i NHN
 
chusta.pl's Avatar
 
edukacja domowa w praktyce - zerówka / Czekamy na wiosennego malulszka.

Zarejestrowany: 29-11-2008
Miejscowość: Gdańsk
Posty: 245
94 podziękowań w 74 postach
Smile

Przede wszystkim dziękuję bardzo, Morrwa, że podzieliła się Pani z nami swoim trudnym doświadczeniem i sceptycznym nastawieniem. Te spostrzeżenia są bardzo cenne, postaram się zaraz do nich odnieść. Nie da się tego zrobić w dwóch słowach, dlatego z góry przepraszam za długość tej wiadomości.

Na wstępie chciałabym podkreślić, że NHN to nie jest „moja metoda”. Jest to najpopularniejszy sposób radzenia sobie z potrzebami toaletowymi niemowlęcia w większości regionów świata, zwłaszcza w krajach rozwijających się. Szczególnie rozpowszechniony jest w Azji, Afryce, Środkowym Wschodzie i Ameryce Południowej. Jedynie w rozwiniętych krajach tzw. Zachodu, w toku gwałtownego rozwoju cywilizacji i techniki, ta tradycyjna praktyka została niemal zupełnie zapomniana.

Niektórzy „zachodni” rodzice próbują odkryć ją na nowo, napotykając jednak dużą trudność, jaką jest całkowity brak wzorców w najbliższym otoczeniu. Musimy mozolnie uczyć się rzeczy, które dla młodych matek z innego kręgu kulturowego są codziennością, wyuczonymi zachowaniami przejętymi od własnej mamy i innych matek żyjących w tej samej społeczności. Jeżeli wychowując dziecko chcemy przeciwstawić się wciąż jeszcze obecnej w naszej kulturze idei „zimnego chowu”, jeżeli chcemy budować tę silną więź matka-dziecko, o której Pani wspomina, i stosować NHN, mamy przed sobą naprawdę trudne zadanie. Zwłaszcza jeżeli jest to pierwsze dziecko.

Kolejną trudnością, którą muszą pokonać „zachodnie mamy” jest wpływ dzisiejszej cywilizacji na zdrowie fizyczne i psychiczne zarówno dziecka jak i jego mamy. Dwumiesięczna obecnie Ula jest drugim dzieckiem które wychowuję bezpieluchowo. Dotychczasowe doświadczenie bardzo mi pomaga i ułatwia wiele spraw. Jednak ja również zauważam okresy zupełnego braku komunikacji (lub znacznych jej utrudnień) ze strony dziecka – nie tylko tego najmniejszego, ale także starszych.

W naszym przypadku takie trudności pojawiają się zawsze w związku z włączeniem do diety moich dzieci (lub do mojej diety, jako mamy karmiącej piersią) pewnych określonych produktów. To co jedzą rzutuje zarówno na ich układ trawienny i wydalniczy (co wydaje się oczywiste), jak i na układ nerwowy, powodując wręcz okresowe zmiany osobowości (nadaktywność, pobudliwość, agresja), sposobu reagowania i umiejętności komunikowania się z otoczeniem (zależnie od wieku dziecka: brak kontaktu wzrokowego, brak różnicowania płaczu, okresowe uwstecznienie w rozwoju języka mówionego, niemożność skupienia uwagi na komunikatach słownych, itp.).

W takich momentach stosowanie NHN jest rzeczywiście niesłychanie utrudnione. Dziecko nie sygnalizuje nic, co więcej wydaje się w ogóle nie zauważać momentu siusiania. Stosowanie NHN nie opiera się jednak tylko i wyłącznie na obserwacji i czekaniu na sygnały dziecka. Równie istotną częścią jest tzw. „timing”, czyli proponowanie nocnika wtedy, kiedy wydaje się to potrzebne w zależności od rozkładu dnia dziecka, spożytych posiłków, wypitych napojów, a także reakcji wywołanych jakimś składnikiem diety. Widząc, że organizm dziecka właśnie boryka się z jakimś składnikiem w diecie wywołującym opisane wyżej problemy, podejmuję decyzję: albo oferuję nocnik tak często jak to potrzebne (np. wiem z doświadczenia, że moja dwulatka po spożyciu pewnych produktów siusia obficie przez kolejne 2 godziny co 10-15 minut, mogę to więc przewidzieć), albo przeczekuję problematyczny okres, zaczynając ponownie proponowanie nocnika dopiero po ustaniu dolegliwości. Wiele małych niemowląt, tak jak Pani Synek, kiedy był młodszy, robi kupki właśnie w trakcie albo tuż po karmieniu. Jest to całkowicie fizjologiczne zjawisko, które można wykorzystać – jego przewidywalność i powtarzalność bardzo ułatwia stosowanie NHN, szczególnie początkującym.

