|
|||||||
| Komunikaty |
| Aktualności (wszystko to, co aktualnie warto wiedzieć) |
![]() |
|
|
LinkBack | Narzędzia wątku | Wygląd |
|
|
#1 (permalink) |
|
Pierwsze kroki
|
Dyscyplina w wychowaniu może tylko pomóc. Dzieciom trzeba wyznaczać granice i nie obawiać się stosowania kar. Odbieranie im tego doświadczenia jest błędem – mówi w rozmowie z onet.pl psycholog Barbara Woszczyna, dyrektorka Krakowskiego Ośrodka Terapii
Ile czasu dziennie poświęca statystyczny polski rodzic na kontakty z dzieckiem? W Polsce nikt tego kompleksowo nie sprawdzał. Badania przeprowadzone w Stanach Zjednoczonych wykazały, że rodzic w ciągu doby poświęca dziecku średnio 17 minut. I są to głównie kontakty oparte na relacji zakazu i nakazu: nie dotykaj tego, wyrzuć śmieci, odrób zadanie domowe. To polecenia, a nie bliski kontakt. Podobnie jest w Polsce. Rodzice to głównie nadzorcy? Rodzice, z którymi rozmawiam, często mówią, że nie mają czasu na to, by być z dzieckiem. Zabiegają o dobra materialne, są zmęczeni, zestresowani. Ich kontakty z pociechą ograniczają się w dużym stopniu do kontroli postępów w nauce. Są „policjantami edukacyjnymi”, którzy sprawdzą, czy dziecko nie ma złych stopni, czy odrobiło zadanie domowe, kiedy będzie miało klasówkę. Egzekwują to, co w ich świadomości ma decydujący wpływ na dalsze życie ich pociechy. Dbają o wykształcenie dziecka. Trudno im się dziwić. Oczywiście, to jak najbardziej zrozumiałe. Kontrola czynności edukacyjnych jest potrzebna, ale relacje z dzieckiem nie mogą rozgrywać się tylko na tej płaszczyźnie. Obserwujemy, że od kilku lat rośnie liczba dzieci z problemami emocjonalnymi. Nie ma najmniejszej wątpliwości, że jest to spowodowane zaburzeniami w relacjach dziecka z rodzicami. Skąd się biorą dzieci agresywne, z dużym poziomem lęku, apatyczne, depresyjne? Bo rodzice popełnili błędy wychowawcze, zaniedbali swoje dzieci. Nie potrafili się z nimi komunikować, przekazywali złe emocje, odtrącali dziecko, byli nadmiernie wymagający. Lub przeciwnie: pozwalali na wszystko, chronili dziecko przed każdą niedogodnością, zdmuchiwali mu każdy pyłek spod nóg. Obie te postawy są błędne. Po kolei. Co to znaczy, że rodzic nie potrafi komunikować się z dzieckiem? Dzieje się tak wtedy, gdy rodzice mówią językiem barier komunikacyjnych: oceniają, moralizują, pouczają. Taki właśnie język dominuje w polskich domach. Więcej na stronach: Bezstresowe wychowanie krzywdzi dzieci - Starsze dziecko (5-12) - - Onet.pl Dziecko |
|
|
|
|
|
#2 (permalink) |
|
Mistrz
|
Pamiętajmy, że nie istnieje gotowa instrukcja obsługi dziecka. Małego człowieka można poznać i zrozumieć tylko wtedy, gdy nawiąże się z nim autentyczną więź emocjonalną. A to można zrobić tylko wtedy, gdy rodzic ma czas, siłę i ochotę na codzienne bycie ze swoim dzieckiem. Nie obok niego, ale z nim. Jeżeli tak się stanie, to nawet największy urwis będzie wiedział, że rodzice chcą dla niego jak najlepiej. I kiedy mówią, że czegoś robić nie należy, to on to zrozumie i zaakceptuje. A tego życzyliby sobie chyba wszyscy rodzice.
Fajne podsumowanie artykułu. Polecam lekturę.
__________________
|
|
|
|
|
|
#3 (permalink) |
|
Biegacz
|
ja mialam bezstresową ytuacje jak jszcze do szkoły chodziłam.
