Koklusz powraca
Dziecięca choroba, o której istnieniu już niemal zapomnieliśmy, zaczyna znowu atakować. Tym razem jej ofiarami padają również dorośli.
Czasami dobra pamięć może uratować życie. Tak było w przypadku starszej pani, która przechodząc w parku obok mamy z dzieckiem w wózku usłyszała, jak maluch zanosi się przeraźliwym, dławiącym kaszlem. Staruszka od razu rozpoznała, że dziecko ma krztusiec, bo, jak później opowiadała, „pamiętała ten specyficzny rodzaj kaszlu jeszcze sprzed wojny”. Natychmiast doradziła matce udanie się do szpitala. Ta była zdumiona – parę dni temu dziecko było badane przez lekarza, który orzekł zapalenie oskrzeli.
Jak alarmują epidemiolodzy, liczba zachorowań na niemal zapomniany już krztusiec (zwany również od swojej francuskiej nazwy kokluszem) rośnie coraz szybciej. Dzieje się tak nie w Trzecim Świecie, ale w krajach rozwiniętych, ze sprawnie działającym systemem szczepień. – W Polsce jeszcze w 1989 roku zanotowaliśmy zaledwie sto przypadków krztuśca, a w ostatnich latach są to już dwa-trzy tysiące zachorowań – mówi epidemiolog prof. Janusz Ślusarczyk, kierownik Zakładu Zdrowia Publicznego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. W Stanach Zjednoczonych liczba chorych skoczyła dziesięciokrotnie - z 1010 przypadków w 1976 aż do 11,6 tys. w 2004 roku.
Więcej na stronach:
Koklusz powraca - Wiadomo�ci - Newsweek.pl