Nie tylko pożywienie, a raczej zawarte w nim konserwanty, sztuczne aromaty, barwniki czy pozostałości nawozów sztucznych, mogą powodować dziwne reakcje organizmów naszych dzieci i utrudniać im komunikację z otoczeniem. Równie ogromny wpływ na zachowanie i „komunikatywność” niemowlęcia po urodzeniu ma chociażby przebieg porodu, stopień jego medykalizacji, rozłąka noworodka z mamą w ciągu kilku godzin bezpośrednio po narodzinach, przyjmowane przez mamę podczas ciąży i porodu leki oraz samopoczucie psychiczne i emocjonalne mamy w pierwszych dniach i miesiącach życia dziecka. Niestety bywa i tak, że nawiązanie kontaktu z niemowlęciem wydaje się całkowicie niewykonalne.

Jednak nic nie dzieje się bez przyczyny. Bardzo prawdopodobne, że żyjący „bliżej natury” mieszkańcy tradycyjnych społeczności, w których NHN jest codziennością, rzadko miewają takie problemy. Ceną rozwoju cywilizacyjnego i coraz większego „odejścia od natury” krajów zachodnich jest m.in. właśnie zaburzona więź matki z dzieckiem i kłopoty z nawiązaniem wczesnej komunikacji. Czy jednak musimy przez to porzucać swoje przekonania i całkowicie rezygnować z prób porozumienia się z noworodkiem? Jestem przekonana, że nie warto rezygnować z tych dążeń. Warto natomiast robić co się da aby wykryć indywidualne przyczyny pojawiających się problemów. Nawet jeżeli likwidacja przyczyn problemów okaże się niemożliwa, sama świadomość i zrozumienie sytuacji pomoże nam rodzicom zachować spokój ducha, a przynajmniej zmniejszyć uczucie frustracji czy rozczarowania.

Sądzę, że moje dzieci są tak samo pojętne, genialne i wyjątkowe jak dzieci wszystkich innych mam Faktem jest, że jeżeli nie dopilnuję należycie ich diety, cała ich „NHNowa pojętność” i komunikatywność gdzieś wyparowuje… Teraz, mając trzecie dziecko, już widzę to bardzo wyraźnie. Przy pierwszym maluchu zupełnie nie rozumiałam tego zjawiska i było to źródłem wielu moich frustracji. Myślę, że dla każdej mamy pierwsze dziecko jest najtrudniejszym życiowym eksperymentem. Morrwa, mam zatem ogromną nadzieję, że okoliczności będą sprzyjające i komunikacja z drugim Pani maluszkiem okaże się łatwa i przyjemna!

Co do różnicy płci, cóż, wydaje się, że umysł kobiety jest lepiej stworzony do komunikowania się… W każdym razie sam akt porozumiewania z innymi sprawia nam więcej przyjemności niż mężczyznom… Wnioskuję to z wysokiej aktywności pań i niskiej frekwencji panów na parentingowych forach
Oczywiście żartuję Faktem jest jednak, że najlepsze anglojęzyczne poradniki dotyczące wychowania bezpieluchowego napisały… mamy chłopców! Wygląda na to, że moje trzy dziewczynki to wśród NHNowych autorów ewenement

Dla zainteresowanych poruszanymi w tej wiadomości wątkami polecam książki autorstwa I.Bauer, L.Boucke i D.Rapp z następującej bibliografii:
bezpieluch.pl - Pożegnanie z pieluszkami - Literatura

Wszystkich, którzy doczytali tę wiadomość do końca serdecznie pozdrawiam!

Kinga.