Autobusem ze szkoły jechała około 40 min d domku. Pewnego dnia wrcają jak zwykle autobusem i ja zwykle brak miejsc siedzących stałam zmęczna trzymajc się rurki by nie wylądować komuś nagłowie, obok mnie stało dwuch chlopakó, spokojnie stali i sobie rozmawiali całą droge. w autobusie na miejscu siedzącym siedziała matka około 37 lat z synkiem około 5-6 lat, na przeciwko nich siedziała starsza Pani około 65 lat. Chłopczyk siedział i machał nogami tak że kopał starszą Panią, po jakimś czasie ta Pani zwróciła uwage matce, czy mogła by zwrócić wage synkowi by jej nie kopał... w odpowiedzi usłyszała magiczne słowa "ja swoje dzieko wychowuje bezstresowo". Wszyscy się tylko popatrzyli i jechali dalej nizwracając uwagi na problem starszej kobiety... Byłam już w połowie trasy do domku jak Ci dwaj chłopaki wysiadali na swm przestanku... nagle jeden z nich wyciągnoł gume z buzi i przykleił mamie chłopca na czole... ta z wielką buzią wyskoczyła do niego... a ten spokojnie powiedza do niej "proszę Pani, mnie wychowano bezstresowo". Chłopak wszedł z autobusu a matka chłopca całą droge siedziała cicho. A dziecko przestało kopć starszą Panią. To taki przykład z mojego życia jeszcze szkolnego :)
__________________
![]() Zastanawiasz się czy pracuję?? Oooo tak, JESTEM MAMĄ. To sprawia, że jestem zarówno budzikiem, kucharką, sprzątaczką, kelnerką, lekarzem, nianią, pielęgniarką, stróżem, fotografem, doradcą, szoferem, studentką, organizatorką przyjęć, osobistym asystentem, księgową, BANKOMATEM, pocieszycielką, nigdy nie mam urlopu, wolnych dni ani płacone kiedy jestem chora. Pracuję dzień i noc. Jestem na dyżurze całą dobę do końca mojego życia. I JESTEM Z TEGO DUMNA! |
|
|
|
| Parenting wspiera: |
|
|
|
|
#4 (permalink) | |
|
Sprinter
|
Cytat:
|
|
|
|
|
|
|
#5 (permalink) | |
|
Spacerowicz
świt, sit się zaczyna,kokaina,kokaina:)
Zarejestrowany: 27-10-2009
Miejscowość: Bliski Wschód:)
Posty: 683
Nastrój:
53 podziękowań w 48 postach
|
Cytat:
![]() A swoją drogą nie ma czegoś takiego jak bezstresowe wychowanie.Każde dziecko ma inną odporność na stres i coś co nam lub innemu dziecko może wydawać sie zupełnie nie stresujące dla kogoś innego może być potwornym stresem. Ten kult bezstresowego wychowania,tak zresztą napiętnowany może być dla dziecka bardzo stresujący:) |
|
|
|
|
|
|
#6 (permalink) |
|
Mistrz
|
bezstresowe wychowania widziałam wiele razy w przedszkolu moich dzieci, te dzieciaki naprawdę nie potrafiły się odnaleźć w rzeczywistości bez mamusi a co więcej nie miały szacunku nawet do samej wychowawczyni.
Nie jestem za karaniem dzieci, jestem za rozmową i stawianiem rozsądnych granic |
|
|
|
|
|
#7 (permalink) |
|
Mistrz
a ja leże i leże i leże i nikomu nie ufam i
nikomu nie wierzę....
Zarejestrowany: 23-02-2009
Miejscowość: we właściwym miejscu
Posty: 7 619
Nastrój:
1 762 podziękowań w 1 474 postach
|
Różnie bywa z tym bezstresowym wychowaniem, czasem rodzicom sie wydaje, ze z dziećmi rozmawiają, że wyznaczaja granice a w rzeczywistości daja i tak dziecku przyzwolenie na złe zachowania.