P.S. I nieśmiało proponuję: czy zamiast Panią mogę być tutaj po prostu Kingą? Jakoś tak bardziej dziarsko to brzmi

Ostatnio edytowane przez chusta.pl : 10-12-08 o 00:24.
chusta.pl is offline   Odpowiedź z Cytowaniem Do góry
Parenting wspiera:
Stary 10-12-08, 21:03   #4 (permalink)
Sprinter
 
Morrwa's Avatar
 
out

Zarejestrowany: 30-12-2007
Miejscowość: Warszawa
Posty: 1 806
Nastrój:
350 podziękowań w 293 postach
Domyślnie

Cytat:
chusta.pl napisała Zobacz post
Bardzo prawdopodobne, że żyjący „bliżej natury” mieszkańcy tradycyjnych społeczności, w których NHN jest codziennością, rzadko miewają takie problemy. Ceną rozwoju cywilizacyjnego i coraz większego „odejścia od natury” krajów zachodnich jest m.in. właśnie zaburzona więź matki z dzieckiem i kłopoty z nawiązaniem wczesnej komunikacji. Czy jednak musimy przez to porzucać swoje przekonania i całkowicie rezygnować z prób porozumienia się z noworodkiem? Jestem przekonana, że nie warto rezygnować z tych dążeń. Warto natomiast robić co się da aby wykryć indywidualne przyczyny pojawiających się problemów. Nawet jeżeli likwidacja przyczyn problemów okaże się niemożliwa, sama świadomość i zrozumienie sytuacji pomoże nam rodzicom zachować spokój ducha, a przynajmniej zmniejszyć uczucie frustracji czy rozczarowania.
Kingo,
oczywiście - jest tak jak piszesz - to jest cena jaką płacimy za naszą 'kulturę'. Jako kulturoznawca zgadzam się w zupełności, że społeczeństwa prymitywne i mniej rozwinięte na pewno mają inny rodzaj komunikacji na tak wczesnym etapie rozwoju dziecka. Natomiast nie od naszej woli zależy rezygnacja bądź nie z tego kontaktu - po prostu nasza kultura zrobiła już to za nas. Jesteśmy w pewien sposób pozbawieni już tych pierwotnych odruchów - zwłaszcza dorośli, ale wydaje się, że dzieci też. Wydaje mi się zatem, że odwołanie do kultur pierwotnych nie do końca daje nadzieję na dobre efekty metody NHN.

Cytat:
chusta.pl napisała Zobacz post
Myślę, że dla każdej mamy pierwsze dziecko jest najtrudniejszym życiowym eksperymentem. Morrwa, mam zatem ogromną nadzieję, że okoliczności będą sprzyjające i komunikacja z drugim Pani maluszkiem okaże się łatwa i przyjemna!
Absolutnie się z tym zgadzam.

Natomiast fakt jest taki, że stosowanie twojej metody (jak i wielu innych zaleceń - żywieniowych, dot. karmienia piersią, a nawet planowania rodziny) zakłada prowadzenie określonego trybu życia. Zazwyczaj wymaga to od matki (lub przyszłej matki) bardzo unormowanego, pozbawionego stresogennych sytuacji trybu życia. Stała obserwacja dziecka, ukierunkowanie się zupełne na wszelkie jego potrzeby i dostosowanie swoich do potrzeb dziecka - wszystko to brzmi świetnie w teorii. Jak jednak podołać takim wyzwaniom, gdy jest się pracującą kobietą, podróżujacą (rózniez służbowo) po całym świecie i żywiącą się niejednokrotnie zupełnie przypadkowo. W zasadzie trzeba wówczas zrezygnować z jakiejkowiek natury na rzecz pampersów i mieszanki. Oczywiście wyolbrzymiam nieco sytuację, ale nie wykluczone, że moje drugie dziecko w ogóle nie będzie karmione piersią właśnie z powodów zawodowych.


Cytat:
chusta.pl napisała Zobacz post
Oczywiście żartuję Faktem jest jednak, że najlepsze anglojęzyczne poradniki dotyczące wychowania bezpieluchowego napisały… mamy chłopców! Wygląda na to, że moje trzy dziewczynki to wśród NHNowych autorów ewenement
I to mnie najbardziej zaskoczyło

No nic - życzę tobie i sobie dobrej komunikacji ze wszystkimi, zwłaszcza naszymi dziećmi.
Pocieszające jest to, że nawet jak ona początkowo jest utrudniona to wszystko można nadrobić - czego żywym dowodem jest mój syn (i ja). A i pampersy złe nie są, choc używanie ich przez 2 lata daje odczuc się w budżecie domowym.
Pozdrawiam
__________________

Morrwa is offline   Odpowiedź z Cytowaniem Do góry
Stary 14-12-08, 01:50   #5 (permalink)
Doradca ds. stosowania chusty i NHN
 
chusta.pl's Avatar
 
edukacja domowa w praktyce - zerówka / Czekamy na wiosennego malulszka.

Zarejestrowany: 29-11-2008
Miejscowość: Gdańsk
Posty: 245
94 podziękowań w 74 postach
Domyślnie

Cytat:
Morrwa napisała Zobacz post

Natomiast nie od naszej woli zależy rezygnacja bądź nie z tego kontaktu - po prostu nasza kultura zrobiła już to za nas. Jesteśmy w pewien sposób pozbawieni już tych pierwotnych odruchów - zwłaszcza dorośli, ale wydaje się, że dzieci też. Wydaje mi się zatem, że odwołanie do kultur pierwotnych nie do końca daje nadzieję na dobre efekty metody NHN.
Rzeczywiście, nie wszystko zależy od naszej woli. Jesteśmy uwarunkowani kulturowo, nie da się zaprzeczyć. Jednak największy problem polega na tym, że często po prostu nie wiemy, że można coś zrobić inaczej.
Jeżeli natomiast poznamy różne rozwiązania, możemy podjąć świadomą decyzję i wybrać to, co wg nas będzie najlepsze dla naszej rodziny i naszych dzieci. A następnie wszelkimi siłami dążyć do obranego celu.
Świadomość możliwości wyboru wyzwala nas w dużym stopniu spod wpływu otoczenia.
Jeżeli wiem że coś działa gdzie indziej i wiem DLACZEGO działa, to mogę CHCIEĆ do tego dążyć różnymi aktualnie dostępnymi mi środkami.

Cytat:
Natomiast fakt jest taki, że stosowanie twojej metody (jak i wielu innych zaleceń - żywieniowych, dot. karmienia piersią, a nawet planowania rodziny) zakłada prowadzenie określonego trybu życia. Zazwyczaj wymaga to od matki (lub przyszłej matki) bardzo unormowanego, pozbawionego stresogennych sytuacji trybu życia.
Właśnie na tym polega możliwość wyboru.
Jeżeli coś jest Twoim priorytetem, to zrobisz wiele, aby to osiągnąć. Tylko ja mam wpływ na to czego chcę, co będzie moim priorytetem i co zrobię aby do tego celu dojść. Mogę wybierać - i robię to z całą świadomością i entuzjazmem.
Cytat:
Stała obserwacja dziecka, ukierunkowanie się zupełne na wszelkie jego potrzeby i dostosowanie swoich do potrzeb dziecka - wszystko to brzmi świetnie w teorii. Jak jednak podołać takim wyzwaniom, gdy jest się pracującą kobietą, podróżujacą (rózniez służbowo) po całym świecie i żywiącą się niejednokrotnie zupełnie przypadkowo. W zasadzie trzeba wówczas zrezygnować z jakiejkowiek natury na rzecz pampersów i mieszanki. Oczywiście wyolbrzymiam nieco sytuację, ale nie wykluczone, że moje drugie dziecko w ogóle nie będzie karmione piersią właśnie z powodów zawodowych.
Właśnie o to mi chodzi - to wszystko kwestia podjęcia decyzji i ustalenia moich osobistych priorytetów życiowych.
"Ukierunkowanie się na potrzeby dziecka i dostosowanie potrzeb swoich do potrzeb dziecka" - to brzmi jakby było wielkim poświęceniem, zapominaniem o własnych potrzebach, końcem niezależności... W rzeczywistości jest nieco inaczej. Jeżeli dokonuję świadomego wyboru, to będę dążyć do osiągnięcia zamierzonego celu wszelkimi dostępnymi mi środkami, nie odczuwając tego jako "poświęcenia" czy "zapominania o sobie".
Wcale nie zapominam o moich potrzebach - po prostu moje potrzeby się zmieniają. Rezygnując z czegoś nie ubolewam nad tym, po prostu wybieram to, co według mnie będzie lepsze dla mnie i dla mojej rodziny.
Nie wszystkie wybory są łatwe. Ale najważniejsza jest świadomość ich podejmowania.