Przykład: miałam sasiadów, którzy wyjechali do dużego miasta i niestety śruba troche do głowy uderzyła, stali się typem ludzi "ą ę" i "wszystko co robimy jest słuszne", kiedy urodził sie im syn, wychowywali go tylko i wyłącznie w oparciu o jakies książki i poradniki, w których nie zawsze dobrze piszą, a nawet jesli to każde dziecko jest inne i metody trzeba dopasować do dziecka a nie odwrotnie, no ale im nikt przegadac nie mógł. Dzis ten chłopczyk ma 4 lata i nie zna żadnych granic ani zasad, wstaje i chodzi spać kiedy chce, nawet 23-24 w nocy, w tych godzinach też szarpie barierką na klatce schodowej, biega w domu po meblach, rzuca przedmiotami o ścianę, oczywiście rodzice nic sobie z tego nie robią, czase powiedzą, że nie wolno tak robić, z czego on nic sobie nie robi, oni daja spokój, a on w dalszym ciagu robi co chce. A ostatnio to juz mega zaskoczona byłam, jak bawił sie z matka na dworze i wkońcu podleciał do niej i napluł jej w twarz, a ona niewzruszona jakby automatycznie z usmiechem na twarzy że nie wolno tak robić , a on na to plunął jej jeszcze raz w twarz i pobiegł sie bawić, wytarła sie i tyle by wychowania było w tym temacie. Nie chcą sie przyznac , ze to własnie jest bezstresowe wychowanie, nie przyjmuja żadnych rad i uwag, uparcie twierdza, że przecież mu zwracaja uwagę,ale że z tego nic nie wynika to juz inna sprawa, i z drugiej strpny powtarzaja, że na dziecko nie wolno podnieść głosu ani karacać, więc? :/ Dodam, że chłopczyk ten miał już 5 opiekunek, dwie same zrezygnoway, bo nie dawały sobie z nim rady, a reszta wg rodziców sie nie nadawała. chyba to o czymś świadczy. Do przedszkola państwowego chodził miesiąc, i wkońcu przepisali go do prywatnego, bo nie był w stanie zaadaptowac się wśród dzieci i nie radził sobie, z ustalonym rytmem dnia i regułsmi rzadzacymi w przedszkolu. Za każdym raze wg rodziców wina leżała po stronie:opiekunek, nauczycielek innych dzieci, nigdy ich dziecka ani ich samych. Przykre |
|
|
|
|
|
#8 (permalink) |
|
Mistrz
|
Mama oj ile się widzi takich sytuacji na ulicach, w sklepie :/ Dla mnie to bachory i tyle. Ostatnio w sklepie kilku letnia dziewczynka babci swojej cyrki odstawiała łącznie z kopaniem jej, a biedna kobiecinka tylko czerwona ze wstydu była jak wszyscy oglądali z boku tą scenę ... żadne - nie wolno , na małą nie działały ,a jak inna starsza kobieta podeszła ,żeby dziewczynce powiedzieć ,że babci kopać nie wolno to sama kopa dostała :/ nie wyobrażam sobie siebie w takiej sytuacji, moim zdanie od małego trzeba już uczyć dyscypliny.
|
|
|
|
|
|
#9 (permalink) |
|
Mistrz
a ja leże i leże i leże i nikomu nie ufam i
nikomu nie wierzę....
Zarejestrowany: 23-02-2009
Miejscowość: we właściwym miejscu
Posty: 7 619
Nastrój:
1 762 podziękowań w 1 474 postach
|
Tzn. wiesz to nie jest wina dziecka,
pod warunkiem , że takie zachowanie nie jest wywołane jakimis zaburzeniami neurologicznymi, to jest to tylko i wyłącznie efekt nietrafionych metod wychowawczych rodziców, lub brak wogóle jakichkolwiek metod:/ |
|
|
|
|
|
#10 (permalink) |
|
Mistrz
|
No wiadomo ,że nie wina dziecka ale niestety potem się to na nim odbije. I z boku kto patrzy to na bank sobie myśli - boszzzz jaki bachor okropny :/ Ale jak już kilku letnie dziecko takie cyrki odstawia typu plucie czy kopanie kogoś z rodziny to niestety ,ale teraz żadne zakazy nie pomogą... Mój kuzyn też miał zero szacunku do matki i babci... Teraz ma 23 lata i niestety nic się nie zmieniło
![]() |
|
|
|
![]() |
|
| Narzędzia wątku | |
| Wygląd | |
|
|