Cytat:
No nic - życzę tobie i sobie dobrej komunikacji ze wszystkimi, zwłaszcza naszymi dziećmi.
Pocieszające jest to, że nawet jak ona początkowo jest utrudniona to wszystko można nadrobić (...)
No właśnie - ustalając listę moich osobistych priorytetów życiowych wyszłam z założenia, że NIE WSZYSTKO można nadrobić.
Moim zdaniem w miłości (nie ważne czy między kobietą a mężczyzną, czy między matką a dzieckiem) każdy stracony czas, jest czasem straconym bezpowrotnie.
Owszem, niestety czasem ten czas staje się czasem straconym wbrew mojej woli. Ale świadomie i wszelkimi siłami będę dążyć do wybranego celu, na tyle na ile mogę nie pozwolę sobie tego czasu odbierać.

Cytat:
A i pampersy złe nie są (...)
Ekolodzy nie są tak optymistyczni ;-) I mrożą nam krew w żyłach szacunkowym 300-500 letnim okresem rozkładu każdego wyrzuconego pampersa...
Niektórzy lekarze z kolei niepokoją się wpływem noszenia jednorazówek na płodność przyszłych pokoleń (podwyższona temperatura pupy niemowlęcia plus zawartość substancji chemicznych)...
Fakt, że jednorazówki są dość wygodne. Ale widzę po sobie, że ta odczuwana wygoda to w dużej mierze po prostu przyzwyczajenie.

Uch, trochę filozoficznie się nam tu zrobiło w tym wątku...

Kinga

Ostatnio edytowane przez chusta.pl : 14-12-08 o 01:52.
chusta.pl is offline   Odpowiedź z Cytowaniem Do góry
Stary 16-12-08, 21:22   #6 (permalink)
Pierwsze kroki
 
słoneczny_blask's Avatar
 
Tymuś - cały świat :)

Zarejestrowany: 11-12-2008
Posty: 378
Nastrój:
28 podziękowań w 25 postach
Domyślnie

Czytałam jak zahipnotyzowana. Wow! taki kontakt ze swoim dzieckiem. Jeszcze nie mówi, a my się z nim komunikujemy, rozpoznajemy jego potrzeby. Ja też tak w przyszłości chce i... zaraz chwila refleksji. Znajomi psycholodzy dbający o rozwój swojego dziecka postanowili, że będzie długo "pieluchowało". Że nocnik to jeszcze za duży stres dla dziecka, które nie skończyło 2 lat. Że energię ma pożytkować na poznawanie świata, a nie tracić czas na kontrolowanie pęcherza. Na to przyjdzie czas, gdy dla dziecka będzie to już naturalne i proste.

__________________
słoneczny_blask is offline   Odpowiedź z Cytowaniem Do góry
Stary 17-12-08, 23:26   #7 (permalink)
Doradca ds. stosowania chusty i NHN
 
chusta.pl's Avatar
 
edukacja domowa w praktyce - zerówka / Czekamy na wiosennego malulszka.

Zarejestrowany: 29-11-2008
Miejscowość: Gdańsk
Posty: 245
94 podziękowań w 74 postach
Domyślnie

Cytat:
słoneczny_blask napisała Zobacz post
Czytałam jak zahipnotyzowana. Wow! taki kontakt ze swoim dzieckiem. Jeszcze nie mówi, a my się z nim komunikujemy, rozpoznajemy jego potrzeby. Ja też tak w przyszłości chce i... zaraz chwila refleksji. Znajomi psycholodzy dbający o rozwój swojego dziecka postanowili, że będzie długo "pieluchowało". Że nocnik to jeszcze za duży stres dla dziecka, które nie skończyło 2 lat. Że energię ma pożytkować na poznawanie świata, a nie tracić czas na kontrolowanie pęcherza. Na to przyjdzie czas, gdy dla dziecka będzie to już naturalne i proste.
Trudno krótko odpowiedzieć na powyższe wątpliwości i w trzech słowach wyjaśnić ideę wychowania bezpieluchowego. Jednak postaram się odnieść po kolei do trzech poruszonych kwestii:
- sprawa stresu przeżywanego przez dziecko w związku z przyuczaniem do nocnika
- wychowanie umożliwiające podtrzymanie naturalnej zdolności niemowlęcia do odczuwania potrzeb fizjologicznych
- kwestia sensownego pożytkowania czasu w wychowaniu dziecka

- sprawa stresu przeżywanego przez dziecko w związku z przyuczaniem do nocnika
Z Naturalną Higieną Niemowląt jest dokładnie tak, jak napisałaś: dziecko jeszcze nie mówi, ale my się z nim komunikujemy, rozpoznajemy jego potrzeby i zaspokajamy je. Nie ma tu miejsca na jakikolwiek stres, przymus, wymagania, kary czy nagrody. Traumatyczny i stresujący dla dziecka może być z pewnością brak odpowiedzi na jakieś jego potrzeby i brak możliwości komunikacji z otoczeniem. Natomiast zaspokajanie potrzeb niemowlęcia połączone z dbałością o dobrą wczesną komunikację nie jest dla dziecka absolutnie żadnym stresem. Wręcz przeciwnie, działa kojąco.

To bardzo podobna sytuacja do karmienia na żądanie: niemowlę nie mówi, ale przecież odczuwa i komunikuje dyskomfort powodowany przez głód, mama rozpoznaje jego potrzebę i zaspokaja ją poprzez karmienie.

Popularne automatyczne skojarzenie nocnikowania małego niemowlęcia ze stresem i traumą nie wzięło się z nikąd. Ma to swój początek w brutalnej metodzie tzw. wczesnego treningu nocnikowego z początków ubiegłego stulecia. Metoda ta, nie mająca absolutnie NIC wspólnego z ideą wczesnej komunikacji i Naturalną Higieną Niemowląt, opierała się na tresurze, dotkliwych karach, stosowaniu środków przeczyszczających i zmuszaniu niemowlęcia do nocnika, w celu zapewnienia wygody matce i jak najszybszemu uwolnieniu jej od przykrego obowiązku prania pieluch.

- wychowanie umożliwiające podtrzymanie naturalnej zdolności niemowlęcia do odczuwania potrzeb fizjologicznych
W połowie XX wieku ogół świata medycznego był przekonany, że noworodek nic nie czuje, nie odczuwa bólu (z powodu domniemanego nierozwinięcia systemu nerwowego). Nawet wiele zabiegów medycznych było wykonywanych bez jakiegokolwiek znieczulenia. W latach 70. ukazała się przełomowa książka F.Leboyera „Narodziny bez przemocy” – uzmysłowiła ona wielu ludziom, że noworodek to nie „roślinka”, ale człowiek, który nie tylko „coś czuje”, ale wręcz czuje wszystko, odbiera całkiem nowy dla niego świat wszystkimi, wyostrzonymi zmysłami. Każde odczucie jest dla niego nowe, maluszek nie wie jeszcze co jest istotne, na co warto zwracać uwagę, a co jest tylko nieistotnym „szumem informacyjnym”. My dorośli odczuwamy wiele rzeczy, ale zwracamy uwagę tylko na to, co jest w jakiś sposób istotne. Np. ubranie – zajęci innymi sprawami nie uświadamiamy sobie, że odczuwamy dotyk ubrania na skórze tak długo, póki coś nie zacznie nas uwierać albo uciskać. Ubranie dotyka całej powierzchni naszej skóry, czujemy je przecież, a jednak potrafimy w ogóle nie zwracać uwagi na to odczucie, ponieważ nasze życiowe doświadczenie mówi nam, że nie jest to istotne.

Noworodek czuje wszystko, bez tego filtra jakim jest doświadczenie życiowe, umożliwiające odróżnienie odczuć nietypowych i ważnych od tych stałych i normalnych. W miarę upływu kolejnych dni i miesięcy, niemowlę uczy się świata i siebie w tym świecie. Od tego w jaki sposób opiekunowie odpowiadają na komunikowane przez dziecko potrzeby zależy bardzo wiele. Dzieci, których płacz pozostaje niezaspokojony, trafia w próżnię, nie wywołując absolutnie żadnej reakcji otoczenia, po pewnym czasie po prostu przestają płakać. Jest to instynkt samozachowawczy: po co tracić niezbędną do wzrostu i rozwoju energię na wyczerpujący płacz, skoro nie przynosi on żadnego efektu?

Dziecko komunikuje rodzicom wszystkie swoje potrzeby tak jak umie, zarówno nieświadomie (językiem ciała) jak i świadomie (postękiwaniem, wołaniem, marudzeniem i wreszcie płaczem. Od rodziców uczy się, które z jego odczuć płynących z ciała są ważne, a które nie.

Noworodek czuje i komunikuje dyskomfort związany z wypełnieniem pęcherza czy z potrzebą wypróżnienia. Jeżeli rodzice konsekwentnie ignorują i przeczekują te sygnały dziecka, czekając ze zmianą pieluszki aż maluch wreszcie ją pobrudzi, dziecko uczy się, że nie warto zwracać uwagi na ten rodzaj odczuć płynących z głębi brzuszka i że właściwym miejscem do załatwiania się jest własne ubranko z dodatkiem pieluchy.

Warto zastanowić się jaki wpływ na psychikę dziecka i rozwijającą się świadomość własnego ciała, ma wielomiesięczne ignorowanie jego potrzeb fizjologicznych i następujący potem trening czystości, będący wywróceniem dotychczasowych zasad do góry nogami. Do pewnego momentu siusianie „pod siebie” w pieluszkę będącą zawsze w pogotowiu jest akceptowane, a potem oczekujemy od dziecka powstrzymywania się i siusiania tylko po zdjęciu pieluszki – to jest diametralna zmiana zasad.

Nie reagując na sygnały niemowlęcia i oczekując że będzie brudzić pieluszki niszczymy w dziecku umiejętność dostrzegania i sygnalizowania potrzeb fizjologicznych (a w najlepszym razie nie pomagamy mu rozwinąć i przećwiczyć tej umiejętności). Dlatego wiele dzieci, po trwającym wiele miesięcy przyzwyczajaniu do siusiania w pieluszkę, ma trudności z ponowną nauką rozpoznawania i komunikowania swoich potrzeb fizjologicznych w wieku kilku lat.

Warto reagować na potrzeby dziecka wtedy, kiedy jest to naturalne i proste, czyli właśnie w wieku wczesnoniemowlęcym. Jeżeli dziecko od pierwszych miesięcy korzysta z nocnika, trening nocnikowy w późniejszym czasie nie jest w ogóle potrzebny – dziecko świetnie wie do czego nocnik służy. Jedyna zmiana polega na stopniowym coraz większym usamodzielnianiu się malucha podczas korzystania z nocnika czy toalety.

- kwestia sensownego pożytkowania czasu w wychowaniu dziecka

Czy wielomiesięczne przyzwyczajanie dziecka do czegoś (do siusiania „pod siebie”), czego za jakiś czas będziemy mozolnie starali się je oduczyć, nie jest ogromną stratą czasu dla wszystkich zainteresowanych?

Skoro dziecko ma zużywać czas i energię na poznawanie świata, to po co zmuszać je do długotrwałego przewijania, mycia zabrudzonej odchodami pupy, smarowania kremami przeciw odparzeniom itp. itd.? Podstawienie małego nocniczka trwa o wiele krócej i nie marnuje cennego czasu dziecka.

Podsumowując:
NHN nie jest źródłem stresu ani u dziecka ani u rodziców. U podstaw tego sposobu wychowania leży dobre porozumienie z dzieckiem od najwcześniejszych dni i zaspokajanie jego potrzeb.
Niemowlę odczuwa i komunikuje różne swoje potrzeby, w tym także te fizjologiczne. Od reakcji opiekunów na wysyłane przez małe niemowlę sygnały zależy, czy dziecko zachowa tę naturalną zdolność odczuwania, rozpoznawania i komunikowania potrzeb fizjologicznych, czy też będzie musiało mozolnie uczyć się tego na nowo w wieku kilku lat.
W centrum idei NHN nie jest wcale pieluszka i jej zawartość, ani też nocnik pusty albo pełny. Najważniejsze jest zachowanie stałej obustronnej komunikacji między rodzicami i dzieckiem.

Do przemyślenia:
Warto zastanowić się, jaki wpływ na przyszłe porozumienie z człowiekiem ma czasowe całkowite ignorowanie jakiejś grupy jego istotnych potrzeb?
Czy dziecko jest dla mnie „tylko dzieckiem”, czy też traktuję je jako Człowieka, który odczuwa i komunikuje swoje potrzeby, ufając że zostaną one zaspokojone przez ludzi, którzy go kochają?


Kinga.
chusta.pl is offline   Odpowiedź z Cytowaniem Do góry
Podziękowania dla chusta.pl za ten post przesyłają:
słoneczny_blask (22-12-08)
Stary 02-01-09, 13:14   #8 (permalink)
Pierwsze kroki
 

Zarejestrowany: 12-08-2008
Miejscowość: Bern
Posty: 307
Nastrój:
28 podziękowań w 20 postach
Moja galeria: Zobacz galerię użytkownika Lena
Domyślnie

hymmm.... mialam 16 lat jak moja mama urodzila 6 dziecko i moglam obserwowac jak to z pielegnacja niemowlat robilayla. Ciekawe jest to ze wlasnie tak to robila wychowywala mas bezpieluchowo. Ona wiedziala kiedy moj brat na nocniczek musial. Nauczyla nawet nas to rozpoznawac u niego. Nie zawsze sie to z siku udawalo ale czesciej sie udawalo niz nie. Ten watek ktury tu zostal poruszony musze przyznac nie jest mi obcy:36_1_13:
ale u mojego maluszka tego jeszcze nie widze i nie slysze, chyba zapomnialam, a moze to jest lenistwo albo on jest jeszcze za maly?
lena
__________________
Lena is offline   Odpowiedź z Cytowaniem Do góry
Stary 03-01-09, 16:12   #9 (permalink)
Doradca ds. stosowania chusty i NHN
 
chusta.pl's Avatar
 
edukacja domowa w praktyce - zerówka / Czekamy na wiosennego malulszka.

Zarejestrowany: 29-11-2008
Miejscowość: Gdańsk
Posty: 245
94 podziękowań w 74 postach
Domyślnie

Cytat:
Lena napisała Zobacz post
ale u mojego maluszka tego jeszcze nie widze i nie slysze, chyba zapomnialam, a moze to jest lenistwo albo on jest jeszcze za maly?
lena
Nie jest za mały
Wszyscy autorzy książek poświęconych Naturalnej Higienie Niemowląt zwracają uwagę na fakt, że najsilniej sygnalizują swoje potrzeby noworodki i niemowlęta do około 4-5 miesiąca życia. Jeżeli sygnały maluszka są ignorowane i oczekuje się od niego siusiania w pieluszkę, maluch przystosowuje się do sytuacji i stopniowo przestaje sygnalizować.

Trzeba pamiętać, że każde dziecko jest inne i inaczej może dawać znać o potrzebie wypróżnienia. Owszem, wiele sygnałów jest wspólnych i często spotykanych. Ale wcale nie powiedziane, że Twoje Maleństwo będzie sygnalizowało potrzeby dokładnie tak samo jak Twój brat przed laty.

Celem nie jest szukanie konkretnego uniwersalnego ruchu czy sygnału, choć oczywiście może to być bardzo pomocne na początku, kiedy jeszcze nic nie wiemy i z powodu braku doświadczenia czujemy się jak dziecko we mgle.
Nadrzędnym celem wychowania bezpieluchowego jest współdziałanie rodziców z dzieckiem w budowaniu ich własnego systemu wczesnej komunikacji. Ważnym aspektem całej sprawy jest oczywiście poznanie spontanicznych sygnałów konkretnego Maluszka, wymagające od opiekunów sporego skupienia na sygnałach malucha przez pierwsze 2 - 3 tygodnie.

Pozdrawiam noworocznie,

Kinga
chusta.pl is offline   Odpowiedź z Cytowaniem Do góry
Stary 07-04-09, 12:03   #10 (permalink)
Osesek
 

Zarejestrowany: 5-03-2009
Posty: 10
0 podziękowań w 0 postach
Domyślnie

Świetne na pewno skorzystam z rad
Mama Renia is offline   Odpowiedź z Cytowaniem Do góry
Odpowiedz

  Ciąża, poród, wychowanie - serwis dla rodziców Parenting.pl > Doradcy > Doradca ds. naturalnej higieny niemowląt

Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady postowania
You may not post new threads
You may not post replies
You may not post attachments
You may not edit your posts

BB code is Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks are Wył.
Pingbacks are Wł.
Refbacks are Wł.



Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 01:15.